Jak ścieki z ubojni oczyściły pogranicze

Józef Słowik
Kiedy na polskie ścieki niszczące Jezioro Orawskie prezydent Słowacji poskarżył się w lutym Lechowi Kaczyńskiemu, sprawa stała się polityczna i musiała zostać rozwiązana.

Rozwiązaniem okazały się... pieniądze z Brukseli. Od kilku lat nasi południowi sąsiedzi podnosili zarzut, że rzeka Czarna Orawa, która ma źródła w Polsce, a wpływa do sztucznego zbiornika na ich terenie, przynosi ze sobą mnóstwo ścieków. Chodzi zwłaszcza o nieczystości pochodzące z nie do końca skanalizowanej gminy Jabłonka (pow. nowotarski).

Największym trucicielem miała być, według Słowaków, ogromna ubojnia zwierząt po polskiej stronie, należąca do firmy Kojs.
- Nie ma się co dziwić Słowakom, bo Jezioro Orawskie to naprawdę piękne miejsce - mówi Marek Szandor, wiceprezes koła Polskiego Związku Wędkarzy w Zakopanem.

- Ustawicznie patrolujemy te tereny, aby nie doszło do takich zdarzeń jak w ubiegłym roku, kiedy to na miejscu pojawiła się nawet telewizja słowacka, aby pokazać, jak Polacy szanują ich przyrodę.

To właśnie Szandor wraz z kolegami wędkarzami odkrył w ubiegłym roku, że ścieki poprodukcyjne trafiały z pobliskiej ubojni do Czarnej Orawy, a następnie do "vodnej nádrži na Oravie", jak mówią na zbiornik Słowacy.

Dziś właściciel zakładów masarniczych Mirosław Kojs zapewnia, że ma pełną dokumentację na wywożenie ścieków i poprodukcyjnych odpadów.

- Złożyłem wniosek na budowę przyzakładowej oczyszczalni - mówi Kojs. - Przypuszczam, że gdy otrzymam wszystkie odpowiednie uzgodnienia, budowa potrwa nie dłużej niż trzy miesiące.
Jednocześnie Kojs zapewnia, że jego firma w żaden sposób nie zatruwa Czarnej Orawy, chociaż przyznaje, że w ubiegłym roku został ukarany mandatem, gdy w pobliżu jego zakładu znaleziono w rzece odpady powstające podczas uboju zwierząt. Powiatowy inspektor ochrony środowiska wlepił mu wtedy karę w wysokości 500 zł.

Na sprawę zanieczyszczania Jeziora Orawskiego prezydent Słowacji Ivan Gašparovič poskarżył się nawet prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu. W lutym, podczas spotkania w Jabłonce, obaj stwierdzili zgodnie, że sprawą trzeba się zająć najszybciej, jak to możliwe.

Znalazło się więc rozwiązanie - gmina Jabłonka, po polskiej stronie, i miasto Trstena na Słowacji postanowiły napisać wspólnie wniosek do Unii Europejskiej o pomoc finansową przy budowie kanalizacji.
Wójt Jabłonki Antoni Karlak mówi, że właśnie czeka na akceptację tego wniosku. Ostateczna decyzja, czy za 3 mln 600 tys. euro po polskiej stronie zostanie wybudowana kanalizacja, ma zapaść z końcem maja. Łącznie na skanalizowanie polsko-słowackich terenów przygranicznych Bruksela zamierza dać 5 mln euro. Milan Nevlaza, urzędujący w Kieżmarku dyrektor biura Združenie Tatry (Euroregion Tatry), nie ukrywa, że sprawa kanalizacji w Jabłonce jest także dla Słowaków priorytetowa.

Jezioro Orawskie, znajdujące się u zbiegu rzek Czarnej i Białej Orawy, leży w regionie Orawa w środkowej Słowacji. Jest to największy sztuczny zbiornik wodny Słowacji. Po napełnieniu jeziora w 1954 r. granicę państwową poprowadzono w taki sposób, by jezioro znalazło się po stronie słowackiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie