Henryk Wujec 1940-2020. Odszedł legendarny działacz opozycji

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Bartek Syta / Polskapress
Zmarł Henryk Wujec - działacz Komitetu Obrony Robotników i podziemnej „Solidarności”, uczestnik rozmów Okrągłego Stołu.

Autorytety opozycji demokratycznej z okresu PRL rzadko wytrzymują pełną próbę polskiego piekła. Za sprawą burzliwej politycznej historii ostatnich 30 lat ludzi o statusie legend „Solidarności”, którzy cieszyliby się szacunkiem ogółu swych dawnych kolegów i politycznych spadkobierców, można policzyć na palcach jednej ręki. Z reguły dobra pamięć o weteranach „S” i opozycji demokratycznej ogranicza się do jednego z obozów współczesnej polskiej polityki. Wyjątków prawie nie ma - a wraz z odejściem Henryka Wujca jest ich jeszcze mniej.

Zmarły 15 sierpnia Wujec w Polsce po 1989 roku nigdy nie był tak ważny, jak w opozycyjnej polityce ery PRL. Wiceminister rolnictwa - to najwyższa funkcja jaką pełnił w III RP, nie licząc roli doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. społecznych, którym został już po osiągnięciu wieku emerytalnego.

Przyjaciele i współpracownicy z KOR i „S” wskazują Wujca jako wzór niezłomnej odwagi. Nie, raczej nie był typem działacza skłonnego do brawury w rodzaju mołojeckich wyczynów podczas zadym. Potrafił za to stanąć twarzą w twarz z milicjantami, ZOMO-wcami czy esbekami i patrząc prosto w oczy przedstawiać im swoje racje. „Podstawą akcji korowskiej był protest etyczny. Wiedziałem, że moim obowiązkiem jest pomoc prześladowanym. To mówiłem esbekom. Oni byli bezradni wobec tej argumentacji. Mówiłem: Mam prawo do pomocy, do prawdy. I nic mi nie zrobicie.” - tak to sam wspominał po dekadach. Skromnie, bo oczywiście esbecy wielokrotnie starali się „coś” mu jednak zrobić.

Wujec wychował się w chłopskiej rodzinie w Podlesiu pod Biłgorajem. Ukończył fizykę na Uniwersytecie Warszawskim, następnie jeszcze inżynierię elektronową na Politechnice Warszawskiej, pracował jako inżynier w zakładach elektronicznych, m.in. w Unitrze. W działalność opozycyjną na dobre zaangażował się po wydarzeniach w Ursusie i Radomiu w 1976 roku. Współorganizował akcję pomocową dla represjonowanych robotników pod szyldem Komitetu Obrony Robotników, został z czasem członkiem Komitetu. Dwukrotnie wyrzucano go za to z pracy, w kolejnych latach poddawano wszelkim możliwym represjom - od zatrzymań, długotrwałych przesłuchań i pobić przez „nieznanych” sprawców, po wyroki więzienia. Działania w ramach KOR w pierwszych były skrajnie trudne - członkowie organizacji jeździli po Polsce, wszędzie tam gdzie mieszkali represjonowani robotnicy, bez przerwy narażając się na inwigilację, zatrzymania i szykany ze strony SB. W 1979 roku Wujec został bardzo ciężko pobity - miało to miejsce w pobliżu mieszkania Jacka Kuronia, gdzie odbywały się wykłady „latającego uniwersytetu”. Sprawcami pobicia byli bojówkarze z SZSP - uprawiający sportowo boks i karate.

Wujec był redaktorem pisma KOR „Robotnik” - absolutnie najważniejszego tytułu podziemnej prasy przed powstaniem „S”. Gdy tylko powstała „Solidanrość”, Wujec zaangażował się w jej tworzenie, został członkiem jej Komisji Krajowej. Jeszcze w 1979 roku opublikował w „Robotniku” Kartę Praw Robotniczych - wywarła ona spory wpływ na kształt myślenia przyszłych działaczy „S” o niezależnych związkach zawodowych.

W stanie wojennym oczywiście został internowany - władze zaliczyły go do tak zwanej „jedenastki” - czyli grupy 11 ważnych opozycjonistów, których nie zwalniano z internowania nawet po ogłoszeniu abolicji dotyczącej przestępstw politycznych popełnionych przed wprowadzeniem stanu wojennego. „Jedenastce” wytoczono sprawy karne - po wyroku Wujec prosto z internowania powędrował do więzienia.

Od roku 1987 Wujec organizował nowe struktury opozycyjne, został Sekretarzem Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego (NSZZ) „Solidarność” i aktywnie uczestniczył w przemianach 1989 roku. Zachował jednak spory dystans wobec komunistów.

„Nie podawałem ręki gen. Kiszczakowi. Zawsze starałem się tak zachowywać, żeby dać sygnał: nie jesteśmy partnerami. Nie piłem z nimi wódki, nie przechodziłem na „ty”, ale też i nie spluwałem.” - wspominał po latach. Brał udział w obradach Okrągłego Stołu w ramach tzw podstolika ds. pluralizmu związkowego.

Jego rola jako sekretarza Komitetu Obywatelskiego czyni go współarchitektem zwycięstwa opozycji w wyborach 4 czerwca 1989 roku. To między innymi jego interwencji opozycja zawdzięcza na przykład wprowadzenie do użytku słynnego plakatu z szeryfem z filmu „W samo południe”. To także on - razem z Andrzejem Wielowieyskim - układał listy wyborcze Komitetu Obywatelskiego. Od 1989 do 2001 roku zasiadał w Sejmie.

Kiedy zaczęła się „wojna na górze” w obozie solidarnościowym między stronnictwem Wałęsy i braci Kaczyńskich a środowiskiem Unii Demokratycznej i „Gazety Wyborczej”, Wałęsa wysłał Wujcowi najsłynniejszy fax w historii polskiej polityki. Składał się z trzech słów: „Czuj się odwołany” - chodziło o funkcję sekretarza Komitetu Obywatelskiego. Sam Wujec uparcie usiłował się od „wojny na górze” dystansować, faktem jest jednak, że nie był zwolennikiem kandydowania Lecha Wałęsy na prezydenta. To wystarczyło, by Wałęsa uznał go za politycznego przeciwnika.

W latach 90 Wujec stale pozostawał na uboczu polityki. Był posłem, ale nie przyjmował ministerialnych posad, nie walczył też o partyjną pozycję. Jako parlamentarzysta zajmował się organizacjami samorządowymi i ekonomią społeczną, starał się też działać na rzecz relacji polsko-ukraińskich i polsko-żydowskich. W rządzie Jerzego Buzka był przez 2 lata wiceministrem rolnictwa - to tyle, jeśli chodzi o rządowe posady.

Nie był typem polityka w rozumieniu znanym ze sceny III RP. Miał duszę społecznika - przy tym słynął z dążenia do kompromisu w każdej możliwej sprawie. Do realiów profesjonalizującej się i zarazem coraz bardziej brutalnej sceny politycznej III RP nie przystawał.

Dlatego chyba całkiem odpowiadała mu ostatnia funkcja publiczna - doradcy prezydenta ds. społecznych w kancelarii Bronisława Komorowskiego. Gdy ją obejmował, zbliżał się już do 70-tki. Z dala od politycznego frontu zajmował się sprawami organizacji pozarządowych i instytucji społeczeństwa obywatelskiego. To jednak Lech Kaczyński już w 2006 roku odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

W ostatnich miesiącach Wujec zmagał się z poważną chorobą. Zmarł w wieku 79 lat.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie