Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

IPN broni się przed planami rządu

Redakcja
Adam Warżawa/POLSKA
Dzisiaj prezes Janusz Kurtyka ma przedstawić stanowisko Instytutu Pamięci Narodowej na temat nowelizacji ustawy o działalności Instytutu, jaki przygotowuje Platforma. Będzie to wypadkowa opinii, jakie przesłali mu członkowie Kolegium IPN.

A te, jak wynika z rozmów przeprowadzonych przez dziennik "Polska", są niepochlebne dla noweli. Wytykają projektowi nie tylko to, że zmierza do osłabienia niezależności Instytutu, ale też błędy merytoryczne i prawne.

Rezydent KGB rządzi
Duże wątpliwości budzi choćby to, co ma się znajdować w kompetencjach IPN. Jak mówi Andrzej Gwiazda, legendarny działacz podziemia solidarnościowego, a dziś członek kolegium IPN, z ustawy został bowiem wykreślony zapis mówiący o tym, że w zakresie zainteresowań Instytutu, oprócz organów bezpieczeństwa komunistycznej Polski, znajdują się także instytucje cywilne i wojskowe państw obcych o podobnych zadaniach.

Oznacza to, że IPN nie będzie miał prawa gromadzić, a nawet archiwizować dokumentów dotyczących działalności takich organizacji jak Stasi, KGB, Gestapo, NKWD czy Securitate - jeśli te nie dotyczą zbrodni wojennych czy przeciwko ludzkości. Przy takim ustawieniu prawa Instytut nie mógłby np. badać okresu stalinowskiego po II wojnie światowej, kiedy oficerowie KGB wprowadzali komunizm na ziemiach polskich i do każdej instytucji wsadzali swoich ludzi.

- Pominięcie obcych służb może skutkować także tym, że np. dawny rezydent KGB w Polsce mógłby zostać prezesem Instytutu i nikt nie miałby prawa mu nic zarzucić. A na pytanie lustracyjne "czy współpracował pan", mógłby legalnie odpowiedzieć, że to go nie dotyczy - mówi ironicznie Gwiazda.
Jego zdaniem jedynym pozytywnym punktem w nowelizacji jest pomysł udostępnienia ofiarom prześladowań z czasów komunistycznych danych osobowych prześladowców.

W praktyce miało by to wyglądać w ten sposób, że jeśli osoba, na temat której Służba Bezpieczeństwa gromadziła dane, poprosi o dostęp do swoich teczek, powinna dostać do wglądu oryginały dokumentów wraz z rozszyfrowanymi pseudonimami funkcjonariuszy SB i ich współpracowników.

Ale i ten punkt zawiera pewien haczyk, na co zwraca uwagę szef Kolegium IPN, prof. Andrzej Chojnowski. - To szlachetny zamysł, lecz trudny, wręcz niemożliwy do zrealizowania - zauważa.
Wymaga bowiem długotrwałej, żmudnej kwerendy, która i tak może przynieść mizerne skutki. Na pewno nie przyśpieszy to dostępu do teczek, a w dodatku zrzuci cały ciężar lustracji na pracowników archiwum, niekoniecznie mających na to czas i odpowiednie przygotowanie.

Problematyczny jest także zapis mówiący o tym, że ofiary miałyby dostawać do wglądu oryginały dokumentów - często sporządzane na marnej jakości papierze, które w łatwy sposób mogą ulec zniszczeniu. Dziś, kiedy digitalizacja danych nie jest żadnym problemem, lepiej byłoby pójść właśnie w tę stronę.

Kat równy ofierze
Gorzej z zakrywaniem tzw. danych wrażliwych (mówiących o stanie zdrowia czy preferencjach seksualnych) na oryginałach. Wątpliwości budzi nie tylko ogrom związanej z tym pracy (co znów wiązałoby się z opóźnieniem dostępu do danych), ale i kwestia techniczna: zaklejać je, zamazywać czarnym pisakiem, niszcząc przy okazji dokument? A może, jak mówi poseł Arkadiusz Rybicki z PO, obowiązek zachowania tajemnicy złożyć na barki osób, które dostaną dokumenty do wglądu .

Największe jednak emocje budzi fakt, że nowelizacja ustawy o IPN znosi różnice w dostępie do teczek osób, które były prześladowane, i tych, które prześladowały. - Zwiększa dostęp do dokumentów dla kapusi i oprawców z SB - burzy się Andrzej Gwiazda. Wcześniej IPN mógł odmówić wglądu do dokumentów, które sami wytworzyli, osobom będącym pracownikami i współpracownikami SB.
Równy dostęp do danych jest rzeczą ważną z punktu widzenia równego traktowania obywateli przez prawo. Jednak w jakiś sposób obraża poczucie sprawiedliwości społecznej oraz odejmuje działalności IPN element oceny komunistycznych czasów.

Może także, co podkreślają historycy, spowodować, że spraw-cy represji będą w bardziej komfortowej sytuacji niż ich ofiary. Można sobie wyobrazić bowiem, że jeśli dla pokrzywdzonych i pracowników archiwum pseudonimy esbeków będą trudną do odkrycia zagadką, to oni sami świetnie będą się orientować, który pseudonim należy do kogo.

I będą mieli czas, aby się przygotować do ewentualnych spraw sądowych, jakie mogą zechcieć wytoczyć im ich ofiary. Albo wręcz sami zaatakować.

Kolejna kwestia to brak w ustawie definicji dokumentu - co może wywołać kwestionowanie procesowej wartości takich zapisów jak donosy tajnych współpracowników czy zdjęcia. - Zmiany ustawy o IPN idą nie tylko w kierunku jego osłabienia, ale wręcz sparaliżowania pracy - ocenia Andrzej Gwiazda.

Prawda i tak zwycięży
I jeszcze jedna, ciekawa kwestia - personalna. Ustawa daje przywileje w wyłanianiu członków 9-osobowej Rady IPN (ma zastąpić 11-osobowe Kolegium) historykom ze środowiska akade- mickiego, które dało się poznać jako niechętne lustracji i Instytutowi w ogóle. Tymczasem wyłonieni przez nie kandydaci nie podlegają sprawdzeniu, czy czasem nie współpracowali z SB, na żadnym etapie wyboru, a dopiero, kiedy zostaną wybrani.

To grozi skandalem. Prof. Chojnowski nie ma wątpliwości, że to już koniec drapieżnego IPN w dawnym kształcie - co jest zresztą zgodne z nastrojami społeczeństwa i dużej grupy polityków, którzy nie życzą sobie drążenia i oceny czasów komuny. - Czy będzie IPN czy nie, historycy nadal będą pracować. I nikt nie jest w stanie zabronić im odkrywania prawdy - mówi.

Mira Suchodolska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie