Instytut Staszica: sądowy zakaz publikacji może stanowić...

    Instytut Staszica: sądowy zakaz publikacji może stanowić rodzaj cenzury prewencyjnej

    RED

    Polska

    Polska

    Wydawanie przez sądy postanowień o zabezpieczenia powództwa poprzez zakaz publikacji może stanowić rodzaj cenzury prewencyjnej i wywoływać tzw. efekt mrożący wobec mediów, które chcą zajmować się kontrowersyjnymi tematami – uważa Instytutu Staszica. Stanowisko IS nawiązuje do decyzji Sądu Okręgowego w Poznaniu, który postanowieniem z 9 sierpnia br. zakazał rozpowszechniania reportażu programu TVP „Alarm!”.
    Instytut Staszica: sądowy zakaz publikacji może stanowić rodzaj cenzury prewencyjnej

    ©Bartek Syta

    Sporny materiał, który został wyemitowany pod koniec maja br., dotyczył sędziego Piotra Gąciarka. Sędzia poczuł się dotknięty stwierdzeniami, które padły pod jego adresem podczas programu i postanowił wytoczyć Telewizji Polskiej proces o naruszenie dóbr osobistych. SO w Poznaniu przychylił się do wniosku powoda o zabezpieczenie roszczenia i wydał 9 sierpnia br. postanowienie zakazujące TVP rozpowszechniania spornego reportażu i materiałów prasowych z nim związanych.

    Zdaniem Instytutu Staszica niepokojące jest wydanie przez sąd postanowienia o całkowitym zakazie rozpowszechniania reportażu jeszcze przed wydaniem ostatecznego rozstrzygnięcia.

    - Zakaz ma obowiązywać na czas trwania postępowania, co jest określeniem dość ogólnym, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę problemy polskich sądów z przewlekłością postępowań – czytamy w stanowisku IS.

    Instytut Staszica zaznacza, że jest to kolejny przypadek zastosowania wobec mediów przepisu, który od lat budzi ogromne wątpliwości. Krytykowały go takie instytucje jak: Rzecznik Praw Obywatelskich, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP czy Obserwatorium wolności mediów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przywołuje także inne przypadki postanowień o zakazie publikacji czy rozpowszechniania danego materiału w ramach tzw. zabezpieczenia powództwa.

    Przebija się zwłaszcza sprawa zakazu emisji filmu „Witajcie w życiu” Henryka Dederki o korporacji Amway. Była ona na tyle głośna, że zajął się nią Trybunał Konstytucyjny, który w orzeczeniu z dn. 9 listopada 2010 r. uznał regulację dotyczącą instytucji zabezpieczenia powództwa za niezgodną z konstytucją w zakresie spraw przeciwko „środkom społecznego przekazu” o ochronę dóbr osobistych. W wyniku orzeczenia TK z 2010 r. doszło do nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, która wprowadzi nowe brzmienie art. 755 § 2 k.p.c. Wprowadzono m.in. zapis, że czas trwania zakazu nie może być dłuższy niż rok. Może być on jednak przedłużany.

    IS podkreśla, że zakaz publikacji powinien być stosowany w naprawdę wyjątkowych sytuacjach. Powołuje się przy tym na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według ETPCz wiadomości stanowią bowiem „zanikające dobro” (perishable good, bien périssable) i nawet krótkie opóźnienie publikacji może pozbawić informację znaczenia oraz wartości.

    - Niestety praktyka polskich sądów w tej kwestii wydaje się iść w innym kierunku. Wszystko to powoduje, że można mówić o pewnego rodzaju cenzurze prewencyjnej stosowanej wobec mediów. Nie należy także zapominać o prawie obywateli do informacji, zwłaszcza informacji dotyczącej aktualnych wydarzeń. Trudno o takowym mówić, gdy materiał nie może być rozpowszechniany przez dłuższy okres czasu, w wielu przypadkach nawet jeszcze zanim się ukazał – reasumuje Instytut Staszica.
    Źródło: Instytut Staszica

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo