Izrael ma prawo bronić obywateli

Tomasz Terlikowski, komentator "Wprost"
Udostępnij:
Hamas otwarcie deklaruje, że chce "zepchnąć Izrael do morza" - i tego celu nie zmienia od lat - pisze Tomasz Terlikowski, publicysta "Wprost".

Wizyta w Yad Vashem jest dla każdego normalnego człowieka (i to niezależnie od narodowości) przeżyciem traumatycznym. Wystawa jest urządzona w taki sposób, by przeprowadzić człowieka od obrazów kwitnących wspólnot żydowskich Europy Środkowej do obrazu całkowitego ich zniszczenia, ruin i braku.

Zdjęciom, filmom czy artykułom towarzyszą utrwalone opowieści ludzi, którzy przetrwali, ale którzy doświadczyli śmierci swoich ojców, matek, sióstr i braci. Niezmiennym elementem tych narracji pozostaje poczucie samotności i zapomnienia, jakim otoczyli Zagładę wielcy tego świata w czasie II wojny światowej. A na koniec widz wychodzi na balkon, z którego obserwować można nową Jerozolimę, stolicę odbudowanego państwa żydowskiego.

Ten widok napawa dumą, ale i uświadamia, czego trzeba bronić. A w połączeniu z uczuciami, jakie wywołuje w człowieku obejrzenie dramatu Holokaustu, budzi to świadomość konieczności obrony tego, co udało się zbudować, odzyskać. Obrony prawa do własnego istnienia, które zostało podważone przez hitlerowskie Niemcy, a którego w tym czasie nikt (także amerykańscy Żydzi) specjalnie głośno nie bronił. I na tych właśnie uczuciach zbudowana jest tożsamość współczesnego Izraela.

Poczucie konieczności obrony własnego kraju wzmacnia nieustanne zagrożenie bytu narodowego. Państwo żydowskie otoczone jest przez kraje mu wrogie. A jego istnienie zależy w znacznym stopniu od tego, na ile jego armia jest sprawna i zdeterminowana do walki.

Muzułmanie czy przedstawiciele krajów arabskich (nie tylko z organizacji terrorystycznych takich jak Hamas) nie ukrywają, że już samo istnienie Izraela jest dla nich trudne do przyjęcia, a tym, co powstrzymuje ich od konkretniejszych działań, są militarne nauczki, jakie wrogom zafundowała żydowska armia w kolejnych wojnach.

I tak własna, tragiczna historia, a także istotny element tożsamości wielokulturowego państwa, jakim jest Izrael, układają się w spójne wyjaśnienie jego polityki wobec Strefy Gazy. Obrona przed wciąż powracającymi atakami na własne terytorium i obywateli przestaje tu być tylko sprawą obowiązków państwa wobec swoich mieszkańców, a staje się racją bytu całej państwowości fundowanej przecież na założeniu, że Izrael ma sprawić, by Holokaust czy mordowanie ludzi tylko za to, że są Żydami, już nigdy nie mogły się powtórzyć.
Ten element jest tym istotniejszy, że Hamas, przeciw któremu toczy się obecna wojna, otwarcie deklaruje, że jego celem jest "zepchnięcie Izraela do morza". Tak zakreślonego celu nie zmieniają od lat, a zerwanie zawieszenia broni czy ostrzał miast izraelskich jest tylko kolejnym na to dowodem.

Ich stanowisko wcale nie jest wśród muzułmanów traktowane jako skrajne. Rozmawiałem z pewnym świetnie wykształconym polskim muzułmaninem, który przekonywał mnie, że jedyną drogą do zbudowania trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie jest... likwidacja państwa Izrael.

W takiej sytuacji zdecydowana odpowiedź militarna wydaje się jedyną możliwością obrony własnej państwowości. I nie zmieniają tego apele Unii Europejskiej, Światowej Rady Kościołów czy nawet Stolicy Apostolskiej, które niezmiennie apelują o zawieszenie broni i dialog.

Nie zmieniają zaś nie z powodu złej woli strony izraelskiej, ale dlatego, że dialog z organizacją terrorystyczną, której jedyną racją bytu jest zniszczenie Izraela, jest zwyczajnie niemożliwy. Szczególnie gdy trwa ostrzał miast żydowskich, a zawierane zawieszenia broni są słabo dotrzymywane, a później zrywane. Rolą silnego państwa jest obrona swoich obywateli i ich prawa do bezpieczeństwa.

Prawdy o tej skomplikowanej sytuacji Izraela nie powinny przesłaniać wstrząsające zdjęcia ze Strefy Gazy. Bo choć niewinne ofiary trzeba opłakiwać, to nie sposób zapomnieć, że przynajmniej część z nich to ubrani w cywilne ubrania terroryści, a inni zginęli dlatego, że Hamas traktował ich jak żywe tarcze mające chronić liderów organizacji, a także stanowić broń propagandową w zachodnich mediach, które z lubością potępiają wojny, o ile prowadzone są one przez państwa zachodnie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek
Świetne objaśnienie sytuacji w tym rejonie.
Gdyby Polska znalazła się w podobnej sytuacji
to z całą pewnością popieralibyśmy takie działania
jakie poczynił Izrael.
M
Marek
Czy jest jeszcze taki tytuł prasowy,portal internetowy,kanał telewizyjny itp... w którym nie byłoby Pana Tomasza Terlikowskiego???
Dodaj ogłoszenie