Igrzyska w Soczi 2014: Karolina Chrapek. Dziewczyna, która...

    Igrzyska w Soczi 2014: Karolina Chrapek. Dziewczyna, która lubi się rozpędzić [ZDJĘCIA]

    Przemysław Franczak, Soczi

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Karolina Chrapek na trasie zjazdu w Soczi
    1/6
    przejdź do galerii

    Karolina Chrapek na trasie zjazdu w Soczi ©Paweł Relikowski/Polskapresse

    24 lata i trzy rekonstrukcje więzadeł kolan na koncie. Dla Karoliny Chrapek udział w igrzyskach to coś więcej niż spełnienie marzeń.
    - Trzy razy leżałam na stole operacyjnym. Raz kolano lewe, raz prawe. Były momenty, że chciałam dać sobie z nartami spokój. Byłam praktycznie zdecydowana, że już się w to nie bawię, nie walczę, bo to nie ma sensu – opowiada alpejka z Wisły.

    Wytrwała i przyjechała do Soczi. W superkombinacji zajęła 17. miejsce, wczoraj w zjeździe 33.

    - Przy nartach utrzymała mnie w zasadzie tylko myśl o igrzyskach. Dałam radę – podkreśla. - Przed tym sezon wreszcie spędzałam czas na stoku, a nie w salach rehabilitacyjnych.

    Tata postawił ją na nartach jak miała 2,5 roku. I tak już zostało. Talent – mówiono. Przyszłość pogrążonego w marazmie polskiego narciarstwa alpejskiego.


    - Miałam trochę pecha. Za każdym razem, gdy już się wydawało, że jest jakieś światełko, jakaś nadzieja, to kolano nie wytrzymywało ale widocznie taki miał być początek. Wierzę, że coś dzieje się po coś – opowiada. - Teraz jestem mocniejsza, wiem na co zwracać uwagę w treningu kondycyjnym. Ten sezon chciałam potraktować trochę na zasadzie wóz albo przewóz. Teraz jednak nie myślę, co będzie dalej. Wszystkie siły koncentruję na kolejne olimpijskie starty.

    Z miejsca w superkombinacji była bardzo zadowolona, z wyniku w zjeździe mniej.

    - Mogło być lepiej. Popełniłam błąd, wytraciłam prędkość. Ale to trudna trasa, cały czas coś się dzieje – mówiła.

    W Polsce jest jedyną alpejką, która regularnie bierze udział w konkurencjach szybkościowych.

    - Lubię duże prędkości, choć nie od razu tak było. Musiałam się przełamać – uśmiecha się.

    Do gwiazd trochę jej brakuje. Wczoraj 5,33 sekundy. Tyle straciła do... dwóch triumfatorek: Tiny Maze i Dominique Gisin. Słowenka i Szwajcarka przejechały trasę w identycznym czasie. I obie po sukcesie płakały ze szczęścia.

    - Dla mnie to zaszczyt brać udział w takiej imprezie, ścigać się z takimi narciarkami jak one, mieszkać razem w wiosce olimpijskiej – podkreślała polska narciarka.

    W sobotę supergigant. Oprócz Chrapek wystartuje też Maryna Gąsienica Daniel.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo