Grabowski: Mamy dobry system emerytalny, który trzeba rozwijać

Redakcja
Przywileje takie jak mundurówki czy KRUS to zwykła niesprawiedliwość społeczna
Przywileje takie jak mundurówki czy KRUS to zwykła niesprawiedliwość społeczna Marcin Obara
Z Bogusławem Grabowskim, byłym członkiem Rady Polityki Pieniężnej, rozmawia Joanna Ćwiek

Pojawiają się głosy, że rozwiązania emerytalne, a zwłaszcza II filar, nie sprawdziły się i dlatego obecny system emerytalny trzeba zreformować. Zgadza się Pan z tym?
W Polsce mamy obecnie dobry system emerytalny. Poprzedni obarczony był poważnym ryzykiem demograficznym. Dlatego że bieżące emerytury wypłacane były ze składek płaconych przez pracowników. System taki mógłby działać, gdyby nie to, że w Polsce, podobnie jak i w całej Europie, społeczeństwo się gwałtownie starzeje. To groziło załamaniem się systemu emerytalnego, dlatego konieczne stało się jego zreformowanie. Reformę rozpoczęto w 1999 r. Utworzono wówczas, obok systemu repartycyjnego, jako II filar system kapitałowy, który zakładał aktywne inwestowanie środków ze składki.
Część kapitałowa w przeciwieństwie do części repartycyjnej, czyli zależnej od demografii, uzależniona jest od koniunktury gospodarczej. Emerytury z II filaru wypłacane są w oparciu o rzeczywiste składki wpłacone do OFE i powiększone o dochody z inwestycji. Dziś oba te filary wzajemnie się uzupełniają, bo każdy z nich uzależniony jest od innego ryzyka przebiegającego w innym cyklu. Daje to zdecydowanie większe bezpieczeństwo systemu emerytalnego.

Dlaczego wygląda to dziś nie tak, jak zakładano?
Bo zrezygnowano z pogłębiania reformy. Nie powstały fundusze typu B, dopuszczające na kilka lat przed emeryturą inwestowanie wyłącznie w instrumenty bezpieczne. Po to, aby przyszły emeryt nie stracił tego, co przez całe życie odłożył. Z drugiej strony, nie pozwolono inwestować dynamicznie pieniędzy osób młodych i dlatego ich kapitał nie powiększa się tak szybko, jak mógłby. Nie wprowadzono także możliwości inwestowania w nieruchomości, na czym obecnie zarabiają zagraniczne fundusze emerytalne w Polsce. Jestem przekonany, że gdyby nasze prawo nie zmuszało OFE do inwestowania głównie w skarbowe papiery wartościowe, to na pewno w poprzednich latach uzyskałyby lepsze wyniki. A straty w czasie kryzysu też nie byłyby takie bolesne.

Ale nadal w Polsce znaczna część emerytury wypłacana jest z bieżących składek. A tych pieniędzy jest coraz mniej, bo więcej osób dziś przechodzi na emeryturę niż rozpoczyna pracę.
Aby zminimalizować ryzyko, że nie będzie pieniędzy na wypłatę emerytur, utworzono Fundusz Rezerwy Demograficznej, na który miały wpływać pieniądze budżetowe. Z tego funduszu miały być dopłacane środki do systemu emerytalnego w tych latach, kiedy będzie najmniej osób pracujących, a najwięcej emerytów. Problem jednak w tym, że w czasie kryzysu w latach 2000-2001 w ogóle do FRD nie przekazywano pieniędzy. Potem na krótko to się zmieniło i - choć słabiej, niż zakładano - fundusz ten był zasilany. Teraz jednak planuje się i te pieniądze zabrać na załatanie dziury budżetowej. Moim zdaniem to bardzo złe rozwiązanie, podważające reformę i stabilność systemu emerytalnego. Jeśli dołożymy do tego pomysł radykalnego zmniejszenia składki do OFE, które teraz proponują ministrowie pracy i finansów, to jest spore zagrożenie, że przyszłe pokolenia nie udźwigną ciężaru zobowiązań i system emerytalny się załamie.

Z drugiej jednak strony dziura budżetowa rzeczywiście istnieje. I trzeba gdzieś znaleźć pieniądze na jej załatanie.

