Jacek Bartosiak: Albo Polska będzie samodzielna, albo grozi...

    Jacek Bartosiak: Albo Polska będzie samodzielna, albo grozi nam powtórka z rozbiorów

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    Jacek Bartosiak: Albo Polska będzie samodzielna, albo grozi nam powtórka z rozbiorów

    ©Mikhail Klimentyev/East News

    Rosjanie prowadzą wojnę nowej generacji. Putin, kłamiąc na temat II wojny światowej, chce powrócić do narracji o Polsce jako państwie sezonowym - mówi dr Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki, założyciel Strategy&Future.
    Jacek Bartosiak: Albo Polska będzie samodzielna, albo grozi nam powtórka z rozbiorów

    ©Mikhail Klimentyev/East News

    Jest Iran w stanie realnie zagrozić Stanom Zjednoczonym?
    Jacek Bartosiak:
    Teheran już to pokazał w środę, gdy zdołał zaatakować rakietami dwie bazy amerykańskie w Iraku. Dowiódł ten sposób, że te bazy nie są sanktuariami - bo wszystkie rakiety nie zostały przechwycone, część z nich wyrządziła szkody. To ważne zdarzenie, bo uderza w przyzwyczajenia USA.

    Jakie przyzwyczajenia?
    Amerykanie przyzwyczaili się do tego, że przeprowadzają operacje z wykorzystaniem swoich baz - czy to w zaprzyjaźnionych krajach, czy posyłając lotniskowce na wody w pobliżu swoich sojuszników. Stamtąd przeprowadzały ataki na wybrane przez siebie cele, reżimy, przeciwników. Jednocześnie USA zawsze znajdowały się daleko, za oceanami. Do uderzeń wykorzystywały tylko bazy - przy czym one same zasadniczo nie były atakowane.

    Teraz uderzył w nie Iran - ale atakując amerykańskie bazy de facto zaatakował Irak.
    Na tym polega zmiana. Poza tym Iran, gdyby rzeczywiście chciał tym bazom zaszkodzić, wystrzeliłby dużo więcej rakiet. Wtedy strat byłoby zdecydowanie więcej, pewnie też zginęliby amerykańscy żołnierze. Ale już sam fakt, że baza została zaatakowana, to dla USA problem - bo to rzutuje na zdolność tego kraju do projekcji swoich sił w Eurazji. Do tej pory ta zdolność była niemal bezkosztowa.

    Iran teraz podniósł cenę?
    Jest o tyle istotne, bo właśnie wchodzimy w nową fazę walki o ład na Bliskim Wschodzie. Chodzi w nim także o to, by wypchnąć Amerykanów z Eurazji.

    Z drugiej strony symetrii w działaniach Iranu nie ma. Teheran twierdzi, że zabójstwo gen. Sulejmaniego było jak cios w rdzeń kręgowy. A odpowiedź bardziej przypominała fajerwerki niż chęć wyrządzenia realnych strat.
    Bez przesady z tymi fajerwerkami, mówiłem o tym przed chwilą. Natomiast każda wojna jest niczym innym niż stąpaniem po drabinie eskalacyjnej. Dopiero po jej zakończeniu wydaje się, że była ona totalną. Zwykle zaczyna się od tego, że ktoś zadaje pierwszy - zwykle mało groźny - cios drugiej stronie. Ci drudzy odpowiadają, w podobny sposób. Obie strony są przekonane, że ten proces kontrolują - ale w miarę jak intensyfikują działania, zaostrzają reakcje, idą w górę po drabinie eskalacyjnej. I często nawet się nie orientują, kiedy znajdują się w stanie otwartej wojny, tracąc nad nią kontrolę.

    Tak jest teraz w Iranie?
    Nie, tam cały czas jesteśmy na samym dole drabiny eskalacyjnej i póki co nie widać, żeby ktokolwiek chciał przejść szczebel wyżej.

    To znaczy Amerykanie nie chcą, a Irańczycy nie są w stanie?
    Nie, mówiłem o tym wcześniej. Iran ma całe spektrum możliwości odpowiedzi - choćby poprzez swój wpływ na Syrię, północny Irak czy kontakty z Turcją i Rosją. Iran może zakłócić korytarze transportowe do Afganistanu i na cały Środkowy Wschód, a także w cieśninie Ormuz. Naprawdę Teheran ma przemożne możliwości asymetrycznej eskalacji wobec USA, zmuszając Amerykanów do bycia jedynie reaktywnymi. Ale w tej sytuacji nie wiemy, co zapoczątkowało tę obecną wymianę. Bo wcale nie musiała to być śmierć Sulejmaniego. Niewykluczone, że coś działo się wcześniej, że Iran coś przygotowywał.

    Wcześniej Iran atakował tankowce w cieśninie Ormuz, ostrzelał saudyjską rafinerię, zestrzelił amerykańskiego drona.
    Tak, ten ciąg zdarzeń zaczął się w połowie ubiegłego roku. Być może Sulejmani coś szykował i Amerykanie wyprzedzili jego ruch.

    Sekretarz generalny USA Mike Pompeo mówił, że wyeliminowanie Sulejmaniego było konieczne, bo on przygotowywał ataki na ważne cele amerykańskie.
    Akurat do tych słów zachowałbym dystans, bo na każdej wojnie pierwszą ofiarą jest zawsze prawda. Gdy słychać strzały, wszyscy zaczynają kłamać - taka prawda. Bo wojna to gra o przewagi, a nie o to, by udowodnić, że to druga strona kłamie. Dlatego wolę mówić, że nie wiem, co rozpoczęło obecną wymianę. Może się kiedyś dowiem albo domyślę.
    « 1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo