Jak pisać, by ludzie chcieli to czytać

Wojciech Saramonowicz
Zaczynamy cykl "Kurs pisania". Dziś pierwszy odcinek o tym, jak pisać interesująco i systematycznie.

Zaprowadźcie mnie tam, gdzie jeszcze nie byłem - powtarza swoim studentom Andrzej Wajda, ślęcząc nad ich scenariuszami lub wprawkami filmowymi.

To niezwykle ważna uwaga. Doskonale nadaje się na motto dla każdego początkującego twórcy, i to nie tylko filmowego. Dotyczy to bowiem także teatru, literatury, poezji, malarstwa, muzyki. Opisuje generalny sens twórczości, mówi o jej podstawowych prawdach.

Pierwsza prawda - wydawałoby się dość oczywista - mówi o tym, że twórca zawsze ma przed sobą jakiegoś odbiorcę, adresata.
Druga, że kreując, twórca zabiera odbiorcę w pewnego rodzaju podróż. Podróż, którą odbył najpierw on sam, a teraz namawia nas, żebyśmy za nim podążyli. Zawsze, gdy otwieramy książkę, siadamy na widowni w kinie czy teatrze, liczymy, że to, co za chwilę będzie naszym udziałem, rozśmieszy nas, wzruszy, wywoła smutek, może nawet rozzłości, ale zawsze pobudzi nasze emocje.

"W każdym fabularnym gatunku pisarstwa celem piszącego jest uwiedzenie odbiorcy" - pisze William Goldman (autor scenariuszy do filmów "Butch Cassidy i Sundance Kid", "Wszyscy ludzie prezydenta"). A czym jest uwodzenie? Grą na emocjach. Gdyby próbować znaleźć wspólny mianownik odbioru każdej ze sztuk, to są nim właśnie emocje. Pisarz, dramaturg, poeta, scenarzysta, reżyser, malarz, kompozytor, czy muzyk - każdy z nich ma tylko jedno zadanie - zafundować nam podróż pełną emocji, czyli do miejsc, w których jeszcze nas nie było.

Ludzie potrzebują opowieści

Ludzie uwielbiają opowieści, są ich spragnieni niczym celebryci występów w "Tańcu z gwiazdami".
Najprostszy przykład: dlaczego nawet najmniejsza stłuczka na skrzyżowaniu gromadzi gapiów? Bo na ich oczach dzieje się jakaś historia, która jest inna od oczywistej, nudnej codzienności.

Potrzeba słuchania opowieści jest pragnieniem atawistycznym. W każdej kulturze, religii czy społeczności, na każdym kontynencie istniały mity, legendy, baśnie, przypowieści, podania. Zawsze też byli ludzie, których rolą było opowiadanie. Niezależnie od tego, jak się nazywali, czy byli samymi prorokami, kapłanami, szamanami, czy jedynie zwykłymi bajarzami, zawsze jednak dzięki swojemu zajęciu zajmowali w społeczności miejsce szczególne.
Współcześnie też istnieją bajarze. Są nimi pisarze i twórcy filmowi.

Przez tysiąclecia bajki się zmieniały, metody i treści opowiadania stawały się bardziej wyrafinowane, ale pragnienie słuchania ciekawych historii nie zmieniało się.

Pisanie jest proste

Ktoś może powiedzieć: to proste. Codziennie opowiadamy dziesiątki historii. Relacjonujemy bliskim, znajomym, przyjaciołom, gdzie byliśmy, kogo spotkaliśmy, co nas niezwykłego spotkało.

Ale czy któraś z tych anegdot nadaje się na powieść, film czy nawet dwustronicowe opowiadanie? Z tego pytania rodzą się następne: dlaczego to, o czym chcemy napisać, ma być dla ludzi ciekawe? Na jakiej podstawie uważamy, że czytelnicy/widzowie mają poświęcić swój czas i pieniądze na naszą historię? Czy jest w niej coś, czego nie znają? Czy jako autor zabieram ich w nieznane?

Nawet dla doświadczonych autorów to trudne pytania, a co dopiero dla początkującego twórcy. Wszak wszystko już było, a czytając Cortazara, Kunderę, Lema, albo oglądając filmy Allena, Tarantino czy Scorsese, mamy świadomość galaktyki dzielącej nas od wszystkich wybitnych twórców, których znamy. Zasadne jest więc pytanie, czy ja swoją twórczością mogę dać ludziom jeszcze coś, czego oni nie dali?

Właśnie w tym momencie gros z tych, którzy marzyli o pisaniu, poddaje się i rezygnuje, zasilając gigantyczną większość ludzkości, która wykonując swoje zajęcia, nienawidzi ich. Ale trudno się temu dziwić - przyjęli perspektywę, która rzeczywiście jest przytłaczająca i może sparaliżować.

Gdyby jednak ją nieco zmienić? Paradoksalnie, to krytyczne spojrzenie na siebie ma szansę stać się przewrotem kopernikańskim w myśleniu o własnych możliwościach. Jeżeli widzę dystans dzielący mnie od mistrzów, to znaczy, że... jestem zdolny do szczerej oceny rzeczywistości, do autorefleksji. To naprawdę całkiem sporo jak na początek, bo tylko baczny obserwator otaczającego go świata ma szanse stać się dobrym pisarzem.

Demitologizacja

- Nikt nie rodzi się pisarzem
"Nie ma cudownych powieściopisarzy. Wszyscy wielcy, podziwiani prozaicy byli najpierw początkującymi czeladnikami, których talent dojrzewał w wytrwałości i poświęceniu" - pisze kolejny znakomity pisarz Mario Vargas Llosa.

W "Listach do młodego pisarza", z których pochodzi ten cytat, peruwiański noblista rozprawia się w wieloma mitami, których wokół twórczości pisarskiej narosło mnóstwo. Zdaniem Vargasa Llosy nie sposób rozpocząć przygody z pisaniem bez ich obalenia.

Życie łatwe i przyjemne

"Nie rób sobie zbytnich nadziei, jeśli chodzi o sukces (...) Ten, kogo motywuje nadzieja na sukces, pewnie nigdy nie doczeka się ziszczenia marzeń i będzie mylił powołanie literackie z powołaniem do błyszczenia w świecie oraz osiągnięcia zysków, jakie dla niektórych pisarzy (doprawdy nielicznych) chowa w zanadrzu literatura"- przestrzega młodego pisarza Vargas Llosa.

A mówiąc o cenie, jaką się płaci za marzenia o pisaniu, przywołuje XIX-wieczne damy, które przerażone własną tuszą połykały solitera, aby odzyskać wiotką figurę. To plastyczne i niezwykle trafne porównanie. Powołanie literackie jest poświęceniem. Kiedy pisarz "połyka" temat, cała jego aktywność jest skierowana na jego "dokarmianie". Wszystko, co widzi, co przeżywa, filtruje pod kątem przydatności do rozwoju dzieła. Dopiero kres pracy, jakim nawet nie jest postawienie ostatniej kropki, lecz publikacja, przynosi chwilową ulgę. Chwilową, bo zazwyczaj jeszcze przed uporaniem się z jednym tasiemcem, połykamy nowego.

"Ten, kto to piękne i zaborcze powołanie przyjął za swoje, nie pisze, aby żyć, lecz żyje, aby pisać" - konkluduje Vargas Llosa.
Wszystko dobrze, gdy są pomysły, ale pisarz ma różne okresy. Są też takie, w których przychodzi niemoc twórcza. Czym ona jest i do czego może doprowadzić, w tragiczny sposób pokazuje przykład Jerzego Kosińskiego.

Woody Allen pisze, że nie może sobie pozwolić na czekanie na Wenę. Natchnienie trzeba wymusić. Ile z jego ulubionych żółtych kartek musi się znaleźć w koszu, żeby powstało pierwsze zdanie. Próbkę tych zmagań dał nawet w scenie otwierającej film "Manhattan".

Dyscyplina to ważny element pracy twórczej. Z pewnością każdy adept pisarstwa doświadczył sytuacji, kiedy jednego dnia pisanie szło gładko, a następnego było gorsze niż fedrowanie na przodku.
Warto sobie wyznaczyć jakąś minimalną normę, właśnie na takie dni. Ważne, żeby tekst rozrastał się każdego dnia.

Pisanie to praca.

Takie myślenie pomaga w pisaniu. Wydaje się, że dużo łatwiej coś tworzyć, jeżeli zdejmie się z siebie brzemię wypełniania misji od Boga, chęci pokazania światu swojej wielkości czy autoterapii.

Przekonanie, że jest się lepszym od innych i swoim tekstem musimy wszystkich rzucić na kolana, jest równie destrukcyjne i blokujące, co niewiara w siebie. Najlepiej skupić się na tekście jako pracy do wykonania.

Jak w każdej pracy, trzeba do niej przyjść. Nie chodzi tu o fizyczne miejsce. Niewielu początkujących twórców stać na komfort oddzielnej pracowni czy biura. Bardziej chodzi o mentalne rozpoczęcie pracy. Nawet jeżeli pracownią jest blat oddalony 30 cm od łóżka, trzeba z niego wyjść i pójść do pracy; rozpocząć, zaplanować i wykonać.
Planowanie to sprawa płynna. Z relacji wielu wielkich pisarzy wynika, że siadając przed kartką, maszyną do pisania czy komputerem, nie wiedzą, o czym będą pisać. Po prostu niesie ich myśl, słowo. Ale tak mogą robić doświadczeni literaci, którzy sprawnie posługują się językiem i znają zasady konstrukcji tekstu.

W przypadku początkujących pisarzy rozsądniejsze byłoby dokładne zaplanowanie tekstu, rozpisanie go w punktach, może nawet rozrysowanie za pomocą strzałek i znaczków przebiegu akcji, łuków dramaturgicznych, relacji między bohaterami, czy punktów zwrotnych.

W przypadku scenariuszy filmowych, gdzie zawsze jesteśmy ograniczeni pieniędzmi, ilością scen, czasem liczonym w minutach, liczbą aktorów na planie, a konstrukcja musi być żelazna i precyzyjna, graficzne przedstawienie tego, co się będzie działo w scenariuszu, wydaje się być nieodzowne.

Pisanie jest proste. Wystarczy, że będziesz tak długo wpatrywać się w pustą kartkę, aż krwawe krople pojawią ci się na czole - powiedział amerykański dziennikarz i scenarzysta Gene Fowler.

A powołanie, talent? Pokaże to czas i ciężka praca.

Zakończenie

Na świecie dziedzina zwana kreatywnym pisaniem rozwija się znakomicie. Także w Polsce zaczęły pojawiać się publikacje, książki, a nawet blogi temu poświęcone. Trudno określić, które są lepsze, a które gorsze. W każdej jednak można znaleźć coś dla siebie. Nawet jeżeli będzie to jedna myśl, która pomoże w stawaniu się pisarzem, to znaczy, że warto było ją przeczytać.
Mam nadzieję, że w tym cyklu pojawią się takie myśli, które kogoś zbliżą do tego fascynującego zajęcia i pomogą mu zabrać swoich czytelników czy widzów tam, gdzie jeszcze nie byli.

Wojciech Saramonowicz - scenarzysta, dziennikarz, operator. Jest absolwentem Wydziału Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy. Jako dziennikarz pracował w redakcjach "Gazety Wyborczej", "Życia Warszawy" oraz "Frondy". Jest autorem zdjęć i współrealizatorem ponad trzystu programów telewizyjnych, m.in. z cyklu: "Fronda", "Lista, lista 30 ton", "Polaków Portret Własny", a także scenariuszy do wielu telewizyjnych programów rozrywkowych. Był członkiem redakcji m.in. programów: "Wieczór z Wampirem" Wojciecha Jagielskiego i "Co z tą Polską" Tomasza Lisa. Autor scenariuszy do seriali telewizyjnych: "Miodowe lata" (Polsat), "Kocham Klarę" (Polsat), "Hotel pod Żyrafą i Nosorożcem" (TVP 1), "Egzamin z życia" (TVP 2), "Ratownicy" (TVP 1). Reżyser filmów making of do filmów "Testosteron" oraz "Lejdis".

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ż
Żródło: tvn24
"Wydaje mi się, że pracuję w dość naturalnym i niewymuszonym cyklu umysłowym. Po prostu czekam, aż moja głowa wypełni się czymś, co faktycznie będę miała do przekazania"

Dorota Masłowska
b
bez komentarza
"Z relacji wielu wielkich pisarzy wynika, że siadając przed kartką, maszyną do pisania czy komputerem, nie wiedzą, o czym będą pisać. Po prostu niesie ich myśl, słowo."
Dodaj ogłoszenie