In vitro jak na karuzeli kręci się od wielu lat

Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski
Tomasz Sekielski Fot. archiwum
Choć dziennikarzem jestem już od ładnych kilkunastu lat, wciąż zadziwia mnie to, jak beztrosko politycy podchodzą do swoich własnych deklaracji i obietnic. Zachowują się tak, jakby nie istniały archiwa prasowe i telewizyjne, a wszyscy wyborcy mieli budyń zamiast mózgu.

W rozpoczynającym się właśnie sezonie ogórkowym głównym tematem wakacyjno-politycznej dysputy stało się in vitro. Parafrazując prezydenta Komorowskiego, można by krzyknąć: "Ho, ho, ho, który to już raz politycy debatują nad poczęciem dziecka w probówce?". Gdy słyszę, że premier otworzył właśnie dyskusję na ten temat podczas posiedzenie klubu parlamentarnego, to mam wrażenie, że ktoś - mówiąc kolokwialnie - robi sobie z nas jaja. Sprawa in vitro niczym zarodki na karuzeli kręci się w miejscu od 2007 r., a politycy prawie jak zawodowi cyrkowcy żonglują tematem w probówce ku uciesze publiki i mediów.

Gdy prawie pięć lat temu Platforma sięgnęła po władzę, padły jasne deklaracje dotyczące sztucznego zapłodnienia. Sam Donald Tusk uznał, że ta metoda "jest warta wsparcia". Oczywiście słowo "wsparcie" (nie mylić z "zaparcie") oznaczało refundację zabiegu in vitro z budżetu państwa. Między innymi w ten sposób rządząca koalicja chciała "podjąć realne wysiłki na rzecz zwiększenia dzietności" - to też cytat z premiera. Mijały tygodnie, miesiące, a konkretnych działań i decyzji nie było. Według rządowych wyliczeń z tamtego okresu problem bezpłodności dotyczył około miliona par. Tak na marginesie - ciekawe, ile maluchów urodziło się w tym czasie dzięki in vitro i rodzicom, których było stać na ten zabieg. Ci biedniejsi wciąż czekają na spełnienie politycznych obietnic.

Temat wrócił w 2010 r., gdy Platforma zorganizowała prawybory mające wyłonić kandydata tej partii w wyborach prezydenckich. Radosław Sikorski uważał, że póki jesteśmy "państwem na dorobku", pary powinny same płacić za zabieg in vitro. Przeciwnego zdania był Bronisław Komorowski, który stwierdził: "20 proc. młodych małżeństw w Polsce ma problemy z uzyskaniem dziecka, to byłaby straszliwa bezduszność skazywanie tych ludzi na brak nadziei na własne dzieci". Straszliwa bezduszność. Tak, Panie Prezydencie, był Pan za współfinansowaniem zabiegów in vitro przez państwo. Dziś Bronisław Komorowski milczy. Pod koniec 2010 r. sprawą zajął się Sejm. Jeden z arcybiskupów groził nawet ekskomuniką posłom, którzy zagłosują za in vitro.

Tuż przed wyborami politycy uznali, że to nie najlepszy moment na to, by zajmować się sprawą in vitro. Minęło wiele miesięcy, ale nic się nie zmieniło

I wtedy miarka się przebrała. Donald Tusk tupnął nogą i przybierając jedną ze swoich groźnych min, zapowiedział, że wprowadza nowy świecki obyczaj, zgodnie z którym "politycy odpowiadają przed ludźmi, a nie przed hierarchią kościelną". I co? I nic. Bo po drodze były wybory parlamentarne i wszyscy uznali, że to nie najlepszy czas na podejmowanie decyzji w tej sprawie. Mamy lipiec 2012, a ustawy regulującej kwestie in vitro, jak nie było, tak nie ma. Są za to kolejne pomysły. Jarosław Kaczyński proponuje np. okrągły stół w sprawie sztucznego zapłodnienia. Moim zdaniem najlepiej ustawić go w jakimś gabinecie ginekologicznym, by posłowie mogli z bliska przyjrzeć się sprawie, o której będą decydować. Prezes PiS rozmawiać chce, ale najlepiej tylko z Jarosławem Gowinem. Tym samym, który swego czasu ogłosił, że in vitro powinno być dostępne wyłącznie dla małżeństw. To i tak bardzo liberalny pogląd w zestawieniu z tym, co mówią politycy PiS. Oni najchętniej zakazaliby tych zabiegów, a lekarzy karali. Żonglowanie probówką trwa więc w najlepsze, każdy ma tu coś do ugrania. Jedni klękają przed biskupami, drudzy wdzięczą się do liberalnego elektoratu. Bo przecież nie o rozwiązanie problemu chodzi, na to było pięć lat.

Złudzeń nie mam, w najbliższym czasie nie ma co oczekiwać, by bezpłodne partyjne dyskusje o in vitro zastąpiła legislacyjna potencja.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
DO CEPÓW
PO leci na łeb, na szyję a cała Polska się pyta: Lemingi, Pajace, Nieuki - rozumiemy, że nie udało się wam dziś jeszcze nasikać na znicze - ale czy obsikaliście już chociaż wasze grille?
b
bezpartyjna niewierząca
Własnie.odezwała się szkoda tylko, że tak głupio.Dobre określenie "Trwa mać"...dobre
R
Rycho
Wybierz Rycha, Zbycha, Grzecha i Mira.

By Mordom Naszym żyło się lepiej.

Kidawa-Błońska i Kopacz dzielnie walczą o in vitro i aborcję!

[ Uwaga: za dodatkową opłatą załatwiamy zdjęcie ekskomuniki. ]

-----------------------------------------------------------------------------------

"SPRAWA IN VITRO NIE JEST W POLSCE KWESTIĄ OCHRONY ZARODKÓW, lecz zakresu wpływów Kościoła katolickiego na polskie prawo i polskie państwo" -- mówi prof. Jan Hartman, bioetyk i filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego (a także wiceprzewodniczący żydowskiej loży B'nai B'rith / Zakonu Synów Przymierza oraz uczestnik think-tanku Ruchu Palikota) w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.
j
jestem za in vitro
Szkoda, że Pan Bóg nie dał równo możliwości posiadania potomstwa drogą zapłodnienia klasycznego.
Czego nie dał Bóg dała nauka.Niestety, niektórzy panowie posłowie wymyślają różne absurdalne przyczyny aby postępu w medycynie nie stosować wobec ludzi pragnących posiadać potomstwo. W wielu krajach na świecie stosuje się metodę in vitro i nikt od tego życia nie stracił, wręcz odwrotnie nowe życie powstałe z zapłodnienia in vitro nadało sens życiu wielu osobom. Nie rozumiem jak można tego zabronić??
k
księgowy
oni są "niezauważalni" jak to zwykle z "tajniakami" bywa.
a
aSBek
dobrze, że budżetu nie obciążają pracownicy aparatu przymusu, idący na wysokie emerytury przed 50-tym rokiem życia i pobierający je przez kilkadziesiąt lat
l
lesio
Wikary z Poznania wskazał kierunek. Żadne tam w szkle tylko w kościele.
f
fotograf
Ciekawe jak ty wychodzisz na zdjęciach, mam wrażenie, że najlepiej wychodzisz na ...zdjęciu rentgenowskim i to z "fotoszopem".
z
zgred
Ale walcz o dobro POlszy.
c
cezar
Nie chodzi ani o żadną ciężką dolę niepłodnych matek, ani o nienawiść do dzieci z probówki, tylko o to, żeby "złamać wpływ Kościoła".

Trzeba było od razu tak mówić, a nie zawracać ludziom głowy ciężką dolą niepłodnych matek czy nienawiścią do dzieci z probówki, tym bardziej że tak naprawdę to najcięższa jest dola chłopa, a jeśli chodzi o nienawiść, to wszystko zależy przecież od tego, kto kogo nienawidzi i z jakich pozycji.
k
księgowy
Przecież jasno z kalkulacji wynika, że chorych przewlekle dzieci nie opłaci się leczyć, bo są obciążeniem dla budżetu tak jak emeryci. Nimi niech zajmie Owsiak ze swoją Orkiestrą, organizacje społeczne, fundacje i hospicja ze swoim 1% od hojnego społeczeństwa.
b
belfer
Dzis z in vitro, to wolna amerykanka, kobiety placa w sumie rocznie miliony, kt. nie gwarantuja niczego, tylko nabijaja kase medykom. Nikt nie ma wgladu w prywatne kliniki, czy tez te wyjazdowe na Ukrainie. Widac, ze to ''swietoszkom'' nie przeszkadza.
p
polo
Widać PO głupiej minie, z kim ma się do czynienia.
p
polo
Będzie walił głupa i podszczypywał w pięty PO, udając "obiektywnego publicystę".
Jednak zawsze będzie pamiętał, że jako funkcjonariusz reżimu, powinien
przede wszystkim do......ć Kaczyńskiemu.
I tak się kręci, ten tusko-burdel.
Miernoty piszą do gazet, ciemniaki w rządzie, lewacy w mediach elektronicznych.
c
chory
może najpierw zacznijmy leczyć chore dzieci które żyją, a potem inwestujmy w produkcję nowych.
Dodaj ogłoszenie