Jak można odpisać konia od podatków

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
"Nie ma śniegu, Tuska, no i wszystko tu tańsze" - napisał mi kolo z Kalifornii, w ogóle nie tęskniąc za Polską, w której był miesiąc. Taa, niezadowolenie z każdego miejsca na kuli ziemskiej to cecha wszystkich Amerykanów i nie bardzo tylko wiadomo, po cholerę tak wszędzie się pchają.

Jak ostatnio Mitt Romney do Londynu, ten kandydat na prezydenta, bliski mi, bo republikanin. No, ale zacząć musiał od dziwacznego stwierdzenia, które tak zostało opisane: "Jego zdaniem w Londynie nie czuć na razie atmosfery wielkiego sportowego święta". Faktycznie, kiedy Romney był szefem komitetu organizacyjnego w Salt Lake City, atmosfera gęstniała tam sama. Na przykład koleś wszedł do mormońskiej knajpy na piwo, podano mu te dwuprocentowe siki jak cały chmiel w Stanach i... poproszono o dokument, żeby zapisać go do Klubu Anonimowych Alkoholików - bo już pierwszy łyk oznacza automatyczne zgłoszenie.

Ale do Romneya wrócę, piękny głos, postawa, no i dobry plan polityczny. Mianowicie odwiedza właśnie w Europie i okolicach trzy miejsca - Londyn (niby na igrzyska), Polskę (niby nie wiadomo po co, po oklaski!) i Izrael (no, to chyba po pieniądze). Ha, małe notki to kwitują, tymczasem to pierwszy kandydat na prezydenta, który orientuje się, które kraje w Europie są ważne. To znaczy takie, które… - sami nie zgadniecie - zawsze miały na pieńku z Niemcami. I zawsze były proamerykańskie, nawet jak zupełnie się to im nie kalkulowało. I zawsze sobie wzajemnie pomagały. Polska Żydom, Londyn Polakom, a Żydzi pomogą niebawem nam wszystkim (ja chyba jestem już taką pomocą objęty, da się żyć i to nawet coraz lepiej). Ktoś tam sugeruje, że Romney przybywa do Polski po głosy - bzdura, prędzej by się kopnął do Włoch albo Irlandii, zresztą po spotkaniach z Komorowskim i Tuskiem, hm, furory w Chicago i tak nie zrobi.

Ale w Londynie mu się nie spodobało, podobnie jak kiedyś reporterowi Osiatyńskiemu, mocno zdziwionemu, że cały Londyn nie stoi pod Wembley podziwiać Janka T., gdy jeszcze było co podziwiać: "W Polsce poodwoływano wiele koncertów i spektakli teatralnych; kina świeciły pustkami, ulice zamarły. W Londynie nie odwołano żadnego ze spektakli. Czy ktoś na nie przyjdzie? Przyszli".

Kolega kolegi wysłał zgłoszenie, że chce wystartować na olimpiadzie w chodzie. I pomaszeruje w Londynie. Dla Gruzji

Romney w Londynie pilnuje interesów. Jego żona Ann ma konika, który wystartuje w ujeżdżeniu. Historia wzruszająca, mianowicie zachorowała ona na stwardnienie rozsiane, straszną chorobę, w której remisje są rzadkie, nie bardzo wiadomo nawet, czemu objawy choroby ustępują, ale... ustąpiły pod wpływem modnej w Stanach hipoterapii. Zwłaszcza po sukcesie "Zaklinacza koni" Evansa, powieści sfilmowanej przez Redforda, w której koń ma zbawienny wpływ na leczone po wypadku dziecko... No i Ann spróbowała również, pomogło, zatem zaczęła galopować, kupiła konia (a jeździ na własnym ranczo - 5 tys. akrów). Ten konik to klacz Rafalca, 15-letnia, prześliczna, Mitt wybiera jej czasem muzykę, do której tańczy. I ma smak - przypisuje mu się m.in. "Misję", "Rain Mana" (tzn. wybór, nie autorstwo, tu oczywiście Morricone i Zimmer). Rafalca musi jednak bardzo uważać i to nie na terrorystów z Al-Kaidy, a raczej na polskiego ogiera Ekwadora, jurnego i dość szeroko reklamowego reproduktora (trzy młode klaczki tygodniowo to jego norma) - jest to jedyny "czynny" chłopak w olimpijskiej stawce i nie gwarantuję, że powstrzyma go ten zacumowany na Tamizie lotniskowiec.

