J. Kaczyński: Wałęsa to TW Bolek

Agata Kondzińska
? Z tych dokumentów wynika, że TW Bolek nie kablował ? uważa Lech Wałęsa
? Z tych dokumentów wynika, że TW Bolek nie kablował ? uważa Lech Wałęsa fot. ROBERT KWIATEK
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Jarosław Kaczyński mówi, że widział oryginalne donosy TW "Bolka". Byli szefowie UOP twierdzą, że nie ma oryginałów tych dokumentów.

Początek lat 90. Sejmowa restauracja. Przy stole siedzą Andrzej Milczanowski, szef Urzędu Ochrony Państwa, i Jarosław Kaczyński, szef Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy. O czym rozmawiają? Tu opowieści zaczynają się różnić.

Według wersji Kaczyńskiego Milczanowski zaprasza go do swojego gabinetu, by pokazać dokumenty dotyczące działalności TW "Bolka". Miały być oryginalne, potwierdzone ekspertyzą grafologiczną, że pisał je Lech Wałęsa. - Przyszedłem, pokazał mi tam różne dokumenty dotyczące zresztą nie tylko tej jednej osoby - opowiadał wczoraj szef PiS w radiowych "Sygnałach Dnia".

Wersja Milczanowskiego: - Obiad? Jakiś może razem jedliśmy. Ale żadnych oryginalnych dokumentów mu nie pokazywałem. Nie mogłem, bo ich nie było - mówi w rozmowie z "Polską".

A ekspertyza grafologiczna, na którą powołuje się Jarosław Kaczyński? - Ekspertyzę zleciłem osobiście. Plik kserówek przekazałem do laboratorium Komendy Głównej Policji - wspomina Milczanowski. - W listopadzie 1990 r. dostałem odpowiedź, że na podstawie ksero nie można jednoznacznie stwierdzić, kto jest ich autorem.

Kaczyński już wczoraj rano wyprzedził komentarz Milczanowskiego: - Wiem, że on dzisiaj będzie temu przeczył - stwierdził. I rzeczywiście. - Jarosław Kaczyński kłamie. Chce zaszkodzić mi i Wałęsie - tymi słowami Milczanowski zareagował na wypowiedź byłego premiera.

Autorzy książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" też powołują się na dokument z Komendy Głównej Policji: "Ekspertyza dała wynik niejednoznaczny. (...) Generalnie jednak autorzy ekspertyzy uchylili się od jednoznacznego werdyktu ze względu na fakt, iż materiały kolportowane w ramach akcji SB były jedynie kserokopiami" - napisali.

Podali też, że jedynymi oryginalnymi dokumentami zachowanymi w kopercie z pieczęciami UOP były:
karta ewidencyjna, z której wynikało, że Wałęsa był zarejestrowany w Wydziale "C" KW MO w Gdańsku pod nr. 12535, wydruk komputerowy z kartotek MSW, że Wałęsa był tajnym współpracownikiem.

W tej samej kopercie były też: materiały dotyczące kombinacji i gier operacyjnych Biura Studiów SB MSW wymierzonych w Lecha Wałęsę. O oryginalnych dokumentach, na które powołał się wczoraj Kaczyński, a które miałyby potwierdzać agenturalną przeszłość byłego prezydenta, nie słyszał też następca Milczanowskiego w UOP, generał Gromosław Czempiński.

- Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, o której mówi Jarosław Kaczyński. Gdyby w UOP istniały oryginały, wiedziałbym o tym - zapewnia. - Sytuacja jest trudna, bo mamy słowa przeciwko słowom. Ale pamiętajmy, że Kaczyński nie darzy sympatią Milczanowskiego.

Stronę Wałęsy wziął wczoraj także Konstanty Miodowicz, który w pierwszej połowie lat 90. był szefem kontrwywiadu w Urzędzie Ochrony Państwa. Dziś jest posłem PO: - Z tego co wiem, nigdy nie było nic więcej jak odbitki - powiedział.

Szef PiS w Radiu Maryja zadeklarował, że jest gotów przysiąc, iż Milczanowski pokazał mu oryginalne doniesienia TW "Bolka". Współpr.: Katarzyna Borowska
Agata Kondzińska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie