Jak spełnić sportowe noworoczne postanowienia

Wiktor Porembski
123RF
Na spełnienie sportowych noworocznych postanowień naprawdę nie trzeba czekać do wiosny. Potrzebujemy tylko dnia bez silnego mrozu, śnieżycy czy ulewnego deszczu. A zatem, do dzieła!

Na spełnienie noworocznych postanowień związanych z bieganiem i jazdą na rowerze nie trzeba czekać do wiosny. Aktywność na świeżym powietrzu można zacząć dosłownie zaraz. Warto tylko wziąć pod uwagę, że bieganie czy jazda na rowerze zimą wymaga pewnego zaplecza sprzętowego i odpowiedniego przygotowania. Oto jak o to zadbać.

Na początek bieganie. Nie będziemy tu powtarzać treści naszego poradnika dotyczącego pierwszych treningów biegowych, tego, co można nazwać etapem początkowym w bieganiu. Opracowaliśmy go już dla Państwa i gorąco polecamy lekturę. Oto on:

JAK ZACZĄĆ BIEGAĆ

Poradnik jest uniwersalny. W tym artykule natomiast skupiamy się nad specyfiką biegania (i jazdy na rowerze) zimą.

Bieganie zimą

Jeśli chodzi o nasze zimowe biegowe potrzeby sprzętowe, to sprawy mają się następująco. Jeżeli chcemy po prostu zacząć biegać po dłuuugiej przerwie lub po raz pierwszy w życiu - na sam początek nie potrzebujemy niczego specjalnego. Dosłownie niczego. Na te kilka kilometrów, które zdołamy przebiec (w najlepszym razie) podczas pierwszych kilku treningów, spokojnie wystarczą nam jakiekolwiek sportowe, parasportowe czy nawet turystyczne buty. Możemy się też ubrać w byle jaki bawełniany dres. Nie, to nie żart. Na samym początku liczy się to, żeby po prostu zacząć i poczuć pierwszy wysiłek i pierwsze, na razie minimalne, postępy.

Na początku reguła jest jedna - ubieramy się lekko. Na tyle lekko, byśmy wychodząc na dwór mieli poczucie, że długo nie wytrzymamy bez rozgrzewki, jednak na tyle ciepło, byśmy nie pokryli się natychmiast gęsią skórką i nie odczuwali palącej potrzeby natychmiastowego powrotu pod dach. Kiedy już zaczniemy biec -i się rozgrzejemy - i tak zrobi nam się ciepło, albo wręcz za ciepło. Dlatego warto ubrać się w jakąś rozpinaną bluzę.

W następnym etapie - jeśli nie chcemy szastać pieniędzmi - możemy wyposażyć się w niedrogie buty do buty do biegania z jednej z największych sieci marketów sportowych. Jeśli kupimy te drugie w hierarchii cenowej lub nieco droższe, na pewno jako początkujący nie będziemy zawiedzeni. Wręcz przeciwnie - takie niedrogie buty po prostu dedykowane do biegania wydadzą nam się obuwiem o kosmicznej wręcz technologii amortyzacji i niebywałym komforcie. Musimy tylko pamiętać o jednym - buty do biegania zawsze kupujemy o numer (lub nawet półtora) większe od naszego typowego rozmiaru. Nie, rozmiarówki butów do biegania nigdy tego nie uwzględniają - taka jest reguła w branży. Efekt ma być taki, że choć but da się dość ściśle zawiązać na śródstopiu, to przed palcami mamy mieć centymetr (lub nawet półtora) wolnej przestrzeni. Jeśli o to nie zadbamy, otarcia i obite paznokcie mamy gwarantowany, a cały komfort diabli wezmą.

Do tego jeszcze długie spodnie biegowe (najlepiej w formie legginsów), rozpinana (na zimę koniecznie) bluza, najlepiej lekka, ale softshellowa o pewnym stopniu wiatrodporności i przynajmniej jedna koszulka dedykowana do biegania. Przydadzą nam się także najprostsza biegowa czapka, biegowe (lub inne cienkie) rękawiczki i jakiś rodzaj komina czy buffa - który załatwi też kwestię dopasowania do reguł sanitarno-epidemiologicznych. W dalszej kolejności przyda się też koszulka termoaktywna i jedna lekka bluza termiczna - oczywiście do regulowania naszego dopasowania do aktualnej temperatury.

Pamiętajmy o jednej regule - podstawową cechą tych przyzwoitych, dobrych i bardzo dobrych ciuchów do biegania jest zawsze ich oddychalność. Chodzi o to, że muszą być wykonane z tkanin zdolnych do szybkiego odprowadzania wilgoci na zewnątrz - tyczy się to ubioru biegowego i na zimę, i na lato. Jeśli o oddychalność nie zadbamy, będziemy biec w wilgotnym a następnie mokrym - do tego zaś coraz bardziej przegrzanym stroju - to zaś ani nie jest przyjemne, ani korzystne dla naszego zdrowia - dość łatwo bowiem w takim wypadku o przeziębienie.

Dopiero w dalszej kolejności możemy sobie jeszcze dokupić kilka ciuchów na specyficzne warunki pogodowe - na przykład oddychającą przeciwdeszczową kurtkę i przeciwwiatrową kamizelkę. Gdy już nadejdzie wiosna, szybko powinniśmy zaopatrzyć się w krótkie biegowe spodenki i bardzo lekkie biegowe koszulki.

Rower zimą

Z ubieraniem się na zimową jazdę rowerem tylko jedna kwestia wygląda identycznie, jak w wypadku szykowania stroju do biegania. Nie możemy przesadzić. Ubieramy się tak, by po wyjściu z domu odczuwać lekki chłód. Rozgrzać ma nas jazda - dzięki temu unikniemy tego, co zimą jest znacznie gorsze, czyli przegrzania i wilgoci od własnego potu. Zdecydowanie bardziej niż w przypadku biegania liczy się natomiast wiatroszczelność naszego ubioru - ze szczególnym uwzględnieniem przedniej części bluzy czy kurtki i rękawiczek. W dodatku nie możemy równocześnie zapomnieć o oddychalności naszych ciuchów (ze szczególnym uwzględnieniem bluzy czy kurtki) - powinniśmy wybrać taką, która nie grozi nam zapoceniem. Kurtki i bluzy kolarskie często konstruowane są strefowo - z przodu cechuje je bardzo wysoka wiatroszczelność, natomiast z tyłu i po bokach mają wszyte bardziej oddychające panele. To z reguły dobre rozwiązania.

Jest kilka elementów stroju kolarskiego, czy może akcesoriów, których zimą będziemy potrzebować praktycznie zawsze. To kolejno: wiatroszczelne (koniecznie, chodzi o pełną wiatroszczelność) rękawiczki dopasowane do bieżącej temperatury, czapka (choćby biegowa) pod kask, która osłoni nam uszy oraz jakiś rodzaj osłony na szyję (sportowy komin, buff). Nie jest wcale złym rozwiązaniem (zamiast czapki i buffa) sportowa kominiarka - upewnijmy się tylko, że jest ona wykonana z oddychającego i szybkoschnącego materiału. Jeżeli używamy typowych butów rowerowych z blokami do pedałów i nie są to buty stricte zimowe, to będziemy się też musieli zaopatrzyć w ochraniacze na buty, w ocieplanej zimowej wersji. W przeciwnym razie nie wytrzymamy zimą szczególnie długo. Buty SPD warto też uszczelnić (choćby kawałkiem poskładanej folii aluminiowej, serio) w miejscu, gdzie do podeszwy zamontowane są bloki do pedałów i nie zapominać o konkretnych, wręcz narciarskich skarpetach.

Są też dwa elementy stroju kolarskiego, które zawsze warto przy sobie mieć - szczególnie zimą. To przeciwdeszczowa kompaktowa kurtka, którą powinniśmy bez problemu zmieścić w kieszeni i równie pakowna kamizelka przeciwwiatrowa. Mając choć jedną z tych rzeczy ze sobą jesteśmy w stanie przejść w miarę bezproblemowo nagłe pogorszenie się pogody, przyda nam się też ona w razie dłuższego postoju (czy to na podziwianie przyrodu czy zabytku, czy to na wymianę dętki).

Jeśli chodzi natomiast o całą resztę ubioru na rower, to są dwie szkoły. Pierwsza, nieco bardziej tradycyjna i zdecydowanie najchętniej wybierana przez profesjonalistów to ścisłe dopasowywanie wariantów dedykowanego stroju kolarskiego do aktualnie panującej aury. Wymaga to jednak zgromadzenia całej palety kolarskich ciuchów o określonych parametrach mieszczących się w zakresach temperatur, które łącznie „pokryją” nam wszelkie meandry jesienno-zimowej pogody. Jest więc to rozwiązanie zarówno bardziej kosztowne, jak i mniej uniwersalne. W takim układzie na zimę powinniśmy mieć na zimę co najmniej dwa komplety ciuchów kolarskich (spodnie i bluza) o różnej termice, z których jeden obejmie nam temperatury powyżej 5-ciu stopni a drugi niższy zakres (na ogół do minus kilku stopni). Jeśli chcemy jeździć w jeszcze niższych temperaturach, potrzebujemy jeszcze trzeciego, najcieplejszego (i na ogół najdroższego) zestawu - pytanie tylko, czy zaopatrywanie się weń, jeśli do końca grudnia temperatury w centrum Polski spadały poniżej zera niemal wyłącznie w środku nocy, ma jeszcze jakiś większy sens.

Druga szkoła kolarskiego ubierania się na zimę daje nam natomiast znacznie większą elastyczność. Zakłada stosowanie ubioru warstwowego, w którym poszczególne warstwy termiczne nie muszą wcale być dedykowane do kolarstwa. Bielizna termoaktywna, termiczna koszulka czy bluza - to wszystko możemy wykorzystywać do wszelkich innych zimowych aktywności outdoroowych, a nawet i w codziennym życiu.

