reklama

Inwazja barszczu Sosnowskiego na Dolnym Śląsku. Czy jest tak groźny? (ZDJĘCIA)

dr Zygmunt Dajdok/Uniwersytet WrocławskiZaktualizowano 
Silne poparzenia, reakcje alergiczne, choroby narządów wewnętrznych, nowotwory, a nawet śmierć – o skutkach kontaktu z toksyczną rośliną mówi się ostatnio w całym kraju. Wszystko z powodu inwazji barszczu Sosnowskiego, który z łatwością zadomowił się w Polsce i każdorazowo wywołuje postrach również wśród mieszkańców Dolnego Śląska. Czy rzeczywiście jest taki groźny?

Na terenie Polski możemy spotkać dwa gatunki obce barszczu. Pierwszy z nich to barszcz Sosnowskiego. Został sprowadzony z Kaukazu w połowie XX wieku w celach pastewnych. Kolejny gatunek to barszcz Mantegazziego, również przybył do nas z Kaukazu, lecz już jako roślina ozdobna i miododajna. Wkrótce wkradły się w rodzime ekosystemy i zajęły je w niekontrolowany sposób.

Obecnie we wschodniej Europie mamy do czynienia z inwazją barszczu Sosnowskiego. Jest to pozostałość po gospodarce prowadzonej w krajach bloku wschodniego. W ciągu kilku lat gatunek opanował całe areały wypierając przy tym rodzime gatunki i degradując środowisko. Na zachodzie głównym problemem jest barszcz Montegazziego. Jednak tam problem jest dużo mniejszy, ponieważ podejmowane są działania mające zniszczyć stanowiska rośliny i zapobiegać ponownemu odradzaniu.

Dr Zygmunt Dajdok z Instytutu Biologii Środowiskowej bada rośliny inwazyjne. – To niezwykle odporna roślina. Łatwo rozprzestrzenia się z wiatrem i z wodą. Nasiona mają długą zdolność kiełkowania, mogą przebywać w glebie nawet pięć lat. Zwalczanie jest bardzo trudne. Obecnie wykorzystuje się metody mechaniczne, polegające na usunięciu części naziemnej i podziemnej, a także chemiczne, lecz nie przynoszą one oczekiwanych rezultatów – tłumaczy.

Działać jednak trzeba i to jeszcze bardziej intensywnie. Ilość nowych stanowisk nasila się z roku na rok, a skutki zaniedbań mogą być tragiczne. – Musimy brać pod uwagę skutki społeczne i przyrodnicze. Przede wszystkim barszcz powoduje problemy zdrowotne u ludzi. Głównie narażone na szkodliwe działanie toksyn mogą być małe dzieci oraz osoby uczulone na substancje, które zawiera barszcz. Ponadto zmniejsza bioróżnorodność zarówno wśród roślin jak i zwierząt. Zagłuszając funkcjonowanie rodzimych roślin, wpływa negatywnie na żerujące na nich owady – mówi dr Zygmunt Dajdok.

Stale brakuje pomysłów na skuteczną walkę, ponieważ nie ma służb, które zajęłyby się problemem kompleksowo. Jak można uniknąć zagrożenia? – Przede wszystkim nie możemy popadać w panikę. Ten problem nie narodził się w tym roku. Jest to skutek wieloletnich zaniedbań, braku odpowiedniej instytucji, chęci ograniczenia ekspansji czy nawet ogólnej wizji obecnego stanu – komentuje Paweł Pomian z wrocławskiego koła Partii Zieloni.

PETYCJA W SPRAWIE BARSZCZU - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Wrocławscy Zieloni napisali w tej sprawie petycję skierowaną do władz samorządowych na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu. Teraz zbierają pod nią podpisy. Chcą, aby zostały wprowadzone konkretne systemy natychmiastowego reagowania, tam gdzie występują pojedyncze egzemplarze rośliny. Proponują też działania długofalowe na obszarach występowania silnej inwazji barszczu. Wykorzystując dorobek naukowy specjalistów chcą zabezpieczać takie tereny, usuwać rośliny i chronić przed dalszym jej rozwojem oraz przywracać pierwotny stan przyrody.

