reklama

Horror na Wyspach, stalowa trumna i ciała migrantów

Andrzej DworakZaktualizowano 
Matt Sprake / SplashNews.com/East News
Śmierć 39 osób - 31 mężczyzn i 8 kobiet - znalezionych w ubiegłym tygodniu w ciężarówce w brytyjskim miasteczku Grays wywołała przerażenie i wstrząs na całym świecie. Ciała zostały przewiezione do kostnicy w Chelmsford, trwa wyjaśnianie tożsamości ofiar i okoliczności ich śmierci.

Pierwotnie zakładano, że ofiary pochodzą z Chin, ale coraz więcej przemawia za tym, że część z nich mogła pochodzić z Wietnamu. Media zadają sobie pytanie, dlaczego mieszkańcy przeżywającego rozwój gospodarczy Wietnamu i Chin ryzykują życie, żeby dostać się do Zjednoczonego Królestwa.

Wychodzą kolejne szczegóły tego, co działo się w ciągu ostatnich dni z ciężarówką przewożącą kontener z Purfleet oraz jaki w tej sprawie ma udział kierowca, 25-letni Irlandczyk z Belfastu Maurice „Mo” Robinson.

Kierowca aresztowany

Nie jest jasne, czy zatrzymany pod zarzutem morderstwa Robinson wiedział, co znajduje się w kontenerze. Rodzice 25-latka przylecieli już do Anglii, żeby wspierać syna. Oni, jak i sąsiedzi Robinsonów są zaskoczeni aresztowaniem „Mo”.

O trasie kontenera wiadomo coraz więcej. W minionym tygodniu dwa razy przepłynął kanał La Manche - być może w tym czasie dostarczył na Wyspy nie tylko ten transport z martwymi, zamarzniętymi migrantami. Istnieją przypuszczenia, że ciężarówek było więcej - że były ich trzy i że dwie przewiozły i wysadziły w Wielkiej Brytanii więcej migrantów.

Kontener z 39 ciałami był chłodnią, a temperatura w nim mogła spadać do -25 stopni. Nadajnik GPS zarejestrował trasę wynajętego za 250 funtów tygodniowo kontenera. Podczas trzech podróży do Belgii zatrzymywał się on w obozach dla uchodźców w Dunkierce i Calais we Francji. „Nie mamy pojęcia, ile czasu kontener spędził w Belgii - mówił rzecznik tamtejszej prokuratury Eric Van Duyse. Udał się następnie do Zeebrugge. Przybył tam 22 października o 14.49 i opuścił port tego samego popołudnia. Zabrał go statek, który przypłynął do Purfleet w Anglii w środę o 0.30. O 1.05 zabrała kontener ciężarówka zarejestrowana w Warnie w Bułgarii 19 czerwca 2017, która krążyła po Europie i nigdy do Bułgarii nie wróciła. Przyjechała z Irlandii Północnej do Purfleet, pokonując kilkaset kilometrów, a odjechała z kierowcą „Mo” Robinsonem do Grays odległego od Londynu o 40 km. Przejechała kilka kilometrów. Ciała odkryto o 1.40. Nie wiadomo, kto powiadomił służby ratunkowe.

Aresztowano pod zarzutem zabójstwa szefa transportu i jego żonę Thomasa i Joannę Maher, ale zostali oni zwolnieni za kaucją. Aresztowano także 48-letniego mężczyznę z Irlandii Północnej - tożsamość jego nie została ujawniona, też został zwolniony za kaucją. Innym zatrzymanym jest 20-letni mężczyzna z Irlandii Północnej - zatrzymano go po opuszczeniu promu w sobotnie popołudnie. Policja skonfiskowała mu niebieską ciężarówkę Scania, którą prowadził.

Władze nie podają jeszcze żadnych danych o tym, gdzie i kiedy ludzie weszli do kontenera. Okoliczności wskazują, że ofiarami byli nielegalnie przemycani migranci. Zmarli mieli chińskie dokumenty osobiste - prawdopodobnie fałszywe. Później zaczęli się zgłaszać Wietnamczycy, którzy stracili kontakt z krewnymi. Jest mowa nawet o transporcie 100 Wietnamczyków, którzy wybrali się do Europy z Chin.

Nie jest jeszcze znana przyczyna śmierci 39 osób, sądzi się, że zamarzli. To nie pierwszy przypadek śmierci migrantów z Azji na Wyspy i nie pierwszy raz metalowa trumna przybyła z belgijskiego portu Zeebrugge.

Na promie w Dover i w zatoce Morecambe

W czerwcu 2000 celnicy w Dover znaleźli 54 Chińczyków i cztery Chinki, którzy udusili się w kontenerze zawierającym rzekomo pomidory. Tylko dwóch mężczyzn przeżyło.

Migranci wsiedli na ciężarówkę Perry’ego Wackera w Rotterdamie, przejechali do Zeebrugge i następnie promem do Dover. Trasę z Rotterdamu organizował turecki gang, który od grudnia 1999 do czerwca roku następnego wykonał trzy podobne operacje. O przemycie wiedziała policja, która śledziła gangsterów, mając nadzieję na uzyskanie twardych dowodów. Później zarzekała się, że o tym transporcie akurat nie wiedziała. Ludzi upakowano do pudła - sprawcy liczyli się z tym, że Chińczycy mogą zginąć. Zostali złapani i skazani - m.in. na 14 lat więzienia.

Cztery lata później 21 nielegalnych przybyszów z Chin zginęło w falach podczas zbierania małży w zatoce Morecambe na Morzu Irlandzkim niedaleko Preston. Małże zbierali dla miejscowych przedsiębiorców w czasie odpływu. Nie znali pór przyboru wody, nie znali języka, nie rozumieli ostrzeżeń, zostali odcięci i utonęli. Uratowało się 15 osób. Wszyscy przebywali w Wielkiej Brytanii nielegalnie, sprowadził ich chiński gangster Lin Liang Ren, który dostał wyrok 14 lat pozbawienia wolności.

Przypuszcza się, że za przemytem ludzi związanych z powyższymi trzema tragicznymi wydarzeniami stoi chiński gang Snakehead - gang żmijogłowych, który przemyca ludzi. Ich siedzibą jest region Fujian. O specjalizacji gangsterów najlepiej świadczą organizowane przez nich i udane transfery z Korei Północnej. Używają różnych metod, wykorzystują skradzione lub fałszywe paszporty, wizy nabyte za łapówki, fałszywe delegacje i grupy wycieczkowe. Stawka za udany przemyt może wynosić nawet 50 000 dol. W gotówce lub do odpracowania. I tu jak w dobrym biurze podróży możesz mieć taryfę premium lub ekonomiczną. Tańsza (10-15 tys. dol.) wiąże się z większymi uciążliwościami - np. z przechodzeniem nocami przez lasy, w droższej podróżuje się do Europy samolotami.

Dla Wietnamczyków tranzytem w drodze do Wielkiej Brytanii są Chiny, Rosja, Niemcy, Francja oraz Ukraina i Polska, gdzie wyzyskuje się ich do pracy w celu sfinansowania kolejnego etapu podróży.

Ryzykują dla lepszego życia i wolności

10 milionów migrantów z całej światowej populacji liczącej 258 mln ludzi to Chińczycy. O Wietnamczykach podaje się dane, że rocznie do Europy przemyca się ich 18 tys. To tendencja inna niż w przypadku Chińczyków, którzy wybierają głównie USA, Kanadę i Australię, ale w 2018 wydano w Wielkiej Brytanii obywatelom chińskim o 11 proc. więcej wiz niż w roku poprzednim. W przypadku Chińczyków w drogę wybierają się nie tylko nisko wykwalifikowani - wyjeżdżają też specjaliści i osoby z bogatych rodzin. Z Wietnamu wyjeżdżają przede wszystkim mieszkańcy trzech uboższych dzielnic centralnych.

Wyjazdom z obu krajów przyświeca główny cel - dobrze płatna praca i przesyłanie pieniędzy do rodzin w ojczyźnie. W Wietnamie istnieje mimo boomu gospodarczego duże bezrobocie i są spore dysproporcje w poziomie zamożności, więc pomagają rodacy w Wielkiej Brytanii, którzy zapewniają zatrudnienie.

W Chinach likwidacja prawdziwego ubóstwa przyniosła wielkie zróżnicowanie w zasobach materialnych ludności - ci biedniejsi nie mają praktycznie żadnych perspektyw na lepsze życie. Represyjne systemy polityczne obu krajów nie dają takiej wolności, jak dzieje się to na Zachodzie - Chińczykom doskwiera dodatkowo prawo jednego dziecka.

Efekt jest jednak taki, że w poszukiwaniu zamożności i wolności migranci - jeśli nawet przeżyją drogę - często stają się współczesnymi niewolnikami.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bart
31 października, 21:20, Gość:

Tak powinien kończyć każda osoba nielegalnie przekraczająca granicę!!! 39 mniej i oby ta liczba wzrastała w tempie geometrycznym!

zresztą naucz się polskiego ,to nie boli ;)

B
Bart
31 października, 21:20, Gość:

Tak powinien kończyć każda osoba nielegalnie przekraczająca granicę!!! 39 mniej i oby ta liczba wzrastała w tempie geometrycznym!

raczej tak powinien skończyć Janusz który pisze takie komentarze.....ogarnij sie buraku!

Dodaj ogłoszenie