To, bez czego się wtedy raczej nie obejdziemy jeśli chodzi o stricte kolarskie ciuchy, to wiatroszczelna (bardzo ważne) i zarazem oddychająca zimowa lub jesiennozimowa bluza (lub kurtka) kolarska oraz kolarskie spodenki z wkładką, na zimę najlepiej jeśli będą to klasyczne bibsy na szelkach (ochronią nam dolną część pleców przed kontaktem z lodowatym wiatrem). Uwaga, spodenki mogą być krótkie - o ile założymy na nie kolejne, długie - biegowe, czy turystyczne. Całą resztę stroju załatwią nam odpowiednio dobrane warstwy termiczne - identycznie jak na nartach czy w turystyce zimowej. Zaczynamy od bielizny termoaktywnej, którą w razie potrzeby uzupełniamy jeszcze termiczną bluzą dopasowaną do temperatury.

Jeśli jeździmy na rowerze wyłącznie rekreacyjnie, bez zacięcia treningowego, możemy też zastosować szkołę trzecią - i ubrać się do jazdy mniej więcej tak, jak do każdej innej aktywności outdoorowej. Wtedy warto tylko pamiętać o możliwej wiatroodporności wierzchniej zewnętrznej warstwy naszych ciuchów - nieźle sprawdzi się w tej roli membranowa kurtka. Nie obejdziemy się też bez odpornych na wiatr rękawiczek.

Co zabrać?

W pierwszej kolejności potrzebujemy dokładnie tego, co niezbędne jest latem. Musimy zabrać ze sobą zapasową dętkę i łyżki do opon (lub zestaw do awaryjnej naprawy opon bezdętkowych), pompkę i narzędziowy niezbędnik umożliwiający odkręcenie czy dokręcenie tych podstawowych śrub w rowerze w razie konieczności wykonania bieżącej naprawy czy regulacji. Bez tego lepiej się z domu nie ruszać. Zawsze warto też zabrać zapas wody (zimą przydają się izolowane bidony, do których nalewamy ciepłą, prawie gorącą wodę, po to, by po godzinie czy dwóch dało się ją pić bez uczucia natychmiastowej hipotermii) i coś na przegryzkę (banan, baton, kanapka - co kto lubi i w ilościach dostosowanych do naszych zamierzeń).

Jeśli nie zamierzamy jeździć w śniegu (do czego przydają się opony z kolcami lub typowe opony MTB/gravelowe na błoto), możemy w zasadzie odpuścić temat zimowych opon rowerowych - większość opon MTB, turystycznych, gravelowych i szosowych spokojnie nadaje się również do jazdy w warunkach polskiej zimy. Wyjątkami mogą być szosowe opony o wyścigowym zacięciu, które zimą mogą być za mało przyczepne i zbyt delikatne, oraz część najtańszych opony stosowane w rowerach budżetowych - one na zimnie potrafią paskudnie twardnieć i tym samym zauważalnie się ślizgać, zresztą mają też wiele innych wad, w tym choćby koszmarną wagę i niską odporność. Pytanie tylko, czy warto je zmieniać na coś stricte zimowego, czy lepiej po prostu nabyć opony o dość uniwersalnym albo „mokrym” charakterze - szczerze mówiąc, raczej rekomendowalibyśmy to drugie.

Mogą nam się za to przydać błotniki. Choć w rowerach szosowych i bardziej rasowych MTB uważa się je często za rozwiązanie mało „honorne”, kilkugodzinna jazda w zimnych, mokrych i błotnistych warunkach potrafi z tego przekonania wyleczyć każdego fanatyka rowerowego puryzmu. Fontanny lodowatej wody i śniegowego błota walące nas prosto w twarz mają naprawdę sporą siłę przekonywania. Dlatego na zimę (i gorszą pogodę) warto jednak zaopatrzyć się w jakiś rodzaj błotników. Nadspodziewanie dobrze sprawdzają się rozmaite rozwiązania w rodzaju błotników firmy o wdzięcznej nazwie Ass Saver - to odpowiednio wyprofilowane kawałki lekkiego i wytrzymałego tworzywa mocowane do roweru za pomocą rzepów lub trytytek. Podobnie rzecz ma się ze sporą częścią błotników określanych mianem wypinanych - w ich wypadku bardziej trwale do roweru montuje się tylko dyskretny uchwyt, sam błotnik można w kilka chwil odpiąć lub założyć z powrotem.

Zdecydowanie warto zadbać o odpowiednie oświetlenie roweru. Ciemno zaczyna się robić już od piętnastej, więc szanse na to, że będziemy wracać do domu po zmroku na skutek lekkiego obsuwu w harmonogramie przejażdżki są generalnie spore. Zarazem jednak warto też poprawić swą widoczność w dzień - obecnie na rynku jest całkiem sporo świateł rowerowych mających również funkcję oświetlenia dziennego - co bardzo poprawia bezpieczeństwo jazdy.

Paulo Sousa nowym trenerem polskiej kadry

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie