Ideowcy użyteczni dla partii nie tylko na czas kampanii wyborczej

Redakcja
Dla Emilii Waś i Tomasza Kacprzaka wolontariat w sztabie PO to wstęp do świata polityki
Dla Emilii Waś i Tomasza Kacprzaka wolontariat w sztabie PO to wstęp do świata polityki Bartek Syta/Polskapresse
O ludziach z drugiego i trzeciego planu pracujących przy obecnej kampanii wyborczej, o doświadczonych sztabowcach i wolontariuszach "od wszystkiego", pragmatykach i ideowcach. Kim są? Dlaczego zaangażowali się w politykę? - pisze Anita Czupryn.

W tej kampanii sztaby wyborcze stawiają głównie na profesjonalistów. Młodych, ale doświadczonych i sprawdzonych we wcześniejszych kampaniach. Próżno w siedzibach partii szukać zwykłych licealistów czy przypadkowych studentów, którzy garnęliby się do darmowego roznoszenia ulotek, z poczuciem misji zmieniania kraju na lepszy. Jeśli są studenci, to zwykle z bogatym bagażem działalności publicznej, pracy charytatywnej, z wykrystalizowanymi poglądami na gospodarkę, sprawy społeczne i politykę. Najczęściej swoje poglądy wynieśli z domu. Nierzadko mają już za sobą pierwszy start w wyborach samorządowych. Niektórzy mimo młodego wieku startują w tych wyborach do parlamentu. Wszyscy są związani z ugrupowaniem, na rzecz którego pracują, będąc członkami partyjnych młodzieżówek. W sztabach wyborczych uczą się podejmować decyzje, mają możliwości zaistnienia, ale przede wszystkim pracę na rzecz kampanii traktują jako trampolinę do swojej przyszłej kariery. Politycznej, oczywiście.

Sztab wyborczy PSL
- Panie Leszku, jeśli chodzi o te banery, to nie ma żadnych ograniczeń. Byle słońca nie przysłaniały - rzuca do telefonu i za chwilę odbiera następną rozmowę. Telefon komórkowy Magdaleny Kosel, na co dzień szefowej gabinetu politycznego ministra rolnictwa Marka Sawickiego, dzwoni bez przerwy. Magda na czas kampanii została oddelegowana do sztabu PSL. Jest kreatorką eventów, przygotowuje konferencje, a swoją energią mogłaby obdzielić kilka osób. Aparat podtrzymuje brodą i ramieniem, bo ręce ma zajęte. Palce śmigają jej po klawiaturze laptopa.

Jesteśmy na czwartym piętrze biurowca przy ul. Kopernika w Warszawie, w siedzibie Polskiego Stronnictwa Ludowego, który jest zarazem miejscem sztabu wyborczego.

Wolontariusze wierzą, że angażując się w kampanię wyborczą, dokładając swoje małe cegiełki w przekonywaniu do swoich kandydatów, mają realny wpływ na to, jak będzie wyglądał nasz kraj

- Tu bije serce PSL. Ale sam sztab wyborów nie wygra. Nadaje ton i kierunek działań w kampanii, ale potrzebne jest zaangażowanie wszystkich kandydatów i wiara w sukces - mówi Józef Szczepańczyk, sekretarz naczelnego komitetu wykonawczego, który już od 5 lat, zawsze na czas wyborów, piastuje urząd pełnomocnika komitetu wyborczego PSL. - Jest niezastąpiony w tej funkcji - mówi o nim Katarzyna Sobierajska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, a na czas kampanii szefowa zespołu medialnego. Koledzy nazywają Szczepańczyka "skrupulatnym geodetą". Z kolei Katarzyna Szczepańczyk - wysoka, atrakcyjna i merytoryczna, sprawdziła się w prowadzeniu ostatniej kampanii samorządowej. Jest po SGPiS. To rodowita warszawianka. - Poznałam Waldemara Pawlaka, gdy pełnił funkcję premiera - mówi. Nie jest członkiem PSL. - Niewykluczone, że się do partii zapiszę - oznajmia.

