Czy małżeństwa są szczęśliwe, gdy częściej uprawiają seks? Dwa nowe badania, oparte na sondażach przeprowadzonych wśród ponad 100 tys. respondentów, wskazują, że tak. Najnowsze dowody badaczy zaskakują.

Kilka miesięcy temu Deborah, matka dwójki małych dzieci, wyszła z przyjaciółkami do pubu. Gdy po kilku drinkach rozmowa zeszła na seks, Deborah, półprzytomna po wielu nieprzespanych nocach, przyznała, że nie kochała się z mężem od siedmiu miesięcy. - Byłam zdumiona - mówi. - Dziewczyny się ożywiły. Ulga, jakiej doznały, była wręcz namacalna.

Niektóre koleżanki niepokoiły się, że zbyt rzadko uprawiają seks ze swoimi partnerami, tymczasem okazuje się, że - hurra! - są pary, które sypiają ze sobą jeszcze rzadziej. - Odniosłam wrażenie, że poprawiłam im humor - dodaje oschle.

I prawdopodobnie ma rację.

Najnowsze badania naukowe sugerują, że ludzie są tym szczęśliwsi, im częściej uprawiają seks - i, co ciekawe, szczęście jest większe, gdy sądzą, że kochają się częściej niż inni. Nasz poziom zadowolenia waha się zależnie od tego, jak często - w porównaniu z nami - kochają się nasi przyjaciele i sąsiedzi, wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Kolorado w Boulder. Już sam tytuł "Sex and the Pursuit of Happiness: How Other People's Sex Lives are Related to Our Sense of Well-Being", ("Seks a pogoń za szczęściem: jak życie erotyczne innych ludzi wpływa na nasze samopoczucie") wydaje się potwierdzać, że z Kowalskimi rywalizujemy nie tylko w kategoriach dochodów, samochodu, domu czy urlopu, ale i aktywności w sypialni.

Można przywoływać argument, że porównywanie częstotliwości, z jaką uprawiamy seks, nie ma większego sensu, bo na ten temat wielu z nas kłamie w żywe oczy. Dowody wskazują jednak, że życie prywatne innych ludzi ma dla nas duże znaczenie, głównie ze względu na pragnienie upewnienia się, że mieścimy się w "normie". Rozmaite sondaże i kolorowe czasopisma regularnie nas wypytują: "Czy wystarczająco często uprawiasz seks?" i "Ile razy w tygodniu to norma?". Pacjenci zamęczają seksuologów pytaniami o to, jak często powinni chodzić do łóżka się ze swoimi partnerami, jak gdyby istniała jakaś optymalna częstotliwość, zalecana w celu uzyskania stanu zadowolenia.

Wbrew obiegowym opiniom dowody niezbicie wskazują, że życie prywatne innych ludzi ma dla nas ogromne znaczenie, głównie ze względu na pragnienie upewnienia się, że mieścimy się w "normie"

Poszukując odpowiedzi, naukowcy przeprowadzili w tym roku kosztowny globalny sondaż online, dotyczący naszego prywatnego życia, ze szczególnym uwzględnieniem czynników, które wydają się nas uszczęśliwiać. Uzyskane w ten sposób informacje autorzy przedstawili w formie książki, "The Normal Bar" ("W normie"). Publikacja zawiera dane uzyskane od blisko 100 tys. respondentów z całego świata - tak obszerna grupa badawcza daje niemal pewność statystyczną, że wiemy, co rzeczywiście dzieje się pod globalną kołdrą. Naukowcy wypytali pary nie tylko o ich życie erotyczne i sypialniane upodobania, ale też poprosili o wskazanie typowych zachowań, zapewniających szczęście w związkach.

Oto dobre wiadomości. Jak piszą autorzy: "Jeśli martwisz się, że wszyscy wokół ciągle uprawiają seks, możesz się uspokoić". Okazuje się, że tylko 7,3 proc. respondentów uprawia seks codziennie. Około 28,2 proc. pytanych kocha się parę razy w miesiącu; 8,2 proc. robi to raz w miesiącu, 13,4 proc. rzadziej niż raz w miesiącu, a 5,1 proc. w ogóle nie ma życia erotycznego. Większość respondentów - 37,9 proc. wszystkich par - twierdzi, że najczęściej kocha się trzy, cztery razy w tygodniu, a więc częściej, niż wskazywały dotychczasowe badania.