Jak partie rozegrają ostatni tydzień kampanii?

Redakcja
Fot. Bartek Syta/Polskapresse
Tegoroczna kampania, podobnie jak ta sprzed czterech lat, będzie nas do końca trzymała w niepewności. Ale w przeciwieństwie do 2007 r. tegoroczny wyścig na Wiejską jest wyjątkowo nudny i niemrawy.

- To pierwsza kampania, a w wielu uczestniczyłem, gdzie nie sposób po plakacie wyborczym ocenić, czy to kandydat PiS, czy Platformy, oczywiście zakładając, że człowiek jest mało znany i nie widzimy go codziennie w telewizji. Kolorystycznie plakaty obu tych partii są tak do siebie podobne, że trzeba się mocno wczytać, aby doszukać się logo konkretnego ugrupowania - mówi nam Michał Kamiński, twórca kampanii Prawa i Sprawiedliwości z 2005 i 2007 r.

I nie tylko o plakaty wyborcze chodzi, a przede wszystkim o brak pomysłu na to, jak przekonać do siebie wyborców. Właściwe wyłącznie dwie partie, mowa tu o PiS i Ruchu Poparcia Palikota, skutecznie realizują swoją strategię, zyskując w sondażach i oczach wyborów. Efekt? - Prawo i Sprawiedliwość dogania Platformę, Janusz Palikot z politycznego niebytu wchodzi do gry i pewnie znajdzie się w parlamencie - stwierdza Włodzimierz Czarzasty ze Stowarzyszenia Ordynacka.

Czytaj też: Nowak: Palikot to destrukcja polityki. Nie chcę koalicji PO z nim

Bo rzeczywiście PiS, który na początku kampanii był jakby w defensywie, dzisiaj nadaje jej ton. - Młode, ładne kobiety w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego to nowość, która dobrze mu robi, bo wszyscy spodziewali się raczej zobaczyć prezesa z kotem - ocenia Włodzimierz Czarzasty. - Tym bardziej że te panie, słuchałem ich kilka razy, mają coś do powiedzenia, startują w wyborach do parlamentu, więc nie są tylko paprotkami w otoczeniu prezesa - dodaje Czarzasty.

Majstersztykiem sztabu wyborczego PiS był Stanisław Kowalczyk, czyli słynny "paprykarz" z Woli Wrzeszczowskiej, rolnik poszkodowany przez trąbę powietrzną. - Jak żyć, panie premierze? Mam zniszczone gospodarstwo i nie dostałem pieniędzy. Dlaczego pan przyjeżdża w miejsce, gdzie prawie nic się nie stało. Zapraszam do siebie, po prostu nie mogę mówić - krzyczał ze łzami w oczach do premiera Tuska. I tak przebojem wdarł się do polskiej polityki. Już kilka dni później był główną gwiazdą konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, gdzie swoją energią i zapałem przyćmił nawet starych politycznych wyjadaczy. A jego: "Jak żyć, panie premierze?", stało się właściwie hasłem kampanii. I nikt już nie pamięta, że kilka tygodni wcześniej na konferencji prasowej Sojusz Lewicy Demokratycznej zaprezentował trzy filmy, w których ludzie z różnych środowisk opowiadali o swoich problemach. A każdy z nich, a jakże, kończył się pytaniem bohatera: "Jak żyć, panie premierze? Jak żyć?".

Czytaj także: Radio Maryja - prawdziwy motor kampanii wyborczej PiS

- Nie pamiętam sytuacji, kiedy w tak mistrzowski sposób jedna formacja przejęła hasło od innej, bo dzisiaj nikt już filmów nie pamięta, ale wszyscy znają "paprykarza" - zauważa jeden z naszych rozmówców. Ocieplenie wizerunku prezesa Kaczyńskiego, przed którym tak ostrzega Joanna Kluzik-Rostkowska, także dobrze robi Prawu i Sprawiedliwości. - Bo oto widzimy prezesa uśmiechniętego, zatroskanego, spokojnego - wylicza Włodzimierz Czarzasty. Źle kojarzony Antoni Macierewicz czy zbyt agresywny Zbigniew Ziobro zostali na czas kampanii schowani. Prezes pokazuje się w towarzystwie normalnych ludzi i przez nich przemawia do wyborców, usypiając w ten sposób antypisowski elektorat, bo przecież nie ma się czego obawiać, prezes niczym Polaków nie straszy. Ale żeby nikt nie miał wątpliwości: żelazny elektorat PiS dostaje to, na co czeka. - Prezes nie musi dzisiaj opowiadać tych głupot, które opowiadał w ciągu ostatniego roku, bo ma cały pokaźny w sumie zespół medialny, który świetnie działa. Mam na myśli całą strukturę medialną, która to robi za niego, od Radia Maryja, po prawicowych publicystów piszących w mainstreamowych pismach. To oni mówią za prezesa, bo w istocie to robią, podgrzewając atmosferę, co nie idzie na konto Kaczyńskiego - mówi w dzisiejszym wywiadzie dla "Polski" Michał Kamiński. Są też wisienki na torcie w postaci filmu o Jarosławie Kaczyńskim, który wyświetlano w kampanii, czy książki "Polska naszych marzeń" autorstwa samego prezesa, która właśnie trafiła do księgarń.

Janusz Palikot udzielił z kolei wywiadu rzeki opublikowanego w postaci książki, która zresztą świetnie się sprzedaje, ale postawił głównie na spotkania z wyborcami: zjeździł w ostatnich miesiącach niemal pół Polski, robił po cztery spotkania dziennie i doskonale wyczuł nastroje społeczne. - Mam wrażenie, że ani Kaczyński, ani Tusk nie chcą wygrać tych wyborów. Kampania jest szokująco pozbawiona negatywnych ciosów. Zawsze w tym momencie był już jakiś cios albo ze strony Kaczyńskiego, albo z innej. Teraz tego nie ma. Być może sytuacja budżetowa, złe prognozy finansowe sprawiają, że oni obaj grają na przegraną. Na zasadzie: teraz lepiej przegrać i za dwa lata wrócić. Bo wiedzą, że zwycięstwo dziś oznacza kolejne kłopoty - mówił w wywiadzie dla "Polski" Janusz Palikot.

Czytaj także: "Kaczyński miesza promocję książki z kampanią. Kiedyś uważał, że to naganne"

Bo rzeczywiście kampania Platformy Obywatelskiej nie rzuca na kolana. Jak mówią nasi rozmówcy, PO nie narzuca w niej tempa, nie jest twórcza, niczego nie kreuje. - Poza tym ta kampania wisi wyłącznie na Donaldzie Tusku, jakby nikogo innego w Platformie nie było - zauważa prof. Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego. - Tomasz Tomczykiewicz, szef klubu parlamentarnego Platformy i poseł na Sejm z naszego regionu, jest właściwie podczas kampanii na Śląsku niewidoczny - dodaje prof. Wódz.

Tymczasem tak dużej kampanii nie można opierać wyłącznie na jednym człowieku. I nie pomoże nawet Małgorzata Tusk, która w ostatnim tygodniu pojawiła się u boku męża, bo - jak mówią eksperci - wszyscy liderzy mają piękne żony albo towarzyszki życia, a prezes Kaczyński - bratanicę Martę Kaczyńską, która już pojawiła się w kampanii, wspierając kandydaturę Jacka Sasina, pracownika kancelarii jej zmarłego ojca.
Fakt, że Donald Tusk ruszył autobusem w Polskę, oceniany jest pozytywnie, pomysł wyszedł podobno zresztą z kancelarii premiera, a nie sztabu wyborczego Platformy. Premier pokazuje się jako facet z krwi i kości, który próbuje zmierzyć się z problemami obywateli, nie ucieka od twardej dyskusji, nie zraża krytyką. Michał Kamiński zauważa jednak, iż błędem premiera było odpuszczenie debaty z Jarosławem Kaczyńskim, bo gdyby nalegał na nią codziennie, prezes PiS nie miałby wyjścia - musiałby podnieść rękawicę.

Czytaj także: Radio Maryja - prawdziwy motor kampanii wyborczej PiS

Kampanię położył także Sojusz. Janusz Palikot, który na pewno odbierze wyborców lewicy, tak punktuje błędy przeciwnika: "Napieralski nie poszedł na debatę z Tuskiem, najpierw u Gugały, później u Lisa. Normalny lider, który aspiruje do bycia premierem, idzie na takie spotkania. Nawet gdyby wypadł słabo i nie wygrał tej debaty, to przynajmniej pokazałby determinację, gotowość do walki. Po drugie, wielką wpadką była rezygnacja z Wandy Nowickiej. To był większy błąd niż z Biedroniem. Bo Biedroń reprezentuje mniejszości, to nie jest dźwignia dająca w Polsce poparcie. Natomiast Nowicka cieszy się dużym autorytetem. Gdy ona pojawiła się na naszych listach, pociągnęła za sobą Kazimierę Szczukę, Agnieszkę Graff, Manuelę Gretkowską i wiele innych osób, które do nas dzwoniły, deklarowały poparcie. Poza tym Napieralski stracił poparcie »Faktów i mitów« i »Nie«. To był żelazny, betonowy elektorat antyklerykalny, który zawsze popierał SLD. Teraz powiedział »nie«. To nie są duże gazety, ale co tydzień czyta je po kilkadziesiąt tysięcy osób, a większość z nich zawsze głosowała na Sojusz".

Czytaj także: "Kaczyński miesza promocję książki z kampanią. Kiedyś uważał, że to naganne"

Napieralski jest w kampanii nijaki, nieprzekonywający - jak to określiła Małgorzata Kidawa-Błońska z Platformy - jakby źle czuł się w roli, którą rozpisano dla niego w tej kampanii.

Polskie Stronnictwo Ludowe robi swoje. Stawia przede wszystkim na kampanie lokalne i swoich kandydatów w terenie, którzy pracują na wynik wyborczy. Ale zaskoczyła także ogólnopolskim hitem w postaci wyborczego klipu i próbą zmiany wizerunku, więc Waldemar Pawlak skacze na paralotni, walczy na macie z Pawłem Nastulą, Stanisław Żelichowski tańczy w szaliku zawadiacko owiniętym wokół szyi, a w otoczeniu ludowców pokazuje się coraz więcej młodych ludzi . - Powoli rzeczywiście myślimy o PSL inaczej, bo Waldemar Pawlak nie kojarzy się już tylko i wyłącznie ze strażą pożarną - zauważa prof. Jacek Wódz.

PJN w kampanii w ogóle nie widać. Partia Pawła Kowala postawiła na merytorykę, ale zupełnie się z nią nie przebija i nie zmienił tego ani obiad, który Paweł Kowal zjadł z Dorotą Rabczewską i jej rodzicami, ani Michał Wiśniewski, który z czerwoną czupryną pojawił się na czwartkowej konferencji PJN.

Zostaje pytanie: Jak partie polityczne rozegrają ten ostatni tydzień kampanii? Ile mogą w czasie tych ostatnich dni zyskać, ile stracić. - Platforma zawsze ma marną kampanię i budzi się w ostatnim tygodniu - zauważa Włodzimierz Czarzasty. Tak było podczas kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego, w której właśnie ostatnie dni zadecydowały ponoć o zwycięstwie kandydata Platformy.

