Indeksy książek zakazanych zawsze mają się dobrze [GALERIA]

Bożydar Brakoniecki
Udostępnij:
Na żądanie rodziny sąd nakazał okrojenie z kilku rozdziałów biografii Ryszarda Kapuścińskiego. Tym samym "Kapuściński non-fiction" dołączył do pokaźnego zbioru książek, które poddano cenzurze.

Z"Kapuścińskiego non-fiction" pióra Artura Domosławskiego wyleciały cztery rozdziały, które według wdowy po pisarzu Alicji Kapuścińskiej przedstawiały go w niezbyt chlubnym świetle. Poszło głównie o opisy nieobyczajności Kapuścińskiego i jego konszachty ze Służbą bezpieczeństwa. W trwającym kilka klat procesie zwyciężyła rodzina - wydawca zgodził się na żądane ingerencje, a Domosławskiemu pozostała na osłodę świadomość, że nie jest jedynym, któremu wolność słowa zrobiła psikusa.

O kłopotach polskich pisarzy, głównie biografistów, można by napisać opasły tom. Książki cenzurowano nad Wisłą zawsze, choć ostatnio ciąży nad nim złowieszczy cień "naruszenia prywatności". Datą graniczną nowych obyczajów był 2005 r., kiedy sąd po raz pierwszy w III RP zakazał dystrybucji książki Piotra Krysiaka "Edyta Górniak: bez cenzury". Jej tytuł nie okazał się proroczy - Krysiak doprowadził artystkę do furii m.in. opisem jej romansu z Robertem Kozyrą i Piotrem Kraśką. Ostateczny wyrok w tej sprawie zapadł dopiero trzy lata temu. Werdykt nie pozostawia wątpliwości dla naśladowców Krysiaka: biografia narusza dobra osobiste piosenkarki.

Również w 2010 r. wybuchła sprawa "Nocnika" Andrzeja Żuławskiego, którego jedną z bohaterek jest niewierna kochanka autora - Esterka. Żuławski traktuje ją w książce z pasją wyjątkowo nieparlamentarnymi opisami, dowodząc jednocześnie w wywiadach, że jest postacią czysto fikcyjną, skompilowaną z cech wielu znanych mu kobiet. Sęk w tym, że z Esterką natychmiast utożsamiła się aktorka Weronika Rosati, z którą wcześniej łączył Żuławskiego burzliwy związek. W efekcie sąd stanął zdecydowanie po stronie racji Weroniki Rosati i "Nocnik" zaaresztowano. Przebywa w areszcie do dziś.

Co ciekawe, "Nocnik" nie spełnia kryteriów biografii, jest dziełem z gatunku literackiej fikcji. Sąd decydując o zatrzymaniu jego dystrybucji, wkroczył na grząski grunt oceny prawdziwości czegoś, co do prawdziwości nigdy nie pretendowało. Podobne wątpliwości pojawiły się, gdy w 2011 r. o sąd otarła się powieść Joanny Onoszko "Sekretne życie motyli", penetrująca literacko środowisko polskich alpinistów w czasie wyprawy na Grenlandię. Wspinaczkowe małżeństwo Davida Kaszlikowskiego i Elizy Kubarskiej dopatrzyło się jednak siebie w postaciach bohaterów i skierowało sprawę na wokandę. Nie pomogły tłumaczenia autorki, że powieść to jedynie owoc jej wyobraźni.

Jednak zdecydowanie najefektowniej wyglądają oskarżenia wobec zbyt dociekliwych biografistów. Przed laty opinię publiczną emocjonowały losy biografii Beaty Tyszkiewicz, która zablokowała jej sprzedaż z powodu niepochlebnie przedstawionego opisu jej rozwodu z Andrzejem Wajdą. Głośny był jej list do wydawcy, w którym straszyła wysokim odszkodowaniem i dowodziła, że jakakolwiek wzmianka o jej pożyciu z reżyserem jest - wiadomo - "naruszeniem jej prywatności".

Jak widać z tych przykładów, wolność słowa nierzadko traktowana jest w Polsce po macoszemu. Choć zdarzają się wyjątki. Ostatnio o drażliwości zainteresowanych przekonała się Agata Tuszyńska, autorka "Oskarżonej Wiery Gran". Familię Szpilmanów oburzyły oskarżenia bohaterki biografii wobec zmarłego przed laty pianisty i kompozytora (Gran upierała się, ż Władysław Szpilman był bezwzględnym żydowskim policjantem w getcie warszawskim) i zażądała zatrzymania książki. Sąd wyjątkowo nie uznał tym razem, że prywatność należy chronić nade wszystko i pozew rodziny Szpilmanów oddalił.

Można procesować się z autorami z powodów obyczajowych, ale można też z politycznych. U progu II RP pisarz Wojciech Żukrowski domagał się zablokowania wywiadu-rzeki, jaką z Edwardem Gierkiem przeprowadził Janusz Rolicki (poszło o passus, że Żukrowski pisał teksty dla Mieczysława Moczara). Dziś też polityka bywa motywem sądowych batalii. W ten sposób próbowano w 2007 r. zablokować wydanie "Strachu" Jana Tomasza Grossa, oskarżanego o polonofobię, a rok temu Roman Graczyk musiał stoczyć batalię z potomkami redaktorów "Tygodnika Powszechnego", którym w książce "Cena przetrwania? SB a »Tygodnik Powszechny«" zarzucił konszachty z tajną policją polityczną PRL.

Historia uczy, że cenzurowanie książek miało miejsce zawsze, niezależnie od czasów i ustrojów. Od 1951 r. zapisem cenzury w Polsce objęto "Mein Kampf", które to dzieło podlegało nakazowi natychmiastowego wycofania z bibliotek. Gdy w 2005 r. książkę wydało wydawnictwo XXL, z powództwem o jej zablokowanie wystąpiły niemiecki Kraj Związkowy Bawaria, uznający się za posiadacza praw autorskich do książki oraz wrocławska prokuratura okręgowa. Żądały natychmiastowego wycofania nakładu ze sprzedaży. Podobnie jest ze sztandarowym dziełem przeciwstawnej ideologii - "Manifestem komunistycznym". Wydawcy książki - "Krytyce Politycznej" - zagrożono po jego publikacji sądem z art. 256 par. 2 polskiego Kodeksu karnego, mówiącego, że za "rozpowszechnianie materiałów o treści komunistycznej grozi kara grzywny lub pozbawienia wolności do lat 2".

Literatura obyczajowa to z kolei ciągłe starcie z cenzurą. Czasami niezwykłe barwne. I tak na przykład "Lolitę" Vladimira Nabokova, opis namiętności dojrzałego mężczyzny do nastolatki, przez lata uważano we Francji, Wielkiej Brytanii i RPA za pornografię. Co ciekawe, w niektórych krajach skandynawskich, na fali ostatnio ujawnianych skandali pedofilskich, niektórzy moraliści postulują ponowne objęcie "Lolity" cenzurą prewencyjną. Przez lata w Stanach Zjednoczonych" sąd zakazywał wydawania "Buszującego w zbożu" Davida Salingera (wulgarny język, asocjacje seksualne i promocja alkoholu), podobnie jak "Zwrotnika raka" Henry'ego Millera ("natłok obsceniczności przekraczających wszelkie dopuszczalne granice") i "Rzeźnia numer 5" Kurta Vonneguta (wulgarność, przemoc, bezbożność i niepatriotyczny obraz wojny).

Do dziś w większości krajów Islamu zakazane są - za rzekome bluźnierstwa wobec proroka Mahometa - "Szatańskie wersety" Salmana Rushdiego. Tutaj zresztą rzecz nie kończy się na zakazie rozpowszechniania powieści. Za nadanie powieściowej prostytutce imienia Aiszy, jednej z żon Mahometa, ajatollah Chomeini nałożył w 1989 r. na Rushdiego fatwę, skazującą go na śmierć. Co tylko dowodzi, że książki nie tylko godzą w czyjeś dobra, ale nierzadko stanowią zagrożenie w skali globalnej: społeczne, obyczajowe, religijne, a nawet polityczne.

Stosunku autorów do zamachu na swoje dzieła nie trzeba chyba tłumaczyć. Ale od wszystkiego są odstępstwa. Okazuje się bowiem, że zachodni autorzy, po to, aby zaistnieć na rynku chińskim, bez problemu godzą się na cenzurowanie swoich książek. Na ideologiczne ingerencje we własne teksty zgodzili się m.in. J. K. Rowling, Gabriel García Márquez i Walter Isaacson autor biografii Steve'a Jobsa. W ostatnim roku zarobili w kolejności odpowiednio: 2,5 mln dol. Rowling, 950 tys. - Márquez i 800 tys. - Isaacson. Mając w perspektywie takie pieniądze, autorską dumę opłaca się schować do kieszeni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie