Gudzowaty: Polacy cierpią na powszechną nonszalancję. Ona nas zgubi

Agaton Koziński
Aleksander Gudzowaty
Aleksander Gudzowaty Bartek Syta/Polskapresse
- W Polsce nie przywiązuje się odpowiedniej wagi do pracy zawodowej. Przed wojną można było zegarki regulować na podstawie rozkładu jazdy pociągów i chwili przyjazdu składów. Dziś to niemożliwe. Nonszalancja w dużej mierze przyczyniła się także do katastrofy smoleńskiej - mówi przedsiębiorca Aleksander Gudzowaty w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

W Polsce właśnie trwa dyskusja o słabej jakości infrastruktury kolejowej. Niedawno emocje rozpalały brak dróg i autostrad, cały czas - mimo wielu zapowiedzi - nie udało nam się zdywersyfikować dostaw gazu. Czemu przez ponad 20 lat nie udało nam się rozwiązać tak wielu problemów infrastrukturalnych?
Dla mnie to przejaw nonszalancji, dowód na to, że w Polsce nie przywiązuje się odpowiedniej wagi do pracy zawodowej. Przed wojną można było zegarki regulować na podstawie rozkładu jazdy pociągów i chwili przyjazdu składów. Dziś to niemożliwe. Przejawów tego zjawiska widać zresztą więcej. Przecież nonszalancja w dużej mierze przyczyniła się także do katastrofy smoleńskiej.

Co Pan rozumie pod słowem "nonszalancja"? Lekceważenie obowiązków?
Nie, bardziej brak odpowiedzialności. Nie jesteśmy gotowi ponosić konsekwencji za własne działania.

Kogo to dotyczy? Nieodpowiedzialny jest dróżnik czy szef PKP? A może minister, który go wyznaczył na to stanowisko?
Wszyscy. Tak zachowują się wszyscy Polacy. Proszę zwrócić uwagę, ile wysiłku musieliśmy włożyć w budowę nowych dróg - ale już dzisiaj widać, że właściwie wiele z nich jest nierównych. To kolejny przykład na lekceważenie obowiązków. Być może są głębsze przyczyny takiego stanu rzeczy, na przykład kradną cement z budowy, a braki uzupełniają piaskiem i stąd tak szybko robią się nierówności. Ale nawet jeśli tak jest, tym bardziej dowodzi to całkowitego braku etosu pracy. I to właśnie sprawia, że właściwie nie ma w kraju dziedziny, w której nie musimy zmagać się z jakimiś problemami. Nie skorzystaliśmy właściwie z rewolucji 1989 r. Zmiany w kraju idą bardzo ślamazarnie. Dam przykład.

Słucham.

W Polsce musimy poprawić wszystko, na razie nic nam nie wychodzi. Owszem, kraj jest coraz ładniejszy - ale nie są to zmiany optymalne. W tym czasie mogliśmy osiągnąć więcej

Od kwietnia mocno w górę pójdą ceny gazu. Tymczasem wcale nie musiało do tego dojść. Wystarczyłoby, gdyby zrealizowano mój pomysł budowy połączenia gazowego Bernau - Szczecin, o którym mówiłem już kilkanaście lat temu. Ona by nam pozwoliła wtedy podłączyć się do sieci przesyłowych w Niemczech oraz Unii Europejskiej i w ten sposób uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Nikt jednak tej inwestycji nie pozwolił przeprowadzić. Zamiast tego mieliśmy budować połączenie gazowe z Norwegią. Dużo mówił o tym zwłaszcza premier Buzek - problem w tym, że on tylko mówił. To było typowe baju, baju, nie sądzę nawet, aby on w to wierzył. Tak naprawdę żaden ruch nie został zrobiony w kierunku choćby rozpoczęcia tej budowy.

Ówczesny minister gospodarki Piotr Woźniak opowiadał mi, że to rząd Leszka Millera unieważnił te plany.
Już sam pomysł budowania tego połączenia był kuriozalny - zakładał bowiem, że Norwegowie nie będą mogli dogadać się z Rosjanami odnośnie do cen i stworzyć wspólnego monopolu. Poza tym ten planowany rurociąg miał mieć ok. 600 km długości. Tymczasem proponowane przeze mnie połączenie miałoby niecałe 30 km długości - i podłączyłoby nas do zasobów gazowych w całej Unii. W końcu nie powstało jednak nic i dziś jesteśmy uzależnieni niemal całkowicie od dostaw z Rosji. O czym to świadczy? O tym, że nam nic nie wychodzi. Tak samo jest z pociągami, drogami, trakcjami elektrycznymi, które nieustannie zagrażają dużymi wyłączeniami prądu. Nic nam nie wychodzi.

Bez przesady, nie od razu Kraków zbudowano. A Polska jako jedyna w Unii Europejskiej zachowuje w ostatnich latach przyzwoity wzrost gospodarczy.
Tak, procenty nam wychodzą. Ale ja mówię o jakości życia w Polsce.

CZYTAJ TEŻ:
* Gudzowaty: Umowa na dostawy gazu z Rosji to nowa Targowica
* Eichelberger: Polacy cierpią na syndrom ofiary szlachetnej. Uzurpują sobie pozycje Chrystusa Narodów
* Frasyniuk: Polakom wmawia się, że jesteśmy najlepsi na świecie. Głupiej kampanii przewodzi Rostowski

Bardziej dyskutujemy o tym, czy szklanka jest do połowy pełna, czy do połowy pusta. Pan widzi pustą.
Ale ja wcale nie twierdzę, że kompletnie nam nic nie wychodzi. Sporo rzeczy nam się udało. Ale w tym czasie można było osiągnąć dużo więcej, nie wykorzystaliśmy optymalnie naszych możliwości. Owszem, buduje się nowe drogi, ostatnio coraz więcej - ale one są od początku nierówne. Nie można było tego zrobić od razu lepiej? Właśnie to jest problem. Zadowalamy się przeciętnością, byle czym. I to konsekwencja także stylu działania naszych polityków.

Polityk, bo minister Michał Boni, także diagnozuje problem, który Pan przed chwilą przedstawił. On opisuje go jako rezultat naszych doświadczeń historycznych i podkreśla, że dzięki nim Polacy mają silnie rozwinięty kapitał przetrwania będący dziedzictwem zaborów, wojen i komunizmu. W Polsce natomiast brakuje nam kapitału intelektualnego potrzebnego do rozwoju.
Sam Michał Boni musiał zapłacić cenę za swoje przetrwanie. Ale też u nas ewidentnie brakuje etosu rozwoju, przez co jesteśmy jeszcze przez długi czas skazani na bylejakość. Ale nie znaczy to, że nie mamy szansy. Powinniśmy ją podjąć, próbować wykorzystać. To jest jednak trudne, bowiem Polacy sami siebie lekceważą. Proszę posłuchać, w jaki sposób oni się do siebie odnoszą, jak ze sobą rozmawiają. Przecież tak nie wolno! To już ostateczny upadek. Ale to nie wszystko. Proszę zwrócić uwagę, jakie tematy nam podrzucają politycy i media.

Głównie dyskusje o polityce.
Tak pan uważa? To jak wyjaśnić to, co się działo na przykład z tragedią w Sosnowcu. Śmierć należy uszanować, najlepiej smutkiem i ciszą - tymczasem media przez tydzień tłukły na okrągło o małej Madzi. Tak samo było z przejęzyczeniami minister Muchy, wszyscy o tym nieustannie mówili. A przecież jest tyle ważniejszych kwestii. Na przykład cena gazu. Gdyby było połączenie Bernau - Szczecin, Rosjanie nie odważyliby się tak bardzo jej podnieść. Tak się nie stało. Ale nikt nie zadaje pytania: jak to było możliwe, mimo że wyraźnie uderza to w interes ludzi.

Minister skarbu Mikołaj Budzanowski niedawno powiedział, że ceny zapisane w kontrakcie z Gazpromem są nie do zaakceptowania. Sprawę zaczął rozpatrywać Sąd Arbitrażowy.
Czemu tego nie mówił, gdy kontrakt był negocjowany w 2009 r.?

Wtedy nie był ministrem.
Nie wiem, kto ten kontrakt negocjował - ale wiem, że wynegocjował źle. Przy takich rozmowach należy wymagać spełnienia specjalnych kryteriów, najczęściej wynajmuje się do nich specjalistów. Ale u nas tego zabrakło. To jest właśnie to lekceważenie, o którym mówiłem wcześniej. To jest ta choroba społeczna, która grasuje w Polsce, brak szacunku dla siebie i kraju.

Wygląda na to, że już niedługo uda nam się uporać z uzależnieniem od rosyjskiego gazu. W 2014 r. będziemy mieć gazoport, jest szansa, że za kilka lat także gaz z łupków. Czy można to uznać za zwiastun nowej jakości w myśleniu władz?
To żaden zwiastun. To wymuszone podnoszenie jakości. W tych działaniach nie widać strategicznej wizji, tylko szukanie na siłę jakiegoś rozwiązania. To zawracanie Wisły kijem.

Rozmawiamy już pół godziny i mam wrażenie, że Pan wszystko widzi w czarnych barwach, żadnego choćby światełka w tunelu.
Nie, widzę światełko. Wiem, co trzeba zrobić, by poprawić sytuację.

Co?
Zacząć wszystko od nowa.

Rozmawiał Agaton Koziński

Cały wywiad przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Gudzowaty: Umowa na dostawy gazu z Rosji to nowa Targowica
* Eichelberger: Polacy cierpią na syndrom ofiary szlachetnej. Uzurpują sobie pozycje Chrystusa Narodów
* Frasyniuk: Polakom wmawia się, że jesteśmy najlepsi na świecie. Głupiej kampanii przewodzi Rostowski

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
di.em
czy 30 km czy 3 metry, na ten rurociąg z Niemiec nie zgadzali się pułkownicy z GRU i nie mógł zostać zbudowany.
b
bona memoria
To taki biznesmen z podziału nomenklaturowego. Po kilku tłustych latach szybko wrócił do parteru. Może go Kaczyński wypromuje na nowo, bo przecież L.K. został prezydentem tylko dlatego, że Gudzowaty (pupil SLD) odpuścił mu proces o obrazę, który wygrałby w cuglach i zablokował start Kaczyńskiego. Nie żal mi tego farbowanego lisa.
W
Wikta
Ma czesciowo racje ale najwieksza nonszalancie maja politycy majacy obywateli w d
m
marc
W 100 procentach zgadzam się z Panem
d
długo_pis
jak widac milczenie jest zlotem...
R
Realista
Możecie zaklinać rzeczywistość ale ten facet ma rację ponieważ Polską rzadzą miernoty otoczone tzw BMW. Taka sytuacja wynika z tego iż dochodzenie do władzy u nas wynika z festiwalu obietnic i rozdawania plemiennych przywilejów za które poźniej My wszyscy płacimy.
p
polo
Hej, matołki ! Macie tylko jeden komputer? Taka posucha?
A może to jednak tylko jeden matołek o kilku ksywkach?
Y
YJK
"Pospólstwo w Polsce ludzką tylko postawą od nierozumnych się różni zwierząt... jest bałwochwalcze w ostatnim stopniu...
Wszystko zwala na Boga, od którego nieustannych chce cudów... Oto takie są skutki bałamutnej nauki duchownych..."
ks. Stanisław Staszic (1755-1826)

"Polsko, Twa zguba w Rzymie"
Juliusz Słowacki (1809-1849)
p
pablo55
Zamilcz , wstydu oszczędź. pan to na końcu powinien pouczać.
p
pablo55
Zamilcz , wstydu oszczędź. pan to na końcu powinien pouczać.
K
KMB
Wszyscy wiemy , ze tak jest... i ... nic! I tak juz niestety bedzie. Zgroza! Polski ciemnogrod jest z siebie dumny.
P
Poirytowany
Nic! Kompletne zero. W gębie tylko wszyscy są mocni i w teorii.
p
polo
przez innych wolność, demokrację i pokaleczył się tym darem niczym małpa brzytwą.
Głupota otumanionego plebsu była i jest groźna, o czym Wolni Polacy mają okazję przekonać się najbardziej w ostatnich sześciu latach.
Dodaj ogłoszenie