Gowin: Nurtuje mnie pytanie, dlaczego Marcin P. przebywa na wolności

Anita Czupryn
Jarosław Gowin
Jarosław Gowin FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse
- Dlaczego Marcin P. przebywa na wolności, to jest pytanie, które mnie nurtuje od momentu, gdy usłyszałem, że prokurator nie wystąpił o areszt dla niego. Nie rozumiem tej decyzji, bo gdzie, jak nie w tej sprawie mamy groźbę mataczenia, pomijając już rangę zarzutów - mówi Jarosław Gowin w rozmowie z Anitą Czupryn.

Wokół Michała Tuska, syna premiera rozpętała się burza w związku z jego pracą dla firmy OLT Express, której głównym udziałowcem była spółka Amber Gold. Głośno o tym, że złamał zasady etyczne jako dziennikarz, pisząc pytania i odpowiedzi do wywiadu dla dyrektora OLT, będąc dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Ta sprawa zaszkodzi premierowi Donaldowi Tuskowi i Platformie?
Z całą pewnością wszystkie konsekwencje dotyczące działalności Amber Gold będą dla nas kłopotliwe. Gdyby było inaczej to opozycja nie wkładałaby tak dużo wysiłku w to, żeby przy pomocy tej afery atakować rząd.

Pytam o syna premiera.
Związki rodzin polityków z przedsiębiorcami, co do których uczciwości istnieją znaki zapytania, wszędzie na świecie są podkreślane przez media i opozycję. Sam Michał Tusk dostatecznie surowo ocenił swoje postępowanie i nie widzę powodu, dla którego miałbym przykładać do tego swoje trzy grosze.

Michał Tusk zatrudniony jako specjalista od PR dbał o wizerunek firmy Marcina P., dobre świadectwo wystawiał jej też prezydent Gdańska, uwiarygodniały Amber Gold sądy i KRS. Jedynie KNF zgłaszała zastrzeżenia. I nic. ABW nie miała obowiązku informowania premiera o działalności Amber Gold?

Rozróżnijmy parę spraw. Czym innym jest współpraca Michała Tuska z OLT Express. Co do działalności tej firmy nie ma jak do tej pory żadnych zastrzeżeń...

...prócz tego, że ta firma upadła.
No, tak, ale nie ma zastrzeżeń natury prawnej. To, że upadła, oznacza, że biznes się nie udał. Ale nie ma na razie przesłanek wskazujących na to, że doszło do jakiegoś przekrętu. Czym innym też jest zwrócenie się przez prezydenta Gdańska do właściciela Amber Gold o sponsorowanie filmu o Lechu Wałęsie. Złożona, żeby nie powiedzieć, przestępcza przeszłość Marcina P. nie była w Gdańsku tajemnicą, ale jestem przekonany, że takie informacje nie dotarły do prezydenta Adamowicza i producentów filmu, bo na pewno by się do kogoś o takiej przeszłości nie zwrócili. Przechodząc do sądów, odrzucam zarzut, że sądy w jakikolwiek sposób uwiarygodniały Marcina P. Owszem, należy zadać sobie pytanie, czy sądy w przeszłości, wymierzając całą serię wyroków w zawieszeniu nie postępowały wobec Marcina P. zbyt pobłażliwie i o tym pewnie będziemy mieli jeszcze okazję rozmawiać. Co do ABW - to jest instytucją zajmującą się działalnością kontrwywiadowczą i walką z terroryzmem. Nie chcę bagatelizować skali problemów związanych z Amber Gold, ale na pewno nie była to firma zagrażająca bezpieczeństwu państwa czy związana w jakikolwiek sposób z terrorystami. W związku z tym działalnością Amber Gold powinny się wcześniej zainteresować inne instytucje państwowe, natomiast nie ABW.

Jakie instytucje ma Pan na myśli?
Myślę, że najwięcej znaków zapytania dotyczy działalności prokuratury. Jak Pani wspomniała, Komisja Nadzoru Finansowego zareagowała bez zarzutu. Spółka Marcina P. została zarejestrowana w lipcu, w listopadzie ukazały się jej pierwsze reklamy, a już w grudniu 2009 roku KNF złożył do prokuratury powiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Gdyby wtedy pani prokurator zachowała się inaczej, z całą pewnością tej afery by nie było.
Mówi Pan o pani prokurator z Gdańska?
Tak, o tej, która najpierw odmówiła wszczęcia postępowania, a potem, gdy KNF zaskarżyła te decyzję i sąd przyznał rację Komisji, wszczęła to postępowanie, ale po trzech miesiącach umorzyła je. I tym razem KNF zachowała się właściwie, ponownie zaskarżając tę decyzję, sąd ponownie przyznał rację KNF. Dopiero wtedy to postępowanie zostało podjęte na nowo, ale de facto pani prokurator nie prowadziła żadnych działań.

I co z tą panią prokurator teraz będzie?
To pytanie do Prokuratora Generalnego. Prokuratura nie podlega dzisiaj Ministerstwu Sprawiedliwości i w związku z tym nie mam ani prawnych, ani organizacyjnych instrumentów kontroli działalności pani prokurator. Jako obywatel mogę powiedzieć tyle, że widzę w jej działaniach co najmniej rażące zaniechanie.


Janusz Palikot głosi, że afera Amber Gold i burza wokół Michała Tuska sprawiła, że premier jest osłabiony. Podziela Pan to zdanie?

Janusz Palikot nie marzy o niczym innym, jak o wejściu do naszego rządu, stąd wykorzystuje każdą okazję do tego, żeby wbijać klina między Platformę a PSL, żeby atakować polityków Platformy, takich jak ja, o których z góry wiadomo, że są przeciwni współpracy z Ruchem Palikota. A co do premiera, jestem przekonany, że wyjdzie z tej sprawy z podniesionym czołem. Myślę też, że podczas konferencji prasowej, gdzie odnosił się do problemów Amber Gold, także do problemów współpracy swojego syna z OLT,, trafił do przekonania większości Polaków.

Dziś Janusz Palikot widzi jedyną alternatywę dla przyszłości państwa, a ma nią być scenariusz, w którym Donald Tusk miałby stworzyć rząd wraz z Ruchem Palikota. Ten scenariusz jest realny?
Politycy prawego skrzydła Platformy zawsze mieli złe zdanie o Januszu Palikocie. Z kolei politycy liberalnego skrzydła Platformy, którzy kiedyś z nim współpracowali, poznali go zbyt dobrze, by dzisiaj mieć ochotę na jakąkolwiek z nim współpracę. Jestem, przekonany, że do koalicji Platforma - RP nie dojdzie.

Uważa Pan, że możliwy jest taki triumwirat: Janusz Palikot, prezydent Bronisław Komorowski i Grzegorz Schetyna, którzy łączą się w siłę, aby odebrać premierowi władzę?
Współpracę Grzegorza Schetyny z Januszem Palikotem wyobrazić sobie nieomal tak samo trudno, jak współpracę z Palikotem Jarosława Gowina. A prezydent Bronisław Komorowski świetnie współpracuje z premierem, nie ma żadnego powodu, żeby doszukiwać się między nimi jakichkolwiek napięć. Teoria o spisku Bronisława Komorowskiego, Grzegorza Schetyny i Janusza Palikota jest wzięta z kosmosu.

Przy okazji afery z Amber Gold rodzą się zastrzeżenia wobec Pana. Pojawiły się głosy, że premier trzyma Pana na stanowisku ministra po to, aby nie budował Pan swojej pozycji. Czuje się Pan niepewnie jako minister sprawiedliwości?