- Ten ostatni tydzień będzie na pewno nerwowy. Nie wiem, do jakiego stopnia Donald Tusk zagra Radą Europejską i zagranicznymi gośćmi, bo oni zawsze dobrze robią kampanii - mówi z kolei prof. Jacek Wódz. - Być może pojawi się w kampanii element wewnątrzkościelnego sporu wokół Nergala, bo sposób, w jaki biskup Mering upomniał księdza Adama Bonieckiego, jest nie do przyjęcia - dodaje prof. Wódz. Więc może pojawić się zupełnie nowy społeczny podział, nie na Polskę solidarną i Polskę liberalną, ale na tych, którzy chcą kraju zacofanego i zmodernizowanego.

Czytaj też: Nowak: Palikot to destrukcja polityki. Nie chcę koalicji PO z nim

Nikt z naszych rozmówców nie wierzy w to, aby została opublikowana telefoniczna rozmowa Jarosława z Lechem Kaczyńskim, jaką bracia mieli ze sobą przeprowadzić tuż przed katastrofą smoleńską. Według portalu www.wPolityce.pl do jej ujawnienia ma się przygotowywać jednak z gazet. - Zostałaby przyjęta z niesmakiem, bo co innego, jakby posiadacz takiego nagrania ujawnił je wcześniej, ale kilka dni przed wyborami? To zawsze budzi podejrzenia. W każdym razie ujawnienie jej dzisiaj to dwa punkty procentowe dla Platformy w dół i dwa do góry dla PiS - uważa Włodzimierz Czarzasty. Inny z naszych rozmówców zastanawia się, czy takie nagranie w ogóle istnieje i czy zapowiedź jej rzekomej publikacji nie jest wyborczą wrzutką, która ma rzucić złe światło na Platformę Obywatelską.

Mało prawdopodobne, aby najbliższe dni przyniosły jakieś zaskakujące zwroty akcji, "dziadek z Wehrmachtu" raczej się nie powtórzy, tym bardziej że PiS jest zainteresowany, aby kampania przebiegała tak jak przebiega - spokojnie, bez emocji. Teraz ruch w rękach Platformy. Michał Kamiński uważa, że PO w ciągu tych najbliższych dni zepchnie jednak Prawo i Sprawiedliwość do defensywy. Tak naprawdę nie ma też chyba innego wyjścia. Jeśli chce rządzić wyłącznie z PSL, musi mocno przycisnąć na finiszu.

Dorota Kowalska

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wolf

...na przykład pofatygowanie się 9.X do lokalu wyborczego. Co, jak sądzę, nastąpi, a szczurołapy od szalonego Jareczka wreszcie przestaną się szarogęsić. Bo naprawdę szkoda Polski.
Pozdrówka.

G
Gość

Grabieże sie zdarzają w każdym systemie i od likwidacji tej zmory są służby specjalne. Znacznie gorszą sprawa są nieodpowiedzialni nawiedzeni z PiS-u w ew. rządzie. Na głupotę nie ma rady.

G
Gość

Po wyborach - w tydzień lub w 10 dni - zacznie sie intensywne leczenie prezesunia, który pójdzie w całkowitą odstawkę dokonaną przez jego dotychczasowych pretorianów. Wreszcie rodzice obniżą wiek swoich pociech do korzystania z internetu - bo zniknie ta potworna twarz wodza - po obejrzeniu której dzieci nie moga zasnąć. No i najważniejsze - nie będzie groźby emigracji najzdolniejszych za chlebem.

G
Gość

Jesli nie chcesz więcej panoszenia się w POLSCE typów takich jak: Tusk, Palikot, Nergal, Wałęsa z Jaruzelskim, POchanke, Waltzowa od PRZEDSZKOLI!, Kopaczowa CO TO NA METR albo PÓŁTORA WGŁĄB KOPIE!, Tomasz Lis, Urban, Kiszczak z Michnikiem-Szechterem, Pawlak CO NAM GAZ ZAŁATWIŁ! z Żelichowskim, cyngle jak ŻAKOWSKI z BRATKOWSKIM, "niewinna" Wielowieyska,...

Dodaj ogłoszenie