Halicki: Machanie kopertami to poważny problem polityki. Demagogiczna ofensywa PiS trwa

Barbara Dziedzic
Andrzej Halicki
Andrzej Halicki Fot. Bartek Syta/Polskapresse
- Jeśli rozmawiamy o gospodarce, mówmy jednak o pieniądzach i propozycjach na to, skąd je wziąć. Dyskutujmy o realiach. Natomiast ton, który próbuje obecnie narzucić opozycja, jest czysto demagogiczny - mówi Andrzej Halicki, poseł PO, w rozmowie z Barbarą Dziedzic.

Jakie nastroje panują w partii rządzącej w obliczu ofensywy PiS?
Nie mam wątpliwości co do tego, że debata gospodarcza czy sprawy społeczne są ważnymi, a może nawet najważniejszymi kwestiami dla każdego z nas. Nikt nie ma monopolu na rację, dlatego takie dyskusje mogą być cenne, o ile są merytoryczne. Jeśli rozmawiamy o gospodarce, mówmy jednak o pieniądzach i propozycjach na to, skąd je wziąć. Dyskutujmy o realiach. Natomiast ton, który próbuje obecnie narzucić opozycja, jest czysto demagogiczny. Na przykład jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, gdzie nie mówi się nic o działaniach, które miałyby zwiększyć wydatki budżetowe. Słyszymy o podatku bankowym, który przecież będzie obciążeniem dla właścicieli lokat i tych wszystkich, którzy będą dokonywać transakcji w bankach. Jeżeli chodzi o marsz, mamy do czynienia z jeszcze większym przekłamaniem. Mówimy więc o ofensywie demagogicznej.

Jednak nawet jeżeli to ofensywa demagogiczna, PR-owo jest wygrana - to PiS od kilku tygodni najdłużej gości na ekranach telewizyjnych i na łamach gazet.

Na pewno politycy PiS pokazali, że istnieją. Natomiast co do samego przekazu, mam mieszane uczucia. Nie odmawiam potrzeby rozmów na tematy drażliwe czy trudne. Rozumiem, że większość osób, które przyszły wczoraj na plac Zamkowy czy na mszę, jest z czegoś niezadowolona. Powody rozgoryczenia bywają różne. Znajdują się wśród nich zarówno kwestie socjalne, praw pracowniczych, zarzuty sympatyków i słuchaczy Radia Maryja i telewizji Trwam. Są jeszcze inne grupy, które w tym proteście występowały przeciwko koalicji rządowej. Nie neguję prawa do manifestowania własnych oczekiwań, nawet głośno. Mam natomiast wrażenie, że to nie był wiec Prawa i Sprawiedliwości, a PiS przejął mikrofon i w tym sensie go zdominował. Wykorzystał więc Solidarność i problem telewizji Trwam do budowania nieprawdziwego przekazu o braku suwerenności, wolności, braku czynnych działań gospodarczych i innych zarzutów o charakterze politycznym.

Manifestujący mówili o swojej frustracji i oczekiwaniach w kwestii rozwiązania konkretnych problemów, z którymi będzie się też musiał zmierzyć premier w drugim exposé. Jego treść poznamy jeszcze w październiku. O czym będzie mówił Donald Tusk?
Na pewno w przemówieniu znajdą się odpowiedzi na te oczekiwania i problemy. Nie wykluczam rozmowy na temat tworzenia nowych miejsc pracy, gwarancji z obszaru polityki społecznej, związanej z edukacją czy problemami osób powyżej 50. roku życia. To zresztą jedna z najważniejszych obecnie kwestii społecznych - co zrobić, aby takie osoby nie czuły się zagrożone na rynku pracy. Z jednej strony, mamy ochronę przedemerytalną, z drugiej - małą skłonność pracodawców do przedłużania kontraktów czy zatrudniania takich osób. W ten sposób tworzy się na rynku pracy całkiem spora grupa, która pracuje w oparciu o umowy krótkoterminowe.

Premier będzie ostrzegał przed głębszym kryzysem, zapowie niewygodne politycznie cięcia budżetowe?
Rozumiem, że rozmawiając o alternatywie, mamy na myśli bardzo konkretny wybór. To znaczy podatki. To hasło brzmi dziś enigmatycznie, bo nikt nie mówi jasno, że źródłem pieniędzy mogą być tylko dodatkowe świadczenia. Rozmowa musi dotyczyć więc tego, czy one są akceptowalne, czy nie. Czy wybierze się model dobrze brzmiący, zgodnie z którym istnieje potrzeba zmiany i uwzględnienia oczekiwania związane z wyższymi wydatkami, ale bez głębszego zastanowienia, skąd brać. Jeżeli alternatywą będzie dodruk pieniądza, to jest ona demolowaniem budżetu i drogą, którą poszły kraje takie jak Grecja - wiadomo, z jakim skutkiem. Polska ma w ręku cenny atut, jakim jest wiarygodność. Jego marnowanie byłoby grzechem. Co nie znaczy, że nie warto rozmawiać o różnych przedsięwzięciach gospodarczych oraz mechanizmach wspomagania rynku pracy.
Czy w partyjnych kuluarach mówi się już o konkretnych postulatach, które usłyszymy?
Absurdem byłoby, jeśli treść exposé byłaby znana przed jego wygłoszeniem.

Panowie i panie posłanki zawsze wiedzą więcej o tym, co zamierza szef partii.
Być może czujemy więcej, ale w tym przypadku chodzi o dokument, który zostanie przedstawiony i wygłoszony dopiero z mównicy. Wiadomo natomiast, że mówimy o rozpoczęciu działań nad przyszłorocznym budżetem, ale także długofalowych działaniach na przyszłość, które mu towarzyszą.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz poinformowała, że zwróci się do opozycji o podanie terminu, w jakim chce zgłosić wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu. Czy rzeczywiście stabilność rządu jest zachwiana?
Myślę, że nie jest, dlatego tak trudno namówić kogokolwiek, żeby podjął się próby budowania takiego gabinetu. Nie chodzi przecież tylko o osobę alternatywnego premiera, ale całą konstrukcję polityczną, która zdobędzie zaufanie i poparcie większości parlamentu. Na razie jesteśmy demokracją parlamentarną i ta większość jest warunkiem pierwszym i niezbędnym do przeprowadzenia konstruktywnego wotum nieufności. Nie ma takiego kandydata, bo nikt nie chce być na tyle niepoważnym. Nie istnieje dziś żadne zaplecze, co nie znaczy, że opozycja nie będzie podobnych haseł podnosić. Dziś przede wszystkim prezes Kaczyński sam jest przecież kandydatem na premiera.

Nazwisko nowego kandydata mamy poznać dziś.
Ciągle oddalane daty przedstawienia tej kandydatury to kamuflaż. Wiadomo, że nie ma zaplecza politycznego dla nowego premiera. Nawet jeśli padnie rzeczywiście jakieś nazwisko, podobnie jak wcześniejsza propozycja Solidarnej Polski, będzie ono propozycją niepoważną. Koncepcja konstrukcji pozaparlamentarnej nie ma racji bytu, bo konstytucja mówi wprost: to musi być działanie prowadzone z akceptacją większości parlamentarnej.

Solidarna Polska po raz kolejny powtarza, że Tadeusz Cymański jest takim kandydatem.
18 głosów poparcia to długa droga do 231. Machanie kopertami, z których będziemy wyciągać kolejne nazwiska, świadczy o poważnym problemie polityki. Dyskusja sprowadza się do wyścigów na to, kto wytypuje jakiego nierealnego kandydata.

To też element demagogicznej ofensywy?
Na pewno. Debata musi się toczyć w parlamencie.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Tuskolandii, a potem sie do nas odzywa
N
Narodowiec
Jak patrzę na jego zaplutego ryja to mnie aż trzęsie i mógłbym ubić gnoja .
p
polo
I "przypadkowo", własnie dzisiaj, ukazuje się przygotowany wcześniej "wywiad"?
z członkiem POlicbiura Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej.
Przypadek ? Nie, to nie przypadek!
Wystarczy przeczytać nawet krótki fragment wywodów towarzysza Halickiego.
Jest tu znana wszystkim Polakom mowa-trawa o frustracji, demagogii i cholera wie co jeszcze.
Tak działa ten reżim ciemniaków kontrolujący zakłamane media.
z
zwolennik PO wiejski
kłamców,złodzieji,sitwy i łajdaków.
.
merytoryki za grosz, ale parcie na szkło maksymalne.
J
Jacek
Jeśli ludzie o takim intelekcie jak pan Halicki są największymi tuzami PO, to niech Bóg ma w opiece nasz nieszczęsny kraj.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Halicki: Machanie kopertami to poważny problem polityki. Demagogiczna ofensywa PiS trwa
P
Piach i mak
Ton, który próbuje obecnie narzucić KOALICJA, jest czysto demagogiczny - glac pomada i lisia kita...
P
Piach i mak
Ton, który próbuje obecnie narzucić KOALICJA, jest czysto demagogiczny - glac pomada i lisia kita...
Dodaj ogłoszenie