Groza na Woronicza. Powód? Brak pieniędzy i perspektyw

Anita Czupryn
Bartłomiej Ryży/Polskapresse
Publiczna telewizja przypomina dziś "Titanic": orkiestra jeszcze gra, ale statek tonie. I nie widać nadziei - o kondycji TVP pisze Anita Czupryn.

Ostre cięgi dostaje telewizja publiczna od internautów za sposób relacjonowania igrzysk olimpijskich. Fani sportu zarzucają, że nie dość, że TVP nie pokazuje wszystkich występów polskich zawodników, to na dodatek transmisje często i gęsto przerywane są reklamami. Słów krytyki nie szczędzą prowadzącym, wśród których najwięcej obrywa Odeta Moro-Figurska, Zdaniem widzów, żona Michała Figurskiego na sporcie się nie zna, więc nie powinna zabierać się za komentowanie. Użytkownicy Facebooka stworzyli nawet stronę "Odeta Moro-Figurska Won Ze Studia Olimpijskiego".

Ale to jeszcze nie są problemy, które by spędzały sen z powiek zarządu TVP. Publiczna telewizja ma bowiem o wiele poważniejsze kłopoty. Z każdym kolejnym rokiem jej sytuacja finansowa coraz bardziej przypomina tonący "Titanic": orkiestra jeszcze gra, ale statek nieodwołalnie idzie na dno. I być może ta agonia potrwałaby nawet jeszcze parę lat, gdyby nie ostatnie fakty. Nie jest tajemnicą, że spółka jest na granicy płynności finansowej. - Pensje, jakie teraz otrzymujemy, pochodzą z zaciągniętego przez telewizję kredytu bankowego. TVP płaci jeszcze swoje rachunki, choć może nie zawsze na czas, może czasem w ratach. Ale żadna firma w ten sposób nie pociągnie długo. A już wiemy, że wynik finansowy na koniec roku będzie bardzo słaby - mówi w rozmowie z "Polską" dobrze zorientowany w sytuacji pracownik TVP.

Ubiegły rok telewizja publiczna zamknęła stratą 88 mln zł. Po pierwszym półroczu tego roku, o czym poinformował prezes Juliusz Braun, strata spółki przekroczyła 10 mln zł. Analitycy finansowi spółki przewidują - i są to plany optymistyczne - że strata na koniec roku wyniesie 60 mln zł. Wariant pesymistyczny zakłada jednak, że może być jeszcze gorzej - strata może wynieść, a nawet przekroczyć 100 mln zł.

Składa się na to kilka powodów. Po pierwsze: transmisja Euro 2012: koszty za licencję, które musiała płacić TVP, były dużo wyższe niż przychody z reklam. Podobnie rzecz ma się teraz z olimpiadą. - Nawet gdybyśmy sprzedali 100 proc. czasu reklamowego, i tak na olimpiadzie byśmy nie zarobili - mówi nasz informator z TVP. Po drugie: do kasy TVP z abonamentu wpłynęło w ubiegłym roku tylko 200 mln zł i jest to najniższa w historii telewizji kwota obowiązkowych, bądź co bądź, płatności, które powinni uiszczać Polacy.

Ale gwoździem do trumny telewizji publicznej mogą się okazać opłaty za cyfryzację naziemną, bo ona również znacznie podnosi stratę finansową. Tylko za emisję cyfrowego sygnału jednego kanału rocznie TVP płaci średnio 7 mln zł. Co prawda, na siebie i inne kanały zarabia Program 1 TVP, zarabia też Dwójka, ale nie zarabiają ośrodki regionalne, a tych jest 16. I nie można ich ani zlikwidować, ani sprywatyzować, bo ich istnienie gwarantuje ustawa. Chyba że politycy zmienią ustawę. A prace nad nową ustawą medialną (i jest to projekt rządowy), trwają. Tyle że propozycje i pomysły, które płyną ze strony rządu, wcale pracowników telewizji nie uspokajają.

Kontrowersje, nawet wśród mediów komercyjnych, wzbudziła wypowiedź ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, który oznajmił, że w ramach prac nad projektem brane są pod uwagę: stworzenie Funduszu Misji Publicznej, opodatkowanie prywatnych nadawców oraz wyeliminowanie reklam z TVP. Na razie decyzja o tym, który wariant finansowania mediów publicznych wybrać, nie zapadła, ale jak zapewnia minister kultury Bogdan Zdrojewski, którego resort wraz z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji, a także kancelarią premiera pracuje nad projektem, zostanie podjęta w ciągu najbliższych tygodni. Pracownicy telewizji mówią, że zlikwidowanie abonamentu i reklam, a w zamian za to otrzymanie rządowych dotacji na telewizję publiczną, to dziwna propozycja. No, bo bezpośrednio uzależniłaby TVP od rządu.

- Wygląda na to, że jest wola polityczna, aby zmniejszyć rolę, zasięg, oglądalność TVP po to, by po ewentualnie przegranych wyborach dzisiejsza opozycja nie miała możliwości zrobienia sobie z publicznej telewizji własnej tuby. A zakusy na reklamę to nic innego, jak oddanie ich rynkom stacji komercyjnych, z którymi władza ma dobre układy. Chce pokazać, że nas nie potrzebuje - mówi osoba z kręgu bliskiego zarządowi spółki. I dodaje: - Minister skarbu ani rząd nie są zainteresowani ratowaniem TVP. Ważniejsze są interesy polityczne, a nie społeczne.

Zarząd TVP chce walczyć o swoje istnienie i jest to walka na śmierć i życie. TVP szuka oszczędności wszędzie. Pensje obcięto ostatnio o 10 proc. Ale niektórym obcięto więcej. - Od dwóch lat nie dostaję premii, co oznacza, że moje zarobki rocznie są o 20 proc. mniejsze. Choć prawdą jest, że gdy jest jakaś kasa do podziału, to zwykle dostaje ją "dwór" - opowiada jeden z pracowników. Sfrustrowana załoga i związki zawodowe grożą wejściem w spór zbiorowy.

Z drugiej jednak strony, po Euro 2012 i dzięki transmisjom igrzysk olimpijskim TVP dostała duży impuls na pójście do przodu. Zyskała dużo lepszy wizerunek i miałaby szansę na nowe otwarcie. Od dwóch miesięcy "Wiadomości TVP" wyprzedzają w oglądalności "Fakty" TVN. Nikt już nie mówi też o upolitycznieniu telewizji publicznej, choć pracownicy z przekąsem wspominają, że czuło się je troszkę ze strony PSL, kiedy to jeszcze nie tak dawno były minister rolnictwa Marek Sawicki bywał częstym gościem w TVP Info. Teraz tego nie ma. Za to na przełomie roku stacja zyska dwie duże telewizyjne osobowości: Tomasza Sekielskiego i Beatę Tadlę z TVN.

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kis
Wszystko to co napisane, to totalna bzdura
k
ko
Jak TVP płaci swoim redaktorom pensje 30 - 50 tys. zł miesiecznie to i bankrutuje. Trochę umiaru!!!
o
obywatel
Żartowałem ;) Potworne to były kolejne "morderstwa" klasyków które były filarami telewizji publicznej.
Teatr TV, Wielka Gra i Stanisława Ryster, Miliard w rozumie z Weissem itd itd...
Zamiast tego wpuszczono funkcyjnych: niedoszłego prezydenta z monopolem na "dialog" Tomcia Lisa, całą zgraję bezpłciowych i sweet'aśnych Kameli, Kraśek, Gembarowskiego, Ibisza (!) itd itd

Mafia biła mafię, roszady a przy każdej wolcie za decydentami rozwijały się złote spadochrony...

Na koniec, nie może być nic lepszego niż całkowita plajta tego bagna! Dzieci towarzyszy niech spróbują poczuć ducha kapitalizmu i pozakładają firmy, pierwszy ZUSik ich postawi na ziemi ;)
S
Semen Zabuski
Bardzo słaby artykuł, oparty na jęczących ze starości cytatach (wytnij-wklej), wiedzy z trzeciej-czwartej ręki i braku refleksji autora, m.in. ta "apolityczność", która była i... nagle zanikła. Widać, dziennikarze prasowi pracują jak TVP, tzn. nie wychodzą z domu. To działanie ekonomiczne, ale nieprofesjonalne. Nie przynosi czytelnikom wiedzy, nie wnosi niczego do ewentualnej dyskusji, jaka powinna się toczyć wokół spraw publicznych. Cytowane anonimowe, konspiracyjne źródła, oceniające kluczowe kwestie z własnej, żabiej perspektywy dobijają wartość przekazu. Można rzec, jaka TVP, takie o niej publikacje. A na dole - zamiast komentarzy - zorganizowana, monopartyjna, socjotechniczna manipulacja w wykonaniu komanda z portalu wpolityce.pl.
O
OcarO
Teraz powinna ogłosić bankrutctwo kolejna kuźnia propagandy pod logo TVN. Również ta kolejna konkurencyjna do TVN, jeśli przed czasem się nie zreflektuje. Oczywiście, równocześnie do kasacji także i KRRiT! A w jakim czasie... nawet przed tymi telewizjami! A dlaczego? Z prostej przyczyny! Telewizja z prawdziwego zdarzenia, to telewizja z rozrywką, ze sportem, z edukacją, z informacją, z reklamą... Jednak ta właściwa informacja, to nie wyłącznie jakaś infantylna partyjniacka posiatkowana kapusta, to nie do znudzenia całymi dniami i od lat o „takim złym kawalerze Kaczyńskim i wściekłej zwierzynie.” Tego rodzaju telewizje należy zamknąć. Gdyż żadna osiadła w Polsce nikogo nie rozwija, lecz infantylizuje i ogłupia. Czyli wszystkie cyborgi... wygonić na kuroniówkę! Też mogą wymiatać u bufetowej z W-wy, albo pucować lakierki przy molo w Sopot lub na Polanki w Gdańsku. Jednak o zatrudnieniu za funty w Londyn trzeba zapomnieć na wieki. No chyba że kolega nauczyciel z Gorzowa Wlk. coś tam znajdzie, to może co niektórym się poszczęści. Jednak Gorzowianin co rusz zafruwa do Times, czyli sam szuka kasy. No, fajnie jest!
P
POdpis
POlacy słuchają płemieła i niepłacą abonamentu
G
Gość
Ale na ubeckich POlitruków są pieniądze.
Sekielski ,Lis nie narzekają jak sądzę...
K
Krasi
Uratować sytuację finansową TVP w obecnych realiach - ciężki przypadek. Nie słyszałem aby politycy byli dobrymi menedżerami. Tym samym w TVP nawet ktoś po 2 Harwardach nie podoła ją wyciągnąc z dołka finansowego ..
M
MAKS
Z TVP zostały wyeliminowane m.in. takie programy jak: „Misja specjalna” Anity Gargas”, „Pod prasą” Tomasza Sakiewicza, „Bronisław Wildstein przedstawia”, „Antysalon” Rafała Ziemkiewicza, „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego. Ponadto z mediów publicznych zostali usunięci m.in. Joanna Lichocka, Jacek Karnowski, Jacek Sobala, Katarzyna Hejke, Grzegorz Górny, Tomasz Terlikowski, Grzegorz Braun, Robert Kaczmarek, Dariusz Karłowicz. Tzw. nieznani sprawcy pobili dziennikarza Pawła Mitera.

Dziennik „Rzeczpospolita” został sprzedany w niejasnych okolicznościach i traci swój niezależny charakter. Cenzurowany jest nawet Internet. Media głównego nurtu mimo pozornej różnorodności w opisywaniu rzeczywistości zależne są od jednego ośrodka decyzyjnego.

Opublikowany został najnowszy raport dotyczący wolności prasy, zwany Reporters Without Borders press freedom index 2011-2012. Indeks ten określa kraje, w których prasa ma największą wolność słowa.

Na pierwszym miejscu w tym roku znalazła się Finlandia tuż za nią Norwegia, Estonia, Holandia i Austria. Na siódmym miejscu tuż za Islandią jest Luksemburg i Szwajcaria.

Polska zajęła w tym rankingu *** 24 *** miejsce.
M
MAKS
o tym, co się w Polsce rzeczywiście dzieje.

Mówię to jako człowiek niewierzący.

Dlatego Dworak (czyli Tusk) robi wszystko, żeby Polacy nie mogli odbierać Telewizji TRWAM razem z innymi stacjami na przyszłym multipleksie cyfrowym, który wkrótce będzie jedynym naziemnym sposobem odbierania telewizji!

Dziś to nowe Radio Wolna Europa dla Polaków, zastraszonych komandosami z ABW i manipulowanych "zaprzyjaźnionymi" mediami PO (określenie Andrzeja Wajdy). Nawet TVP i Polskie Radio są dziś tak samo wiarygodne, jak za czasów Gierka, czyli są tubami mafii PO-Palikot-PSL-SLD.

Pod rządami PO prawdziwą dyskusję uznaje się za nieważną i przyznaje priorytet własnym racjom przekazywanym przez media. Do społeczeństwa docierają w efekcie fałszywe informacje o tym, co dzieje się w Polsce. Źle informowane społeczeństwo nie może podejmować racjonalnych decyzji, a władza niekontrolowana patologizuje się.

Obecne władze nie traktują wszystkich obywateli jednakowo, czyli dzieli się nas na osoby pierwszej i drugiej kategorii w dostępie do rynku pracy, życia politycznego i publicznego oraz możliwości swobodnego komunikowania się i przekazywania wartości. Nie żałuje się natomiast pieniędzy na wspieranie pism i środowisk lewicowych, lewackich i liberalnych. Przypomina się sytuacja ze stanu wojennego.

Oba zbrodnicze systemy totalitarne XX wieku zwalczały wolność słowa. Hitlerowcy w całej okupowanej Europie, w tym także w Polsce, zwalczali nadawane z Londynu Radio BBC. Komuniści i bezpieka w PRL zwalczali równie bezwzględnie Radio Wolna Europa. Od tamtych totalitarnych czasów żadne radio nie było zwalczane tak brutalnie i tak bezwzględnie, jak Radio Maryja i związana z nim Telewizja Trwam.

Z mediów publicznych wyrzucono niemal wszystkich niewygodnych dziennikarzy, ograniczono możliwość rozwoju telewizji w internecie, zakazano wyborczych spotów i billboardów. Rząd chciałby zlikwidować Radio Maryja. Niezwykłe jest to, że władze wkurzyło stwierdzenie o jej totaliarnych metodach. Tymczasem, to właśnie działania w sprawie mediów ekipy Tuska spełniają klasyczną definicję państwa totalitarnego.

Gdyby nie było Radia Maryja już byśmy uwierzyli, że własnej historii powinniśmy się wstydzić, że była ona pasmem draństwa i że to nie Niemcy, ale Polacy wymordowali Żydów, w Jedwabnem i gdzie indziej, a na Wołyniu wymordowaliśmy się sami. I że Niemcy z Wrocławia i Szczecina zostali wypędzeni, a Polacy z Polacy z Wilna i Lwowa byli szczęściarzami powracającymi do ojczyzny.

Bez Radia Maryja mielibyśmy głowy tak wyprane, jak pewien znany polityk lewicy, który kilka dni temu w przypadkowej rozmowie próbował mnie przekonać, ze Gross napisał w swojej książce za mało, bo naprawdę to większość Polaków za okupacji szmalcowała.

Bez Radia Maryja Unii Europejskiej trzeba by się tylko kłaniać i nie żądać od niej niczego, żeby się wobec niej nie wstydzić. Bo Polska to jest taki mały kraj i jak małe dziecko powinna się wstydzić. Bez Radia Maryja problemy polskiej wsi znalibyśmy wyłącznie z serialu "Ranczo".

Bez Radia Maryja już byśmy wszyscy wierzyli, że katastrofę smoleńską spowodowali pasażerowie a nie KGB. To, co zostało ujawnione na temat katastrofy, zawdzięczamy dziennikarzom, i to nielicznych mediów, takich jak "Nasz Dziennik", czasami "Rzeczpospolita" albo swego czasu niektórych dziennikarzy Telewizji Trwam czy telewizji publicznej, którzy byli bezlitośnie eliminowani z tego głównego nurtu.

W ostatnim czasie daje się zauważyć ograniczanie wolności słowa w Polsce oraz likwidację niezależnych mediów.

Z TVP zostały wyeliminowane m.in. takie programy jak: „Misja specjalna” Anity Gargas”, „Pod prasą” Tomasza Sakiewicza, „Bronisław Wildstein przedstawia”, „Antysalon” Rafała Ziemkiewicza, „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego. Ponadto z mediów publicznych zostali usunięci m.in. Joanna Lichocka, Jacek Karnowski, Jacek Sobala, Katarzyna Hejke, Grzegorz Górny, Tomasz Terlikowski, Grzegorz Braun, Robert Kaczmare
p
polakjeden
Moim zdaniem powinno sie obarczyć winą prezesa TVP, to On międzyinnymi winny jest temu że swojej koleżance Smoktunowicz- Lis wypłaca co miesiąc pense w wysokości 60 000 zł. Aż nasuwa sie pytanie ile On sam zarabia. Więc nie dziwmy się że telewizja upada pod względem finansowym jeśli tak szasta się publicznymi pieniędzmi. Ciekaw jestem czy w Jego prywatnej telewizji tez by tak było. A tak na marginesie, fajnie jest rządzić się nie swoimi pieniędzmi.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Groza na Woronicza. Powód? Brak pieniędzy i perspektyw
H
Hipek
Może zmniejszyć pense takich gwiazd jak Kret (bale przy pogodzie itpodobnym) i od razu kasa sie znajdzie.
G
Gość
TVP znalazła pieniądze na KOSMICZNE gaże dla LISA, LISOWEJ, a ostatnio dowiadujemy się o 3,5 mln dla SEKIELSKIEGO - i pani pisze, ze TVP nie ma pieniędzy? A są one na funkcjonariuszy medialnych Tuska? i to na ich gaże, ze ho, ho?? Proszę nie żartować, na takie żale niech się nabierają lemingi, bo myślący ludzie widza przekręty w TVP-latformianej.

A poza tym pan Tusk swego czasu wzywał: NIE PŁAĆCIE ABONAMENTU, to niepotrzebny haracz! Faktycznie, w obliczu "osiągnięć" pana Kraśki w wiadomościach (tylko dla IDIOTÓW!), czy porannych (niby dowcipnych, za to wybitnie lizusowskich) pogaduszkach o NICZYM w TVP1, TVP2 czy TVP INFO - niepotrzebny.
p
polo
Obawiam się jednak. że ten wrzask i alarm ma inne cel.
Chodzi o doprowadzenie do sytuacji, w której Polacy po raz kolejny zostaną
zmuszeni do obowiązkowego haraczu finansowego na rzecz lewackiej TVP.
Dodaj ogłoszenie