Te spekulacje o tym, że premier powołał mnie tylko po to, żeby mi związać ręce, pojawiły się zaraz po mojej nominacji. Uważam je za wyssane z palca. Jak każdy minister, zawsze jestem do dyspozycji premiera i oczywiście, jak każdy człowiek związany z wymiarem sprawiedliwości, zadaję sobie też pytanie, co mógłbym zrobić lepiej. Odpowiedź nie jest prosta. Prokuratura mi nie podlega. Na wyroki sądu nie mam wpływu, bo sędziowie są niezawiśli. Pomijam już fakt, że i te budzące kontrowersje działania prokuratury, i te budzące kontrowersje działania sądów, miały miejsce na długo przedtem zanim zostałem ministrem sprawiedliwości. Ale jestem jak najdalszy od tego, żeby któregokolwiek z moich poprzedników oskarżać o zaniechania w tej sprawie. Dlatego, że żaden polityk, w tym także minister sprawiedliwości nie powinien ingerować w niezawisłe wyroki sądu. Natomiast mogę naprawić to, czego brak dziś jest tak widoczny, a więc zapewnienie elektronicznej wymiany danych między Krajowym Rejestrem Karnym, a KRS. Od razu chcę powiedzieć, że na sprawę Amber Gold nie miałoby to żadnego wpływu. No, ale jednak przy tej okazji wyszło, że to jest pewna luka w prawie i to luka dosyć dotkliwa. Czuję się w pełni odpowiedzialny za wyjaśnienie tej sprawy, czyli za wszystkie kroki Ministerstwa Sprawiedliwości podjęte po 10 sierpnia, kiedy zobowiązałem prezesów sądów gdańskich do przekazania mi informacji o niejasnościach towarzyszących działaniu sądów w odniesieniu do Amber Gold.
Media wytykają Panu, że jeszcze w marcu rekomendował Pan poluzowanie przepisów i rygorów zawodu doradcy inwestycyjnego.
W tym jest pomieszanie prawdy i fałszu. Myślę, że pani ma na myśli projekt autorstwa jednego z profesorów, członka Komisji Kwalifikacyjnej, przewidujący zmniejszenie kar za rozmaitego rodzaju przestępstwa, w tym także za piramidy finansowe. Ale ten projekt nie zyskał akceptacji ministerstwa i w założeniach do ustawy wypracowanych w ministerstwie w czerwcu tego roku, tych zapisów już nie ma. A jeśli chodzi o doradztwo finansowe i deregulację, to chcę powiedzieć, że Amber Gold to najlepszy dowód na to, że należy deregulować, bo przecież ci wszyscy doradcy inwestycyjni, którzy doradzali klientom inwestowanie w Amber Gold, mają licencje i przed niczym to ich klientów nie uchroniło.

W aferze Amber Gold, oprócz małżeństwa P. pojawia się też trzecia osoba, adwokat Amber Gold, Łukasz Daszuta.
Jego rola w działalności Amber Gold musi być wyjaśniona przez organy ścigania.

Rozpoczęło się już wobec niego jakieś postępowanie?
Tego nie wiem, to pytanie do ABW i prokuratury. Jako minister sprawiedliwości nie mam możliwości nadzorowania ani ABW, ani prokuratury.

Wracając do spekulacji na temat Pana osoby, to też od początku wymienia się Pana jako tego, który zdolny jest zgromadzić wokół siebie środowisko konserwatywne z PiS i Platformy i zostać liderem nowej formacji.
Proszę mi wierzyć, że tego rodzaju spekulacje to ostatni temat, który w tych tygodniach zaprząta moją uwagę. Wiem, że jako minister sprawiedliwości, członek tego rządu, jako parlamentarzysta mam obowiązek teraz skoncentrować się wyłącznie na tym, by doprowadzić do wyjaśnienia sprawy Amber Gold, do ukarania winnych i w takim stopniu, w jakim to będzie możliwe, doprowadzić do tego, żeby szkody poniesione przez klientów Amber Gold zostały w możliwie dużym stopniu naprawione.

Opozycja domaga się w tej sprawie komisji śledcze.
Jestem przeciwny. Proszę sobie przypomnieć moje wypowiedzi z pierwszej kadencji, kiedy sceptycznie odnosiłem się do projektów komisji śledczych, które miałyby wyjaśniać działalność Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. W związku z tym mam dzisiaj pełne, moralne prawo, żeby mówić, że również w sprawie Amber Gold, komisja śledcza będzie służyć raczej politycznej nawalance, niż wyjaśnieniu tej sprawy.

Ale sam Pan też przyznał, że państwo w sprawie Amber Gold zawiodło.
Zawiodło. Ale to państwo ma instrumenty do tego, żeby zdiagnozować, na czym polegały błędy. I my nad taką poważną diagnozą pracujemy w Ministerstwie Sprawiedliwości już od prawie dwóch tygodni. Po mojej poniedziałkowej wizycie w Gdańsku media spodziewały się, że na tacy przyniosę głowy sędziów. Kiedy okazało się, że pod niczyim adresem nie postawiłem zarzutów, spadła na mnie fala krytyki. Tymczasem dzień później prezes sądu gdańskiego wszczął postępowanie dyscyplinarne. W momencie, w którym rozmawiamy takie postępowanie wszczęte jest wobec jednego sędziego i dwóch kuratorów sądowych.

