18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Jak wyglądał Grudzień 70 w Gdańsku? Fotograficzny zapis wydarzeń klatka po klatce. Archiwalne zdjęcia Edmunda Chabowskiego

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Stoczniowcy przyjechali ciężarówką pod budynek KW po reprezentanta władz, który mógłby z nimi rozmawiać na terenie stoczni. Przy samochodzie widać palące się dokumenty, wcześniej wyrzucane przez okna. Edmund Chabowski
Dwadzieścia fotografii sprzed 50 lat to dokładny obraz jednego z najkrwawszych dni Grudnia 70. Według oficjalnych danych, we wtorek 15 grudnia 1970 r. w Gdańsku zginęło 8 robotników, w tym zmiażdżony przez pojazd gąsienicowy Kazimierz Stojecki. Autor zdjęć, Edmund Chabowski, był z aparatem fotograficznym w centrum tamtych wydarzeń.

Kliknij i zobacz interaktywny reportaż!

Grudniowe kule za chleb i wolność. REPORTAŻ INTERAKTYWNY

Jak wyglądał Grudzień 70 w Gdańsku? Fotograficzny zapis wydarzeń klatka po klatce na zdjęciach Edmunda Chabowskiego, świadka tamtych wydarzeń

Starcia przed ówczesną komendą wojewódzką milicji, płonący KW PZPR, śmigłowce zrzucające gaz łzawiący, tłumy demonstrantów i tragiczny w skutkach rajd wojskowych pojazdów pancernych w centrum Gdańska – wszystkie główne momenty starć na ulicach Gdańska 15 grudnia 1970 r. sfotografował Edmund Chabowski. Jak sam mówi, jego fotografie to najbardziej zwarty, chronologiczny materiał zdjęciowy z tamtego dnia. Rzeczywiście, ta kolekcja pomaga upamiętnić jeden z najważniejszych dni we współczesnej historii Polski.

Smiena w kieszeni

Pod koniec 1970 r. Edmund Chabowski był młodym pracownikiem gdańskiej Politechniki. 14 grudnia usłyszał od znajomych, że następnego dnia rano strajkujący stoczniowcy Stoczni im. Lenina w Gdańsku spróbują „odbić” aresztowanych w starciach ulicznych kolegów (w poniedziałek, 14 grudnia 1970 r. doszło do pierwszych starć stoczniowców z milicją).

Uznał, że powinien być wówczas w centrum wydarzeń. Z aparatem fotograficznym. Jak sam przyznaje, czuł wówczas, że powinien to, co się będzie działo, upamiętnić. Swoją smienę (popularny aparat produkcji ZSRR) schował w kieszeni kurtki. Już około godziny ósmej wykonał pierwsze tego dnia zdjęcia.

Ujęcia pokazują Hucisko, z robotnikami blokującymi budynki aresztu, KW MO oraz Prezydium Miejskiej Rady Narodowej.

– Zrobiłem je z betonowego słupa ulicznej lampy. W zamyśle miała to być panorama widoku na komendę milicji i więzienie, ponieważ były pogłoski, że strajkujący stoczniowcy zostali aresztowani i robotnicy zbierali się przed tymi budynkami, celem ich odbicia.

– Około godziny 8 rano miejsce to było centrum zdarzeń. Robotnicy z niektórych zakładów pracy (np. ZNTK) przychodzili tutaj jakby „w szyku wojskowym (kolumny czwórkami)”. Na parkingu milicyjnym zostały podpalone samochody. Ogień został również podłożony w komendzie milicji, ale do większego pożaru nie doszło – wspomina Edmund Chabowski.

Napięcie wśród protestujących było już bardzo wyraźne. Po tym, jak zginął Józef Widerlik, zastrzelony przez milicjanta Mariana Zamroczyńskiego, 24-letni stoczniowiec, przerodziło się we wściekłość.

Edmund Chabowski wspiął się wówczas na budkę zwrotniczego (50 lat temu przestawianie tramwajowych zwrotnic odbywało się ręcznie) na skrzyżowaniu ulic 3-Maja i Nowe Ogrody (wówczas Świerczewskiego). Sfotografował z tego miejsca robotników zgromadzonych przed Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i komendą milicji (z budynku wydobywał się dym).

Pod budynkiem KW

Około godziny 10 Edmund Chabowski był przed budynkiem KW PZPR. Sfotografował pierwsze próby podpalenia siedziby partii. Zdjęcia pokazują porozrzucane dokumenty, które stoczniowcy, po zdobyciu budynku, wyrzucali przez okna i następnie podpalali je przed budynkiem.

Chabowskiemu udało się również sfotografować nieudaną próbę ewakuacji milicjantów przez śmigłowiec z dachu KW PZPR. Inne ujęcia pokazują latające nisko nad ulicami helikoptery, z których zrzucano gaz łzawiący i ładunki hukowe.

Edmund Chabowski zdołał również sfotografować kolejne momenty „oblężenia” przez protestujących budynku KW PZPR i coraz większy pożar obejmujący siedzibę partii.

Śmierć pod gąsienicami czołgu

Według relacji świadków tamtych wydarzeń, m.in. Andrzeja Gwiazdy czy Stanisława Grzyba, w tym czasie w centrum pojawiła się kolumna wojskowych pojazdów pancernych (zadaniem była odsiecz dla oblężonych w budynkach PMRN, KW MO i KW PZPR).

Na jednym ze zdjęć widać pojazd pancerny, który był pierwszy w kolumnie kilkunastu wozów. Chabowski twierdzi, że było to około godz. 12.

– Była to demonstracja siły przed Komitetem KW PZPR. Podbiegłem do skrzyżowania przed Żakiem i tam, kryjąc się za grubym drzewem, mogłem obserwować wydarzenia – wspomina Edmund Chabowski.

Doszło do kolejnych walk w rejonie Dworca Głównego PKP. Demonstranci zatrzymywali i podpalali wojskowe pojazdy. To mniej więcej w tym czasie pod gąsienicami transportera opancerzonego zginął Kazimierz Stojecki.

– Widzę, jak jeden z pojazdów pancernych wjeżdża na chodnik i uderza w dwóch stoczniowców. Przeczekałem w ukryciu za drzewem, aż przejedzie ostatni pancerny pojazd i natychmiast potem pobiegłem do miejsca, gdzie zostali przejechani dwaj robotnicy. Byłem przy nich pierwszy. Niestety, nie było żadnych szans na ratunek – wspomina Edmund Chabowski. – Czołg jadący ulicą, celowo wjechał na chodnik w wygrażających mu stoczniowców. On wjechał na chodnik, aby zabić.

Chabowski wyciągnął aparat. Na zdjęciach widać jednego ze stoczniowców leżącego, pozbawionego nogi.

– Nogi nie było, prawdopodobnie została wkręcona, urwana i zabrana przez gąsienicę czołgu. Chodnik był cały we krwi – mówi Edmund Chabowski.

Inne ujęcie pokazuje makabryczny widok zmiażdżonych zwłok Kazimierza Stojeckiego.

– Czołg przejechał jedną gąsienicą przez obydwie nogi, a drugą przez głowę. Nogi były zmiażdżone, a głowy nie było. Zdarzenie miało miejsce na chodniku pomiędzy KW PZPR a barem Ruczaj – mówi Edmund Chabowski.

Rzecz jasna, fotografik nie znał wówczas imienia i nazwiska zabitego stoczniowca. Jak sam przyznaje, w kolejnych miesiącach prowadził swoje własne śledztwo, dzięki czemu udało mu się ustalić, kogo 15 grudnia 1970 r. zmiażdżył pojazd pancerny na ulicy Gdańska. Odwiedził m.in. grób Kazimierza Stojeckiego, pochowanego na cmentarzu na Srebrzysku.

– Nie mam zdjęcia z palącym się transporterem opancerzonym zdobytym przez demonstrantów przed dworcem w Gdańsku. Posiadając już 20 zdjęć, nie chciałem ryzykować ich utraty, bo w tamtych czasach wyciągnięcie aparatu fotograficznego w czasie takich wydarzeń było niezwykle ryzykowne. Tajniacy otaczali „fotografa” i konfiskowali sprzęt i to była najniższa kara – mówi Chabowski.

Wystawa i film

W późniejszych latach kolekcja fotografii Edmunda Chabowskiego stała się kanwą okolicznościowej wystawy przygotowanej przez NSZZ Solidarność i posłużyła jako materiał poglądowy do filmu „Człowiek z Żelaza”.

– W roku 1980 na apel Solidarności przekazałem kliszę do skopiowania w Centrali Związku Solidarność przy ul Grunwaldzkiej w Gdańsku Wrzeszczu. Na podstawie tych zdjęć Solidarność zrobiła dużą wystawę tych zdjęć w Dworze Artusa – wspomina Chabowski.

– W czasie realizacji filmu „Człowiek z Żelaza” Andrzej Wajda zwrócił się do mnie z prośbą o udostępnienie tych zdjęć, co zrobiłem i dzięki temu zostałem zaproszony razem z moją rodziną do udziału w tym filmie. Otrzymałem od Zespołu Filmowego X kliszę z kopiami moich zdjęć. Jest to ważne, ponieważ od czasu do czasu można znaleźć publikacje, które przypisują autorstwo moich zdjęć z Grudnia 70 komuś innemu.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Materiał oryginalny: Jak wyglądał Grudzień 70 w Gdańsku? Fotograficzny zapis wydarzeń klatka po klatce. Archiwalne zdjęcia Edmunda Chabowskiego - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie