Gry koalicyjne Tuska i Pawlaka: Ludowcy nie chcą firmować niepopularnych reform

Anna Wojciechowska
Marcin Obara / Polskapresse
Podwyższenie składki rentowej? PSL zgłasza swój własny pomysł. Reforma emerytalna? Ludowcy kręcą głową na zapowiedzi premiera i wychodzą z własną koncepcją. Tak jest niemal ze wszystkimi zapowiadanymi w exposé przez Donalda Tuska zmianami. Koalicjanci mają własne, naturalnie "bardziej społeczne" pomysły na te zmiany i wysyłają sygnały, że na propozycje Tuska się nie zgodzą. Tymczasem sam premier pytany o te koalicyjne tarcia ze spokojem odpowiada, że żadne poprawki do zarysowanych reform w grę nie wchodzą i - co więcej - że jest przekonany, że Platforma przeforsuje zmiany w Sejmie właśnie ze wsparciem koalicjanta.

Skąd ten spokój? O co chodzi? Politycy PO poza mikrofonem mówią, że dystansowanie się i próba odróżniania od niepopularnych społecznie zapowiedzi Tuska to tylko zwykła gra ze strony Pawlaka. - Tak naprawdę Tusk z Pawlakiem są dogadani co do wszystkich zmian zapowiedzianych przez premiera w exposé. Donald dał jednak Pawlakowi zielone światło na brykanie w mediach, tak by mógł stworzyć sobie wizerunek tego dystansującego się, bardziej społecznego - mówi w rozmowie z "Polską" jeden z polityków rządowych z Platformy. - Tu chodzi głównie o problemy Pawlaka w związku z wewnętrzną sytuacją w PSL. Wkrótce ponowne wybory na szefa, a sytuacja Pawlaka nie jest różowa - tłumaczy nam ten polityk.

Czytaj też:Arkadiusz Mularczyk: Rząd Tuska nie ma jasnej wizji rozwoju państwa

Wśród samych ludowców Pawlak rzeczywiście uchodzi za tego, który najwyżej stawia sobie przede wszystkim trwanie w koalicji z Platformą. Jego zwolennicy w partii analizują sondaże i dowodzą, że PSL i tak nie jest już partią pierwszego wyboru na wsi i nie musi trzymać się już kurczowo twardej obrony systemu KRUS. Ponadto zdają sobie sprawę, że w tym Sejmie PO ma alternatywę w postaci Ruchu Palikota czy SLD. W PSL jest też jednak spora grupa takich, którzy przekonani są, że słaby wynik w ostatnich wyborach parlamentarnych to właśnie efekt zbytniego przyklejenia się partii do Platformy uchodzącej w powszechnym odbiorze raczej za liberalną.

Najbardziej symboliczny sygnał dystansowania się od reform i zmian, które mają być wprowadzone zgodnie z zapowiedziami Tuska z exposé, wicepremier Pawlak dał w ubiegły wtorek, w dzień posiedzenia rządu, na którym przyjęto budżet. Premier Tusk szykował się do ogłoszenia tego na konferencji prasowej. Ale publicznie wyprzedził go właśnie Waldemar Pawlak. Tuż przed zapowiedzianą konferencją Tuska w KPRM zorganizował własne spotkanie z dziennikarzami w Sejmie. Konferencja miała być poświęcona strefie euro. Ale główny komunikat Pawlaka brzmiał: rezygnuję z przysługującej mi funkcji przewodniczącego komisji trójstronnej.

Czytaj też:**

Hofman: Rząd Tuska chce, żeby Polacy byli jak Indianie - w rezerwatach

**

Ludowcy próbują dystansować się od reform. Ważna jest rezygnacja Pawlaka z komisji trójstronnej

- Zaproponowałem panu premierowi, biorąc także pod uwagę opinie partnerów społecznych, żeby na przewodniczącego komisji trójstronnej pan premier wskazał osobę z Platformy. W mojej opinii najlepszy byłby pan minister Rostowski, de facto on trzyma kasę i decyduje o kluczowych rozstrzygnięciach - oświadczył Pawlak. Komisja trójstronna to miejsca zderzenia propozycji rządowych z pracodawcami i związkami zawodowymi. A wiadomo, że - jeżeli Tusk dotrzyma słowa - w przypadku choćby projektu podwyższenia i zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn - negocjacje w tej kadencji mogą być wyjątkowo trudne.

Pawlak ewidentnie nie chce legitymizować swoją twarzą niepopularnych pomysłów. I na każdy pomysł Platformy ludowcy natychmiast dorzucają jakąś osłodę. Ale choćby sprawa podniesienia składki rentowej pokazuje, że być może rzeczywiście to tylko taka gra. Z jednej strony bowiem ludowcy zwołują konferencję, by odróżnić się od Platformy i tę podwyżkę okrasić zapisem o obniżeniu składki dla pracodawców, którzy zatrudniają absolwentów uczelni wyższych, po czym sam Pawlak mówi, że to jednak propozycja Tuska jest priorytetowa.

Czytaj też:Emerytury dzielą koalicję PO-PSL. Ludowcy przedstawią swoje pomysły

Wkrótce potem zaś projekt podwyższenia składki rentowej według intencji PO wychodzi z Ministerstwa Pracy kierowanego przez polityka PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. Czy tak też będzie w przypadku bardziej drażliwych tematów jak KRUS czy wiek emerytalny? Politycy PO naturalnie poza mikrofonem przekonują, że tak. I że jeśli Tusk pójdzie na jakieś ustępstwa, to bardzo niewielkie. Jeśli naturalnie rzeczywiście premier zdecyduje się forsować zapowiedziane projekty. Bo co do tego wątpliwości wciąż pojawiają się w szeregach tak PO, jak PSL.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie