Jak się okazało, żyjemy w parapaństwie

Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski Fot. Polskapresse
Udostępnij:
Wielką karierę w naszym kraju zrobił przedrostek "para-", który oznacza: "obok", "niby", "prawie". Ta słowotwórcza cząstka swoją popularność zawdzięcza oczywiście parabankowi Amber Gold. Instytucji, która - jak wszystko na to wskazuje - naciągnęła ludzi na kilkadziesiąt milionów złotych, obiecując parabezpieczne wysokie lokaty.

W ten oto sposób niby-bank zarabiał całkiem prawdziwe pieniądze. Na szczycie tej finansowej piramidy stał parauczciwy Marcin Plichta wychwalany jeszcze w maju przez prezydenta Gdańska za innowacyjność. Ciekawe, jakie to głębokie paraprzemyślenia skłoniły Pawła Adamowicza do stawiania takich tez. Podobnego zdania musieli być chyba gdańscy paraprokuratorzy, którzy od paru lat zajmują się działalnością Amber Gold i niczego podejrzanego się nie dopatrzyli.

Tak więc parabiznesmen Plichta prowadził swoją działalność nieniepokojony przez nikogo mimo kilku prawomocnych wyroków za przekręty finansowe i - jak donosi prasa - bez zgody na obrót złotem. Tymczasem postanowił on stworzyć paralinie lotnicze, w których zatrudnienie znalazł Michał Tusk, paradziennikarz i paraspecjalista od PR. Przy okazji wyszło na jaw, że pan Michał, pracując dla "Gazety Wyborczej", stworzył nowy gatunek dziennikarski, tzw. parawywiad, czyli rozmowę z samym sobą. Jako dziennikarz zadawał pytania szefowi OLT Express, a jako jego doradca od PR sam na nie odpowiadał. Dziwne konszachty Tuska juniora z parabiznesmenem sprowadziły siłą rzeczy kłopoty na Donalda Tuska. Chcąc nie chcąc, szef rządu musi się tłumaczyć z wyczynów syna, przez co znalazł się w bardzo dziwnej sytuacji.

Z jednej strony występuje jako parapremier i ojciec, z drugiej jako paraojciec i premier. Jednak ważniejsze od tego, co Donald Tusk mówi o swoim synu, jest to, co powiedział o bezradności państwa wobec firm takich jak Amber Gold i cwaniaków takich jak Marcin Plichta. Słuchając premiera, można dojść do wniosku, że mamy w Polsce parasądy, które nie są wstanie egzekwować własnych wyroków i skutecznie sprawdzać własnych rejestrów.

Mamy paraprokuraturę, która potrafi skutecznie ścigać tylko paraprzestępców gospodarczych handlujących bez zgody zieleniną na targowisku. Czytałem też o pewnej sklepikarce, która usunęła z opakowania towaru kod kreskowy. Dostała za to grzywnę i karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. To jest skuteczność.

Mamy wreszcie parasłużby specjalne, które wkraczają do akcji, gdy jest już po sprawie. Niezrozumiałe jest to, dlaczego dopiero w tym tygodniu w czwartek ABW zabezpiecza dokumenty w domu państwa Plichtów i w siedzibie Amber Gold. Chyba nie po to, by ktoś miał czas na zrobienie w nich paraporządku. Są też w naszym kraju urzędy, które sprawują paraochronę nad klientami i parakontrolę nad sektorem bankowo-finansowym. Jak zwykle w tego typu przypadkach, gdy wybucha afera, zwołuje się posiedzenie jakiegoś parapoważnego gremium. Tym razem jest to Komitet Stabilności Finansowej - brzmi bardzo poważnie, ale spokojnie, komitet ten nie ma żadnej mocy sprawczej. Może jedynie oceniać, opiniować, koordynować, współdziałać.

Na razie więc trwa zaklinanie rzeczywistości. Politycy wyraźnie zaspali i próbują nadrobić stracony czas. Rządzący udają, że sytuacja jest pod kontrolą, a opozycja robi, co może, by aferę Amber Gold zamienić w Tusk Gold. Co oczywiście przyniesie efekt całkowicie odwrotny od tego zamierzonego. Premier będzie mógł w prosty sposób sprowadzić całą sprawę do nagonki na jego rodzinę. Bo rzeczywiście, gdy słucha się opozycji i różnych prawicowych paradziennikarzy, można odnieść wrażenie, że Amber Gold założył Michał Tusk, a Marcin Plichta jest jedynie jego ofiarą. Trzeba się chyba pogodzić z tym, że na co dzień żyjemy w parapaństwie, w którym parapolitycy zajmują się paraproblemami wyborców, a wszystko to relacjonują paramedia.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nana
to co wyprawia agencja nieruchomości rolnych w byłych PGR to jest dopiero afera prywatna własność to powód by zarabiać na naiwności byłych pracowników Godzięby tam [układ ]oszukał gazetę dziennik łodzki przedstawiajac własną wersię i kosza kasę nadal
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Jak się okazało, żyjemy w parapaństwie
p
paraArabski
nazywa sie teraz Egipski, to jak ma o nim pisać ? :))
p
precz z komuną
funkcjonariuszu propagandy, Tomaszu Sekielski, myslicie, że ktos się "załapie" na wasze kłamstwa?

Idiotów nie sieja, ale jak mają pusto w kieszeni, szukaja winnego - i znajdą paradziennikarza Sekielskiego.
M
Mirka
Ciekawe, że światły dziennikarz Siekielski nie widzi żadnej winy u parapremiera Tuska a rzucza się na opozycję. Pogratulować paraodwagi!
Dodaj ogłoszenie