Halicki: Po aferze taśmowej nie można karać tylko ludowców. U nas też są osoby z nadania

Joanna Miziołek
Bartek Syta/Polskapresse
Udostępnij:
- Szefowie spółek Skarbu Państwa nie muszą być apolityczni. Każdy ma swoją historię, nie ma ludzi bez życiorysów - mówi Andrzej Halicki, poseł Platformy Obywatelskiej, w rozmowie z Joanną Miziołek.

Afera taśmowa ujawniła nepotyzm w PSL. Ale chyba ta choroba nie dotyka tylko ludowców.
To jest kwestia elementarnych zasad i dotyczy wszystkich, bez względu na to, czy ktoś ma taką czy inną legitymację partyjną. Obowiązkiem wszystkich, którzy pracują w sferze publicznej, jest stosowanie się do zasad, których oczekuje każdy z nas, czyli uczciwości. Na nadużycia i prywatę nie ma zgody.

Czyli Platforma Obywatelska będzie miała bardziej wyostrzony wzrok?
Ten przypadek ukazał, że w dalszym ciągu dochodzi do prywaty i nepotyzmu. Wnioski muszą zostać wyciągnięte wobec osób, które dopuściły do braku nadzoru.

Sprawa Elewarru jest dosyć jaskrawym przykładem. Czy PSL jest partią, która najczęściej obsadza stanowiska znajomymi i rodziną?
To dotyczy wszystkich środowisk politycznych. Wszyscy powinni równie konsekwentnie eliminować ze swojego grona osoby, które nie zachowują się zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa i ogólnie przyjętymi standardami. Cieszę się, że akurat w przypadku PSL ta reakcja była szybka. Nie zbagatelizowano tych nagrań. Nie skończyło się tylko na stwierdzeniu, że zachowanie było skandaliczne, ale jest konsekwentne postępowanie tego środowiska. Co akurat jest godne szacunku.

Rozumiem, że Platforma też się bije w piesi, że i u was są ludzie, którzy nadużywają władzy.
Domagamy się jako społeczeństwo, aby każda złotówka była wydawana nie tylko racjonalnie, ale też nie było przyzwolenia na nieuczciwość i prywatę. Ta sprawa uderza we wszystkich, którzy znajdują się w sferze publicznej, bo świadczy źle o ludziach, którzy zarządzają instytucjami państwowymi. Platforma rządzi razem z PSL, więc w dwójnasób jesteśmy za to odpowiedzialni. Karać nie można tylko ludowców. U nas też są takie osoby z nadania. To nie dotyczy jednego środowiska politycznego. Wiele osób działających w przestrzeni publicznej to osoby, które można identyfikować od lewa do prawa, od opozycji do koalicji.

Niedługo w Sejmie ma zostać złożony projekt, według którego to premier będzie posiadał decydujący głos w nominowaniu szefów spółek państwowych. Dalsze upartyjnienie, kiedy Platforma Obywatelska miała odpartyjniać?
Premier mówił, że trzeba się nad tym zastanowić. Ta kwestia była poruszana na Komisji Skarbu. Uważam, że systemy mogą być różne, ale i tak wszystko zależy od ludzi. Żaden system nie wyeliminuje ludzkiej nieuczciwości ani pokus, na które osoby nieodpowiednie na zajmowane przez siebie stanowiska mogą reagować. Myślę, że to jest kwestia świadomości, edukacji, kultury osobistej, odpowiedzialności. Te cechy oprócz wiedzy i doświadczenia muszą posiadać ludzie, którzy zajmują funkcje związane z nadzorem nad państwowym interesem, Skarbem Państwa.

Czyli jest Pan przeciwny temu rozwiązaniu?
Nie, to nie oznacza, że jestem przeciwny. Ale wyobrażam sobie, że ten sam mechanizm, który jest wynikiem dobrej woli, chęci wzięcia odpowiedzialności na siebie, może być wypaczony, jeśli znów będziemy przymykali oczy na nieprawidłowości. Nie sądzę, aby sama ustawa pomogła. Przecież w każdej spółce pracują inni ludzie, jest tam też np. dział finansowy, przewija się tam mnóstwo ludzi, którzy mają świadomość, że ktoś nadużywa swojej funkcji.

Platforma będzie odpolityczniała spółki Skarbu Państwa?
Ten proces mamy już od wielu lat. Ale nie możemy też popadać w skrajność, że szefowie spółek muszą być apolityczni, bez przekonań, a może najlepiej bez życiorysu, żeby nie było zastrzeżeń. Każdy z nas ma swoją historię, a zawsze osoby, które pełnią strategiczną funkcje, będą pod obserwacją mediów. Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby osoby, które mają doświadczenie polityczne, biznesowe, prawne czy inne, zasiadały w zarządach spółek Skarbu Państwa. To nie powinno przeszkadzać, a powinno być walorem. Jeżeli ktoś sprawuje funkcję menedżera w państwowej spółce, w imieniu nas wszystkich, to nie bez znaczenia jest jego doświadczenie życiowe. Nie można rozdzielić w sposób zero-jedynkowy ludzi, na tych, którzy nigdy nie mieli do czynienia z polityką, i na tych politycznych.

Przykład ostatniej nominacji byłego ministra skarbu Aleksandra Grada na prezesa spółek PGE Energia Jądrowa i PGE EJ 1 jest przykładem czysto politycznej nominacji. Gdzie to odpolitycznianie?
A co jest dziwnego w tym, że rzecz dotycząca strategicznej przyszłości, czyli energetyki jądrowej, została powierzona człowiekowi, który w ciągu ostatnich lat bez żadnych procesów i skarg przeprowadzał bardzo poważne transakcje warte miliardy złotych. Przecież nie ma na rynku bardziej doświadczonej osoby w tej kwestii. To jedno z najpoważniejszych zadań w państwie, ważne, by ktoś z taką wiedzą je realizował.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel
Panie Halicki, jacy to są ludowcy ? To są kapitaliści.
J
John
Panie Halicki, proszę już nie kompromitować takimi wypowiedziami Platformy Obywatelskiej dając w ten sposób pokarm dla naszych przeciwników z sekty PIS. W ten sposób, każde mianowanie na stanowiska prezesów do państwowych spółek z ominięciem konkursów, można uzasadniać jako dotyczące "strategicznej przyszłości" i to jest odbierane w Platformie i społeczeństwie jako "kolesiostwo", bowiem jeżeli to jest mianowanie strategiczne to gdzie jest ta "Strategia", kto ją zna, czy jest w niej zapisane i przyjęte przez Sejm, że mianowanie stanowisk w strategicznych przedsiębiorstwach dokonuje Premier. Komu Pan chce wcisnąć taką ciemnotę i po co Pan to robi? Wrecz przeciwnie jako poseł na którego oddałem głos powinien Pan przeciw takim praktykom się sprzeciwiać i to nie zaleznie od tego czy stosuje je Premier, Minister naszego rzadu czy inny urzędnik administracji państwowej. jezeli Pan i pozostali posłowie Platformy tego nie robicie to nie macie moralnego prawa, krytykować innych. Ale musicie miec świadomość, że takie działanie jak nominacja Grada i brak na to reakcji zostanie zapamiętane jako Wasza obłuda i dostaniecie za to rachunek w wyborach. Doskonale wiem, że w chwili obecnej na scenie politycznej nie macie zagrożenia tak długo jak w PIS-ie jest Kaczyński, Maciarewicz, Hofman i Błaszczak, ale to się moze a nawet musi zmienić, bo społeczeństwo sie od Was skutecznie odwróci i wybierze nie większe dobro ale mniejsze "zlo". I może Panu jest to obojętne ale nie jest to obojętne dla mnie i mnie opodobnym obywatelom tego kraju, którzy nie popierają skrajnościlewej czy prawej. jeżeli Pan nie umie spełniać obowiązków Posła RP to proszę zrezygnować z mandatu.
J
John
"Obywatel", który podaje, że jest praktykujacym katolikiem wypowiada sie nie jak katolik tylko jak członek SEKTY, bo takiej ilości szyderstwa i nienawiści do demokratycznie wybranego zdecydowaną większością głosujących w wyborach parlamentarnych przedstawicieli Narodu może ze swoich ust wydać tylko ktoś kto jest fanatykiem złej sprawy. Obraża to moje uczucia jako członka katolickiego kościoła w Polsce, obraża to naukę Jana Pawła II, wstydzę się za tych, którzy pod płaszczem praktykującego katolika sieją nienawiść do naszych braci i starają się podzielić nasze społeczeństwo na tych co są w sekcie i na pozostałych. Dotyczy to także a może przedewszystkim ludzi wierzacych. "Obywatelu" zamilcz, dla własnego dobra a raczej dobra własnej duszy, nie buduj większego "kotła" w którym smażyć się będziesz przy uciesze wielu ze swojej sekty.
j
janmil
towarzysz halicki nie widzi nic zdrożnego w strzyżeniu baranów a oszustwo jest dla niego chlebem POwszednim....
U
Uważam_Że
Ministerstwo Rolnictwa ma pod sobą szereg rządowych agencji obracających olbrzymimi pieniędzmi. Podlegają one PSL, którego działacze mają dość specyficzną mentalność. Niestety, traktują oni te instytucje niejako coś, co ma służyć dobru wspólnemu, ale jako prywatny folwark. Pieniądze tych instytucji i synekury służą budowaniu struktur partyjnych ludowców.

Myliłby się jednak ktoś, kto uważa, że mamy do czynienia jedynie z aferą w PSL. To afera, która obciąża również Donalda Tuska i Platformę Obywatelską.

Ze sprawą Agencji Rynku Rolnego, o której mowa w nagraniu, zetknąłem się w 2009 r. jako szef CBA. Aferę ujawnili pracownicy ARR, którzy opowiedzieli o tych nadużyciach w białostockiej delegaturze CBA. Ujawnili działania Władysława Łukasika, ówczesnego szefa ARR, a obecnie głównego bohatera afery taśmowej. Przedstawili dowody bezceremonialnego łamania prawa, m.in. ustawianych konkursów pod konkretne osoby z PSL oraz nepotyzmu. W związku z rym prokuratura postawiła prezesowi ARR Łukasikowi zarzuty i jeszcze w 2009 r. sprawa trafiła do sądu.

Powiadomiłem o rym premiera Tuska, przesyłając mu nawet akt oskarżenia. Efekt był żaden. Premier Łukasika nie odwołał i dalej przez następne trzy lata pełnił on tę funkcję. Był to jasny sygnał dla PSL, że Donald Tusk przyzwala na tego typu praktyki w imię utrzymania sejmowej większości. Potem okazało się, że takie przyzwolenie dotyczy też działaczy PO, o czym świadczy afera hazardowa.

Jak widać, Tusk w ogóle nie reaguje na tego typu sprawy, a zajmuje oficjalne stanowisko, udając zaskoczenie, dopiero wtedy, kiedy afera wybucha w mediach. Kiedy sprawa przycicha, dalej dzieje się to samo.

Były szef ARR Łukasik pokazuje na nagraniu dokument - jak wynika z kontekstu - podpisany przez Sawickiego, w którym nakazywać on miał zatrudnianie konkretnych osób, swoich znajomych. Sawicki zeznawał w prokuraturze i przed sądem, że nigdy nie ingerował w politykę personalną tej agencji. Służby powinny błyskawicznie zabezpieczyć ten dokument, bo może to być kluczowy dowód na składanie przez Sawickiego fałszywych zeznań.

CBA badało też Agencję Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa. Wiemy, że dochodziło do olbrzymich nadużyć przy przetargach, m.in. na sporządzanie map satelitarnych czy w informatyce. Osoby, które wówczas zatrzymywano, którym stawiano zarzuty czy które objęto aktami oskarżenia, mają się jednak świetnie, a nawet zachowują intratne posady w radach nadzorczych.

Wygląda na to, że Donald Tusk uznał, iż ten obszar to folwark PSL, udzielne księstwo, w które on się nie wtrąca dopóty, dopóki nie zagrozi to słupkom sondażowym. Aktem oskarżenia w sprawie ARIMR objęty jest płk Aleksander Lichocki, osoba przez lata pełniąca funkcje kierownicze w WSI. Jeden z głównych bohaterów obecnej afery to Andrzej Śmietanko, oficjalnie polityk PSL, ale przez długi czas był ministrem w kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego.
.
.
L
Lechia
POmazancy maja brudne rece,smierdzace oddechy.Ta banda powinna byc osadzona na dozywocie.
j
janmil
czyli jako rzecze towarzysz halicki; aPOlityczność jest hasłem dla kretyńskich wyborców SLD-PO-ZSL-ruch POparcia PRącia gumowego a kasa dla kolesiów i rodzinki - by żyło się lepiej.....im wszystkim!!...
j
janmil
Jak to PO co nam grad?!....... ano PO to, żeby taka elektrownia nigdy nie POwstała. Towarzysz grad z tego co wiadomo jest geodetą, więc zna się na energetyce jądrowej jak małpa na konstrukcji zegarka. Udowodnił już zresztą nieraz, że jego kwalifikacje umysłowe są marne (vide stocznie, zlecenia dla żony, fuchy dla kolesiów). No, ale jest kasa do przekręcenia i tu grad się może sprawdzić..... byle kaczor go nie POsadził....
O
Obywatel
1. Jestem praktykującym katolikiem, ale z radością przyjmuję decyzję najjaśniejszego politbiura Polskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej, by za pośrednictwem TVN oraz innych zaprzyjaźnionych mediów (jak je określił nasz przyjaciel Andrzej Wajda) spalić na stosie ob. MARIUSZA KAMIŃSKIEGO za to, że ośmielił się podnieść rękę na dobre imię naszej ukochanej Platformy, a w szczególności za to, że w/w Mariusz Kamiński oskarżył naszego ukochanego przywódcę tow. DONALDA TUSKA o mataczenie w tzw. "aferze hazardowej", która to afera w ogóle nie istnieje i nigdy nie miała miejsce.

2. Jestem praktykującym katolikiem, ale z radością przyjmuję decyzję najjaśniejszego politbiura Polskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej, by za pośrednictwem TVN oraz innych zaprzyjaźnionych mediów (jak je określił nasz przyjaciel Andrzej Wajda) spalić na stosie ob. JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO za to, że ośmielił się podnieść rękę na dobre imię naszej ukochanej Platformy, a w szczególności za to, że w/w Jarosław Kaczyński oskarżył naszego ukochanego przywódcę tow. DONALDA TUSKA o mataczenie w tzw. "aferze smoleńskiej", która to afera w ogóle nie istnieje i nigdy nie miała miejsce.
P
Polityk PO
Powinniśmy się skupić na energii odnawialnej ( elektrownie wiatrowe, baterie słoneczne, eletrociepłownie gazowe ( gaz z łupków). Gaz z łupków będzie wczesniej niż zbudujemy elektrownie jądrową.
A rozpoczęte prace związane z budową el. jądrowej spotka ten sam los co w Zarnowcu.
Dodaj ogłoszenie