18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Gwiazdowski: Gdyby nagle zlikwidować giełdę, Polska by się od tego nie zawaliła

RedakcjaZaktualizowano 
Gwiazdowski: Prawdziwe problemy są u nas przemilczane
Gwiazdowski: Prawdziwe problemy są u nas przemilczane Sławomir Seidler
Polskie przedsiębiorstwa wytwarzają ponad połowę bogactwa kraju. A mimo to są one niszczone przez państwo. Z prof. Robertem Gwiazdowskim z Centrum im. Adama Smitha rozmawia Karolina Kowalska.

Profesor Krzysztof Opolski powiedział "Polsce", że premier Tusk zaczyna traktować krytykujących go ekonomistów jak Dorn wykształciuchy.
Byłem pierwszym, któremu się oberwało. Już na początku jego kadencji, po wysłuchaniu exposé, powiedziałem, że nic dobrego z tego nie będzie. Na co Tusk nazwał mnie w programie Tomasza Lisa ekonomistą opozycyjnym.

Skąd niechęć premiera?
Nie będę mówił zalotnie, że ja, Rybiński i Balcerowicz mówimy prawdę. Mówimy, co myślimy, ale może warto byłoby się nad tym zastanowić. Tymczasem w otoczeniu Donalda Tuska są wyłącznie ludzie, którzy mu przyklaskują. A premier gra na czas, chociaż my tego czasu nie mamy. Boom gospodarczy przespaliśmy nie tylko w czasach rządów PiS, w latach 2006-2007, ale też po przejęciu władzy przez PO, która przespała 2008 rok.

Minister Rostowski powiedział niedawno, że problemów finansowych państwa nie można bagatelizować, ale nie należy też histeryzować. Jak się Pan czuje jako histeryk?
Ja się czuje świetnie. Przeżyłem już kilku ministrów i premierów, przeżyję i tych. Nie było jeszcze takiego, który by słuchał. Każdy premier otaczał się ludźmi ze swojego otoczenia i nie dopuszczał dyskusji merytorycznej.

Skąd więc zdziwienie, że Tusk się nie słucha?
Tusk ma przeciwko sobie analityków z pierwszej linii, bo był kiedyś jedyną nadzieją białych. Trudno mieć pretensje do wielbłąda, że ma garb, więc nikt się nie czepiał Leszka Millera. Ale Tusk miał być pierwszym premierem liberalnym, a jest na wskroś socjalistyczny. Powiedział, że chce przejść do historii jako fajny gość i dba o tu i teraz, zadłużając przyszłe pokolenia. Gdyby Churchill chciał przejść do historii jako fajny gość, posłuchałby wybitnego filozofa Bertranda Russela, który twierdził jeszcze przed II wojną światową, że Wielka Brytania powinna się rozbroić, bo jak Niemcy na nią napadną, Brytyjczycy nie będą im sprzedawać jedzenia.

Ekonomiści Tuska mają argumenty Russela?
Odnoszę wrażenie, że w kancelarii premiera w ogóle nie ma ekonomistów, tylko sami PR-owcy. Strategia rządu to zabić śmiechem. A śmiech to zdrowie, jak mówią nie tylko lekarze, ale i marketingowcy. Ostatnio usłyszałem nawet, że uśmiech jest lepszy od make-upu. Zdaje się, że premier i jego zausznicy w to uwierzyli.

I dlatego atakują nas PR-owo "zieloną wyspą"?
Z tą zieloną wyspą to PR podwójny, bo to, że przez jakiś czas nią byliśmy, jest zasługą przedsiębiorców, a nie rządu. A dzisiaj, kiedy wszyscy nas wyprzedzają, trudno mówić o zielonej wyspie. Ale działania PR-owe idą znacznie dalej. Minister Rostowski co innego mówi w Polsce, co innego za granicą. Gdy "Financial Times" wybrał go na drugiego najlepszego ministra finansów w Europie, mówił, że to dzięki temu Polska we właściwym momencie podjęła decyzję o obniżeniu wydatków. Ja przypomnę, że zrobiła to jeszcze Zyta Gilowska.

Ekonomistów uważa się coraz częściej za jedyną prawdziwą opozycję. Michał Karnowski w "Rzeczpospolitej" nazwał Leszka Balcerowicza, Stanisława Gomułkę i Krzysztofa Rybińskiego Trzema Muszkieterami. Co Pan na to?
Jest też d'Artagnan, czyli ja, który jako jedyny z wymienionej drużyny krytykuję otwarte fundusze emerytalne. Bo w Polsce najważniejszym problemem są koszty pracy dla przedsiębiorców i pracowników. I nie da się ich zmniejszyć w obecnym systemie emerytalnym.

Wszyscy Panowie podkreślają za to rosnący dług publiczny.
Ale i tu trzeba powiedzieć, że to nie duet Rostowski - Tusk nakręca ten dług, bo był on kręcony cały czas. Koncepcja zamiatania go pod dywan pojawiła się w 1998 r., kiedy ZUS zaciągnął kredyty na wypłatę emerytur, nie ujawniając go w deficycie.

Mimo to nie jest Pan zwolennikiem Rostowskiego.
Kiedy został ministrem, pomyślałem: "Dobra nasza, ten facet nie ma nawet numeru identyfikacji podatkowej w Polsce, może zacznie wprowadzać rozwiązania angielskie". Gdy po kilku miesiącach urzędowania wypalił, że polski system nie wymaga reformy, pomyślałem: "Dlaczego sam nie sprawdził albo kogoś nie zapytał?". Ale gdy zaczął wtórować PO, że złej sytuacji winny jest PiS, który blokował naprawy ręką pana prezydenta, wszystko mi opadło. Bo choć teraz nie ma veta, pierwszą decyzją PO było podwyższenie podatków.

A powinna być likwidacja przywilejów mundurowych?
I tu dała się pani omamić ekonomicznemu PR-owi, który uwypukla problemy mniejsze, by przykryć te prawdziwe. Bo mówienie o podwyższeniu składek rolnikom i zniesienie wcześniejszych emerytur dla mundurowych to kropla w morzu potrzeb. Podwyższanie składek na KRUS długofalowo spowoduje kryzys w rolnictwie. A ile przyniosłoby budżetowi? Miliard? Ono nie rozwiąże naszych problemów. Polska nie jest krajem rolników i mundurowych.

Ale?
Przedsiębiorców. Coraz większej rzeszy ludzi prowadzących małe i średnie firmy zarejestrowane jako działalność gospodarcza. To oni uratowali Polskę przed kryzysem. I to im utrudnia się życie, mnożąc biurokrację i koszty pracy. Raport "Doing business" pokazuje, że 342 godzin polski przedsiębiorca poświęca na wypełnianie PIT-ów, podań i innych druków. Ci przedsiębiorcy mają ciągle pod górkę. Dotyczy to choćby akcyzy na pracę.

Akcyzy?
Jeśli pracownik, który kosztuje przedsiębiorcę brutto 3600 zł, dostaje do ręki 2 tys. zł, bo 1600 przejmuje państwo, to oddaje państwu ponad połowę pensji. W 1989 r. składka na ZUS wynosiła 38 proc, trzy lata później zwiększono podstawę opodatkowania o 20 proc. Usłyszeliśmy, że nic się nie zmieniło, bo pracownikowi podwyższono pensję brutto o 20 proc. Ale w ciągu ostatnich 20 lat reformy emerytalnej koszty pracy ciągle rosły. Dlaczego dziś przedsiębiorcy uciekają z ZUS do KRUS? Zaczynają hodować dżdżownice, byle dać się opodatkować jak rolnicy? Bo w KRUS jest lepiej.

Więc należałoby ZUS "ukrusowić"?
Nie. Zlikwidować oba. Z ZUS powinien być wyłączony system informatyczny i ściąganie składek. Jako Centrum Adama Smitha proponujemy połączyć urzędy skarbowe w jedną Agencję Rachunków Państwa zajmującą się ściąganiem podatków. Przeciwnicy takiego rozwiązania krzyczą, że tak nie wolno, bo giełda się załamie. A ja tłumaczę, że jakby zlikwidować giełdę, świat by się nie zawalił. W Polsce nie było kiedyś giełdy, nie było tylu banków. Ale jak zniknie 1,8 mln przedsiębiorstw, to nie będzie gospodarki. Zarówno gospodarka, jak i małe i średnie przedsiębiorstwa mogą funkcjonować bez banków - wytwarzają 67 proc. PKB, ale aż 70 proc. z nich w ogóle nie bierze kredytów. Więc, na dobrą sprawę, banki nie są im potrzebne.

To nierealne...
Skoro można było pozbyć się wojsk sowieckich, to proszę mi nie mówić, ze nie da się pozbyć ZUS i OFE. Lekarstwem na bolączki polskiej gospodarki jest odpodatkowanie pracy i debiurokratyzacja.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 17

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szachmat

Pan Gwiazdowski był tylko w radzie nadzorczej. I to krótko.

_JaC

No z tym d'Artagnanem to Pan jednak nieco przesadził ;-))
Tak czy inaczej lubię posłuchać i poczytać.

p
podatnik

buhaha - skoro mozna sie bylo pozbyc wojsk sowieckich to pozbedziemy sioe takze politykow darmozjadow;)

a na serio - z OFE jest jeden problem - sa tam zgromadzone pieniadze podatnikow i jest to ich kasa (oszczednosci). nie wazne kto w sporze ma racje, wazne jest ze swiete prawo wlasnosci zabrania wyciagania po nie reki - a rzad je wyciagnal. czyli zanegowal podstawowy paradygmat gospodarki wolorynkowej...

a koszty pracy i owszem Panie Profsorze - sa zdecydowanie za wysokie. do 1,8 mln przedsiebiorcow doliczy Pan jeszcze drugie 1,8 mln pracujacych / samozatrudnonych na umowy o dzielo - to tez wlasciwie drobni przedsiebiorcy, tylko musza / wola unikac zbyt wysokich kosztow.

p
pieklik

to daje dużo pienąchów po każdym podniesieniu cen przy najniższej wypłacie w tym kraju, nie mówiąc już o cenach produktów spożywczych, mam nadzieje że jak uzbierają już dużo pieniądzów z podwyżek to będą w końcu jakieś obniżki bo ja też chciałbym :) mieć dużo pieniędzy nawet na inflacji a nie mało przy inflacji nielimitowanej bo żeby reagować wydajnością rynku na swoje potrzeby żywnościowe to podczas nielimitowanej inflacji trzeba mieć pieniąchów bardzo dużo dla porównania z bardzo mało.

p
pieklik

przecież Komuniści tyle lat sobie radzili bez giełdy w Polsce że teraz Te Komi-faszyści na pewno sobie by poradzili...

j
ja

Każdy to podpisze, a ludziom na emeryturach niech budżet państwa wypłaca uśredniony zasiłek, bo prawda jest taka, że ZUS jest bankrutem

e
efka

Ten dziadowski system okradł już pokolenie mojej matki, teraz z moich składek dostaje emeryturę, a kto da mnie?
Niech pan rozpocznie zbieranie podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o likwidacji ZUS, UPR poprze, i wielu przedsiębiorców.
Skoro ZUS jest taki dobry to dlaczego jest przymusowy?

C
Czytelnik

Dlaczego nie doprowadził do tego o czym teraz mówi??

k
krzyhoo1

to nic dziwnego, że wielkie wyzwania leżą odłogiem i nikogo nie interesują

z
zgrzyt

Tusk to oszust a nie PR, i to jeden z większych, czego on nie obiecywał, udawał liberała, a to prostak bez wiedzy, zwykły cwaniak

l
liberał

Myślałem, że jestem odosobniony w tym kraju. Może Pan założy jakąś partię?

W
WP.

Rząd ryżego łgarza odtrąbił sukces, którego nie było - KE podała, że jej stanowisko w sprawie odliczania kosztów reformy emerytur od długu i deficytu zasadniczo się nie zmieniło w stosunku do propozycji z września. Polski rząd ogłosił porozumienie w tej sprawie w wyniku piątkowej rozmowy szefa KE z premierem Donaldem Tuskiem.
- W istocie nie ma nic szczególnie nowego - powiedział w poniedziałek rzecznik KE ds. gospodarczych i walutowych Amadeu Altafaj Tardio, pytany podczas konferencji prasowej, czym zobowiązania KE z piątkowej rozmowy telefonicznej różnią się od stanowiska KE z 29 września, wówczas ocenionego przez polski rząd jako "niewystarczające".
- Wyraźniej podkreślamy, że będziemy elastyczni. Jeśli to upewnia kraje członkowskie, to jesteśmy skłonni to zrobić i wyrazić. Jeśli to może pomóc uzyskać porozumienie, na czym KE zależy, to zrobimy to - powiedział Altafaj Tardio. W ten sposób tłumaczył, dlaczego Barroso zdecydował się wysłać do Tuska list z potwierdzeniem wyników rozmowy.
Jak powiedziały źródła PAP, list został już wysłany.
- Zważywszy różnice w systemach emerytalnych w UE i biorąc pod uwagę specyficzne cechy różnych systemów stworzonych przez różne reformy i ich możliwy ważny wpływ na finanse publiczne, wszystkie systemy emerytalne powinny być z bliska oceniane, kiedy podejmowane są decyzje w kontekście procedury nadmiernego deficytu, włączając w to zgodność z kryterium długu publicznego. Kryteriami na podstawie których taka ocena będzie przeprowadzona są, między innymi, struktura systemu emerytalnego w odniesieniu do własności aktywów i zagrożeń związanych z wypłacaniem przyszłych emerytur i wpływem na stabilność finansów publicznych - napisano w uzyskanym przez PAP liście.
"Tak jak to przedyskutowaliśmy, powyższe zasady zostaną ujęte w zrewidowanym kodeksie postępowania wdrażającym Pakt Stabilności i Wzrostu" - zapewnił Barroso w liście.
Amadeu Altafaj Tardio wyjaśnił, że KE gotowa jest elastycznie oceniać sytuację budżetową krajów, które tak jak Polska przeprowadziły reformy emerytalne. - Oceniając, czy kraj powinien zostać objęty procedurą nadmiernego deficytu, to w przypadku kraju, którego deficyt będzie przekraczał 3 proc., ale będzie jednak bliski tym 3 proc., reformy systemów emerytalnych będą brane pod uwagę. Trzeba będzie oczywiście uzasadnić, że odejście od wartości referencyjnej (3 proc. PKB) wynika z tych reform. I podkreślam, że oczywiście to dotyczy krajów, których dług sytuuje się poniżej 60 proc. PKB - powiedział rzecznik KE. - Ta tymczasowa elastyczność będzie się stosować do krajów z długiem poniżej 60 proc. PKB".
Podkreślił, że nie ma mowy o "zmianie standardów księgowych wykorzystywanych przez Eurostat", a elastyczność w ocenie kraju ma charakter "tymczasowy". Nie sprecyzował zakresu tej elastyczności w liczbach albo procentach PKB. - Konkretne cyfry będą stanowiły część oceny wpływu reform emerytalnych - powiedział.
Nie chciał też bezpośrednio komentować informacji podawanych w Warszawie, że Donald Tusk uzgodnił w piątek z Barroso porozumienie, że koszty reformy emerytalnej nie będą wliczane do długu i deficytu publicznego.
- W ciągu ostatnich czterech dni Polsce udało się przekonać Komisję Europejską do odliczania kosztów reformy emerytalnej do długu publicznego i deficytu sektora finansów publicznych. KE deklaruje, że określi wspólny dla wszystkich krajów UE (które przeprowadziły reformę emerytalną - PAP) mechanizm i zostanie on zapisany w Pakcie Stabilności i Wzrostu, który będzie rewidowany w przyszłym roku - mówił w piątek wiceminister finansów Ludwik Kotecki.

p
podatnik

Pan Balcerowicz miał szansę zrobienia porządków, wystarczyło ogłosić bankructwo PRL'u, wstrzymać wszystkie świadczenia pochodzące z tamtego okresu i dopiero wprowadzić reformę finansów III RP.

m
myslacy

Robol a nie myslales by przerobic sie na mydło? Byłby jakis pozytek z ciebie. Zamiast pieprzyc takie farmazaony.

t
też opozycjonista

Cieszę się, że w tym kraju są jeszcze normalnie i trzeźwo myślący ludzie. ja też straciłem dawno cierpliwość to toflonowego i wiecznie uśmiechnietego PRowego premiera. Tylko nie wiem jak się pozbyć tych wyżelowanych PRowców z otoczenia rządu. Chyba tylko za pomocą kartki wyborczej. Cała nadzieje w tym, że niemiecka gospodarka się rozruszała i za chwilę uwolnią tam rynek pracy.
Od tego "zielono wyspowego" szaleńca - premiera może nas chyba tylko uratowac jakaś nowa siła polityczna np. Palikot z Ruchem Autonomii Śląska, bo tylko oni chcą coś zrobić zanim będzie za pózno.

Dodaj ogłoszenie