Jak nie zamienić gorącego żelaza w gorący kartofel

Witold Głowacki
Część polityków Platformy chce jak najszybciej wrócić w Sejmie do ustawy o związkach partnerskich. Trzeba kuć żelazo, póki gorące - mówi więc Artur Dunin, twórca platforrmerskiego projektu, który upadł w piątek w Sejmie za sprawą partyjnych kolegów samego Dunina. I zapowiada ponowne złożenie odświeżonego projektu.

Tylko co z tego może wyniknąć? Owszem, jest gorąco - bo setki tysięcy maili oburzonych wyborców trafiających do skrzynek platformerskich konserwatystów z pewnością podnoszą temperaturę w partii. Ale ta temperatura nie wydaje się być znakiem dogodnej politycznej okazji do rozegrania ustawy o związkach partnerskich "rzutem na taśmę". Tę sprawę w oczach liberalnych wyborców Platforma chyba chwilowo przegrała.

By zaś mogła ją wygrać, potrzeba by najpierw innego zwycięstwa - w samej partii. Donald Tusk musiałby stłumić rewoltę konserwatystów pod wodzą Jarosława Gowina. Tylko, że musiałby - a to graniczyłoby dziś chyba z cudem - uczynić to w taki sposób, by Platforma mogła później podchodzić do jakiegokolwiek głosowania - bez czterdziestu konserwatywnych posłów jest to zaś raczej niemożliwe.

Jeśli zaś teraz, zaraz, "żelazo będzie kute, póki gorące" i projekt po małym liftingu powróci do Sejmu, jest spora możliwość, że dojdzie do powtórki z piątku. I że ludzie Gowina znów - na zimno kalkulując układ sił - dokonają kolejnej demonstracji.
Albo też - i to druga, jeszcze gorsza, możliwość - tym razem Donald Tusk nie będzie już płomiennie bronił ustawy o związkach partnerskich, tylko odda ten gorący kartofel w ręce czterdziestki konserwatystów i dwudziestki liberałów - bo tylu razem jest posłów PO, którzy w tej sprawie mają bardziej jednoznaczne poglądy. Niech oni sobie nim porzucają. Wtedy zaś zamiast powtórki z piątku, szykowałaby się powtórka z pięciu lat "prac" nad ustawą o in vitro. Kto wie, może nawet powstałby jakiś "konserwatywny" projekt ustawy o związkach partnerskich, oczywiście bez żadnych homoseksualistów w tle?

"Kuć żelazo, póki gorące": Kliknij, aby poznać doniesienia, do których nawiązuje Witold Głowacki

Spór o związki partnerskie to naprawdę ważna debata, dotycząca i reguł, które miałyby rządzić polskim społeczeństwem, i granic między państwem a prywatnością. Nie warto chyba ani rozbijać jej o ścianę, ani - tym bardziej - zamieniać w bełkotliwą groteskę.

Tym bardziej, że liberalną ustawę o związkach partnerskich będzie mogła przegłosować tylko taka sejmowa większość, która nie będzie musiała w tym celu paktować z Gowinem.

Witold Głowacki, Twitter: @WitoldGlowacki

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monescu
Przecież Panu redaktorowi za TO sowicie płacą - że kontynuując ten temat spełnia oczekiwania establiszmtu w myśl zasady "Pan każe sługa musi" no i się opłaca !
M
Marcinescu
Czy nie widzi Pan innych bardziej palących problemów w Polsce niż ten od dłuższego czasu opisywany przez Pana?
Dodaj ogłoszenie