W ostatnim czasie Katarzyna Sobierajska żyje w rozdwojeniu. - Z jednej strony pochłania mnie reagowanie na politykę, na to, co się dzieje w mediach, co powiedzą konkurenci. Od rana do nocy trzeba być czujnym, dopilnować montażów, a przecież mam też swoją pracę zawodową, w ministerstwie, gdzie, odkąd sprawujemy prezydencję w Unii Europejskiej, doszło obowiązków. A potem dom i dzieci, i... niezrobione zakupy - śmieje się.

Katarzyna Sobierajska ma dwie córki w wieku 15 i 9 lat. Przed kampanią powiedziała im: "Proszę, przez 5 tygodni zagryźcie zęby". Ostrzegła: "Może się zdarzyć, że nie zdążę kupić chleba na kolację. Ale jeśli przetrwamy, to w październiku częściej i więcej będziecie mnie widziały".

PSL-owcy mają świadomość tego, co się o nich mówi - że są przebojem tej kampanii. Stąd też atmosfera w sztabie mimo wydzwaniających telefonów, biegających korytarzami ludzi, jest luzacka i wesoła.
Na dzień dobry otrzymuję od Roberta Matyjuka, kierownika biura prasowego, wyborcze gadżety: książeczkę z programem i płytę ze słynnym już klipem, w którym politycy PSL usiłują śpiewać piosenkę "To jest nasz dom". - Na evencie te płyty cieszyły się wielkim powodzeniem. Poszły wszystkie - mówi Matyjuk. Jako kierownik biura prasowego jest odpowiedzialny za wszystkie informacje, jakie pojawiają się na stronach internetowych PSL. Pracownicy dają zapowiedzi, kiedy politycy uczestniczą w ważnych wydarzeniach, informują o spotkaniach z liderami. Matyjuk pokazuje na swoim komputerze, jak PSL z rozmachem akcentuje swoją obecność w internecie. Stron internetowych jest kilka, łącznie z portalem społecznościowym i takim, gdzie zamieszczane są gadżety wyborcze: koniczynki z grupą krwi, lizaki. Wszystkie strony są na bieżąco aktualizowane. Do tego mają dwie internetowe telewizje: PSLTV i PSLNewsy. Tworzą je głównie młodzi ludzie zrzeszeni w Związku Młodzieży Wiejskiej albo będący członkami PSL.

- Wolontariuszy u nas dostatek - ze swadą mówi Józef Szczepańczyk. - Jest ich 120 tysięcy, bo wolontariuszami są u nas wszyscy członkowie partii. Ulotki, plakaty, działacze sami biorą pod pachę, wkładają do samochodów, wożą po regionach i sami je rozklejają - mówi, dodając dumnie: - PSL to nie tylko średnio-starsze pokolenie. Mamy sporo młodych ze Związku Młodzieży Wiejskiej, z Forum Młodych Ludowców, organizacji, które bardzo pomagają przy każdej kampanii.

Wolontariusze PSL ostatnio siedzą w sztabie od godziny 9 rano do późnych godzin nocnych. Praca koncepcyjna została wykonana, teraz jest realizowana. Kampanię zaczęli wcześniej, bo już w maju była ustalona struktura sztabu, z podziałem na zespoły. Jest ich kilka: medialny, analiz, organizacyjny i programowy. Centrala przygotowuje audycje wyborcze, nieodpłatne i płatne, które nagrywane są już w profesjonalnych studiach albo w plenerze.

- Teraz, gdy kampania wchodzi w ostatnią fazę, praktycznie stąd nie wychodzimy. Ulotki, plakaty już są, ale dzieją się bieżące wydarzenia, na które trzeba reagować natychmiast. Np. pierwszą reakcją na niewybredną wypowiedź posła Hofmana o tym, że ludowcy baranieją, gdy przyjeżdżają ze wsi do Warszawy, była akcja pod tytułem "Snopek siana dla Hofmana". Kolejna uderzyła w Jarosława Kaczyńskiego, którego PSL w trybie wyborczym podało do sądu, twierdząc, że rozpowszechnia kłamstwa o tym, że ludowcy głosowali w Sejmie za dostępem do miękkich narkotyków.

W sztabie PSL najważniejszy jest szef Eugeniusz Grzeszczak, na co dzień minister w kancelarii premiera. Teraz często organizuje spotkania robocze. Bo sztab jest pomocą dla terenu, ale też kontrolerem sprawdzającym, jak realizowane są założenia kampanii w regionach. Jeśli sztabowcy spostrzegą jakieś uchybienia, następuje szybka reakcja.

- Ramy programu są jedne dla wszystkich zarządów w terenie, ale każde województwo cechuje się swoją specyfiką, więc inne kwestie są w programach uwypuklane. Regiony budują własne programy w ramach głównego. Ale grafika kampanii, kolorystyka, układ plakatów, projekty ulotek są wspólne dla wszystkich regionów. Czołówka i tyłówka audycji wyborczych również - dopowiada Szczepańczyk.

Sztabowcy zapraszają do sali konferencyjnej, która dopiero w tym tygodniu będzie miała swoją inaugurację. Ale będzie superprofesjonalna, z odpowiednią jakością dźwięku obrazu, tła. - Kreda i tablica odeszły w przeszłość - mówi Józef Szczepański. W sali konferencyjnej grupa młodych sztabowców, wszyscy siedzą przy laptopach. W oczy rzuca się 26-letni Michał Ludwikowski: twarz inteligenta, dłuższe włosy, modny garnitur, okularki. - Po raz pierwszy pomaga w kampanii, ale już przy startowaniu do samorządu zwrócił uwagę na swój potencjał i kreatywność. Ma innowacyjne pomysły na portale społecznościowe, blogi - chwali go Katarzyna Sobierajska. O Ludwikowskim mówią: mózg informatyczny. Jest absolwentem SGH w Warszawie. Był asystentem posła Eugeniusza Kłopotka. Ma za sobą stypendium w Chinach. W Ministerstwie Gospodarki prowadził pełną księgowość. Jest też doradcą Waldemara Pawlaka. Kandyduje do parlamentu.

Anita Czupryn

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polo

"...nie znam naszego programu. Zakładam, że znajdzie się w nim raczej odwołanie do naszych osiągnięć i ambicji niż zbiór szczegółowych wskazań dla przyszłego rządu. Nie przeceniałbym też wagi programów wyborczych w Polsce. Przy naszej ordynacji wyborczej zwycięska partia i tak zawsze jest skazana na negocjacje z koalicjantem i poszukiwanie kompromisów".

Podobnie towarzysz Mężydło PO przyznaje, że "nie czytał dokumentu".
Więcej na www.wPolityce.pl

Jak widać, "program PO" to kolejna ściema dla jajogłowych. Wszystkie te niby-debaty to lipa.
Działania Komsomolców PO ograniczają się do rozdawania ulotek i łażenia po cudzych domach.

M
MAX- WYBORCA PIS

zmusił mnie do aktywnego uczestnictwa w tej kampanii jako internauty który optuje i namawia na głosowanie na jedną z partii politycznych ale zauważyłem jedno w internecie że sa całe stada naganiaczy którzy piszę cały czas to samo lub osmiszaja wizerunkowo przeciwnika - poltyka i zabieranie głosu w intrnecie stało się bardzo ale to bardzo skomercjalizowanym zajęciem niestety !! - ale najgorsze jest to ze czasami w sieci są ludzie o odminych pogladach którzy nie są na usługach żadnej partii politycznej i kiedy dochodzi do starcia słownego pod jakoms informacją to jeden drugiego o takie konotację podejrzewa - mi sie to tez zdarzyło i ja też czasami tak spostrzegam kogoś !
jest na to tylko jedna rada -przełkonać to i robic swoje wierząc że ma to jakis sens i nie wszystkie wpisy ludzi to sponsoring i zwykła propaganda zatwierdzana w biurach sztabów wyborczych !

z
zdzich

pewien malarz też kiedyś takich miał potem okazali się najgorszymi ........ no bo czego mogą się nauczyć w psl.jak to najbardziej judaszowska partia?

p
polo

o wprowadzenie zamordyzmu i gotowi do walki z znienawidzonym kaczystowskim wrogiem.
Wytresowani Młodzi Komsomolcy PO, ruszają do boju.

Dodaj ogłoszenie