Jak otworzyć czarną dziurę? Hakiem

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Fot. Polskapresse
Politycy właśnie z największą rozkoszą rozpoczęli udowadnianie Polakom czarno na białym, że ich (to znaczy polityków) działalność jest brudna, przeciętny działacz partyjny sprzedajny, a w tym wszystkim chodzi właściwie głównie o kasę - na szczeblu powiatu, województwa, kraju a nawet wielkiej spółki skarbu państwa.

Z czysto zawodowego punktu widzenia właściwie nie obawiam się długofalowych tego skutków. Za jakieś dwa lata chętnie zacznę w końcu pisać o nowych twarzach i pomysłach na Polskę. Bo przecież po obecnej klasie politycznej nie będzie co zbierać.

Afera taśmowa, pensja Aleksandra Grada, potem "sprawa Michała Tuska", "srebrne interesy PiS", wreszcie "nowe taśmy PSL". Sezon na afery i haki w polskiej polityce właśnie się rozkręca. Z wypiekami na twarzy posłowie opozycji szukają kolejnych tematów, które będzie można przynieść prezesowi lub przewodniczącemu. W koalicji zaś dobrze wiedzą, od których kolegów nie należy już odbierać telefonu, i kto niebawem przestanie być na topie. W cenie też - i to wysokiej - stały się wszystkie możliwe informacje na temat niejasnych powiązań polityków konkurencji. Leszek Miller marzy o komisji śledczej, co samo w sobie jest wyjątkowo zabawne. Jarosław Kaczyński śni o powrocie do pierwszego roku swych rządów. Donald Tusk pewnie już miał sen, w którym dzwonił do Jana Rokity.

Dlatego w najbliższych tygodniach i miesiącach o aferach, aferkach i próbach wykreowania takowych usłyszymy jeszcze sporo. Szkoda, że niemal nie (z wyjątkiem materiału o Srebrnej w Newsweeku) za sprawą dziennikarzy, CBA i ABW, lecz od polityków.

Hak - ten stary-nowy rodzaj politycznej broni przeżywa właśnie renesans. Ostatni moment, w którym aferalne nagłówki zmieniały układ sił w Polsce, datował się dekadę temu - od sprawy Rywina po Starachowice. Ten czas niemal zabił jako liczącego się gracza SLD - rzadziej jednak pamięta się o tym, że zmiótł też ze sceny Unię Wolności i ostro przygasił PSL. Wygrali na nim tylko nowi gracze - partie Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska.

Potem - w epoce rodzącej się w zgodnych początkowo wysiłkach PiS i PO IV RP - hak (taki naprawdę porządny, wywracający opinię całej formacji) przechodził powoli do sfery politycznych marzeń i mitów. W dodatku niebezpiecznych. Pół rządu Jarosława Kaczyńskiego wszak szukało dowodów na istnienie "układu" i "znalazło" Barbarę Blidę, której śmierć obciąża PiS do dziś, istnienia "układu" bynajmniej nie potwierdzając. Następnie zaś PiS stworzył sobie aferę rolną, w wyniku której musiał ostatecznie oddać pałeczkę.

Jednocześnie zaś dawało się obserwować coś innego. Od czasu najpierw taśm Renaty Beger, później zaś sprawy hazardowej wśród polityków ugruntowywała się powoli opinia, że na Polakach afery z udziałem osób ze świecznika nie robią już większego wrażenia. Może ze względu na stopień ich skomplikowania? Bo gdyby zrobić dziś względnie powszechny sondaż z otwartym pytaniem o co właściwie chodziło w aferze hazardowej, przeważałaby zapewne odpowiedź w stylu "no, usiłowali kręcić jakieś lody z automatami do gry". A w sprawie Beger, że ktoś tam (bo tzw rozpoznawalność drugiego człowieka w PiS nie jest bynajmniej wysoka), coś tam jej proponował w rządzie. Czy to za sprawą braku zainteresowania wyborców, czy to z innych powodów polityczne skutki i jednej i drugiej sprawy były niemal żadne.
Dziś zdaje się być inaczej. Wygląda na to, że ujawnianie kolejnych przypadków nepotyzmu w partii rządzącej jednak będzie oznaczało sondażowe koszty. Że PSL czekać może nawet niebyt. Że i koalicja zdoła wysłać jakieś zatrute strzały w stronę PiS i SLD. Przecież i one mają rozmaitych rzutkich i obrotnych samorządowców w całej Polski. Kto na tym wygra?

Poziom zaufania Polaków do klasy politycznej wciąż jest zatrważająco niski. Teraz będzie jeszcze niższy. I będzie to dotyczyło wszystkich. Znów zaczyna się rysować atmosfera przesilenia. W odróżnieniu od sytuacji sprzed dekady nowych graczy jednak nie widać - może poza Solidarnością w wydaniu Dudy. Partia Palikota? Ziobryści? Wolne żarty. Nowa lewica? Musieliby najpierw wyjść z Facebooka. Polscy oburzeni? Właśnie zdali maturę, pewnie mają nowe zajęcia.

Jeśli więc sezon hakowy potrwa jeszcze trochę, jego głównym skutkiem będzie otwarcie na środku sceny politycznej wielkiej czarnej dziury. Ciekawe, kto to taki z niej wychynie?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paraczytelnik
Z oczywistych względów my czytamy tylko nagłówki i komentarze!

Fachowo to się nazywa " paraprasa " !

PS. Tak naprawdę -- zresztą tak jak Wy -- czytamy tylko prawdziwe wiadomości w "Naszym Dzienniku".
Dodaj ogłoszenie