Hiszpania: Zatrzymano ośmiu ministrów rządu Katalonii....

    Hiszpania: Zatrzymano ośmiu ministrów rządu Katalonii. Carles Puigdemont ścigany ENA

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    W pierwszym rzędzie od lewej: Raul Romeva, Jordi Turull, Oriol Junqueras i Carles Puigdemont. Trzej pierwsi trafili do aresztu, były szef rządu Katalonii

    W pierwszym rzędzie od lewej: Raul Romeva, Jordi Turull, Oriol Junqueras i Carles Puigdemont. Trzej pierwsi trafili do aresztu, były szef rządu Katalonii przebywa na emigracji w Belgii, ale jest ścigany europejskim nakazem aresztowania ©AFP PHOTO / LLUIS GENE / EAST NEWS

    W Hiszpanii zatrzymano ośmiu katalońskich ministrów. Prokuratura wydała też europejski nakaz aresztowania wobec pięciu członków katalońskiego rządu, którzy zignorowali wezwanie sądu w Madrycie. Wśród nich jest premier regionu Carles Puigdemont, który przebywa w Belgii. – Decyzja o areszcie nie powinna nikogo zaskakiwać, a to dlatego, że premier i kilku członków katalońskiego rządu uciekło za granicę. Sąd mógł więc podejrzewać, że pozostali także mogliby wyjechać - mówi dr Agnieszka Grzechynka, badaczka współczesnej sytuacji politycznej Katalonii.
    W pierwszym rzędzie od lewej: Raul Romeva, Jordi Turull, Oriol Junqueras i Carles Puigdemont. Trzej pierwsi trafili do aresztu, były szef rządu Katalonii

    W pierwszym rzędzie od lewej: Raul Romeva, Jordi Turull, Oriol Junqueras i Carles Puigdemont. Trzej pierwsi trafili do aresztu, były szef rządu Katalonii przebywa na emigracji w Belgii, ale jest ścigany europejskim nakazem aresztowania ©AFP PHOTO / LLUIS GENE / EAST NEWS

    Czternastu członkom katalońskiego rządu, rozwiązanego w ubiegłym tygodniu przez Madryt, postawiono zarzuty wszczęcia buntu, podburzania społeczeństwa oraz dopuszczenia się nadużyć finansowych. Hiszpania zarzuca gabinetowi Carlesa Puigdemonta zorganizowanie nielegalnego referendum i ogłoszenia niepodległości Katalonii mimo sprzeciwu hiszpańskiego rządu. W czwartek na przesłuchaniu w Krajowym Sądzie Karnym i Administracyjnym (Audiencia Nacional) w Madrycie stawiło się tylko dziewięciu polityków, w tym wicepremier Katalonii Oriol Junqueras i szef MSZ Raül Romeva. Pozostałych pięciu, w tym kataloński lider Carles Puigdemont, którzy obecnie przebywają w Brukseli, zignorowali wezwanie.

    Jak podaje BBC, sędzia Carmen Lamela zdecydowała o aresztowaniu ośmiu członków katalońskiego rządu, w tym wicepremiera. Mają oni w areszcie oczekiwać rozprawy. Lamela uzasadniła to tym, że inaczej mogą oni opuścić granice Hiszpanii lub zniszczyć materiał dowodowy. Dziewiąty polityk, były minister biznesu Santi Vila, nie został zatrzymany, lecz musiał zapłacić kaucję. Odszedł on bowiem z gabinetu Puigdemonta tuż przed tym, gdy rząd Katalonii ogłosił niepodległość w ubiegły piątek.

    Katalonia. Protesty po aresztowaniu członków rządu


    Źródło: RUPTLY



    Jak zauważa dr Agnieszka Grzechynka, doktor nauk społecznych w zakresie nauk o polityce i badaczka współczesnej sytuacji politycznej Katalonii, aresztowanie ministrów nie jest zaskakujące. – To dlatego, że premier i kilku członków katalońskiego rządu uciekło za granicę. Sąd mógł więc podejrzewać, że także inni członkowie gabinetu postanowią wyjechać, jeśli zaistniałaby obawa, że postawione zostaną im surowe zarzuty. Jest to więc zapobieganie temu, co mogło by się potencjalnie wydarzyć - tłumaczy Grzechynka.

    Hiszpańska prokuratura wydała także europejski nakaz aresztowania (ENA) wobec Carlesa Puigdemonta oraz czterech jego ministrów, który nie stawili się w sądzie. Jak informuje agencja Efe, belgijski prokurator federalny powiedział, że kiedy tylko otrzyma wezwanie, spełni żądanie Hiszpanii i odeśle polityków. Belgia będzie miała na aresztowanie Katalończyków 15 dni od momentu otrzymania ENA i zweryfikowania go w przeciągu doby. Jeśli któryś z polityków złoży apelację, potrwa to kolejne 15 dni. Później belgijskie służby będą miały maksymalnie 60 dni na odesłanie do Hiszpanii aresztowanych, jednak decyzja ta będzie zależała od belgijskiego sądu. Jak podkreśla doktor Agnieszka Grzechynka, Belgia może odmówić ekstradycji, jeśli uważa, że areszt łamie prawa człowieka i obywatela, nic nie jest więc przesądzone.

    – Będzie to bardzo poważny dylemat dla rządu belgijskiego, który starał się trzymać na dystans i nie angażować w ten spór. Przez to jednak, że część rządu katalońskiego znalazła się w Brukseli, mimowolnie zostało w ten konflikt wciągnięte obce państwo - zauważa ekspert. Jak podkreśla, to ciekawa strategia katalońskiego rządu. – Z jednej strony zwraca tym uwagę na to, co dzieje się w Katalonii, a z drugiej angażuje w to opinię międzynarodową już faktycznie. Teraz już nikt nie będzie mógł udawać, że nic złego się nie dzieje i że to wewnętrzna sprawa Hiszpanii, bo jednak strona belgijska będzie musiała zająć wyraźne stanowisko w tej sprawie - mówi Grzechynka.

    Zatrzymanie członków rządu wywołało w Katalonii oburzenie. W czwartek tysiące ludzi zebrało się przed parlamentem w Barcelonie i domagało się ich uwolnienia. Ludzie mieli ze sobą katalońskie flagi, a także plakaty z napisem „Wolność dla więźniów politycznych”. Podobne demonstracje zorganizowano w innych katalońskich miastach, a aresztowaniu polityków sprzeciwiły się również katalońskie partie polityczne oraz grupy aktywistów. – To ruch, którzy jest sprzeczny z podstawowymi demokratycznymi zasadami. Domagam się uwolnienia ministrów i wicepremiera – powiedział Puigdemont w oświadczeniu nagranym w Belgii i transmitowanym w katalońskiej telewizji.

    Źródło: RUPTLY



    – Przedsmak protestów Katalończyków mieliśmy kilka tygodni temu, kiedy aresztowano dwóch działaczy ruchu niepodległościowego. W tej chwili aresztowano praktycznie cały rząd, w który większość Katalończyków nadal wierzy. Więc te protesty, które widzimy już teraz, to dopiero początek tego, co może się dziać w najbliższym czasie – przewiduje Agnieszka Grzechynka. Jak podkreśla, Katalończycy zawsze bardzo żywiołowo reagują na wszystkie próby ograniczania ich wolności. – Fakt, że w tej chwili uderzono w ich rząd, na pewno spowoduje z jednej strony wzmożenie protestów, a z drugiej wzrost poparcia dla ruchu niepodległościowego, co nie pozostaje bez znaczenia, biorąc pod uwagę, że zbliżają się przedterminowe wybory [w grudniu] - dodaje.

    Kryzys w Katalonii - najpoważniejszy od dekad - miał swoją kulminację 1 października, kiedy w regionie odbyło się referendum. Madryt uznał głosowanie za nielegalne, a hiszpańskie służby otrzymały rozkaz zamykania lokali wyborczych i rekwirowania kart. Podczas referendum doszło do starć głosujących z policją, a funkcjonariusze zostali oskarżeni przez Barcelonę o przemoc wobec cywilów. W referendum wzięło udział 42 proc. uprawnionych, czyli 2,28 milionów ludzi (Katalonia ma 7,5 mln. mieszkańców). 90 proc. głosujących opowiedziało się za oderwaniem Katalonii od Madrytu.

    Przypomnijmy, że tydzień temu kataloński parlament ogłosił niepodległość regionu i powstanie Republiki Katalonii. W odpowiedzi hiszpański senat dał zielone światło rządowi w Madrycie na uruchomienie artykułu 155 konstytucji Hiszpanii, co wiąże się z tymczasowym odebraniem Katalonii upoważnień w ramach autonomii. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy rozwiązał kataloński rząd i ogłosił przedterminowe wybory w regionie, które mają odbyć się 21 grudnia. Hiszpania przejęła również kontrolę nad policją, finansami oraz mediami w Katalonii.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dddeeeemo oookracja kapitalistyczna wyższej cywilizacji. gdyby to się działo kilkadziesiąt lat tem

    to by spacyfikowano Katalonię tak jak władze PRL nie odważyły się rodzimych (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    sabotażystów, wichrzycieli, wywrotowców i zdrajców.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo