Jak pies z kotem na Wiejskiej. Pupile polskich polityków

Barbara Dziedzic
Andrzej Halicki jest właścicielem sześciu dogów niemieckich. Pomaga też żonie w prowadzeniu hodowli
Andrzej Halicki jest właścicielem sześciu dogów niemieckich. Pomaga też żonie w prowadzeniu hodowli Fot. archiwum prywatne
Udostępnij:
Amerykańscy politycy mawiali: Jeśli chcesz mieć przyjaciela w polityce, kup sobie psa. Czy w Warszawie to powiedzenie też się sprawdza?

W studiu telewizji La 7 podczas kampanii wyborczej dziennikarka zapytała ówczesnego premiera Maria Montiego, czy nie przygarnąłby psa. Szef rządu zgodził się bez zastanowienia i entuzjastycznie wziął na ręce pupila, choć zastrzegł, że zamiast zasugerowanego przez prowadzącą imienia Trozzy wolałby nazwać go Empy, w związku z tym, że specjaliści od wizerunku doradzają mu więcej empatii. Sprawa stała się tematem numer jeden wszystkich mediów i oczy całego kraju zwróciły się na białego pupila.

Eksperci bardzo pochwalili zresztą spontaniczną decyzję polityka - zwłaszcza że dobiegała właśnie końca kampania wyborcza. Nie wiadomo, na ile przygarnięcie zwierzaka przyczyniło się do wyborczego sukcesu Montiego, za to pewne jest, że zwierzęta w polityce bywają niezwykle pomocne. - Jeżeli chcesz mieć przyjaciela w Waszyngtonie, kup sobie psa - zwykli mawiać politycy w Ameryce.

- Także w Warszawie to powiedzenie niewątpliwie by się sprawdziło - mówi specjalista ds. wizerunku i marketingu politycznego Wiesław Gałązka, podkreślając, że w tym zawodzie na wszelki wypadek najlepiej ufać właśnie czworonogom.

Poza wymiarem towarzyskim i emocjonalnym zwierzęta mogą przynieść wymierne korzyści wizerunkowe, o których wspomniał premier Monti. Dlatego warto dobrze zastanowić się przed wyborem nowego podopiecznego. W zależności od gatunku i rasy do wyborców trafia określony przekaz. - Pies utożsamiany jest z męskimi cechami właściciela. Jest on postrzegany jako osoba stanowcza, ale także szczera i wierna. Kot chodzi swoimi drogami i kojarzy się raczej jako zwierzę damskie - tłumaczy specjalista.

Choć podkreśla, że nie jest to sztywna reguła i bardzo pochwalić należy chociażby decyzję Jarosława Kaczyńskiego o przygarnięcia ze schroniska kolejnego kota. Tym bardziej że mniejsze zwierzęta są domeną intelektualistów, co potwierdził także przypadek premiera Polski i kompozytora Ignacego Paderewskiego, który hodował gadającą papugę.

Ptak po każdym wykonaniu utworu krzyczał: O Boże, jakie to piękne, jakie to piękne!

Psy grozy

Posiadanie rasowego psa zwykle wskazuje na to, że jego właściciel jest przywiązany do marek. Lubi pokazać, że stać go na taki zakup. Właściciele kundelków, często przygarniętych ze schroniska, mają więcej dystansu do siebie, nie muszą niczego udowadniać innym - mówi specjalista ds. marketingu politycznego dr Wojciech Jabłoński. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Joanna Senyszyn, która przez wiele lat była właścicielką mastifów neapolitańskich, kolejne pokaźnych rozmiarów psy przygarniała ze schroniska.

Pies Marii i Lecha Kaczyńskich, szkocki terier Tytus, pomógł w ocieplaniu stosunków polsko-amerykańskich

Maxiego po raz pierwszy zobaczyła, kiedy ważył 30 kg (zamiast 120, które osiągnął po dokarmieniu i pielęgnacji). Adopcję zaplanowało życie. Okazało się bowiem, że nieufny, krzywdzony przez poprzednich właścicieli pies, tylko wobec niej nie wykazywał agresji. Posłanka była jedyną osobą, która bez obaw zbliżała się do ogrodzenia, żeby go karmić. Po kilkunastu regularnych wizytach w schronisku zadzwoniła kierowniczka placówki. Ku zdumieniu posłanki SLD wyjaśniła, że po każdej jej wizycie pies przez dwie godziny wyje, z kolei na godzinę przez odwiedzinami siada i zniecierpliwiony wypatruje jej samochodu. Senyszyn przygarnęła Maxiego i od tej chwili mogła czuć się zupełnie bezpiecznie. - Kochał mnie nad życie. Uznawał jeszcze tylko mojego męża, a reszty świata nienawidził po przejściach, jakie sprezentowali mu wcześniejsi właściciele. Nie pozwalał się nikomu zbliżyć do mnie na odległość mniejszą niż 1,5 metra. Kiedy wychodziliśmy na spacery, kibole grzecznie przechodzili na drugą stronę ulicy - śmieje się eurodeputowana. Maxi przeżył dekadę.
Zaraz po jego odejściu historia się powtórzyła i do schroniska trafiła tym razem para mastifów neapolitańskich, czarna suczka i jej srebrzysty kompan. - To były zupełnie inne psy. Zostały porzucone, dlatego panicznie bały się wyjść poza teren ogrodzenia - wspomina Joanna Senyszyn. Psy budziły więc respekt jedynie u gości, w tym dziennikarzy. Do dziś można usłyszeć historie o tym, jak piorunujące wrażenie wywierała obecność ogromnych zwierzaków podczas wywiadów w ogrodzie posłanki.

Nieprzygotowanych gości zaskoczyć mogą także podopieczni Andrzeja Halickiego. Jak powszechnie wiadomo, poseł PO jest wielkim miłośnikiem zwierząt, czego dowodzi jego pokaźne stadko sześciu podopiecznych. W tym przypadku psy stały się zresztą rodzinnym hobby - żona posła prowadzi hodowlę dogów niemieckich. - Być może miłość do tej rasy mam we krwi, bo hodowali je także mój dziadek i wuj - mówi Andrzej Halicki. Ponadto, jak żartuje, wżenił się w doga niemieckiego - kiedy poznał swoją żonę, również miała pokaźnego czworonoga. - To prawdziwi członkowie rodziny, lubią być blisko ludzi - mówi poseł. Dziś w domu państwa Halickich mieszka sześć psów. - Za każdym razem, kiedy wyjeżdżamy gdzieś ze zwierzętami, powodują niemało szumu. W związku z tym, że są dosyć duże, trudno przejść niezauważonym - śmieje się poseł. Tak stało się na przykład, kiedy latem Halicki przyprowadził do Sejmu dwa dogi. - Było bardzo gorąco, a duże psy bardzo szybko się odwadniają, toteż nie mogłem zostawić ich w samochodzie nawet na kilkanaście minut - tłumaczy. - Wpadłem na Wiejską po dokumenty. Wizytę rzeczywiście odnotowali dziennikarze, co było zresztą bardzo sympatyczne - mówi poseł PO.

Ulubieńcy pałaców

Psy zamieszkują też w pałacach prezydenckich. Pierwszym czworonogiem, który pojawił się w siedzibie głowy państwa po 1989 roku (wówczas przy Krakowskim Przedmieściu), była Saba Aleksandra Kwaśniewskiego. Mimo że Jolanta Kwaśniewska początkowo nie była tym pomysłem zachwycona, w końcu uległa prośbom córki i męża i pewnego dnia sama przyniosła do domu kundelka, który otrzymał imię z powieści "W pustyni i w puszczy". Kiedy Saba odeszła, prezydentowa znów nie była zachwycona pomysłem przygarnięcia nowego czworonożnego przyjaciela. Tym razem inicjatywę przejął Aleksander Kwaśniewski, który pod jej nieobecność wraz z Markiem Siwcem zakupił dwie suczki z wielkopolskiej hodowli. - Najpierw pomyślałem, że zrobię jej niespodziankę, nic nie powiem, zobaczy szczeniaki dopiero po powrocie - wspominał w jednej z rozmów były prezydent. - Instynkt męski tknął mnie jednak (...) i pomyślałem, że może lepiej będzie wysłać żonie ememesa. Zrobiłem zdjęcie szczeniaków i posłałem. No i dostałem odpowiedź, że jestem nieodpowiedzialny wariat - relacjonował. Po powrocie prezydenckiej małżonce zmiękło jednak serce i zakochała się w pieskach od pierwszego wejrzenia. Psy otrzymały imiona z powieści "Wiedźmin" Andrzeja Sapkowskiego, Ciri i Falka. - Pamiętam, że to było wiosną (...). Kiedy witaliśmy kolejny rok, moja żona powiedziała: - Wiesz, te dwa psy to była twoja najlepsza decyzja w mijającym roku - wspominał były prezydent.

Do historii przeszła też wielka miłość do zwierząt tragicznie zmarłych Marii i Lecha Kaczyńskich. Jednym z najsłynniejszych ich ulubieńców był szkocki terier Tytus. Kiedy zmarł, na stronach internetowych Kancelarii Prezydenta Maria Kaczyńska opublikowała oświadczenie: "Tytus był jedenastoletnim psem rasy terier szkocki, który 13 listopada 2009 r. umarł ze starości. Nie pamiętam, by pogonił jakiegoś kota na ulicy". Prezydencki Tytus doczekał się też swojej legendy. Miał odegrać nieocenioną rolę w ocieplaniu stosunków polsko-amerykańskich. W czerwcu 2007 r., kiedy do Polski przybyli George i Laura Bushowie, prywatnie również właściciele identycznego szkockiego teriera, Maria Kaczyńska przedstawiła im Tytusa. - Poczułam się jak w domu - powiedziała potem Laura Bush.

Współpraca: Dorota Kowalska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie