Grecja: Nie ma porozumienia, będą kolejne wybory. I wyjście z eurostrefy

Redakcja
Udostępnij:
Z obecnej partyjnej układanki nie można stworzyć nowego rządu w Atenach. Grecja jest więc coraz bliższa nowych wyborów parlamentarnych, a co gorsza, jak twierdzi wielu zachodnich obserwatorów, coraz bliższa wyjścia ze strefy euro. Okazało się bowiem, że rozmowy na temat utworzenia koalicyjnego rządu w Grecji zakończyły się fiaskiem - pisze Kazimierz Sikorski

Rozmowy ostatniej szansy

Rozmowy ostatniej szansy mają być kontynuowane w poniedziałek, jednak bez przywódcy radykalnie lewicowej partii SYRIZA. Jeśli zakończą się bez powodzenia, Grecy znów pójdą do urn wyborczych.

Czytaj też: Grecja bliska opuszczenia euro? Kasandryczne przepowiednie i wezwania do cięć wydatków

Jeśli nie powstanie nowy rząd, Grecy pójdą w czerwcu do urn

W informacjach greckich mediów postał szum, gdyż z jednej strony padają zapowiedzi, iż prezydent Karolos Papulias będzie kontynuować rozmowy ostatniej szansy z przywódcami trzech partii, które zajęły trzy pierwsze miejsca w niedawnych wyborach parlamentarnych, a jednocześnie liderzy jednego z tych ugrupowań, czyli Koalicji Radykalnej Lewicy (SYRIZA), twierdzą, iż oni w tych rozmowach udziału na pewno nie wezmą.

Pojawiła się za to niespodziewanie zapowiedź lidera niewielkiej, umiarkowanej Demokratycznej Lewicy, a konkretnie jej lidera Fotisa Kuwelisa, który twierdzi, iż to ugrupowanie weźmie udział w rozmowach, choć wcześniej taki pomysł odrzucał.

Czytaj też: "Der Spiegel": Grecja powinna opuścić strefę euro. Trzeba dać sygnał bankrutom

Gdyby tak się stało, wtedy Demokratyczna Lewica mogłaby pełnić rolę języczka u wagi w ewentualnym rządzie koalicyjnym z udziałem konserwatywnej Nowej Demokracji i socjalistycznej partii PASOK. Te trzy ugrupowania miałyby łącznie 168 mandatów w 300-osobowym parlamencie.

Optymizm prezydenta

O możliwości sformowania szerokiej koalicji rządowej mówi cały czas prezydent Papulias. Ale to mogą się okazać plany na wodzie pisane, bo coraz częściej padają sugestie, iż Grecy w czerwcu ponownie pójdą do urn wyborczych i - jak wielu przewiduje - może to być początek wychodzenia Grecji ze strefy euro.

Czytaj też: Grecja będzie śmiać się ostatnia? "Wyjście ze strefy euro wyjdzie państwu na dobre"

Odrzucić warunki UE

Apetyt na władzę mają ugrupowania, które chcą odrzucenia przez Grecję zobowiązań zaciągniętych wobec Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w zamian za pomoc w wysokości 240 mld euro.

Gdyby takie ugrupowania zaczęły rządzić Grecją, wtedy kraj ten nie dostałby kolejnej transzy pomocy, a co za tym idzie, nie byłoby środków na wypłatę pensji oraz rent i emerytur. Bankructwo Grecji stałoby się faktem.

Grecja nie chce cięć

I Unia Europejska, i instytucje finansowe domagają się od Aten kolejnych oszczędności, i to mimo iż kraj ten już dokonał radykalnych i niezwykle dotkliwych posunięć oszczędnościowych. Obcięto wydatki z budżetu państwa, obniżono płace i emerytury, podniesiono podatki i Grecy na kolejne oszczędności mówią "nie".

Czytaj też: Grecja bliska opuszczenia euro? Kasandryczne przepowiednie i wezwania do cięć wydatków

Gospodarka grecka jest w fatalnym stanie; jak szacują eksperci, w tym roku skurczy się ona o mniej więcej 5 proc. Jeśli do tego dołoży się ponad 20-procentowe bezrobocie - a wśród ludzi młodych sięgające nawet 50 proc. - krajobraz Grecji przedstawia kraj kompletnie zrujnowany.

Stąd partie, które obstają przy przyjęciu warunków z zewnątrz, co jest gwarancją dostania kolejnej pomocy finansowej, nie mają większych szans w wyborach. I błędne koło się zamyka. Ale, na co zwracają uwagę obserwatorzy, z jednej strony, jest w Grecji ogromna niechęć do cięć i oszczędności, z drugiej strony zaś - ok. 80 proc. mieszkańców tego kraju nie chciałoby, aby Ateny opuściły strefę euro.

Czytaj też: Grecja będzie śmiać się ostatnia? "Wyjście ze strefy euro wyjdzie państwu na dobre"

W wielu europejskich stolicach wyrażana jest obawa, iż wyjście Grecji z euro zaszkodziłoby całej strefie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
Grek udaje Greka, wyleguje się na słoneczku a reszta ma płacić za ich lewiznę i kombinacje? Wała. I żaden z nich „członek euro”. Dostali na wyrost łaskę żeby ich słaba drachma nabrała jakiegoś europejskiego blasku ale szansy nie wykorzystali. Teraz niech płacą albo wywalić ich i niech sobie skorumpowane interesy sami robią.
c
cezar
Jak żyć Panie Premierze, nie dość, że krótko to i do tego jeszcze po ciemku? Wielkim zwolennikiem tzw. liberalizacji rynku energii elektrycznej dla ludności jest V-ce minister gospodarki – poseł PO Tomasz Tomczykiewicz ze Śląska. Może liczy na to, że gdzie jak gdzie, ale na Śląsku ukopią sobie trochę węgla w bieda – szybach. Wiatrak i atom w każdym domu to przecież czyste mrzonki. Uwolnienie cen, liberalizacja rynku energii, po polsku – gigantyczna podwyżka cen i rachunków w przypadku firm w 2007r. doprowadziła do wzrostu cen prądu o ok. 40 proc. A przecież cena kupowanej energii to zaledwie połowa wartości płaconej faktury. Mamy przecież też nową akcyzę na węgiel od tego roku nie bez wpływu na cenę energii. Ci, którzy ogrzewają prądem zapłacą o 200-300 zł. więcej na każdym rachunku, zwłaszcza zimą. To będzie szok – oznacza bankructwo wielu budżetów domowych dla, niektórych wręcz zamarznięcie, piece – kozy będą przebojem handlowym już wkrótce.
Dodaj ogłoszenie