reklama

Husaria Putry wygrała z Belgią mecz na wodzie

Robert MałolepszyZaktualizowano 
Bartek Syta/POLSKA
- Ściągnąć w Warszawie tylu ludzi na sportowe wydarzenie to jest coś. Jestem pod wrażeniem. A już na mecz rugby? Bardzo mi się podobało - tak mistrz olimpijski w pchnięciu kulą Tomasz Majewski ocenił to, co wydarzyło się w sobotę na stadionie Polonii.

Bo chyba w kategoriach wydarzenia trzeba traktować fakt, że mimo ulewy i gradobicia, jakie przeszły nad stadionem, trybuny stadionu przy Konwiktorskiej wypełniły się w 80-90 proc.

Wynik sportowy także jest niezwykle ważny. Reprezentacja Polski pokonała Belgię 14:3 w kolejnym meczu rozgrywek o Puchar Narodów Europy, które są jednocześnie eliminacjami do mistrzostw świata Nowa Zelandia 2011. Dzięki temu zwycięstwu biało-czerwoni zrównali się z prowadzącymi Ukraińcami, a zajmują II miejsce w tabeli tylko z powodu gorszej różnicy małych punktów.

Tomasz Majewski był jednym z wielu znanych postaci, które pojawiły się na trybunach. Jak się okazało, nie było to jego pierwsze spotkanie z rugby. - Bywam na meczach AZS AWF, to w końcu mój klub - mówił mistrz, którego zapytaliśmy, czy może po zakończeniu kariery, jak jego wielki poprzednik Władysław Komar, też zacznie grać w rugby. - Słyszałem, że Władysław Komar ganiał za jajem, ale to już nie te czasy. Rugby to taka dyscyplina, że trzeba uprawiać ją od małego, by być w niej naprawdę dobrym - dodał Majewski.

- Taki mecz to była świetna promocja dla tej dyscypliny - ocenił Adam Krzesiński, dwukrotny medalista olimpijski w szermierce, obecnie sekretarz generalny PKOl, który także przyszedł na stadion.

-Rozmawiałem po zakończeniu z szefem Światowej Federacji Rugby Bernardem Lapassetem, który przyleciał do Warszawy, i on także był pod wrażeniem. A przecież na co dzień bywa na dużo większych stadionach i ogląda mecze rugby na dużo wyższym poziomie. Kibicuje "jaju", by w październiku weszło do programu igrzysk olimpijskich - dodał Krzesiński, którego zapytaliśmy z kolei o postawę swojego immiennika, kapitana polskiej drużyny Stanisława Krzesińskiego. - Fachowcy, którzy siedzieli obok mnie, bardzo podkreślali jego rolę. Dało się zauważyć, że "trzymał" grę polskiego młyna - dodał.

Stan Krzesiński, jak mówią o nim koledzy, to jeden z Francuzów, którymi trener Tomasz Putra wzmacnia od jakiegoś już czasu reprezentację. Na boisko Polonii wybiegło 7 zawodników, którzy urodzili się nad Sekwaną, ale dzięki temu, że mają polskich przodków, mogą występować w reprezentacji naszego kraju.

Wszyscy podkreślają, że są dumni z występów z orzełkiem na piersi. Równie wiele mówią o roli, jaką odgrywa w drużynie trener Tomasz Putra.

- Jesteśmy tu dla Polski, dla tych wspaniałych kibiców, ale też dla Tomka [Putry - przyp. red.]. Bez niego nie byłoby tej drużyny - mówi Donald Gargasson, który rozegrał kolejny świetne spotkanie w naszych barwach. Od wrześnie Gargasson będzie kolegą klubowym jednego z najsłynniejszych rugbistów świata Jonny'ego Wilkinsona. Anglik podpisał kontrakt z francuskim Tulonem, którego barw broni też Donald.

Mecz nie był piękny, bo nie mógł. Warunki były wręcz ekstremalne. Zawodnicy mieli kłopoty z utrzymaniem się na nogach. Bardziej pływali, niż biegali po murawie. Piłka zmieniła się w śliskiego "śledzia". No i jeszcze, co podkreślał trener Tomasz Putra, stawka spotkania, liczba widzów, otoczka towarzysząca wydarzeniu, sprawiły, że byli na początku trochę spięci.

- Nie pokazali pełni swoich możliwości. Potrafimy grać dużo ładniej - przyznał po meczu polski szkoleniowiec.

Kibice byli jednak i tak zachwyceni, bo emocje trwały do ostatniego gwizdka. Polska prowadziła, ale nie miała przewagi na tyle wysokiej, by można było siedzieć spokojnie.

- Nie przyjechaliśmy do Warszawy w najsilniejszym składzie, ale nawet gdybym miał wszystkich, Polska tym razem była nie do pokonania - przyznał francuski trener Belgów, kolega z boiska Putry, Richard McClitock.

Kolejny mecz biało-czerwonych we wrześniu z Czechami w Polsce. W październiku zagramy zaś na wyjeździe z Ukrainą, z którą u siebie przegraliśmy jednym punktem.

Polska - Belgia 14:3 (5:0). Punkty dla Polski: Banaszek 12 (4 x rzut karny), Hotowski 5 (przyłożenie).
Widzów: 5500.
Sędziował: Danut Frasineanu (Rumunia).
Polska: Kwarta, Lewandowski, Wilczuk, Falk, Krużycki, Monarcha, Ławski, Krzesiński, Szostek, Banaszek, Rokicki, Berthe, Hotowski, Gargasson, Chartier, oraz Bartoszewicz, Nowak, Popławski, Raszpunda, Buchało.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie