Idę przez życie, sławiąc geniusz Houellebecqa

Mariusz Grabowski
Polsapresse/Archiwum
Uczestniczyłem kilka lat temu w redakcyjnym kolegium, na którym - po omówieniu bieżącej gazetowej sieczki - rozpalił się nieoczekiwanie spór na temat pisarstwa Michela Houellebecqa. Znudzone grono redaktorskie rzuciło się z pasją do roztrząsania, jakimż to właściwie pisarzem jest ten dziwny Francuz.

Jedni udowadniali, że to zwykły lewak, drapujący się sprytnie w modne szaty nihilisty, dla drugich był zaś zwykłym grafomanem, który nie ma nic ciekawego do powiedzenia na temat świata, prócz klepania banałów. Znalazła się też i pewna nobliwa redaktorska dama, co to znalazła w jego pisarstwie wykład konserwatywnych idei. Co tylko przekonało dyskutantów, że niewiasta żadnej książki Houellebecqa nie przeczytała, a całą wiedzę o nim posiadła z plotek od przyjaciółek z kolorowych magazynów.

Czytaj też:Metamorfozy Michela Houellebecqa

To zresztą ciekawostka: o pisarstwie autora wydanej właśnie nad Wisłą powieści "Mapa i terytorium" każdy usilnie stara się mieć jakieś zdanie. Sęk w tym, że trudno je sobie wyrobić na podstawie tego, co Houellebecq serwuje światu, a pseudofilozoficzne mądrości, które ogłaszają tzw. krytycy, to tylko ich własne projekcje na temat tego, co chcieliby u niego znaleźć. Tylko w ciągu ostatnich dni na temat "Mapy i terytorium" przeczytałem w polskiej prasie m.in., że to "manifest człowieczeństwa w dobie kryzysu", "wołanie o transcendencję we współczesnym świecie", "przezwyciężenie duchowej pustki" i "przejmujący traktat o nadziei". Panowie literaturoznawcy, trochę więcej fantazji! Z równym powodzeniem moglibyście przecież wypisywać na kulturalnych kolumnach dzienników, że Houellebecqowa powieść to "hymn na temat kosmicznego człowieczeństwa uwikłanego w egzystencjalne dylematy" albo "wiwisekcja duszy Europejczyka u progu ery wielokulturowości".

Czytaj też:Znany pisarz był przez tydzień gorączkowo poszukiwany. Odnalazł się... we własnym domu

Zresztą to i tak nie ma żadnego znaczenia, bowiem Houellebecq fabrykuje swoje książki nader przemyślnie, nie dając nam żadnej możliwości ich zdefiniowania. Do wątłej z natury fabuły dodaje zawsze trochę nihilizmu i znudzenia cywilizacją, podlewa szczodrze seksem, dodaje szczyptę nostalgii za wyrzuconymi na śmietnik wartościami i obowiązkowo pseudointelektualnymi dywagacjami o Bogu, a całość omaszcza trwogą bytu, co to niby go ogarnia na samą myśl, że spędził na świecie już 53 lata i zapewne przyjdzie mu tu spędzić jeszcze trochę. Ta bojaźń jest zresztą popisowym numerem Houellebecqa, niezawodnym argumentem w walce o dusze czytelników i krytyków literackich.

Czytaj też:Pozostałe felietony Mariusza Grabowskiego

Takie gatunkowe fusion - jako sposób na luksusowe życie współczesnego proroka - jest zresztą godne uznania. Ja w każdym razie Houellebecqa podziwiam niczym jakiegoś literackiego Palikota, który na zimno wykoncypował, kim mu się najwygodniej opłaca być. "Mapę i terytorium" połknąłem w jedną noc, a im było bliżej ranka, tym bardziej byłem przekonany, że jej autor to geniusz mimikry. Blisko 400 stron, z których absolutnie nic nie wynika, prócz paru zgrabnych językowych konceptów, lekkiej dozy autoironii i erotycznej zgaduj-zgaduli. Po prostu koronkowa robota i aż dziw że Nagrodę Goncourtów dali mi dopiero teraz.

Michel Houellebecq, "Mapa i terytorium",
wyd. W.A.B., Warszawa 2011, cena 44,90 zł

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Partaczoalergik

"Dobranoc, korekto, śpij spokojnie. Bo jeszcze się obudzisz i mózg Ci sis spoci (copyright Bywalec, XX wiek)." - no tak, szewc bez butów chodzi. SIĘ, nie sis.

P
Partaczoalergik

Dobranoc, korekto, śpij spokojnie. Bo jeszcze się obudzisz i mózg Ci sis spoci (copyright Bywalec, XX wiek).

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Idę przez życie, sławiąc geniusz Houellebecqa

a
agata

....?

Dodaj ogłoszenie