– Takie działania z pewnością przyniosą wymierny efekt. Stale pracuje się nad nowymi metodami niszczenia barszczu. Na takie cele można pozyskać pieniądze z wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, ale gmina musi zgłosić projekt. Nie wiadomo jednak kto ma się tym zajmować. Z całą pewnością Straż Miejska nie jest odpowiednią instytucją, ponieważ ich działania ograniczają się co najwyżej do zabezpieczenia miejsca występowania barszczu – mówi Paweł Pomian, który jest inicjatorem tej akcji.

Petycję można podpisać w tym miejscu - KLIKNIJ BY PRZEJŚĆ DO PETYCJI

Najbardziej opłacalne są prace we wczesnym etapie, gdy jest jeszcze szansa na całkowite zatrzymanie rozwoju gatunków obcych. Warto wówczas podjąć starania. Apeluje o to prof. dr hab. Ludwik Tomiałojć z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Zlikwidowanie kilkunastu inicjalnych ognisk obcej formy jest jeszcze możliwe. Tymczasem wyplenienie już szeroko rozpowszechnionych gatunków bywa zgoła nierealne. Pozostaje wtedy tylko ponoszenie wszelkich niewygód i liczenie strat z powodu dawniejszego zaniechania. Apelować trzeba do władz lokalnych i zarządów zieleni o monitorowanie ekspansji obcych gatunków na podległych im terenach oraz o jak najwcześniejsze przeciwdziałanie.

W przyszłości regulacje prawne mogą się zmienić. Komisja Europejska nakazuje wprowadzić nowe rozwiązania dotyczące postępowania w stosunku do gatunków inwazyjnych zwierząt i roślin. Prawdopodobnie zostanie wówczas ustalone kto jest za to odpowiedzialny. Być może takimi sprawami zajmą się instytucje lub firmy wyspecjalizowane pod względem sprzętu, personelu, a także metod. Tymczasem trzeba stale kontrolować rozwój inwazyjnych roślin oraz wykorzystując obecnie możliwe sposoby i środki finansowe zapobiegać ekspansji.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Inwazja barszczu Sosnowskiego na Dolnym Śląsku. Czy jest tak groźny? (ZDJĘCIA) - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 34

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
a ja wim, że

teraz tylko uwolnić dostęp do broni palnej i razem z barszczem sosnowskiego plus charytatywnie zaimigrowani talibowie i mamy gorące dni na resztę lat... .
Mustafa

G
Gość-U

Bojownicy ukradną i ogrody sobie obsadzą. :-)

j
janiko

Potwierdzam, często przejeżdżamy ta drogą i rzeczywiście rośnie tam to dziadostwo!

o
ojojoj

Znalazłem rozwiązanie: niech to zaraz chemicy przerobią na dopalacze, taki sam syf jak każdy inny.

I
Iza

Dziękuję.

D
Darko79

Bzdury. Kto kiedyś pomyślał o jakimś barszczu. Latało się po łąkach i lasach, czasami poparzyło się pokrzywą i innym zielskiem, ale nikt nie robił z tego afery na skalę krajową. Ludzie, opanujcie się.

O
On

Teraz, na 3 m-ce przed wyborami to każdy grosz jest potrzebny na ten tego 'promocję województwa'hehehe

n
noris

koleś, jakbyś miał podstawową wiedzę, to byś wiedział, że wtedy tego problemu nie było, a jeśli był to w niewielu miejscach

na przestrzeni ostatnich 10-15 lat ilość barszczu na terenie Polski nasiliła się niewyobrażalnie...

N
Niki

Przy wyjeździe z Jedliny Zdroju w kierunku Wałbrzycha rośnie tego strasznie dużo. Rośliny podchodzą pod domostwa!!!

r
rocznik 81

i takie barszcze nawet wysypki nie robiły. teraz same zdechlaki to i po pokrzywie by na OIOMIE wylądowali

d
dominika

na wschodzie roślinę nazwano "zemstą Stalina"

j
jasne.

Nazwa barszcz Sosnowskiego pochodzi OD łacińskiej nazwy :->

b
bzdura

nie ma czegoś takiego, przynajmniej na razie

A
Adam

Niż przez całą historie Polski zginęło od barszczu sosnowskiego

G
Gość

Noooooo, sezon ogórkowy w pełni. nie mamy o czym pisać, hę? Wczoraj w centrum miasta, w knajpie słyszałam, jak dziecko do rodziców mówiło o tym barszczu.
Zmieńcie płytę, redaktorzy GW, bo hadko słuchać...

Dodaj ogłoszenie