Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa

Agaton Koziński
Robert Gwiazdowski: Piszę to, o czym pisałem już 15 lat temu. I powtarzam, że liberalizmu nigdy w Polsce nie było
Robert Gwiazdowski: Piszę to, o czym pisałem już 15 lat temu. I powtarzam, że liberalizmu nigdy w Polsce nie było Fot. Małgorzata Genca
- Paweł Kukiz sugeruje, że chciałby z mojego programu skorzystać. Ja natomiast uważam, że jest to program dla każdego. Tylko tego typu działaniami można szukać poprawy sytuacji - mówi Robert Gwiazdowski.

Będzie Pan jedynką na listach wyborczych Pawła Kukiza? W którym okręgu wyborczym?
Ani nie będę jedynką, ani w ogóle nie znajdę się na żadnych listach wyborczych.

To skąd spekulacje, że pisze Pan program dla Kukiza, a think-tank, którego jest Pan szefem, staje się zapleczem intelektualnym jego ruchu?
Z tego, co wiem, Cezary Kaźmierczak (szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców - przyp. red.), którego podobnie jak mnie łączono w spekulacjach z panem Kukizem, też nie zamierza startować w wyborach. Inne osoby współpracujące z moim instytutem też nie zgłaszały żadnych deklaracji.

Pan wszystko dementuje. To skąd tyle spekulacji?
Poniekąd wywołał je sam Paweł Kukiz, który kilka razy w czasie kampanii prezydenckiej wspomniał, że najbliżej mu do programu gospodarczego Centrum im. Adama Smitha. Jak się powinienem zachować w takiej sytuacji?

Nic nie robić - w końcu rolą takiego instytutu jak CAS jest dostarczać inspiracji każdemu, kto jej szuka.
Tak. Ale takie deklaracje uruchamiają spekulacje, które pan przed chwilą przytoczył. Dlatego musiałem zareagować. Miałem trzy możliwości. Pierwsza - oświadczyć, że nie podpisuję się już pod programem, który stworzyłem. Druga - mój program jest świetny, ale pan Kukiz nie jest godzien, by go realizować. Albo trzecia - tak, panie Pawle, jeśli chce go pan realizować, to możemy panu pomóc. Na moim miejscu którą wersję pan by wybrał?

Już znam odpowiedź, choćby z Pana tekstu w ostatnim "Wprost" - wybrał Pan opcję numer trzy. Ale mam rozumieć, że Pan po prostu przedstawił publicznie swój program? Z Kukizem Pan nie rozmawia?
Nie, z panem Pawłem widziałem się kilka razy.

Kiedy po raz ostatni?
W poniedziałek.

Czyli jednak współpracujecie.
Rozmowa i współpraca to jednak dwie różne rzeczy. Jakby pani Kopacz do mnie zadzwoniła, też bym jej powiedział, na czym polega cel naszego programu - ale współpracy też by to nie oznaczało.

Rozumiem, że teraz z Platformy Obywatelskiej nikt nie dzwoni. A o czym rozmawiacie z Kukizem?
Tłumaczę mu szczegółowo, na czym nasze postulaty polegają, o co w nich chodzi. Ale wcale ten program nie jest dla niego. To jest program dla Polski. Przygotowałem go już 15 lat temu i od tej pory jest niezmienny - trochę jedynie ostatnio uaktualniliśmy liczby.

Z drugiej strony w życiu publicznym jest Pan obecny od kilkunastu lat, ale tak blisko polityki jak teraz nie był Pan chyba nigdy.
Bardzo przepraszam, ale współpracowałem w 2004 roku z Janem Rokitą przy tworzeniu pierwszego programu gospodarczego Platformy Obywatelskiej. Także nie jest tak, że ja się nie udzielam także politycznie. Natomiast w odróżnieniu od polityków ciągle mówię to samo. Wiem, co ludzi boli - i z jakiego powodu.
Co boli i dlaczego?
Przede wszystkim boli bałagan. Wystarczy otworzyć jakąkolwiek gazetę, by się przekonać, jak duży ten bałagan jest. Choćby ten ostatni przypadek, kiedy warszawscy urzędnicy orzekli, że człowiek bez nogi nie może parkować na kopercie dla inwalidów. Albo sytuacja, kiedy komornik zajął wóz strażacki - tylko dlatego, że stał w warsztacie należącym do mechanika, który miał długi. To dowody na to, że w Polsce panuje bałagan, bylejakość.

I właśnie ta bylejakość jest przyczyną sondażowych sukcesów Kukiza?
Też. Ale Polaków najbardziej denerwują ich zarobki. Tyle że nie da się podwyższyć ustawą wynagrodzenia brutto. Ustawą można natomiast podnieść wynagrodzenie netto - poprzez ograniczenie opodatkowania pensji brutto. Tylko że w takiej sytuacji trzeba znaleźć inne źródła finansowania budżetu państwa. My w naszym programie pokazujemy, jak to zrobić.

Wasz program opiera się na klasycznych postulatach liberalnych. W tą samą stronę idzie Janusz Korwin-Mikke.
A niech idzie, bo ja sam nigdzie się nie wybieram. Po prostu piszę to, o czym pisałem już 15 lat temu. I konsekwentnie powtarzam, że liberalizmu nigdy w Polsce nie było.

Bez przesady - trochę było.
W którym momencie?

Choćby za czasów Leszka Balcerowicza.
Tak?! Chodzi panu o czasy, gdy ustanawiano ceny sztywne na węgiel, nakładano 80-proc. podatek eksportowy czy przyjmowano ustawę o szczególnej regulacji stosunków kredytowych? To był pana zdaniem liberalizm?

Podaje Pan pojedyncze przykłady - ale podobne przykłady liberalnych zmian też można wskazać.
Jakie na przykład?

Choćby 19-proc. podatek liniowy dla przedsiębiorców.
Wprowadzony przez rząd Leszka Millera.

Ale to był pomysł jeszcze Balcerowicza.
Jeśli już, to pomysł był mój - natomiast wprowadził go w życie Leszek Miller w 2003 roku. Balcerowicz w 1998 roku napisał inną ustawę - wprowadzającą jedną stawkę podatku na wszystko na poziomie 22 proc. Ta ustawa została jednak zawetowana przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

Rynek pracy, na którym dominują śmieciówki i jednoosobowe firmy, to też przykład liberalizacji gospodarczej.
Bo wcześniej podniesiono obciążenia podatkowe czy związane z obciążeniami na rzecz ZUS. Od początku ostrzegaliśmy, że tak to się właśnie skończy.

Ale państwo nie reaguje, mimo że coraz więcej pracodawców nie odprowadza do ZUS pieniędzy za swoich pracowników. To przykład reformy liberalnej.
Nie można trochę być w ciąży - albo się w niej jest, albo nie. Tak samo jest z liberalizmem. Nie da się być trochę liberałem - albo się nim jest, albo nie. Nie można wykonywać reform punktowych, bowiem one efektu nie dają. Dlatego zawsze potrzebne są zmiany kompleksowe, uwzględniające wiele elementów składowych.
Nie zmienia to faktu, że partie liberalne - mówię teraz o przymiotniku je opisującym, nie o realizowanym przez nie programie - rządzą w Polsce od dawna, sama PO osiem lat. Ale dziś widać, że trendy społeczne są antyliberalne.
Tu ma pan rację. Najpierw Kongres Liberalno-Demokratyczny, a później Platforma Obywatelska mieniły się rzeczniczkami liberalizmu - przynajmniej do czasu, aż Donald Tusk przyznał w wywiadzie, że jednak jest "trochę socjalistą".

Teraz socjalistyczna jest większość partii - na czele z PO pod wodzą Ewy Kopacz, która chce rozdawać budżetowe pieniądze na prawo i lewo. Ale doradzając Kukizowi program liberalny, wysyła go Pan pod prąd nastrojów społecznych.
Ale co w moich propozycjach jest takiego, co mogłoby Kukizowi zaszkodzić? Powtarzam, że w Polsce nie ma liberalizmu, bowiem ten oznacza wprowadzanie rozwiązań neutralnych dla rynku - takich w naszym kraju nigdy nie wprowadzano. Od samego początku przyjmowano regulacje, które w uprzywilejowanej pozycji stawiały sektor finansowy. Na przykład trudno wyjaśnić sytuację, w której zyski z giełdy aż do 2002 roku nie były w ogóle opodatkowane. Od samego początku, jeszcze w latach 90., ostrzegałem, że ta dysproporcja skończy się rewoltą społeczną - i w końcu pojawił się Andrzej Lepper. My, liberałowie, od dawna podkreślamy, że ten model trzeba zmieniać. Bo nie może być tak, że dziś zyski kapitałowe są opodatkowane w wysokości 19 proc., podczas gdy na pracę nakładany jest 65-proc. podatek.

O tyle jestem w stanie zrozumieć niższe opodatkowanie zysków z giełdy, że zarabianie tam związane jest z dużo wyższym ryzykiem niż zwykle wymaga tego praca na etacie.
Dziś na giełdzie się nie inwestuje, tylko spekuluje. Owszem, kiedyś parkiety były formą poszukiwania kapitału na rozwój, ale teraz, odkąd banki mogą wypłukiwać pieniądze z powietrza, na giełdzie się najczęściej jedynie spekuluje.

Ale ta sama zasada dotyczy przedsiębiorców - płacą mniejsze podatki, bo podejmują większe ryzyko. Podatek liniowy to forma premii.
Owszem - ale to premia za wysoka.

Czyli co - wzorem prof. Bugaja postuluje Pan podniesienie podatku CIT?
Nie, proponuję obniżenie klina podatkowego nałożonego na pracobiorców. Trzeba zmniejszyć obciążenia podatkowe Polaków. Tyle że minister finansów nie widzi, jak wysokie są podatki od zwykłych pensji. Powinien pogonić podległych mu urzędników, by mu to pokazali.

Inny Pana postulat to likwidacja ZUS. Tyle, że to oznacza zwolnienie kilkudziesięciu tysięcy osób - trudno sobie wyobrazić polityka, który się na to zdecyduje.
W ZUS pracuje dokładnie 46 tys. osób.

Czyli z rodzinami to ok. 100 tys. wyborców. Sporo.
Ale ja nie chcę niczego zamykać. Proponuje jedynie, by wszystkie sześć instytucji pobierających różnego rodzaju podatki w Polsce połączyć w jedno ciało. Bez ZUS to połączenie się nie uda - bo dziś to najlepsza z tych sześciu instytucji, najlepiej zorganizowana. Na takiej bazie powinna powstać Agencja Dochodów Państwa zatrudniająca wszystkich pracowników ZUS plus urzędnicy urzędów skarbowych, izb celnych itp. Nie zamierzam nikogo pracy pozbawiać - chciałbym jedynie, by urzędnicy zaczęli pracować efektywnie. Zamiast wypisywać PIT-y za emerytów, mogliby kontrolować przedsiębiorstwa, czy te nie stosują nielegalnych praktyk.
Nie spodziewam się, by taka rewolucja spotkała się z entuzjazmem wśród tych urzędników - choćby dlatego trudno mi uwierzyć, by jakiś polityk na to się zdecydował.
Gdybym był szefem jakiejś partii, to pewnie bym tego typu kalkulacje prowadził. Ale ja nie jestem szefem żadnej partii, nigdzie nie zamierzam kandydować. Szukam jedynie rozwiązań, które pozwolą zmienić system na bardziej efektywny.

Zaczęliśmy naszą rozmowę od tego, że Pana program mógłby realizować Paweł Kukiz. Ja się jedynie zastanawiam, czy to możliwe.
Paweł Kukiz sugeruje, że chciałby z mojego programu skorzystać. Ja natomiast uważam, że jest to program dla każdego. Tylko tego typu działaniami można szukać poprawy sytuacji. Jeśli bowiem nic się nie zmieni, jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo w kraju będzie niezła rozpierdówa. A może nawet dyktatura. Uniknąć tego można tylko na dwa sposoby - albo podnieść pensje, albo obniżyć podatki. W gestii władz leży tylko ta druga metoda.

Tyle że w ten sposób powstanie wyrwa w budżecie - trzeba będzie ciąć inne wydatki.
Najpierw trzeba sobie zadać pytanie o cel działania, o to, co jest najważniejsze. Jeśli uznamy, że głównym priorytetem są wyższe płace, to trzeba szukać metod, które pozwolą nam ten cel zrealizować. Jedyna dostępna metoda to obniżka podatków. Należy więc szukać sposobów na to, by do niej doprowadzić w sposób nienaruszający stabilności budżetowej.

W ostatnich latach jedyny kraj, który przeforsował liberalne reformy, to Wielka Brytania - w dodatku David Cameron zdołał wygrać kolejne wybory. Jak to mu się udało?
Bo w Wielkiej Brytanii jest sprawny system przywództwa. A tę sprawność udało się uzyskać dzięki JOW-om, jednomandatowym okręgom wyborczym. Proszę zauważyć, że silni przywódcy wyłaniają się najczęściej w krajach, w których obowiązują JOW-y. David Cameron w 2010 r. zrobił to, co Paul Krugman - bożyszcze współczesnych keynesistów - mu odradzał, a więc wprowadził ostre reformy. I wygrał na tym.

Tak - w tegorocznych wyborach zdobył wyższe poparcie niż pięć lat temu. Zrobił to, co w Polsce nikomu się nie udało, a więc wprowadził reformy i zdołał uzyskać ich efekty przed kolejnymi wyborami. Czy proponowane przez Pana reformy dałyby efekt w ciągu jednej kadencji?
Jestem przekonany, że efekty będą szybko - tylko najpierw trzeba uruchomić reformy. Bo wie pan, co było największym problemem tzw. liberalnych rządów Tadeusza Mazowieckiego, a potem Jana Krzysztofa Bieleckiego?

Że nie mieli pełnej kadencji do dyspozycji.
To też - ale przede wszystkim to, że się wycofywali z reform. Twierdzono, że związki zawodowe im nie darują, jeśli doprowadzi się zmiany do końca. A potem trzeba było zacząć dawać górnikom - dlatego, że górnictwo zostało wyłączone z reform. To tak jakby zmieniać ruch samochodowy z lewostronnego na prawostronny, ale nagle, w połowie zmiany, pozwolić ciężarówkom jeździć według starych zasad. Dlatego właśnie twierdzę, że w Polsce nie było nigdy liberalizmu - bo nigdy nie doprowadzono liberalnych reform do końca.

Wideo

Materiał oryginalny: Gwiazdowski: Jeśli Polacy nie zaczną lepiej zarabiać, to niedługo będzie niezła rozpierdówa - Polska Times

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Roman
No proszę odkrywca Ameryki.
A
ABC
To byl wywiad. Racja. Jakby wypowiedzi ocenzurowac to wszystko zostalo by przedstawione zgodnie z mysla partii :)
K
Kogi
Dodam Ci kilka punktów o których najwidoczniej nie wiedziałeś:
1. 70% firm przetrwa pierwszy rok, a po 5 latach - 30%.
2. Tych przedsiębiorców trzeba najpierw znaleźć. Zgadnij wśród kogo będą urzędnicy najpierw szukać? :P (Podpowiedź: zna.omi)

3. Nie piszę tego bo jestem przeciwko temu co napisałeś. Jednak to co mówisz w praktyce ma o wiele niższą stopę zwrotu - przeciętnie około 10% rocznie. Większość firm upadnie, te co nie upadną to nadrobią za resztę itp.

Wiele krajów stosuje to co mówisz od dawna, nazywa się to inkubatorami, funduszami inwestycyjnymi itp. Oczywiście te inkubatory to nie takie zwykłe inkubatory jak u nas :P.
O
Obserwator
Jasne, obniżyć wartość zł o połowę, świetnie. Oczywiście nie wpłynie to w żaden sposób na ceny wszystkiego w kraju. A to co eksporterzy zrobią na dewaluacji zł, wydadzą na m.in energie, półprodukty, dostawców, itd, bo to lawinowo również podrożeje.
G
Gabriel Potoczny
Poziom życia społeczeństwa nie zależy od JOW -ów, sedno sprawy leży gdzie indziej.
Przy pomocy JOW-ów można wybrać takich samych młotów jak obecnie.
G
Gość
A CO Z EMERYTAMI BEZROBOTNYMI STARYMI BEZDOMNYMI EMIGRANTAMI HORYMI WyKLuczonymi =EutanAZJA MACZETAMI ONRu .?KOPITALIZM FEUDALNYCH AF ZIYMI OBIECANY WYCYCKANY wyPLuty I PRZEZ HAMOaFO SStan LEMINGOBUFONUF WYSS RANY =POlCTFO.
DEPECHE MODE EVERYTHING COUNTS Master and Servant NA CZŁOWIEKA MIYJSCA NIY MA.=Heaven 17 - I'm Your Money LICZY SIE INO KASA PO TRUPACH I KARIERA CEL USSFIYNCO MORDERCUF. A PRAWO INO PRawym.
e
emeryt
no co?!!
X
XYZ
Takim językiem, być może, można posługiwać się pod kioskiem z piwem ale nie w aspirującej do poszanowania gazecie - no, chyba, że chce się tę gazetę poszanowania pozbyć na zawsze.
l
logical man
Unię stworzono nie w tym celu, ażeby polski niewolnik miał zarabiać więcej od swoich panów. Ale jakby ten niewolnik zaczął tak sprytnie tworzyć przeróżne firmy konkurencyjne, więc wobec swoich panów, to i owszem, ich aktualny pan mógłby dostać na pasku wypłat dokładnie tyleż samo, ile sam dzisiaj płaci swoim niewolnikom!
A jaki wniosek... Ano, jest prostym! Otóż, należałoby rozdać z 5 mld EUR tym wszystkim chętnym, którzy zamierzą utworzyć małe firmy własne. Ale co tylko pod jednym warunkiem: chętny na taki cash z funduszu musiałby utworzyć min. 2 miejsca pracy i na min. 3 lata. A które dla niego samego i dobranego do team. Więc liczmy z grubsza, monsieur Gwiazdowski:

•5 mld EUR = 20 mld PLN
•125 tys zł - średni koszt utworzenia 1-go nowego miejsca pracy. Naturalnie, koszt może być mniejszym lub większym
•(20 mld : 125 tys) = 161 290 miejsc pracy
•3000 zł (na m-c 250 zł) = roczny podatek z 1-go zatrudnionego. I tak samo, być może mniejszym lub większym
•(161 290 x 3 000 x 3 lata) = 1 451 610 000 = łączny dochód za 3 lata z podatku od zatrudnionych
•240 000 (na m-c 20 tys) = roczna kwota sprzedaży brutto produktów lub usług przez 1-ną nową firmę
•(240 000 x 23% VAT x 3 lata) = 165 600 = dochód łączny z VAT za 3 lata i od 1-ej firmy
•(165 600 x 161 290 :2) = 13 354 812 000 = dochód z VAT za 3 lata z 80 645 firm (161 290 miejsca pracy : 2 osoby)
•(1 451 610 000 + 13 354 812 000) = 14 806 422 000 zł = kwota zwrotu cash po 3-ch latach od poniesionego wydatku
•(14 806 422 000 : 20 000 000 000) = 74,03% = stopa zwrotu cash po 3-ch latach od poniesionego wydatku

Logicznym i realnym, czy również nie?
s
smok wawelski
nie pracował to co może o wiedzieć o prawdziwym życiu ? No co ? Leser i pierdoła ?
G
Gość
NOWYCH MIYJSC PRacY NIYMA JES INO NIYWOLNICTWO NA CZORNO A KASA POd STOŁYM PO znaJO MOŚĆI.i PRawO PRaCY GALERIANKI i tzw BHpEE =NAPIS SzanUJ RZICIE. LICZOM SIE INO KOrPOraty I PRyWATA LEFIATANA ZE SWOIMI FIRMaMI RODZINNY MAFIaFI=PLacOM POdatki NA KAYMANACH A ROBOL JAK TAM P0 taKUF NIY PLacI JES NIyPOtrzeBNYM EMIGRANTYM =NORMY UE W ZAROBKACH PO Lszy WYMAGO BRD I FRANCE,
b
bob
@Zyga
Analfabeta opowiada mi o problemie z czytaniem. lol
No po prostu hucpa i tępota typowego oszołoma z k*rwińca Mikkego.

Gwizdowski mówi o swoich planach podniesienia pensji netto, bo brutto, jak twierdzi, nie może, a chłopek roztropek mi tu opowiada, że on nie chce podnieść pensji.

Weź się, chłopku, za szkołe podstawową i naukę czytania, a nie opowiadaj o AE.
K
Kaya
I de facto, interesów opartych wprost na środkach Skarbu Państwa. Jak także, i równoległa droga dla tej licznej rzeszy osób partyjnych, i którzy funkcjonują od lat w otoczce znanych oligarchów. Notabene, skąd raptem wzięła się ta mnogość oligarchów... I kiedy przez 1/2 wieku hasał po kraju tylko bolszewizm, a nie kapitalizm.

Jeśli funkcjonuje kulejąca demokracja, to niestety, nawet i biskup nie wspomoże w tym, aby ona stała się tą właściwą, uczciwą, czytelną, sprawiedliwą. I o tym przynajmniej Mr Kukiz powinien wiedzieć!

Nadto, w istocie polski błąd parlamentaryzmu, ale nie tylko ten i taki, nie leży przecież bezpośrednio w samych systemach partyjnych. Lecz on po prostu znajduje się gdzie indziej. Jednak takiej anomalii można szybko zapobiec, a przynajmniej z jej grubsza. Więc może by tak, panie Kukiz, choćby wprowadzić poniższą regulację... A która jest bardzo prostą, i może być podjętą w trybie natychmiastowym.

Otóż, ażeby kulawy parlamentaryzm nie miał miejsca, a przynajmniej nie w takim wymiarze jaki funkcjonuje, wtedy należałoby regularnie i gromadnie uczęszczać na wybory. Natomiast na tych wyborach wybierać polityków uczciwych i mądrych, zamiast nie uczciwych i karierowiczów. Kiedy już tacy pozostaną do parlamentów wybrani, wtedy należałoby doprowadzić do takiegoż systemu parlamentaryzmu w którym by nie mogły tworzyć się: przeróżne partyjne koalicje, kluby wzajemnej adoracji posłów, interesy co poszczególnych posłów i ich partii.

System parlamentaryzmu może stać się tym przejrzystym, kiedy dany poseł oddaje samodzielnie swój głos, czyli bez jakiegokolwiek nakazu i przymusu ze strony partii. Oddany głos musiałby funkcjonować w myśl posła szerokiej wiedzy, własnego życzenia, tudzież sumienia i jego odpowiedzialności.

Jeżeli jakiś poseł okaże się typowym kombinatorem i żulem, czy na wskroś nie lojalnym wobec swoich wyborców - wówczas takiego należałoby natychmiast odwołać z jego funkcji. To natychmiast, oznacza: odwołanie posła w danej kadencji! A kiedy występuje diametralne zaprzeczenie i sprofanowanie przysięgi, więc danej wcześniej przez posła, wówczas to powinno powodować jego dożywotni zakaz piastowania funkcji urzędniczych, i naturalnie poselskich.

Nadto, zwykła i typowa przewaga głosów posłów - nad jakimś projektem ustaw, i mających być wprowadzonych w życie - powinna być jedyną legitymacją do jego praktycznego wprowadzenia. A co także może i w myśl, sprawdzonej w innych głosowaniach, zasady: (51 :49). Owa proporcja może też być zgoła inną.

I raz jeszcze, panie Kukiz: zakaz tworzenia partyjnych koalicji, to ta pierwsza i najważniejsza droga do uczciwości i obiektywizmu parlametaryzmu. Z kolei tą drugą, i zaraz następującej po pierwszej, byłoby i takie właściwe urynkowienie i sprywatyzowanie tzw. Spółek Skarbu Państwa. A zarazem, i tych wszelkich istniejących agencji rządowych do agencji. Gdyż właśnie i tutaj są kolejne ogniska największych nieprawidłowości. A nade wszystko, to są źródła istniejącego partyjnego kumoterstwa, oraz przyczynków do działań stricto kryminalnych. Nie bez przyczyny funkcjonuje zasada: PO to stosowny organ tworzenia i wciskania afer pod liczne kilimy.

Reasumując, kiedy nastąpi bezpośrednia odpowiedzialność posła za samego siebie, a nie za pomocą jego partii, wówczas szybko i morale posła stanie się zgoła odmiennym. Więc na cóż komu jakieś JOw ... I akurat w momencie, kiedy polska demokracja jest jeszcze w powijakach?
K
Kaya
Taki mały przykład z olbrzymiej całości. Ca. 100 mld rocznie napływa regularnie do kraju z przelewów dokonywanych przez polskich niewolników pracujących na zewnątrz kraju. Tą kwotę wpływów można od zaraz znacznie zwiększyć, kiedy EUR będzie kosztował nie 4 zeta, a 8 zł. Tak, podrożeje znacznie wszelaki import azjatyckiego badziewia i jemu podobny. Ale natychmiast zwiększą się dochody producentów krajowych, i przeróżnych firm eksportujących wartościowe produkty. Tym drugim czynnikiem, wzrostowym dochodów firm i budżetu, byłoby również całkowite zniesienie wariackiego CIT. Który akurat polscy CIT-wcy płacą regularnie i też sporo, a którego nie płacą, lub tylko jego frycowe, firmy z kapitałem zagranicznym. Więc wprowadzić taki CIT-Ryczałt, miast obecnego CIT. Sprzedał któryś w kraju za 100 zł, więc ma natychmiast odprowadzić do SP np. 8 zł (8%). A wówczas znikną z firm tysiące dziesiątki ton produkowanej i zbytecznej makulatury. A w których ewidencjonowane są koszty przychodu. I które z reguły są zawsze tymi większymi, niż taki właściwy osiągany dochód. Urzędnik, poborca skarbowy, nie będzie od tego momentu - kiedy pod. CIT-Ryczałt – już świrował mega poliglotę, np. w mandaryńskim czy arabskim. Nie będzie się też zgrywał na znawcę materii każdego biznesu, o którym de facto nie ma zielonego pojęcia. Ot, choćby i ten poborca w takich Koluszkach Małych, czy w tych postpeegerowskich Drawsku, Złocieńcu, Miastku... Bo taki poborca skarbowy, a na pewno potrzebnym, ma umieć tylko odpowiednio wyliczyć procent od dokonanej sprzedaży. I właściwie to wszystko w czym ma się wymęczyć. Przecież rasowy polski biznesmen nie oczekuje z jego strony żadnej innej dziękczynności i wspaniałomyślności! Acha, kiedy taki CIT-Ryczałt, wtedy naturalnie żaden dodatkowy pod. dochodowy od firm. Natomiast pod. dochodowy od wypłacanych dywidend, czy od dochodu właścicieli, również po wsze czasy znika. Bo niby z jakiej racji operatywny przedsiębiorca, i tworzący też miejsca pracy, ma być karanym za swój spryt!
T
Tom
Dziwne te niektóre komentarze stąd moje pytanie.

Na wstępie tylko powiem,że nie jestem zwolennikiem PISu.
Głosowałem i będę głosował na Pawła.

Dziwi mnie to,że tylu wykształconych (czy jednak tylko na papierze???) ludzi tak dało i nadal daje się DYMAĆ PO.
Żal mi Was.
Otępienie osiągnęło apogeum!!!
Nie,nie jesteście lepsi od np robotników,sprzedawców czy sprzątaczek i nie jest najważniejszy Wasz czubek nosa.
Niedługo ta Wasza krótkowzroczność i olewanie wszystkich problemów zacznie wychodzić Wam bokiem ;)
No chyba ,że zwykli ludzie i ludzie którym ZALEŻY NA TYM KRAJU wreszcie rozpędzą te całe towarzycho na które tak TĘPO głosowaliście i na które jeszcze nadal chcielibyście głosować (nawet jak uciekną za granicę albo nawet jak ich powsadzają do pierdla :) ) .
KIM TRZEBA BYĆ BY NADAL ICH BRONIĆ I NADAL MIEĆ CHĘĆ GŁOSOWAĆ NA TYCH PASOŻYTÓW!?
Najlepsi z Was to Ci którzy ich tak bronią i ... mają kredyt we frankach :) :) :)
Wy nawet nie potraficie WYCOFAĆ SWOICH PIENIĘDZY Z BANKÓW KTÓRE WAS NACIĄGNĘŁY :) :) :)

Szkoda mi Was :) :) :)
Nie chce mi się nawet Was obrażać :)

Bardzo skutecznie nastraszyli Was tym zafajdanym PISem i przez tą panikę przestaliście w ogóle myśleć racjonalnie!

Boicie się zmian,boicie się WSZYSTKIEGO , boicie się nawet ... zarabiać WIĘCEJ :)

Myślę,że wreszcie powinniście się obudzić z tego Waszego CIOTYZMU!
Pomóżcie wreszcie coś zmienić.
Paweł był/jest może i "tylko" muzykiem/piosenkarzem , ALE ... bardzo mu zależy i na tym kraju i na normalności i na ludziach (jak widać to dla Was NIE DO POJĘCIA :) ).
A co do pana Roberta ... podobnie jak Pawłowi zależy mu na tym żeby ludziom żyło się lepiej i lżej - pracownikom jak również pracodawcom.

Trzeba w tym kraju wreszcie wszystko uporządkować.
Mam nadzieję,że na jesieni wreszcie się to uda i że będzie to zasługa obu panów - Pawła i Roberta.

Pozdrawiam.
Tomek.
Dodaj ogłoszenie