Irena Szewińska: To nie czas, by rozliczać niezadowalające wyniki Polaków

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Irena Szewińska została nominowana przez PKOl do wręczania nagród skoczkom narciarskich po konkursie na normalnym obiekcie. Spodziewano się medalu dla Polaka.
Irena Szewińska została nominowana przez PKOl do wręczania nagród skoczkom narciarskich po konkursie na normalnym obiekcie. Spodziewano się medalu dla Polaka. Szymon Starnawski /Polska Press
Faktem jest, że starty Polaków podczas zimowych igrzysk w Pjongczangu nie są najlepsze. Ale to nie jest czas, by tę sytuację oceniać. Na gorąco nie znajdziemy rozwiązania tej sytuacji – mówi siedmiokrotna medalistka olimpijska, w tym trzykrotna mistrzyni, Irena Szewińska.

W Pjongczangu wciąż nie możemy doczekać się medali dla sportowców z Polski. Możemy o nich tylko pomarzyć?
Marzyć możemy zawsze, ale trzymajmy kciuki, żeby im się powiodło. Tym bardziej, że przed nami wciąż są realne szanse na zdobycie krążków. Przede wszystkim to sobotni konkurs skoków narciarskich na dużym obiekcie. Tam widzę szansę nawet na dwa medale. I oczywiście konkurs drużynowy dwa dni później, gdzie też mamy perspektywę na podium.

Dużo kibiców kpi z odległych miejsc polskich sportowców, których do Pjongczangu przyjechała rekordowa liczba w historii zimowych igrzysk. Słusznie?
Faktem jest, że jak na razie wyniki naszych zawodników nie są najlepsze. Ale to nie jest czas, żeby tę sytuację oceniać. Trzeba się tym zająć po powrocie do Polski, na spokojnie. Poszczególne związki sportowe oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki powinny przeanalizować wszystkie starty i wyciągnąć wnioski, dlaczego na najważniejszą imprezę czterolecia była taka forma, a nie lepsza. Na gorąco nie znajdziemy wyjścia.

Po konkursie na normalnej skoczni wręczała Pani nagrody podczas ceremonii medalowej. Liczyła Pani, że wręczy ją Polakowi?
Być może spodziewano się, że Kamil Stoch albo inny z naszych skoczków będzie na podium (śmiech). Zostałam nominowana przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski, więc chętnie się zgodziłam.

Na kolejne ceremonie po zawodach skoków narciarskich też się Pani wybiera?
Na razie nie wiem, ale jeśli MKOl znów mnie zaprosi, to zapewne skorzystam.

W trakcie zimowych igrzysk pojawił się już temat igrzysk letnich - Tokio 2020. Polski Komitet Olimpijski nawiązał współpracę z japońskim odpowiednikiem. Co to właściwie oznacza?
Dla nas bardzo dużo. Dwa lata to nie dużo. Natomiast współpraca z komitetem gospodarzy jest rozszerzeniem porozumienia między wieloma związkami, a także miastami, jak na przykład z Takasaki. Polscy sportowcy będą się tam przygotować przed igrzyskami w Tokio. Wzajemna wymiana doświadczeń będzie ważnym czynnikiem podczas przygotowań.

Podczas igrzysk w Tokio w 1964 r. zaczęła Pani zdobywać olimpijskie medale - złoty w sztafecie cztery razy 100 m i srebrne w biegu na 200 m oraz skoku w dal.
Tokio to początki mojej kariery sportowe. Pierwsze igrzyska, w których wzięłam udział, a w których nikt na mnie nie liczył. Mimo to wróciłam z trzema krążkami. Byłam pod wrażeniem atmosfery igrzysk, na stadionie, w wiosce olimpijskiej... To wszystko spowodowało, że wstąpiły we mnie dodatkowe siły. Wtedy wskoczyłam na najwyższy poziom, na którym utrzymywałam się także podczas kolejnych igrzysk.

W Pjongczangu rozmawiał Tomasz Biliński

Transmisje najważniejszych wydarzeń z ZIO Pyeongchang 2018, w tym starty Polaków w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Całe igrzyska w Eurosport Player.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dobra zmiana
armia cwaniaków napełnia forsą publiczną swoje przepastne kieszenie.
d
degrengolada
Pani Ireno czy pani zapadła na tę samą chorobę co reszta pisu?
Należało rozliczyć przygotowanie przez wylotem do Korei i pogonić całe to towarzystwo w pisdooo. A kto i za czyje pieniądze wysłał tam kilkusetosobową ekipę działaczy, dietetyków i dziennikarzy-demagogów ?
Dlaczego sportowcy z Norwegii polecieli do Korei żeby walczyć o medale a polscy zawodowcy polecieli żeby złapać oddech przed kolejnymi zawodami?
Czy nie lepiej było przeznaczyć te pieniądze dla dzieci chcących uprawiać sport amatorski dla zdrowia i sportowej rywalizacji?
Ile miliardów kosztowała ta wycieczka?
k
kibic57
Jeśli ktoś nie rozumie po co tylu zawodników pojechało to odpowiedź jest jedna
Ilu zawodników tylu działaczy albo jeszcze więcej i o to chodzi w tym całym tzw. "sporcie'
Leśne dziadki zawsze trzymały się mocno !!!
Dodaj ogłoszenie