Grzać ławę za wielką kasę. Oto sztuka

Cezary Kowalski
Cezary Kowalski
Cezary Kowalski Fot. Polskapresse
Odejść z Manchesteru United to jest dość prosta sprawa, ale trafić do takiego klubu, to jest dopiero mistrzostwo świata - powiedział kiedyś Tomasz Kuszczak po tym, jak media spekulowały, że powinien zmienić klub na słabszy i grać systematycznie zamiast grzać ławę i przyglądać się, jak gra Edwin van der Sar. Lata mijają, Holender już dawno zakończył karierę, a Kuszczak wciąż w Manchesterze United.

Ma już 30 lat i nie ma szans na rywalizację z De Geą, Amosem (roczniki 1990) i dwa lata młodszym Lindegardem. Już nawet nie siada na ławce rezerwowych, tylko wygodnie na trybunach. Ale nie odchodzi. Podobno nie chce go puścić ten złośliwy Sir Alex, podobno były konkretne oferty, podobno było tuż, tuż, podobno... Co się okienko transferowe otworzy, słyszymy tę samą śpiewkę. Kibice i dziennikarze Kuszczakowi współczują, bo to rodak, wcale nie gorszy, tylko gnębiony gdzieś na obczyźnie. A poza tym, jaki chłop ambitny. Chce walczyć o swoje, chce być numerem jeden.

Tymczasem gdyby to była chwila, można by uwierzyć w ten mit. Nie takie rzeczy nawet w najbardziej zawodowym futbolu się zdarzają. Bywa przecież, że gra słabszy, bo trener nie lubi lepszego. Tyle, że sytuacja, w jakiej znajduje się Kuszczak, jest permanentna i śmiem twierdzić, że to jest jego sposób na karierę. Być rezerwowym w dobrym klubie za wielkie pieniądze. Kuszczak cztery lata spędził w Hercie Berlin i tam nie grał w ogóle, później przez moment błysnął w West Bromwich Albion, by rozsiąść się na ławie w Manchesterze. W sumie już zatem ponad 10 lat na ławce rezerwowych wielkich klubów! Już chciałem napisać, że to prawdziwe mistrzostwo świata, ale redakcyjny kolega mnie poprawił: "Wicemistrzostwo, mistrzem jest przecież Jurek Dudek". No rzeczywiście, co prawda tylko sześć lat na ławkach rezerwowych. Ale jednak w Liverpoolu i Realu Madryt, co ma swoją wymowę. Czy możemy mieć pretensje, że zawodnicy wolą grzać ławę wśród najlepszych niż grać w słabszym klubie? Odpowiedź jest prosta. Jak na pytanie, czy wolisz zarabiać więcej czy mniej.

Obrazić się na Fergusona i odejść jest w miarę łatwo, ale przekonać kogoś, aby dał ci 40 tys. funtów tygodniówki, już znacznie trudniej. Polak rocznie może zarobić nawet 2 mln funtów. Jak odejdzie, dostanie znacznie mniej i też nie ma pewności, czy będzie numerem jeden. Zmienić klub, aby zagrać na Euro? Można próbować, jak kilku innych (Obraniak, Matuszczyk czy Brożek), ale nawet jak zostałby powołany do drużyny Franciszka Smudy to tylko... na ławkę rezerwowych. Niby do tego przedmiotu bramkarz jest mocno przyzwyczajony. Ale przecież za ławę w kadrze to nie ma nic.

Cezary Kowalski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie