Grzegorz Puda: Każdemu ministrowi rolnictwa życzę takiego wzrostu budżetu

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny
Fot. Adam Jankowski / Polska Press
Udostępnij:
- Środki europejskie z WPR na polskie rolnictwo nie są zagrożone. Ale proszę pamiętać, że bardzo wiele zapowiedzi, które w ramach Polskiego Ładu dla polskiej wsi zostały ogłoszone opiera się o budżet państwa. – mówi minister rolnictwa i rozwoju wsi Grzegorz Puda.

W dniu, w którym rozmawiamy pod budynkiem ministerstwa odbywa się kolejna demonstracja. Po roku sprawowania urzędu nie ma Pan wrażenia, że proces zarządzania resortem rolnictwa w Polsce zawsze odbywa się od protestu do protestu?
Sytuacja z pewnością jest inna niż ta przedstawiana w niektórych mediach. Faktycznie, kiedy obejmowałem urząd ministra, to w Polsce odbywały się protesty. Różne akcje organizowało wiele związków i organizacji, ale przez cały rok 2021 demonstracje były organizowane właściwie tylko przez jedno stowarzyszenie, które ma ambicje być partią polityczną i dlatego robi wokół siebie szum. Jeżeli chodzi o współpracę z pozostałymi organizacjami rolniczymi rok 2021 upłynął spokojnie w ramach rzeczowych i merytorycznych rozmów. Wiele postulatów, które zostało zgłoszonych przez rolników zostało już zrealizowanych. W związku z tym myślę, że teza, o której pan mówił, to z pewnością pewne przekłamanie.

Można spotkać się z głosami, że trudno się Panu dogadać z rolnikami.
To też jest przekaz tej jednej organizacji, o której wspominałem. W okresie od maja, czyli od momentu, kiedy mogliśmy ponownie zacząć spotykać się z rolnikami po kolejnej fali pandemii, osobiście odbyłem ponad 60 spotkań wyjazdowych w gospodarstwach, w których uczestniczyli rolnicy. Mieliśmy też ponad 300 spotkań tutaj u nas w ministerstwie. Zarzuty, że nie spotykałem się z rolnikami są absurdalne. Zresztą wynikiem tych wszystkich rozmów jest Polski Ład dla polskiej wsi konsultowany często twarzą w twarz z rolnikami w ich gospodarstwach.

Pieniądze, które miały trafić do Polski w ramach środków z Unii Europejskiej na pewno dotrą do rolników? Komisja Europejska dalej nie zatwierdziła polskiego Krajowego Planu Odbudowy po pandemii koronawirusa.
Podczas ostatniego spotkania z europejskim komisarzem ds. rolnictwa i rozwoju Januszem Wojciechowskim usłyszałem, że środki europejskie na polskie rolnictwo nie są zagrożone. Ale proszę pamiętać, że bardzo wiele tych zapowiedzi, które w ramach Polskiego Ładu dla polskiej wsi zostały ogłoszone opiera się o budżet państwa. W tym choćby rezerwa celowa w postaci 3 miliardów złotych jako fundusz gwarancyjny na wypadek klęsk na wypadek i sytuacji nadzwyczajnych związanych również ze zmianami klimatu.

Czy są jakieś projekty, których w ciągu pierwszego roku w roli ministra rolnictwa jeszcze nie zdążył Pan zrealizować?
Tu z pewnością mogę wspomnieć o ustawie o rodzinnych gospodarstwach rolnych tzw. RGR-ach. Udało mi się skierować tę ustawę do prac w rządzie, został jej nadany bieg, ale nie została jeszcze przyjęta przez parlament, więc w tym sensie nie zdążyłem.

Gdy obejmował Pan fotel ministra rolnictwa mówiło się o Panu jako jednej z twarzy projektu tzw. piątki dla zwierząt. Czy Sejm może do niego wrócić?
Tematu nie ma i myślę, że ten rok wybitnie to pokazał.

Co w takim razie udało się zrobić?
Zabezpieczyliśmy środki finansowe na funkcjonowanie rolnictwa w tym roku i jest to historycznie największy wzrost, którego życzę każdemu ministrowi. W przyszłym roku na polskie rolnictwo przeznaczymy prawie 20% więcej środków niż było to w tym roku, czyli prawie 10 miliardów złotych więcej. To naprawdę bardzo dużo pieniędzy, które będą przeznaczone m.in. na dopłaty do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt, dopłaty do paliwa rolniczego, wsparcie dla producentów trzody chlewnej, zwalczanie chorób zakaźnych, czy wsparcie polskiego przetwórstwa.

Przetwórstwo przejdzie z rąk wielkich podmiotów zagranicznych do małych polskich firm?
Naszym celem jest doprowadzić do odbudowy lokalnych małych ryneczków. Przeznaczymy 4,5 miliarda złotych dla rolników, którzy sami produkują i sami przetwarzają, ale z drugiej strony te pieniądze również będą pomagały w zakupie środków transportu, czy budowę lokalnych ryneczków oraz dużych centrów logistycznych i przechowalniczych. Ułatwimy też eksport polskich produktów, w tym celu tworzymy nasze rolnicze oko na świat, czyli rolniczy agroport.

Co z emeryturami dla rolników?
Podczas moich rozmów z rolnikami ta kwestia pojawiała się wielokrotnie. Z tym problemem mierzyło się też wielu moich poprzedników. Cieszę się, że udało mi się zaproponować w ustawie o RGR konkretne rozwiązania w tym temacie. Rolnicy uważają, za niesprawiedliwe to, że mieszkańcy miast przechodzący na emeryturę mogą prowadzić dodatkową działalność zarobkową, a rolnicy, którzy chcą przejść na emeryturę nie mogą prowadzić dalej swojego gospodarstwa i muszą je zdać komuś innemu, czy skarbowi państwa. Rozwiązanie, które proponujemy jest bardziej solidarne. Dajemy możliwość dalszego prowadzenia działalności rolniczej tym, którzy przechodzą na emeryturę.

Dużym problemem pozostaje walka z ASF.
Pierwszy raz stworzyliśmy strategiczny program walki z ASF. Przeznaczymy na to w tym roku 200 milionów złotych, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, to tych środków będzie więcej. Chodzi tu m.in. o wyrównywanie bardzo niesprawiedliwych cen obniżanych z powodu znalezienia się gospodarstwa w tzw. czerwonej strefie. Zapewniamy też rozwój tych gospodarstw w przyszłości, aby nie patrzeć wyłącznie na to, co się dzieje dzisiaj, ale również na to, co będzie po przejściu ASF. Myślimy strategicznie. Rolnicy będą mogli skorzystać z dofinansowań i tutaj bardzo ważnym programem jest program modernizacji. Rolnicy będą mogli sięgać aż do 900 tysięcy złotych na przywracanie produkcji trzody chlewnej.

Wspomniał Pan o bardzo niskich cenach żywca w skupach. Czy można to tłumaczyć jedynie wzrostem cen paliw i inflacją? Mięso w sklepach drożeje, a rolnicy dalej dostają po 1-2 złote za kilogram wieprzowiny.
Są dwa podstawowe elementy, które mają wpływ na taki stan rzeczy – bardzo nieuczciwe wykorzystywanie możliwości zakupu przez przetwórców i pośredników według cen zupełnie nieadekwatnych do kosztów ponoszonych przez rolników oraz problem z brakiem przetwórstwa. Dlatego również chcemy, aby sami rolnicy mogli stać się przetwórcami. Dlatego konieczna jest odbudowa lokalnego przetwórstwa.

Jednak rolnicy narzekają, że muszą wybijać zdrowe świnie. Z kolei myśliwi twierdzą, że muszą dokonywać odstrzału dzików mimo że według nich to nie one są źródłem ASF. Może musimy nauczyć się jakoś inaczej radzić z tą sytuacją?
ASF nie jest problemem tylko w Polsce, to kwestia dotycząca całej Europy. Wszyscy chcemy znaleźć środki, aby przeciwdziałać skutkom tego wirusa. Jednak z pewnością nie mogę zgodzić się z tezą, że to nie dziki są jednym z wektorów, które przenoszą ASF. Oczywiście są też inne, niemniej to właśnie dziki są najczęstszą przyczyną bezpośredniego przenoszenia wirusa. I tu wielki apel do myśliwych, aby zamiast wymyślać różne teorie pomogli nam w zwalczaniu ASF w Polsce. W odróżnieniu od rolników myśliwi – prowadząc oczywiście bardzo ważną rolę w naszej gospodarce – działają hobbystycznie i robią to w ramach spędzania swojego wolnego czasu. Natomiast rolnicy prowadzą podstawową produkcję, z której żyją i którą zabezpieczają żywnościowo wszystkich Polaków. Zapewniają Polsce bezpieczeństwo żywnościowe. W rozmowach z Polskim Związkiem Łowieckim podkreślamy często, że bez rolników także i myśliwi nie będą mieli co jeść.

Organizacje branżowe informują o tym, że rolnicy przetrzymują zboże w magazynach nie chcąc pogodzić się niesymetrycznym wzrostem cen nawozów. Jakim problemem dla polskiego rolnictwa może okazać się szalejąca inflacja?
Cena nawozu jest bezpośrednio związana z ceną gazu, a mamy w całej Europie do czynienia z dużym kryzysem energetycznym związanym z wielkimi wzrostami cen gazu i prądu. Przy tym Polska jest jednym z nielicznych krajów, które jeszcze produkują nawozy. Inne kraje mają albo bardzo mocno ograniczoną produkcję albo w ogóle jej zaprzestały. Zwróciłem się do Komisji Europejskiej o to, aby jak najszybciej podjąć dyskusję na ten temat. Całej Europie może grozić kryzys żywnościowy. Z drugiej strony pamiętajmy o tym, że polskie gospodarstwa są prowadzone w sposób bardziej zrównoważony i w porównaniu do zagranicy sytuacja jest nieporównywalnie lepsza. Bez decyzji i zgody Komisji Europejskiej jakakolwiek pomoc dla polskich gospodarstw w temacie wzrostu cen nawozów będzie niedozwolona.

Te słowa wpisują się narrację polskiego rządu po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem krajowym. W ostatnim czasie wiele razy słyszeliśmy, że Polska oddała instytucjom europejskim tylko część kompetencji, ale wśród nich znajduje się właśnie polityka rolna. To znaczy, że za ewentualne problemy odpowiada Bruksela a nie Warszawa?
Jest dokładnie tak, ale – tak jak już wspominałem - proszę pamiętać o tym, że jeżeli chodzi o środki europejskie, to one już w tej chwili w nowej perspektywie w Polsce są wykorzystywane. Natomiast jeśli chodzi o wsparcie producentów nawozów, to niestety to już leży po stronie Komisji Europejskiej.

Na koniec pytanie o polską hodowlę koni arabskich. Czy powstał jakiś plan na jej odbudowę po zmianie kierownictwa w 2016 roku?
Pierwszy raz w historii stadnina w Janowie Podlaskim otrzymała dokapitalizowanie w wysokości prawie 7,5 miliona złotych. W Polskim Ładzie dla polskiej wsi wpisaliśmy też długofalowy program wsparcia dla hodowli koni. Warto podkreślić, że po wielu latach, konie dopisaliśmy na listę z bieżącą opłatą dobrostanową. Co ważne - ostatnia aukcja koni arabskich Pride of Poland okazała się naprawdę wielkim sukcesem. Sprzedaliśmy ponad 94% wszystkich wystawionych koni. Wcześniejsze aukcje koni w Europie się nie odbyły, ponieważ nawet nie było chętnych na to, aby przystąpić do tych aukcji. To najlepszy dowód na to, że hodowla w Polsce zaczyna się rozwijać. Pytanie, w którym kierunku będziemy mogli pójść dalej, gdy powstanie holding, co pociągnie za sobą zmiany właścicielskie w części stadnin. Natomiast co do tego, że hodowlę polskich koni arabskich trzeba wspierać nie mam żadnych wątpliwości.

Czy może dojść do ponownego nawiązania współpracy ze specjalistami, którzy pracowali w stadninach przed 2016 rokiem?
Uważam, że nie było tak, że 2-3 osoby były odpowiedzialne za całą hodowlę koni arabskich w Polsce. Mamy bardzo wielu doskonałych specjalistów, którzy zajmują się pracą hodowlaną i jestem pewien, że powrót do starej dobrej polskiej szkoły hodowli koni arabskich jest całkiem możliwy.

Nowe obostrzenia od 1 grudnia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie