Grudniowe szkoły przetrwania

Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Tomasz Jaroński
Szkoły przeżycia wymyślili Amerykanie. Historia uczy, że pomysł powstał tuż po II wojnie światowej, w czasach konfliktu w Korei. Amerykańscy komandosi i piloci byli szkoleni na okoliczność przymusowego przebywania, na przykład po zestrzeleniu samolotu, w trudnym terenie, w nieprzyjaznych dla człowieka warunkach.

Moda na surwiwal przetoczyła się też przez rozmaitej maści korporacje, zastępując zakrapiane grzybobrania, a kilka lat temu trafiła do kolarstwa. Grudzień to znakomity czas, by zintegrować drużynę kolarską, która z pierwszymi promieniami wiosny wyruszy na szosy całego świata. Prekursorem zabaw ekstremalnych w kolarskim peletonie był Duńczyk Bjarne Riis, który ostatnio stał się nam miły, po tym jak desygnował Rafała Majkę na lidera Saxo Banku w Giro 2012. Riis organizuje dla swoich podopiecznych zgrupowania, na których niekoniecznie jeździ się na rowerze, a skacze się na spadochronie czy surfuje na desce. Majka i koledzy zaliczyli już taki camp w Izraelu.

Z duchem czasu idą też polskie ekipy. Drużyna Dariusza Banaszka BDC Marcpol przez tydzień integrowała się w Jura-cie. Były biegi po plaży i oczywiście paintball. Podobne gry kolarze CCC Polkowice realizowali z Piotrem Wadeckim w wielkopolskim Dolsku i tylko Zbigniew Szczepkowski w teamie Bank BGŻ zarządził czas relaksu u wód w Krynicy, no ale "Szczepan" pewnie w styczniu tradycyjnie weźmie swoich kolarzy na Ząb, czyli na zimowe zgrupowanie w podzakopiańskiej miejscowości.

Inny, bardziej psychiczny surwiwal przeżywał ostatnio Marek Rutkiewicz. Kolarz, który od wielu lat zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce Tour de Pologne i ciągle jest przepytywany na okoliczność - kiedy wygra nasz narodowy tour? Marek jeszcze w październiku pochwalił się podpisaniem kontraktu z zespołem NetApp, gdzie ściga się już Bartosz Huzarski. Ekipa silna, numer 1 w Niemczech, choć niewchodząca do elitarnej 18 Pro Teams. Jednak z Bartkiem i Markiem zespół mógł liczyć na dziką kartę od Czesława Langa na Tour de Pologne i zaproszenia na inne prestiżowe wyścigi. Po miesiącu okazało się, że z kontraktu nici. Niemcy twierdzą niemal, że nie wiedzą nic o transferze Rutkiewicza, a Marek powołuje się na podpisane umowy, strasząc prawnikami.

Rutkiewicz na szczęście nie został na lodzie, bo pomocną dłoń wyciągnął Dariusz Miłek, szef CCC. Wielkie wyścigi znów jednak "Rutkowi" uciekły. Co ciekawe, podobny temat powraca niemal co rok. Marek ma gdzieś powędrować, a zostaje. Czy zatem przebrzmiała afera Cofidisu (rok 2004) nadal odciska piętno na karierze Rutkie-wicza? Dziwne, bo wielu innych "zamieszanych" w cokolwiek ściga się bez kłód pod nogami.

Tomasz Jaroński

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie