Isabel Allende: Byłam feministką, zanim to stało się modne....

    Isabel Allende: Byłam feministką, zanim to stało się modne. Zawsze się buntowałam

    Jowita Łuczak

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Jeszcze niedawno zamierzała się Pani wybrać na emeryturę. Na szczęście w głowie Pani menedżerki Carmen Balceros pojawił się pomysł, który wybił ten plan z głowy - zaczęła Panią namawiać, by napisała Pani kryminał wspólnie z mężem. Czemu ostatecznie nie zrobiliście tego wspólnie?
    Ten pomysł przyszedł do głowy Carmen, ponieważ doskonale wie, że mój mąż pisze kryminały. I faktycznie, ta propozycja bardzo nam się spodobała. Zaczęliśmy rozmawiać z Williem na ten temat, ale szybko okazało się, że realizacja tej idei jest niemożliwa. Po pierwsze, ja piszę w języku hiszpańskim, a on po angielsku. Po drugie, ja pracuję 11 godzin dziennie, a Willie - 11 minut. Zresztą on wszystko robi w 11 minut. Tak, wszystko... I dlatego pomyślałam sobie: nie, to zupełnie mi się nie opłaca! W praktyce książkę napiszę oczywiście ja, a jemu przypadnie połowa zysków. (śmiech) Trochę się pokłóciliśmy, nadszedł 8 stycznia i usiadłam do pisania sama. Było już za późno, żeby zmienić temat, nad którym myśleliśmy obydwoje od kilku miesięcy.

    William zajmuje się pisaniem kryminalnych powieści, ale dla Pani to coś zupełnie nowego.
    To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Oglądamy razem z Williem filmy kryminalne, bardzo je lubimy. Na pewno nie czytam jednak kryminalnych powieści. Poza książkami Williego. Prawda jest taka, że ja naprawdę tworzę zupełnie inny rodzaj literatury i żeby przygotować się do napisania książki "Ripper. Gra o życie", musiałam w ekspresowym tempie nadrobić zaległości, usiąść nad klasyką, nad skandynawskimi kryminałami. Najbardziej znaczące było jednak dla mnie zapisanie się na konferencję dla pisarzy zajmujących się kryminalnymi historiami. To był niezwykle intensywny tydzień. Oczywiście uczestniczyłam w niej jako studentka. Udało mi się nawiązać tam kontakt z ludźmi, którzy mi pomogli, między innymi z lekarzem sądowym, policjantami, ekspertami od broni palnej. Podczas konferencji nauczyłam się, jak można zabijać ludzi, co jest naprawdę niezwykłe. Jest tyle sposobów, żeby tego dokonać i nie być przyłapanym.

    "Ripper" nie jest jednak typową powieścią kryminalną, Pani styl pisania jest wykrywalny już w pierwszych akapitach.
    Dokładnie to samo powiedzieli mi moi wydawcy i moja menedżer Carmen, że pomimo nowego dla mnie gatunku, mój styl rozpoznali w pierwszej linijce. Nie wiem, czy tak jest naprawdę. Wiesz, o co chodzi w kryminałach? Zakończenia są przewidywalne, mają określone reguły i to jest tzw. strefa komfortu dla czytelników, dokładnie wiedzą, że czeka ich szczęśliwe zakończenie, rozwiązanie zagadki morderstwa. Taka konwencja zapewnia czytelnikom spokój. Wydaje mi się, że to trochę jak z romansidłami, gdzie od początku wiadomo, że pojawi się szczęśliwy koniec. Niestety jestem jednym z tych czytelników, na których to zupełnie nie działa.

    Powiedziała Pani kiedyś, że pisząc tę książkę, świetnie się przy niej bawiła. Czy Pani nie szydzi sobie trochę z tego gatunku literackiego?
    Rzeczywiście, bawiłam się świetnie. Podchodzę trochę ironicznie do pisania w tym gatunku, ale szanuję jednocześnie jego konwencję i starałam się przez to napisać jak najlepszą powieść.

    Czy można w Pani książce odnaleźć choćby nasionko inspiracji zaczerpniętej z twórczej pracy Pani małżonka?
    Tak, nawiązałam do głównego bohatera nowel Williego, detektywa Hamiltona. Choć w mojej powieści nie pojawia się Hamilton we własnej osobie, ale jest jego syn. Pojawia się on na końcu mojej powieści, gdzie pomaga rozwikłać zagadkę przestępstwa. Willie nie wiedział o tym wszystkim i był bardzo zaskoczony, gdy przeczytał ukończoną już książkę. (śmiech)

    Skąd wziął się pomysł na wplecenie w fabułę gry fabularnej? Czy kiedykolwiek Pani w nią grała?
    Przyznam, że przed rozpoczęciem pisania tej powieści nie do końca byłam świadoma istnienia gier fabularnych. Zaczynając pisać powieść, byłam wciąż zagubiona, nie miałam napisanego planu, nie miałam wskazówek. Zresztą nigdy nie przygotowuję planów, piszę instynktownie. Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia zobaczyłam, jak moja wnuczka Andrea siedziała samotnie przed ekranem komputera. - Co robisz - zapytałam, a wnuczka od razu opowiedziała mi ze szczegółami o grze fabularnej, w którą grała w sieci z innymi uczestnikami, których nawet nie znała osobiście. Gra nosiła nazwę "Kuba Rozpruwacz" i nawiązywała do seryjnego mordercy w Londynie 1888 r. Odruchowo zapytałam się, czy można przenieść miejsce akcji gry do San Francisco, do 2012 r. - Oczywiście! Możesz ją przenieść, gdzie tylko zechcesz! - powiedziała Andrea. Zagrałam z nimi kilka razy z rzędu. Każdy uczestnik musiał stworzyć swojego własnego bohatera, co wydało mi się fantastyczne. I stąd zaczerpnęłam pomysł na ten wątek do książki.

    Postacie w powieści "Ripper" są niezwykle barwne. Moją uwagę przykuli najbardziej dziadek dziewczynki grającej w grę fabularną i oczywiście Indiana Miller, znachorka, aromaterapeutka, specjalistka praktyk Reiki o hipisowskiej duszy. Czy inspirowała się Pani prawdziwymi osobami?
    Postać Indiany jest odzwierciedleniem mojej znajomej z Argentyny, która jest prawdziwą, dobrą czarownicą i uzdrowicielką. Nazywa się Ana Cejas i to dzięki niej poznałam tajemnice Reiki, to ona podzieliła się ze mną ogromem informacji, które umożliwiły mi stworzenie postaci Indiany. Jest ona niezwykła również dla mnie, być może sama chciałabym taka być. Postać dziadka natomiast jest dla mnie najważniejsza ze wszystkich w tej powieści. Kocham go i chciałabym, żeby i mój dziadek taki był dawno temu. Niestety, ten był niezwykle srogi. Niezwykle go kochałam, ale bardzo różnił się od tego stworzonego na stronicach mojej powieści. Postać ta w dużym stopniu przypomina również dziadka z poprzedniej książki "Dziennik Mai". W obydwu książkach widać magiczną relację, więź pomiędzy nimi a ich wnuczkami. To taki dziadek marzenie i sama słodycz.
    « 2

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo