Jak to Pani Ministra drugi raz obaliła komunizm

Robert Zieliński
Robert Zieliński
Robert Zieliński Fot. Polskapresse
Ministra Joanna Mucha wcieliła się w inną Joannę - Szczepkowską - i 24 lata później też ogłosiła, że w Polsce skończył się komunizm. Tym razem w sporcie - 29 stycznia 2013 roku. Trafiła, jak zwykle, kulą w płot. Bo akurat za komuny inwestycje w sport były dużo większe i sukcesy olimpijskie także. W zasadzie sport u nas się załamał, gdy upadł komunizm. I nie tylko ten wyczynowy, ale masowy, dla dzieci.

Ta "wielka reforma", nowy podział pieniędzy, to tylko przesuwanie paru groszy z szufladki do szufladki. To obcięcie środków wszystkim dyscyplinom, nawet tym, które Mucha określiła w programie jako priorytetowe. Jest jeszcze rezerwa budżetowa na specjalne projekty i tu można coś ugrać, ale niewiele. Pewne jest tylko, że w nowym budżecie stracą prawie wszyscy, a niszowe dyscypliny zostaną odcięte od finansowania.

Mucha patrzy tylko na medale na ostatnich igrzyskach i te dyscypliny faworyzuje, bo rząd chce się pochwalić, że zdobędziemy 15 medali zamiast 10 (co jest bez znaczenia), zamiast zadbać o sport młodzieżowy i aktywny tryb życia społeczeństwa. A czemu nie dołożyć ważnym dyscyplinom, którym w Londynie nie wyszło, by się odbudowały? Za cztery lata medale mogą zdobyć sportowcy z trzeciej grupy finansowania, a nie pierwszej. I co wtedy, zabieramy kasę tym priorytetowym i przerywamy ich programy? U Muchy w złotej grupie jest kajakarstwo, a obcina wydatki na tenis. Sport ostatnio megapopularny, a drogi i wymagający dofinansowania.

Mówiąc brzydko, ta niby-reforma to "pic na wodę fotomontaż". Najważniejsze dyscypliny mają tyle samo albo stracą 10-20 procent. To nie ma żadnego wpływu na ich wyniki. O sukcesach u nas i tak decyduje przypadek i pojawienie się supertalentu typu Małysz, Kowalczyk czy Radwańska, bo systemu nie ma. Zróżnicowanie budżetów miałoby sens, gdyby na sport było od 2013 r. 3-4 razy więcej pieniędzy. Wtedy można by priorytetowym dyscyplinom dołożyć 300 proc. i oczekiwać efektów. Tymczasem środki w Polsce na sport są jedne z najniższych w Europie, kilka razy mniejsze niż w Czechach. Wielka Brytania na samo kolarstwo przed igrzyskami wydała więcej niż Polska na cały sport.

Reformatorem będzie ten, kto przekona rząd, by na sport powszechny dać dużo więcej pieniędzy (miast ładować miliardy w samoloty wojskowe, które nigdy przed nikim nas nie obronią). To będzie... oszczędność. Zyskamy zdrowsze, wydajne społeczeństwo,mniej wydamy na służbę zdrowia. Rocznie na sport wydajemy 172 mln zł, a zbudowaliśmy stadiony na Euro za 5 mld. Dokładamy do nich dziesiątki milionów, bo stoją puste, brakuje na nich imprez. Nie lepiej było wydać te pieniądze na sport młodzieżowy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ł
łapiduch
Ale mamy piękną Panią Ministrę i kupę pajaców z szalikami w rękach co na trybunach, którzy machali szalikami jak wiatraki. Ba samolot woził to towarzystwo : Gdańsk via warszafka nach Breslau. A potem ten wypad na finał do Kijowa. POkraki wszędzie POdkreślają, jaką to POzycję w UE ma POlsza. Pytam się skromnie"to dlaczego finał ME 21012 odbył się w Kijowie a nie w warszawce"? Jak dotychczas najpepszą drużynę kopanej miał Edward Gierek. Czy widział ktoś Pana Edzia jak robił z siebie błazna na trybunie?
Dodaj ogłoszenie