Grzegorz Schetyna coraz silniejszy. Nie boi się być konkurentem Tuska

Joanna Miziołek
Grzegorz Schetyna doskonale wie, że partię można zmienić, przekonując do siebie regiony
Grzegorz Schetyna doskonale wie, że partię można zmienić, przekonując do siebie regiony Bartek Syta/Polskapresse
Grzegorz Schetyna jest wciąż skuteczny. Buduje swoją siłę zarówno w regionie Dolnego Śląska, jak i centralnie jako szef Komisji Spraw Zagranicznych. Oto dzień rywala Donalda Tuska - pisze Joanna Miziołek.

Blady strach padł na schetynowców zaraz po tym, jak Donald Tusk otwarcie nazwał Grzegorza Schetynę konkurentem. Kiedy żegnał się z fotelem, a zarazem pokojem marszałka Sejmu, tuż przed rozpoczęciem nowej kadencji zaprosił do swojego gabinetu kilku sprzyjających mu polityków Platformy. Na spotkaniu był Rafał Grupiński, Jarosław Gowin, Andrzej Halicki i Stanisław Gawłowski. Frakcja schetynowców żaliła się wspólnie na ciężki los byłego marszałka Sejmu. Nagle dostali cynk, że korytarzem idzie Donald Tusk i kieruje się do gabinetu Schetyny. Jak wieść niesie, jeden ze schetynowców Stanisław Gawłowski, który dotąd nie był kojarzony z jego frakcją, a nadal nie chciał być z nią identyfikowany, dostał ataku paniki. I nagle schował się do szafy.

Sam Schetyna zszokowany zachowaniem kolegi miał się niemal tarzać ze śmiechu, podobnie zresztą jak inni zgromadzeni w jego gabinecie politycy. Tak historia nie zniechęciła polityków do dalszych spotkań z największym partyjnym rywalem Donalda Tuska. Te organizowane są nadal, w budynku G, gabinecie przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych. Teraz spotykają się już bez obaw. Sprawdziliśmy, jak dziś wygląda dzień z życia Grzegorza Schetyny. Oto on. - Jestem Grzegorz, mieszkam we Wrocławiu, rano myję zęby. Nie planuję politycznego przewrotu. Moje życie jest nudne - z ironicznym uśmiechem mówi "Polsce" Grzegorz Schetyna, gdy pytamy go o to, jak wygląda jego codzienność w politycznym cieniu.

Życie obecnego szefa komisji spraw zagranicznych wcale nie jest nieciekawe, o czym przekonują nas zaprzyjaźnieni z nim rozmówcy. - Skutecznym można być wszędzie, nie tylko w centrali. Warto być aktywnym w regionie. A Grzegorz zajmuje się partią na Dolnym Śląsku - mówi "Polsce" Andrzej Halicki. W końcu Platforma budowana była na początku od regionów i tylko stamtąd może przyjść zmiana. A jak zdradza nam nasz inny rozmówca Paweł Piskorski, Schetyna nie przepada za stolicą, nigdy nawet nie rozważał przeprowadzki. Zresztą podobnie jak premier. - Kiedyś śmiali się razem z Donaldem, że nie mogą zrozumieć, jak ludzie mogą mieszkać w Warszawie, bo przecież tu się nie da żyć. A Schetyna mówił, że w Warszawie lubi tylko mnie. To już na pewno się zmieniło - mówi "Polsce" Piskorski.

Przekonuje, że wcale nie dziwi się, że były marszałek Sejmu nie przeprowadził się do Warszawy. - Miałby siedzieć w wynajętym mieszkaniu tylko po to, by śledzić pasek TVN i czekać, czy coś złego nie stało się Tuskowi - pyta były polityk Platformy. Dosyć powszechną opinią w PO jest, że na razie Grzegorz Schetyna wziął na przeczekanie do momentu, aż okoliczności wywrócą Donalda Tuska. W jaki sposób? Wykorzystuje instrumenty, które z drwiną na ustach powierzył mu premier. Nawet podczas konferencji prasowej usiłował sobie przypomnieć, czego szefem został były marszałek Sejmu. Przez schetynowców zostało to odebrane jako kolejna próba upokorzenia partyjnego konkurenta. - Tusk doskonale wiedział, że Grzegorz nie zna się na polityce zagranicznej. To było dla niego zupełnie nowe terytorium. Ale że Schetyna jest człowiekiem inteligentnym, otoczonym PR-owcami, którzy od czasów MSWiA dbają o jego wizerunek, to prezentuje się jako pseudomerytoryczny specjalista - mówi jeden z naszych informatorów. Ostatnio w Sejmie wystąpił na konferencji w sprawie przyznania Alesiowi Biełackiemu nagrody dla obrońców praw człowieka. Pokazując się mediach, zaznacza swoją pozycję w mediach. Ale oczywiście nie tylko tam. Bo co istotniejsze, utrzymuje swoje niemałe wpływy w regionach, szczególnie na Dolnym Śląsku. - Dziwi mnie, że po aferze z Sobisiakiem, prezydentem Wałbrzycha, Schetyna nadal jest liderem regionu. Z jakiegoś powodu Tusk go z niego nie usunął. Co spowodowało, że ludzie Grzegorza wciąż przy nim są - mówi Paweł Piskorski. I dorzuca, że pewnie wracając z posiedzeń Sejmu do Wrocławia, Grzegorz Schetyna wyjmuje z szuflady swoją laleczkę voodoo i wbija w nią kolejne szpilki. A podczas tygodni parlamentarnych spotyka się z gronem zauszników. Szczególnie, że im trudniejsze czasy przychodzą, tym mocniej rośnie wiara w możliwość przewrotu w partii. Jeden z naszych informatorów twierdzi, że swoją taktykę z byłym marszałkiem Sejmu wciąż uzgadnia Jarosław Gowin.

- Te ciągłe sprzeczności w prowadzeniu resortu między ministrem sprawiedliwości a premierem wynikają z uzgodnień ze Schetyną - twierdzi jeden z polityków Platformy. I upatruje w tym gronie mnóstwa spisków. Ale dzień Grzegorza Schetyny nie jest przepełniony jedynie polityką. Jest też czas na życie prywatne i hobby. Ze sportu to wciąż koszykówka i piłka nożna. Tej ostatniej aktywności nie dzieli z Donaldem Tuskiem. - Premier nie gra już w piłkę. Chyba mu się znudziło - mówi polityk Platformy. Nasz drugi rozmówca idzie o krok dalej: - Tusk czuje, że już nikomu nie może zaufać, dlatego nie organizuje spotkań dawnego zespołu nawet podczas meczów piłki. Raz już się sparzył na jednym z graczy, panu Julke, który go nagrywał. Teraz jest bardzo ostrożny - mówi nasz informator. Tak więc w piłkę nożną Grzegorz Schetyna gra ze znajomymi z Wrocławia. Poza sportem wciąż do jego zainteresowań można zaliczyć historię. Wychodząc w środę z Sejmu, zaczepił jednego z dziennikarzy i zapytał : - A czytał pan książkę o Banderze? Niesamowicie opisane. Prawda? - uśmiechał się, wspominając dzieło.

Jak zdradza nam jeden z polityków, który był kiedyś blisko przy Schetynie, byłego marszałka Sejmu najbardziej interesuje historia powojenna, taka sprzed 20, 30 lat. Podobno polityk Platformy na co dzień jest ciepłym, rodzinnym człowiekiem. Jak opisywało kolorowe czasopismo "Viva", w domu Grzegorz Schetyna jest inny niż na scenie politycznej. Bawi się z psem, przeprowadza z córką ojcowskie rozmowy, lubi poleżeć na kanapie w salonie przestronnej willi na peryferiach Wrocławia. Ten obraz jednak tak bardzo nie pasuje do politycznego lidera, który zdaniem polityków PO z łatwością eliminował swoich wrogów.

- Dla mnie ten dom to azyl. Wracam tu i staram się zostawić politykę za drzwiami - mówił kolorowemu czasopismu Schetyna, gdy był jeszcze szefem MSWiA. Mówił, że polska polityka robi się brutalna i w rodzinie szuka odskoczni. Ten wywiad pokazał jedno. Grzegorz Schetyna potrafi odnaleźć się w każdych warunkach. Jeśli potrzeba, potrafi pokazać się w kolorowym piśmie jako miły, dbający o dom, córkę i żonę mężczyzna.

Dziś ten wizerunek znów może być potrzebny. Szczególnie jeśli Grzegorz Schetyna zdecyduje się otwarcie wystąpić przeciwko Donaldowi Tuskowi.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polo
I nich się k...... POwybijaja !!!!!!!!
Dodaj ogłoszenie