Ale nie kosztem przyszłych emerytów. Trzeba wreszcie zastanowić się, dlaczego u nas deficyt finansów publicznych wyniesie w tym roku prawie 7 proc. PKB. Pewnie ktoś powie, że Amerykanie czy Brytyjczycy mają ponad 10 proc. deficytu. Ale oni mają recesję, a u nas jest nadal wzrost gospodarczy na poziomie blisko 2 proc. Tam wpompowano ogromne środki publiczne w ratowanie banków, programy stymulujące gospodarkę, a u nas nie. Sytuacja byłaby inna, gdyby ktoś wreszcie odważył się na zreformowanie wydatków sztywnych w budżecie. W dziedzinie emerytur to oczywiście ograniczenie przywilejów emerytalnych takich jak emerytury górnicze, dla służb mundurowych czy wreszcie reforma KRUS.

To byłyby jednak niepopularne działania.
I tak, i nie. Z jednej strony, na pewno można by się spodziewać protestów ze strony środowisk, które by te przywileje traciły. Z drugiej jednak strony ci, którzy na wcześniejszych emerytów płaciliby mniej, byliby z takiej decyzji zadowoleni. Bo przywileje emerytalne to po prostu zwykła niesprawiedliwość społeczna.

Prawdą też jest, że niełatwo będzie zreformować KRUS. Wielu rolników nie stać na comiesięczne wpłaty do ZUS.

A biednego nauczyciela stać na takie składki? Wysoka składka na ZUS to jest jednak problem biedy, a nie przynależności do takiej czy innej grupy zawodowej. Od dawna znane są przypadki zamożnych adwokatów, którzy kupowali ziemię rolną tylko po to, żeby zapisać się do KRUS. Trzeba uszczelnić ten system, a z drugiej strony - wesprzeć grupy słabo uposażone. Ale pomoc może być świadczona tylko tym, którzy rzeczywiście tego potrzebują.

Budżet uratowałoby też wydłużenie wieku emerytalnego.
Należy rozpocząć proces zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Kobiety dziś pobierają obecnie emerytury trzykrotnie dłużej niż mężczyźni, a składki na ich wypracowanie gromadzą przecież krócej. Kiedy Bismarck wprowadził system emerytalny, ustalając wiek emerytalny na 60 i 65 lat, wieku tego dożywało zaledwie kilka procent ludzi. Dzisiaj żyjemy znacznie dłużej i dlatego musimy pracować dłużej. Wydłużanie wieku emerytalnego musi być jednak wsparte szeregiem innych działań. Osoby w starszym wieku bardzo niepewnie czują się dzisiaj na rynku pracy. W niektórych dziedzinach intensywność pracy jest tak duża i postęp techniczny i organizacyjny tak szybki, że pracownikom starszym wiekiem trudno jest funkcjonować. Dlatego w pierwszej kolejności należy stworzyć cały system kształcenia ustawicznego, który pomógłby starszym pracownikom dostosować się do nowych realiów. Jeżeli tego nie zrobimy, nie mamy co myśleć o łatwej akceptacji wydłużania wieku emerytalnego.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
ArmyMan

Prywatyzacja ZUSu i wprowadzenie wolnej konkurencji tylko polepszy sytuację emerytów i kandydatów na nich. Nic tak nie oczyszcza środowiska jak zdrowa konkurencja. Kilka walczących ze sobą funduszy emerytalnych zlikwiduje defraudacje, rozwiąże problem terminu przejścia na emeryturę i zapobiegnie budowaniu za nasze pieniądze gmachów z marmuru. Ale wtedy nie możnaby obsadzić stanowisk swoimi ludźmi, więc żadna partia polityczna za tym nie będzie postulować.

S
Sybirak

Nasz system emerytalny według Grabowskiego jest systemem dobrym. A może jest nawet wspaniały. Nie ma na świecie drugiego takiego systemu, który pozwalałby przechodzić na emerytury w wieku 40 lat, a potem pracować i zwiększać bezrobocie, bo nieemeryci nie mają pracy. To jest chore jak wiele innych rzeczy w Polsce, np. związki zawodowe, bo kto to widział żeby w zakładzie pracy funkcjonowało po kilkanaście związków zawodowych.

R
Romio

Jak narazie OFE nie zaprzeczają by biernie inwestowały, a to oznacza utrzymywanie z naszcyh prowizji armii prezesów i zarządzajacych oraz analityków. Poza tym OFE za nic nie odpowiadają (a prezesi zawsze otrzymają swoją pensję i premie), co jest argumentem za ich likwidacją.

Dodaj ogłoszenie