Ale sam Londyn i igrzyska - raczej zawieje nudą pomieszaną z polityką. W 776 r. p.n.e. Grecy ustalili, że na czas igrzysk zawiesza się wojny, żeby rywale mogli bezpiecznie przybywać nawet z odległych krain. Taki rozejm powszechny obowiązywał już miesiąc przed startem, a także miesiąc po ostatnich zawodach, tak by można było i powrócić cało… Oczywiście dziś nic z tych rzeczy, wojen się nie tylko nie zawiesza, ale rozkręca na całego. Miałem nawet napisać, dlaczego będzie wojna, ale szybko się zreflektowałem - ona trwa. Teraz w Syrii, i zarówno Zachód, jak i Rosjan łapki świerzbią, by z tymi swoimi wojskami coś porobić. A zaraz Izrael dmuchnie w Iran, oczywiście nic nie zdziała, bo Iran machnie w niego, wtrąci się kilkadziesiąt krajów, z czego wszystkie bez znaczenia, ale sojusznicy Hitlera też o zdanie pytani nie byli - stąd Węgrzy w Warszawie (a my dla odmiany w Afryce, dla Churchilla, mocno trzeba było na głowę upaść).

No więc wojen od dawna komitet olimpijski wstrzymać nie może, ale już apolityczny być powinien. Tymczasem Żydom ponownie odmówiono uczczenia minutą ciszy sportowców pomordowanych w Monachium (bo to... polityka, Zachód boi się drażnić Arabów, czyli tych, co mordowali), a Łukaszenkę znów uznano za persona non grata. Ponieważ macie całkiem zafałszowany obraz tego gościa, zerknijcie na YouTube - Lokomotiv Jaroslavl/Ceremony in Minsk. Zdziwicie się. A Łukaszenka to pechowiec - ostatnio jak kogoś wsadził za pomoc w naruszeniu przestrzeni powietrznej Białorusi przez jakichś szwedzkich głupków - no to znów się Zachód oburzył, przecież oni w imię wolności! Tak? No to spróbujcie pokonać granicę amerykańsko-meksykańską od południa - bomby, miny, karabiny, a jak polecicie górą, to was zaraz zestrzeli ten laureat pokojowego Nobla Obama.

No więc igrzyska od dawna są polityczne tak jak komu pasuje i w którą stronę. Zawodnicy rywalizują w sportach dziwnych (np. jazda na rowerze za motorynką) i na to wykosztowują się podatnicy 200 państw, żeby czasem posłuchać hymnów, albo - jak my teraz - być może nie posłuchać. A ja bym wolał może zamiast igrzysk zobaczyć raz jeszcze w życiu "Rydwany ognia". Też o igrzyskach, ale takich prawdziwych, z muzyką Vangelisa, genialną. Śmiesznie się zresztą składa - na igrzyskach nie byłem nigdy i specjalnie tego nie żałuję. Pokibicuję oczywiście w kapciach, tym nielicznym zawodowcom (bo 99 proc. to przebierańcy, sprawni inaczej) - czyli Neymarowi (taki Pele z Santosu), Kobe i LeBronowi, bo nasi siatkarze i Radwańska - nie będę krakał... A jakbym nawet był w Londynie, to tylko po to, by na Trafalgar Square pożartować. Mianowicie idzie się pod kolumnę admirała Nelsona (biedak, umarł w długach, ten, który podbił pół świata, znaczy kryzys musiał być jednak zawsze). No i pod tym Nelsonem zaczepiasz tubylca, niewinnie pytając: - Excuse me! Czy to pomnik Nelsona? Słynnego Nelsona Mandeli?

Zakłopotanie miejscowych - bezcenne.

Co do "przebierańców" zaś - chyba kiedyś pisałem, jak mój kolega "Ptyś", dziennikarz "Ekspresiaka", postanowił wystartować w igrzyskach. A że umiał tylko chodzić (ooo, to i ja potrafię!), wysłał dla zgrywy list intencyjny do USA, ich komitetu olimpijskiego, że chętnie pomaszeruje pod gwiaździstym sztandarem i… otrzymał zaproszenie na zawody przed Atlantą. No i w igrzyskach wystartował. I tak zwykły "Ptyś" został olimpijczykiem, i tak ten wnuk Bieruta został Amerykaninem! No i spotykam go w zeszłą niedzielę, a on opowiada… dalszy ciąg tej historii. Że zadzwonił do niego kumpel, pytając, jak on to sobie załatwił, te igrzyska. No i "Ptyś" dał mu radę - napisz tak, jakbyś roboty szukał, do kilkudziesięciu komitetów, może ktoś potrzebuje chodziarza… Kolega tak właśnie uczynił i… pomaszeruje w Londynie dla Gruzji! Dla Saakaszwilego, śpiewając trudny hymn o jeszcze trudniejszej nazwie "Tawisupleba". I liczy na doping, Gruzja bowiem ma na fladze krzyż św. Jerzego, jak Anglia, krzyż tego Jurka, co to walczył ze smokiem o babę (zabił go mieczem, a bronił się jak ojciec dyrektor - krzyżem). No więc zabawne igrzyska będą - nasz przebieraniec w Gruzji, (u nas toże Gruzin, i dwie Chinki), słowacko-niemiecko-polski ogier, no i ta klacz Romneyowej o właściwościach jak Lourdes. Na szczęście nie ma ona, Rafalca, tak jak 99 proc. olimpijczyków, szans. Na nic. Poza żywotem na koszt podatników przez następne cztery lata. Też chyba byście chcieli.

Klacz na koszt podatników? Nie pomyliłem się? Nie. Bo Amerykanie bywają czasem dowcipni. W necie natrafiłem na komentarz do tego, że Rafalca uleczyła przyszłą prezydentową, a jej szef od muzyki Mitt lubi przytaniać w zeznaniach podatkowych: jeśli koń pomógł w leczeniu, no to Romney może jego zakup odpisać od podatków. Jako "health expense".

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kika
, ze hej!
l
lesio
Duży szacun dla nich że zawsze znajdą takich idiotów jak My. Nadstawialiśmy już d*** w Iraku, teraz w Afganistanie a kto wie może i ten zaszczyt spotka na w Iranie. W zamian ceny ropy skoczą w górę a nasi matołkowie polityczni od Kaczora po Donka i dalej za kilka poklepań po plecach i pustych obietnic dalej będą wysyłać naszych ochotników na śmierć na obczyźnie. Byłbym niesprawiedliwy gdybym nie wspomiał o wspaniałych F16. To nic że musimy płacić za przestarzały już sprzęt na który już tylko Trzeci Świat miał ochotę. Wsparliśmy finansowo firmę ale amerykańską. Komuś przecież musieli wepchnąć to co jedynie miało być zezłomowane, części i koncówkę serii. Dorobią parę sztuk do kompletu i po sprawie. Są wprawdzie malkontenci, wciąż narzekający na jakieś wizy. Ale Wielki Brat nie może dawać byle komu do siebie przyjeżdżać. Tam Litwini i inni mają. I co z tego? Mało ich jest to sobie mogą jechać. My jesteśmy zbyt dumni. Z chrześcijańską postawą nadstawimy drugi półdupek i z dumą znowu dostaniemy. Kto wie? Może nasi przyjaciele zza wielkiej wody znowu nam coś obiecają? Może sprzedadzą nam chociaż jeden lotniskowiec. Wiadomo każdemu, że mamy piękną morską tradycję. Z niezachwianą pewnością graniczącą z fanatyzmem wierzę, że i kolejne nasze rządy jak ich przygłupi poprzednicy poświęcą wszystko i wszystkich w tym kraju aby przypodobać się kolejnemu prezydentowi USA.
P.S. Bogu dzięki, że chociaż Kościół i jego urzędnicy zgarniają kasę w innym kierunku. No ale to inna bajka. Też piękna i jakże chwalebna. Ale my i tak za wszystko płacimy więc nie widzę różnicy.
h
hah
Słyszałem że Beckham jest za mało szlachecki aby dostąpić zaszczytu zapalenia znicza olimpijskiego,w takim razie jak pan skomentuje to,że dokonała tego szóstka dzieciaków w przedziale 16-19? Pan uważa się za najmądrzejszego człowieka na świecie więc z pewnością coś wymyśli
l
lolo
Boże.. ten Niedorzeczny to zwykły kretyn. On nie ma pojęcia o niczym.
Nelson umarł w długach (a nie w bitwie pod Trafalgar)
ha ha ha..
A Polakom Brytania pomagała... ha ha.. Szczególnie za czasów napoleońskich, we wrzesniu 1939, albo za czasów Iwana Groźnego..
Żydzi pomogą nam? Atakując iran, który grozi im, a nie nam? Co???
Niedorzeczny, ty po prostu kretynem jesteś.
l
lolo
Romney do Izraela (no, to chyba po pieniądze)?
Tak po swoje. USA pakuje tam rocznie miliardy, żeby utrzymac to getto. Moze chce zobaczyć jak jego jałmużnę Żydzi wykorzystują..
A Niedorzeczny myśli, że jego Żydzi to swoje pieniądze mają..lol.. Ale chucpa...
Dodaj ogłoszenie