"Jak Polak siedzi w domu, to pije"? To bzdura! Z ekspertem rozmawiamy o tym, jak piją Polacy w czasie pandemii

Agnieszka Kamińska
Agnieszka Kamińska
- Twierdzenie, że jak Polak siedzi w domu, to pije, opiera się na stereotypach. Z naszych obserwacji wynika, że w czasie pandemii Polacy spożywają mniej alkoholu - mówi Ryszard Woronowicz, rzecznik Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego.

Ile piją Polacy w czasie pandemii?

Pojawiają się głosy, że w czasie pandemii Polacy piją więcej alkoholu. Miałby temu sprzyjać fakt, że teraz więcej czasu przebywamy w domach, mniej podróżujemy, wiele osób pracuje zdalnie i jest w mniejszym stopniu kontrolowanych przez pracodawców. Czy więc rzeczywiście wzrosło spożycie alkoholu?

Zdecydowanie nie. Obecnie jeszcze nikt nie ma twardych danych za ubiegły rok. Rzetelne informacje na ten temat przygotowuje Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych i prawdopodobnie otrzymamy je w lutym. Mogę więc wypowiadać się na podstawie obserwacji członków naszego związku, którzy produkują i sprzedają mocny alkohol. Z tych obserwacji wynika, że nie nastąpił wzrost spożycia alkoholu w ubiegłym roku. W mediach od pewnego czasu pojawiają się artykuły, które mówią o czymś przeciwnym: że jak Polak siedzi w domu, to pije. Podstawą tych artykułów są stereotypy i uproszczone wnioski, a nie twarde dane. Te artykuły nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Czy coś zmieniło się w preferencjach klientów? Po jakie alkohole sięgają Polacy?

Zauważyliśmy pewien ciekawy trend. A mianowicie to, że o ile ogólne spożycie alkoholu nie wzrosło, to spadło zainteresowanie tzw. tradycyjnymi mocnymi alkoholami. Natomiast wzrosło zainteresowanie alkoholami ekskluzywnymi, z wyższej półki. Ten trend można było już wcześniej zauważyć na polskim rynku, ale w czasie pandemii był on wyraźniejszy. Polski rynek, jeśli chodzi o spożycie alkoholu, jest nasycony. To spożycie w jednym roku spada o ułamek procenta, w kolejnym roku o ułamek procenta wzrasta, ale mniej więcej jest na podobnym poziomie od lat. Na ubiegłoroczny poziom spożycia alkoholu i wynik za ubiegły rok może mieć wpływ zamknięcie restauracji, barów, pubów, hoteli. Szacujemy, że sprzedaż w tych kanałach to między 10 a 15 proc. całej sprzedaży.

A więc może się nawet okazać, że wskutek zamknięcia gastronomii, ubiegłoroczna sprzedaż będzie niższa?

Może, ale na razie tego nie wiem.

Niedawno pojawiła się informacja, że Polacy na potęgę kupują tzw. małpki, czyli alkohol w butelkach o pojemności do 300 ml. Czy to się zgadza?

Nie! Powstało wiele artykułów, w których można przeczytać, że Polacy dziennie kupują 3 mln małpek. Autorzy tych tekstów powołują się na raport pewnej firmy, która przygotowała go na zlecenie – uwaga! – branży piwowarskiej. Z całą odpowiedzialnością muszą powiedzieć, że ten raport jest całkowicie nierzetelny, kłamliwy i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Raport przygotowano na podstawie rozmów ze sprzedawcami kilkudziesięciu sklepów z alkoholem. A mamy ich w Polsce setki tysięcy. Nie przeprowadzono tu żadnego badania, wniosków nie oparto nawet na paragonach. Tymczasem Ministerstwo Finansów dysponuje danymi, z których można się dowiedzieć, ile rocznie wydaje banderol na poszczególne pojemności alkoholu. Z tych danych wiemy, że Polacy kupują nie 3 mln, a 1,5 mln małpek. Ich sprzedaż w czasie pandemii nawet nieznacznie spadła. W kłamliwym raporcie podano też, że Polacy najczęściej kupują małpki w dni powszednie, w drodze do pracy i wracając z pracy. Tymczasem z twardych danych wiemy, że najwięcej małpek sprzedaje się w weekendy. A jeśli spojrzymy na dni powszednie, to sprzedaż jest wyższa wieczorami, a nie rano. Niestety, obawiam się, że ten raport to było celowe zagranie branży piwowarskiej, żeby wprowadzić tzw. podatek cukrowy.

Czyli branża piwowarska chciała zaszkodzić branży spirytusowej?

Ustawa cukrowa, która niedawno weszła w życie, obejmuje alkohole w butelkach o pojemności do 300 ml. Poniżej 300 mln piwa pani nie kupi. Piwo nie zostało objęte ustawą cukrową. A co jest bardziej szkodliwe, cola czy piwo? Piwa bezalkoholowe również nie podlegają temu podatkowi. Zobaczymy, jak podatek wpłynie na sprzedaż małpek. Z pewnością ceny, tak jak w przypadku m.in. coli, wzrosły. Choć na razie jeszcze, częściowo, jest w sprzedaży alkohol sprzed wejścia w życie podatku.

Czy producenci, aby obejść podatek, przerzucili się na produkcje małp, czyli alkoholu w butelkach o pojemności 350 ml?

Żaden z przedsiębiorców, należących do naszej organizacji, takiej pojemności nie wprowadził do sprzedaży. Być może któraś z sieci handlowych wprowadziła taki format alkoholu jako markę własną, żeby sprawdzić reakcję konsumentów? Trudno mi to komentować. Jeśli tak się stało, to jest to odpowiedź na niesprawiedliwie prawo, które zostało wprowadzone. My też uważamy, że ta ustawa jest niesprawiedliwa. Nie rozumiemy, dlaczego podatkiem objęto różne napoje alkoholowe i niealkoholowe, a piwa nią jakoś nie objęto.

Rząd bardziej lubi producentów piw niż wódek?

Na to pytanie nie odpowiem. Musi pani zapytać kogoś z rządu.

Coca-cola wyznacznikiem luksusu? Podatek cukrowy widziany oc...

Mikropożyczka. Czym jest i do kogo jest skierowana?

Wideo

Materiał oryginalny: "Jak Polak siedzi w domu, to pije"? To bzdura! Z ekspertem rozmawiamy o tym, jak piją Polacy w czasie pandemii - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie