Igrzyska w Rio bez rosyjskich lekkoatletów

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie odrzucił apelację 68 rosyjskich lekkoatletów, którzy zostali zdyskwalifikowani przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) z udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Ostatni raport WADA potwierdził, że w Rosji istniał nadzorowany przez władze państwowe system dopingowania (i ukrywania pozytywnych wyników testów) sportowców.

Rosyjscy lekkoatleci zostali zawieszeni w udziale w międzynarodowych zawodach w listopadzie ubiegłego roku. Pretekstem był raport Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) wskazujący na szeroko rozprzestrzeniony, sponsorowany przez władze państwowe, system podawania sportowcom niedozwolonych środków dopingowych. Oskarżenia potwierdził opublikowany w poniedziałek raport sporządzony przez dr Richarda McLarena. Ujawnił on też, że w proces zaangażowane były osoby na najwyższych państwowych stanowiskach, w tym minister sportu Witalij Mutko. Międzynarodowy Komitet Olimpijski wezwał to wykluczenia przedstawicieli Rosji we wszystkich dyscyplinach z igrzysk w Rio. Z decyzją postanowiono jednak zaczekać do wyroku Trybunału Arbitrażowego. Prawdopodobnie zostanie ona podjęta w niedzielę.

- To nie jest czas na triumfalne oświadczenia. Nie wchodziłem do sportu z myślą o tym, by zakazywać zawodnikom startów. Po Rio zamierzamy współpracować z Rosją, by stworzyć tam klimat do czystej i uczciwej rywalizacji. Chcemy, żeby ich reprezentacja wróciła do startów na arenie międzynarodowej - podkreśla prezydent IAAF, Sebastian Coe.

Rosjanie zapowiedzieli już, że będą szukać dalszych kroków prawnych. - Trybunał Arbitrażowy ustanowił niebezpieczny precedens, zbiorowo dyskwalifikując grupę sportowców za przewinienia jednostek - skomentował Mutko. - Stosowanie odpowiedzialności zbiorowej jest nie do zaakceptowania. To bardzo złe wieści - dodał rzecznik prasowy Kremla Dimitrij Peskow. Jelena Isinbajewa, trzykrotna medalistka olimpijska (w tym dwa razy złota) nie przebierała w słowach - To ewidentne działanie polityczne. I pogrzeb dla lekkoatletyki - powiedziała skoczkini o tyczce agencji Tass.

Isinbajewa była wśród 68 zawodników apelujących od decyzji IAAF. Teraz jedyną furtką dla nich jest start pod flagą olimpijską. Aby do tego doszło, lekkoatleci muszą się jednak poddawać regularnym testom dopingowym poza Rosją. Tą drogą poszły m.in. Darja Kliszyna i Julija Rusanowa. "Caryca tyczki" od początku podkreślała jednak, że wyklucza start pod inną flagą niż rosyjska.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
farciarze
ruscy maja szczęście że nie muszą jechać do centrum epidemii ZIKA
Dodaj ogłoszenie