Jak będzie wyglądał Sejm po wyborach? Wciąż zdarzyć się może wszystko

Redakcja
Polsapresse/Archiwum
Na cztery tygodnie przed 9 października z sondaży płynie tylko jeden wniosek - każdy wynik wyborów jest możliwy. Analiza polskiej polityki na podstawie sondaży coraz bardziej przypomina wróżenie z fusów. Im więcej ośrodków sondujących opinię publiczną publikuje własne badania, tym trudniej określić preferencje partyjne Polaków - pisze Agaton Koziński.

Ogłoszony wczoraj sondaż instytutu Homo Homini wykazał, że na Platformę chce głosować 31 proc. respondentów, natomiast na PiS - 29 proc. SLD może liczyć na poparcie 13,8 proc. wyborców, PSL zaś na 6,5 proc. Ruch Poparcia Palikota ma z kolei 4 proc. zwolenników.

Czytaj też:Sondaż Homo Homini: PiS i PO z prawie równym poparciem, Palikot blisko Sejmu

Z kolei ankieta sprzed pięciu dni przygotowana przez OBOP pokazała rezultaty całkowicie inne. Wynika z nich, że PO ma poparcie 35 proc., PiS - 22 proc., SLD - 9 proc., PSL - 5 proc., Ruch Poparcia Palikota - 2 proc., PJN - 1 proc., podobnie jak Polska Partia Pracy.

Przedstawiony natomiast 1 września sondaż GfK Polonia wykazał, że na Platformę chce głosować 47 proc. osób, na PiS - 29 proc., na SLD - 13 proc., a na PSL - 4 proc. Partia Palikota uzyskałaby 2 proc., a PJN - 1 proc.

Czytaj też:Sondaż SMG/KRC: PO i PiS wciąż na prowadzeniu, ale z poparciem mniejszym niż tydzień temu

- Kluczowe pytanie obecnie brzmi: ile osób pójdzie na wybory. Bo te różnice sondażowe w dużej mierze wynikają z tego, że ośrodki je przygotowujące w różny sposób klasyfikują niezdecydowanych - tłumaczy w rozmowie z "Polską" dr Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. I dodaje, że polska scena polityczna jest na tyle nieprzewidywalna, że nawet 5-procentowa różnica we frekwencji może radykalnie odmienić wynik wyborczy. - Widać to na przykładzie SLD. Ta partia ma szansę na wynik między 11 a 16 proc. Przy czym ten pierwszy będzie kompletną porażką, a drugi wielkim sukcesem. Nie ma jednak szans, by badaniem sondażowym wykryć, który z tych rezultatów jest bardziej prawdopodobny. I Sojusz czekają nerwy do 9 października - zaznacza Flis.

Czytaj też:Palikot zapowiada protest przed kancelarią premiera. "Będziemy tam spali, mieszkali i blokowali..."
Podobnie dr Norbert Maliszewski, politolog związany z Uniwersytetem Warszawskim, zwraca uwagę na frekwencję jako kluczowy czynnik rozstrzygający o poparciu dla poszczególnych partii. - Choć bardziej ufałbym badaniom pokazującym niewielką przewagę PO nad PiS niż tym, w których Platforma ma powyżej 40 proc. głosów. Wszystko wskazuje na to, że 9 października niewiele osób pójdzie głosować, a to daje większe szanse partii Jarosława Kaczyńskiego - mówi "Polsce" Maliszewski.

Czytaj też:Sondaż Homo Homini: PiS i PO z prawie równym poparciem, Palikot blisko Sejmu

Według niego spadek Platformy w ostatnim sondażu może być związany z podwyżkami opłat za przedszkole. - W ten sposób wyborcy dali PO żółtą kartkę za rosnące opłaty. Ludzie tymi podwyżkami są naprawdę oburzeni. Sam niedawno byłem na zebraniu w przedszkolu, do którego odprowadzam swoje dziecko, i słyszałem to na własne uszy - zaznacza.

Maliszewski inaczej niż Flis ocenia szanse SLD. - Pół roku temu ta partia rosła w siłę. Zyskiwała na słabości PO, podbierając jej wyborców. Ale później Platforma przeszła do kontrataku. Skutecznego. Na tyle, że nie dość, że przekonała swych wyborców do powrotu, to jeszcze odebrała część elektoratu lewicy - uważa politolog, podkreślając, że w obecnej sytuacji nie można wykluczyć tego, że SLD w wyborach uzyska nawet poniżej 10 proc. głosów.

Czytaj też:Sondaż SMG/KRC: PO i PiS wciąż na prowadzeniu, ale z poparciem mniejszym niż tydzień temu

Jednak dziś królem sondażowego polowania staje się partia Palikota. To ugrupowanie, które przez długie miesiące nie umiało zdobyć poparcia większego niż 1-2 procent, w kilku sondażach zyskało 3-4 proc. głosów. - Ruch Palikota zyskuje na marazmie, w jakim utkwiła kampania. Głównie partie toczyły debatę o debatach, co drażniło wyborców. A Palikot to forma liberalnego Leppera. Głosują na niego ci, których drażnią inne partie - podkreśla Maliszewski.

Czytaj też:Palikot zapowiada protest przed kancelarią premiera. "Będziemy tam spali, mieszkali i blokowali..."

I Flis, i Maliszewski zgodnie podkreślają, że obecnych sondaży nie należy jednak traktować jako ostatecznych rozstrzygnięć. - Kampania właściwie dopiero rusza i może się wydarzyć jeszcze bardzo dużo - zaznacza Maliszewski. - Pewny jest właściwie tylko wynik PSL. Od dawna wiadomo, że sondaże zaniżają poziom poparcia dla ludowców i teraz jest pewnie podobnie. Rezultat, jaki w wyborach osiągną pozostałe partie, to wielka niewiadoma - wtóruje mu Flis. Ale taka sytuacja bardzo mu się podoba. - Bo gdy nic nie wiadomo, to politycy muszą się bardziej starać. Działają pod wpływem stresu, a więc łatwiej o błędy. A lepiej, gdy popełniają błędy podczas kampanii, niż gdyby mieli je popełniać, sprawując rządy, prawda? - konkluduje.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dobrze ponformowany
wybory musz,a być sfałszowane bo takie dyspozycje otrzymała grupa rządząca z Moskwy 2 mln głosów będzie nieważnych
G
Gabriel
Nie wierzę, że PIS może wygrać bez względu na sondaże. Jeżeliby się tak stało nie daj Boże
to czteroletnia wojna " Polsko Polska " murowana.
P
PL 2011
PO - 30-35 procent, PiS - 20-25 procent, SLD - 12-15, PSL - 5-8, Ruch Palikota 5-10.
PiS bez szans na rządzenie.
j
ja ja
z praniem kalesonów.
p
polo
że odbyło się już spotkanie służb z "politykami" PO. Temat spotkania, "jak służby mogą pomóc w nadchodzących wyborach". Komu maja pomagać reżimowe służby, to ja tłumaczyć nikomu nie muszę.
My Polacy, możemy spodziewać się wkrótce prowokacji, prasowych wrzutek, plotek, kłamstw i w końcu pełnej kontroli służb nad przebiegiem i wynikiem wyborów.
Pamiętajmy, że reżim mający tyle na sumieniu nigdy nie odda władzy dobrowolnie w uczciwych demokratycznych wyborach.
t
tr
Sondażownia dzwoniła do mnie dwa razy i już przestała!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Jak będzie wyglądał Sejm po wyborach? Wciąż zdarzyć się może wszystko
H
Hern
Żadna "kara" nie spotyka nieuczciwe agencje. Ktoś to powinien weryfikować a najsłabsza nie powinna byc cytowana przez media już nigdy.
Są wybory i można to łatwo zrobić - 14 dni przed wyborami agencje robią sondaż który porównujemy po wyborach
Dodaj ogłoszenie