Jacek Saryusz-Wolski: Polska nie jest ani słaba, ani izolowana. Przestańmy się samobiczować

Kacper Rogacin, Twitter: @krogacin
Jacek Saryusz-Wolski: Istnieje oczywisty związek między imigrantami, a terroryzmem
Jacek Saryusz-Wolski: Istnieje oczywisty związek między imigrantami, a terroryzmem Fot. Marcin Obara
Polski rząd odnosi sukcesy. Szczyt NATO, członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, wizyta Trumpa. Takie są fakty. Przestańmy się samobiczować. Wystarczy, że inni nas biczują i molestują - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

6 lipca do Polski przyjedzie prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Wizyta prezydenta, która zbiega się ze szczytem Trójmorza, jest sukcesem Polski i pstryczkiem w nos krajów Europy Zachodniej?
To nie jest kwestia wyścigu, gdzie najpierw postawi stopę w Europie prezydent Trump. Zresztą był już przecież w Europie wcześniej. Natomiast istotne jest, że przyjeżdża do Warszawy i to przyjeżdża przed szczytem G20 w Hamburgu. Tak samo jak fakt, że elementem tej wizyty jest spotkanie z grupą liderów krajów Trójmorza. Jest to więc bardzo ważne wydarzenie w podwójnym wymiarze. Ale czy sukces? Mamy taką tendencję, że mówimy o sukcesie, jeszcze zanim rzecz się wydarzy. Na pewno jednak ta wizyta jest sama w sobie sygnałem politycznym obecności amerykańskiej, również militarnej w tym regionie, w trudnych czasach konfrontacji z Rosją. I jest też sygnałem wobec znaków zapytania - dzisiaj coraz mniejszych - jeśli chodzi o stosunek USA wobec Rosji.

AIP/x-news

Niektórzy eksperci twierdzą, że ta wizyta może być przesłaniem ze strony Trumpa dla Brukseli: „Zobaczcie, nie będę współpracował jedynie z wami, lecz także z krajami, takimi jak Polska”.
Z interpretacji wynika więcej złych domysłów, niż z faktów. Rzeczywiście, wcześniejsza wizyta Trumpa w Brukseli przebiegała w chłodnej atmosferze. Natomiast politykę USA wobec Europy, czy Polski trzeba oceniać po faktach. A fakty są takie, że nadal Stany Zjednoczone są obrońcą, czy ochroną bezpieczeństwa UE, która sama w konfrontacji z zagrożeniem rosyjskim by sobie nie dała rady. Są ważnym sojusznikiem, wsparciem, jeśli chodzi o wszystko złe, co się dzieje na południowym wybrzeżu Europy, północy Afryki, w Azji Mniejszej, na Bliskim Wschodzie. Fakty na dzisiaj nie dają więc podstaw do sądzenia, że jest jakiś zwrot w polityce amerykańskiej. Powiedziałbym więcej - ulubiony, chwalony wszem i wobec prezydent Obama odwracał się w dużo większym stopniu w kierunku Pacyfiku i tyłem do Europy. A dużo mniej lubiany w Europie prezydent Trump niejako przywraca ważną rolę Starego Kontynentu w polityce amerykańskiej. Jeżeli fragmentem tego przywracania jest obecność w Polsce, no to tym lepiej.

Wiele faktów wskazuje na to, że relacje Polski z USA są bardzo dobre, może najlepsze od dawna. O wiele gorzej sytuacja wygląda za to na linii Warszawa-Paryż, po kilku tygodniach prezydentury Emmanuela Macrona.
Stosunki z Francją są trudne. Zwycięstwo prezydenta Macrona było pozytywnym wydarzeniem, bo odsunęło bardzo zły dla Polski wariant, czyli prezydenturę pani Marine Le Pen. Jednocześnie w kampanii wyszły na jaw jego tendencje protekcjonistyczne, czyli domaganie się ochrony francuskich miejsc pracy, przedsiębiorstw i kontrowanie możliwości wykorzystywania przewagi konkurencyjnej krajów uboższych na rynkacj Zachodniej Europy. I to potwierdza się dzisiaj, co jest bardzo niepokojące. Są to stosunki ważne dla Polski, w mniejszym stopniu dla Francji, nad czym ubolewam, ale bardzo trudne i bardzo wiele jeszcze musimy sobie nawzajem wyjaśnić.

Pytanie tylko, czy wizerunek Polski w Europie może w tym pomóc? Jak Pana koledzy europosłowie oceniają pozycję naszego kraju? Prezydent Andrzej Duda jest bardziej poważany, niż były prezydent Bronisław Komorowski?
Wie pan, mam do czynienia z zachodnimi mediami dużo i często. I tam nie zdarzają się takie pytania. To znaczy, mi trudno sobie wyobrazić sytuację, żeby medium francuskie pytało jak jest postrzegany prezydent Macron.

Ale jednak podnoszonym na każdym kroku argumentem opozycji w Polsce jest teza, iż prezydent Duda jest rzekomo lekceważony na Zachodzie. Takie głosy rozbrzmiewały chociażby przy okazji szczytu NATO w Brukseli w maju tego roku.
No właśnie, więc ja zwalczam taką tendencję oglądania się w lusterku, bo ona jest przejawem kompleksów. Licząc i oceniając po faktach - szczyt NATO, wizyta Trumpa, inicjatywa Trójmorza, członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Są to sukcesy i prezydenta i rządu, całej dyplomacji i w zasadzie całej Polski. To wszystko świadczy, że Polska nie jest ani słaba, ani wyizolowana. Natomiast to pytanie się cały czas: „Lustereczko powiedz przecie, czym ja najpiękniejsza w świecie?” jest przejawem takiej trochę polskiej - przepraszam za termin - zaściankowości i kompleksów, których jak najszybciej powinniśmy się pozbyć. Powinniśmy być dużo bardziej asertywni. Sądzę, że wszystko zmierza ku dobremu. Choćby jeśli chodzi o strukturę bezpieczeństwa, a zagrożenia są przecież ogromne. Z ust premiera Holandii słyszymy pochwały na temat naszej dynamicznej gospodarki. Przestańmy się samobiczować. Wystarczy, że inni nas biczują. Nawiązuję do, jak ja to nazywam, molestowania Polski przez część elit krajów Zachodniej Europy i samej Unii.

No właśnie, podczas ubiegłotygodniowej konferencji w Parlamencie Europejskim nt. migracji przewodniczący Antonio Tajani i Jean-Claude Juncker pogrozili Polsce palcem i zapowiedzieli, że jeśli nie włączymy się w program relokacji uchodźców, to możemy „liczyć się z konsekwencjami”. Polski rząd uparcie stoi jednak na stanowisku, że bezpieczeństwo kraju jest ważniejsze, niż konsekwencje ze strony UE.
Po pierwsze powinniśmy dmuchać na zimne, dlatego że zagrożenia są. Według najnowszych danych Europolu w Polsce w 2016 roku zatrzymano pięciu dżihadystów. Więc to nie jest tak, że „nasza chata z kraja” i nic nam nie grozi. Jeśli chodzi o zjawisko migracji i terroryzmu, to jest oczywisty związek między jednym i drugim. Często w imię poprawności politycznej zwłaszcza zachodnie lewicowo-liberalne elity, politycy i media temu zaprzeczają. Natomiast otwartym tekstem mówią o tym szefowie wywiadów Niemiec i innych krajów. Podają ile procent wśród tego strumienia migrantów stanowią dżihadyści. I dane dotyczące tego, że w atakach, których w tej chwili już nawet nie sposób jednym tchem wymienić, które następują jedne po drugich, uczestniczą ludzie, którzy przypłynęli z tymi strumieniami migrantów. Także jeżeli przyjąć, a tak należy, że jest związek między dwoma zjawiskami, plus spojrzeć jak bardzo destabilizuje sytuację obecność imigrantów chociażby we Francji, w Calias, to uzasadniona jest polityka nieprzyjmowania imigrantów z Południa. Zwłaszcza, że Polska swoją część solidarności z nawiązką wykonała, ponieważ my przyjęliśmy w sumie 1,4 mln Ukraińców, z czego milion po inwazji rosyjskiej na Ukrainę.

Problem w tym, że przywódcy Unii jakby nie zauważają tego napływu migrantów z Ukrainy do Polski.
Postulowaliśmy, żeby imigrantów ze Wschodu liczyć w łącznym rachunku z imigrantami z Południa, ale odmawia nam się tego. A nie możemy się zgodzić na to, żebyśmy wykonywali tę naszą porcję - że tak powiem - solidarności, wynikającej z geografii i geopolityki i jeszcze na dodatek brali migrantów z Południa, o których z kolei wiemy, że są albo nie asymilowalni, nie adaptowalni do naszych zwyczajów, kultury i reguł prawa, albo trudno-adaptowalni i część z nich niesie ze sobą zagrożenie. Także w tej materii można mieć absolutnie czyste sumienie. Również w katergoriach moralnych.

We wrześniu Europę czekają kolejne ważne wybory - do niemieckiego Bundestagu. Czy jest możliwa zmiana w europejskim układzie politycznym po tych wyborach?
Kto wygra, to wynika z sondaży. Prawdopodobnie będzie to pani kanclerz Merkel. Są możliwe do utworzenia różne koalicje. Ja, z punktu widzenia Polski, życzyłbym sobie koalicji CDU/CSU i Zielonych, gdyby im starczyło poparcia. Ponieważ byłaby to koalicja o dużo wyrazistszej i bliższej polskiej linii polityce wschodniej, polityce wobec Ukrainy i przede wszystkim polityce wobec Rosji. A gdyby to nie wystarczało, to również z liberałami. Natomiast niedobre dla Polski byłoby powtórzenie wielkiej koalicji CDU/CSU i SPD, ponieważ kurs SPD w polityce zagranicznej jest dużo bardziej odległy od polskiego.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Riget

Szmata się odzywa... ze szmaciarzami zaczął trzymać. Brak honoru

S
Swiadek

Panie Wolski do Polski przyjeżdżali obywatele Ukrainy z kartą Polaka a nie Ukraincy. Z p. taki polityk jak z koziej d*** traba.

w
w przeciwieństwie do

takiego na przykład donalda szmaty

C
Cd

Haha

D
DługoPiS

Ja to bym przeżuł jakiegoś "donalda", albo wychłostał.

s
są nie warci funta kłaków

Oni o tym wiedzą i stąd u nich permanentna agresja i donosy do króla w Brukseli. PO-KOD ma jedno główne zadanie, donosić i jazgotać. Ten organ innego programu nie ma i mieć raczej nie będzie!

G
Gość

?

G
Gość

oj, mariusz, mariusz, nie zachęcaj, bo nie wytrzymamy a wtedy to pal licho twoją głowę, ogolimy ci nawet miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę...

m
mariusz

za okupacji takim golilo sie glowy.i czas zaczac robic to samo teraz.

r
robić

kupę do własnego grajdoła, panie Jacku !

Dodaj ogłoszenie