Jak poprawić bezpieczeństwo lekowe Polaków? Znany lekarz proponuje utworzenie specjalnego systemu

Anna NagelZaktualizowano 
Pixabay
„Mafia lekowa”, kryzysy związane z brakiem leków, choćby ten, z którym mieliśmy do czynienia wiosną tego roku – to tematy, którymi Polacy żyją od miesięcy. Warszawski urolog i kandydat PiS do Senatu chce utworzenia krajowego systemu „bezpieczeństwa lekowego”.

- Musimy mieć zapewnione bezpieczeństwo farmakologiczne kraju. Aby to uczynić musimy mieć pewne zasoby strategiczne. Trzeba stworzyć polski podmiot odporny choć odrobinę na wahania rynku. Nie możemy być zależni od jednego dostawcy leków - powiedział w Polskim Radiu 24 prof. Piotr Radziszewski.

Prof. Piotr Radziszewski na co dzień pracuje w Klinice Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zasiada także w Narodowej Radzie Rozwoju działającej przy prezydencie Andrzeju Dudzie.

- Pamiętamy o braku leków, który odnotowaliśmy wiosną tego roku. Aż prosi się, aby leki były produkowane w Polsce przez nasz rodzimy koncern farmaceutyczny. Na chwilę obecną leki są sprowadzane z zagranicy, jednak na ogół koncerny mają producentów zlokalizowanych w krajach azjatyckich, np. w Chinach czy Indiach. To może stanowić strategiczny problem dla państwa.

Bezpieczeństwo farmaceutyczne i zdrowotne kraju jest przez to zagrożone – uważa prof. Radziszewski. Bo prawda jest taka, że jako kraj mamy ograniczony wpływu na to, czy leki pojawią się w polskich aptekach, czy też nie.

Dlatego, zdaniem prof. Radziszewskiego, trzeba stworzyć koncern państwowy, który daje większą gwarancję stałości dostarczania najpotrzebniejszych leków. W Polsce i tak, na szczęście, większość preparatów, stosowanych w leczeniu chorób przewlekłych, nie jest już objętych zagranicznymi patentami. Można zatem stosować tzw. leki generyczne, czyli zawierające taką samą substancję czynną i działające identycznie jak pierwowzory, można je produkować w kraju, zapewniając tym samym pokrycie zapotrzebowania. Do tego właśnie potrzebny jest jednak silny polski koncern.

Kłopoty z dostępnością niektórych leków nie jest problemem wyłącznie polskim, borykają się z nim także inne kraje Starego Kontynentu. Podczas wiosennego kryzysu NFZ i Główny Inspektorat Farmaceutyczny uruchomiły specjalną infolinię, pacjenci mogli się więc dowiedzieć, gdzie kupić potrzebny lek. Problem wydawał się rozwiązany w większych miastach, w których są dziesiątki aptek i w razie potrzeby, pacjenci mogą odwiedzić kilka z nich, gorzej sytuacja wygląda w małych miasteczka i wioskach.

Tam chorzy nie mają specjalnego wyboru. Przyczyn wiosennego kryzysu było przynajmniej kilka, wspomniana już wyżej „mafia lekowa”, której działalność i tak została ograniczona wraz z wprowadzeniem przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiana w prawie farmaceutycznym. Bo dzisiaj, wcześniej nie było to możliwe, inspektorzy GIF z policją czy funkcjonariuszami Straży Granicznej mogą nawet wyważyć drzwi do hurtowni, jeśli jest uzasadnione podejrzenie, że w środku są leki przeznaczone na nielegalny wywóz za granicę. Ale i tak część leków zostaje nielegalnie wywieziona poza granice Polski.

Kolejna sprawa: zbytnie oparcie się przemysłu farmaceutycznego w Europie na dostawach z Chin. Zarówno z pierwszą, jak i drugą przyczyną kryzysów lekowych można walczyć. Stworzenie wielkiego koncernu państwowego produkującego leki byłoby jednym z poważnych kroków w tej walce.

polecane: Przeziębienie. Czy domowe sposoby mogą pomóc?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Porażająca niekompetencja tego "eksperta". To nie Chiny, to nie różnice cen powodują braki leków. To powoduje opacznie rozumiany wolny rynek, jego deregulacja, którą politycy konsekwentnie wprowadzali do obrotu lekami, bo na tym poziomie jest problem.

To dystrybucja hurtowa i aptekarstwo generują braki leków. Sieci to obce korporacje, które kierują się zyskiem. To sieci aptek skupują leki w największym stopniu, a dopiero potem są przychodnie.

W Niemczech są apteki indywidualne, a zawód farmaceuty jest jak zawód notariusza. To profesja zaufania publicznego.

Tam leków nie brakuje.

Ten wasz "ekspert" jest od urologii i o farmacji pojęcia nie ma.

Złe rozpoznanie, "ekspercie"!

Uczmy się od Niemców, a nawet od Francuzów!

Sieci aptek trzeba zlikwidować.

Dodaj ogłoszenie