Już w poniedziałek zapowiadał Pan, że będą podjęte decyzje personalne. Kogo będą dotyczyć?
Nie mam prawa do tego, żeby dzielić się tego typu informacjami. Mogę powiedzieć, że z pismem o przekazanie mi informacji dotyczących postępowań w odniesieniu do Marcina P. wystąpiłem 10 sierpnia, a już 14 sierpnia, na podstawie materiałów, które otrzymaliśmy od prezesów sądów, Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że jeden z kuratorów dopuścił się złamania prawa. W komunikacie prasowym poinformowaliśmy też, że co najmniej w odniesieniu do jednego z postępowań sądowych widzimy podstawy do zarzutu o przewlekłość. Dzisiaj wiadomo już, że nasza ocena była trafna. Mamy kolejne uwagi dotyczące działalności sądów, ale tutaj pierwszeństwo należy do prezesów sądów gdańskich.
A co z Prokuraturą Generalną? Media komentowały, że szczypie Pan Prokuratora Generalnego. Pan, choć sam uważa, że oddzielenia Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości było dobre, to jednak spowodowało brak narzędzi kontroli nad Prokuraturą Generalną.
Może nie tyle brak, co zbyt słabe narzędzia kontroli. A z drugiej strony ta ustawa, którą wprowadziliśmy w poprzedniej kadencji, dała Prokuratorowi Generalnemu, w mojej ocenie, zbyt słabe instrumenty do kierowania podległą mu instytucją. Dlatego z jednej strony chcemy zwiększyć kontrolę parlamentu - nie rządu - nad prokuraturą, a z drugiej strony chcemy zwiększyć uprawnienia prokuratora generalnego. Jeżeli chodzi o działania prokuratury w sprawie Marcina P., wolałbym, aby pierwszy w tej sprawie wypowiedział się Prokurator Generalny, dlatego pozwoli pani, że wstrzymam się od komentowania działań prokuratury.

Prokurator Generalny może się obawiać o swoje stanowisko?
To jest pytanie do premiera. Tylko premier może wystąpić z wnioskiem o odwołanie prokuratora generalnego.

Ale Pan może taki wniosek rekomendować.
Tylko przy okazji przyjmowania przez premiera sprawozdania prokuratora generalnego. Opiniowałem to sprawozdanie w maju i, przy wielu krytycznych uwagach, nie znalazłem podstaw do tego, żeby rekomendować premierowi wszczęcia procesu odwołania prokuratora generalnego. Dzisiaj nie zmieniam zdania. Nie widzę podstaw do odwoływania prokuratora generalnego. Natomiast z niecierpliwością oczekuję na wyjaśnienia prokuratury generalnej, bo nawet pobieżna lektura artykułów prasowych pokazuje, że wątpliwości w odniesieniu do funkcjonowania prokuratury jest w sprawie Amber Gold więcej niż w odniesieniu do sądów.

Podkreślał Pan wielokrotnie, że Prokurator Generalny ma zbyt małe kompetencje. Jakie konkretnie kompetencje Pańskim zdaniem powinny być rozszerzone?
Projekt jest powszechnie dostępny, jest już w trakcie konsultacji społecznych. Podam dwa przykłady: w mojej ocenie, prokurator generalny powinien mieć prawo do formułowania wytycznych wobec prokuratorów. Dzisiaj takiego prawa jest pozbawiony. Uważam też, że powinien mieć więcej swobody w podejmowaniu decyzji personalnych. Nie może być tak, że prokurator generalny ponosi kolosalną odpowiedzialność, a jednocześnie ma związane ręce w sprawach personalnych.

Ludzie pytają: gdzie było państwo, gdy Marcin P. naciągał klientów, dlaczego mamy tak słabe prawo, że udawało mu się przez lata bezkarnie prześlizgiwać. Czy jest dziś ktoś w Polsce w stanie na te pytania opinii publicznej odpowiedzieć?
Jeżeli chodzi o sądy, kuratorów, KRK i KRS, to gwarantuję, że Ministerstwo Sprawiedliwości możliwie szybko udzieli odpowiedzi na te pytania. Jeżeli chodzi o prokuraturę, to tutaj inicjatywa należy do prokuratora generalnego. Oczywiście, oprócz tego istnieje cały szereg innych instytucji państwowych, o których rolę trzeba zapytać. Na przykład policja, urzędy skarbowe, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Kiedy więc opinia publiczna dowie się o tym, jak funkcjonowało imperium Amber Gold, ile wynoszą jego zobowiązania, no i gdzie się podziały pieniądze klientów?
Jeżeli chodzi o konkretne śledztwo w sprawie Amber Gold, adresatem pytań musi być prokurator prowadzący śledztwo. Jeżeli chodzi o generalną diagnozę tego, co zawiodło w wymiarze sprawiedliwości, to jest moja rola i zamierzam się z tej roli wywiązać niezwłocznie. Myślę, że taka diagnoza będzie przygotowana w ciągu kilku, góra kilkunastu dni.

Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko wokalistce Korze, której prokuratura zarzuca posiadanie niecałych 3 g marihuany. Grożą jej trzy lata więzienia. Internauci na portalach społecznościowych udostępniają zdjęcia, na których z jednej strony widnieje Mariusz P., z drugiej Kora, z podpisem: "Kto jest groźniejszy dla porządku publicznego? Ten, kto oszukał tysiące Polaków, czy osoba, która pali jointa w domowym zaciszu?"

To pytanie retoryczne, bo wiadomo, że waga sprawy Amber Gold jest nieporównywalnie większa. Osobną kwestią jest pytanie, czy miękkie narkotyki powinny być zalegalizowane. W mojej ocenie - nie. Druga kwestia - czy powinni istnieć ludzie, którzy z tytułu swoich zasług, na przykład dlatego, że są wybitnymi artystami, mogą nie stosować się do przepisów, które obowiązują wszystkich pozostałych?. Otóż ja jestem za tym, żeby każdego traktować równo i Kora powinna być potraktowana tak samo, jak przysłowiowy Jan Kowalski.

Za to człowiek, który wyciągnął od ludzi miliony złotych pozostaje na wolności, nawet nie zastosowano wobec niego aresztu.
Dlaczego Marcin P. przebywa na wolności, to jest pytanie, które mnie nurtuje od momentu, gdy usłyszałem, że prokurator nie wystąpił o areszt dla niego. Nie rozumiem tej decyzji, bo gdzie, jak nie w tej sprawie mamy groźbę mataczenia, pomijając już rangę zarzutów.

Z Pana ust usłyszeliśmy, że w sprawie Amber Gold zawiniło państwo, ale są politycy w Platformie Obywatelskiej, którzy uważają, że zawinili sami ludzie, którzy powierzali swoje pieniądze oszustowi.
To są dwie odrębne sprawy. Jedną jest pytanie o to, czy państwo zdało egzamin i tu mówię jednoznacznie - nie. Trzeba teraz precyzyjnie opisać, które instytucje zawiodły, które przepisy, którzy ludzie. Druga sprawa to pytanie o odpowiedzialność klientów Amber Gold za swoje działania. Moim zdaniem, jeśli ktoś interesował się działalnością Amber Gold, a przyznam, że ja się nie interesowałem, aby wkładać tam swoje oszczędności, to musiał wiedzieć, że to jest instytucja zorganizowana na zasadzie piramidy i wiadomo, że w takich instytucjach zyskują pierwsi, a cała reszta traci. Ale każdy ma prawo do ryzyka, klienci Amber Gold podjęli je i jak się wydaje, większość z nich, jak to zazwyczaj bywa w przypadku piramid finansowych, poniesie stratę. A rolą instytucji państwowych jest teraz doprowadzenie do tego, żeby ta strata była jak najmniejsza.

Aferę Amber Gold skomentował ks. Kazimierz Sowa, pisząc, że zawiniły również media, przyjmując reklamy Amber Gold i siedząc cicho. Ksiądz uważa, że teraz media powinny oddać te pieniądze, jakie wzięły.

Na pewno te gigantyczne kwoty, jakie Amber Gold przeznaczało na reklamy w mediach, trochę odwracały uwagę mediów od charakteru działalności tej spółki. Czy media powinny zwracać te pieniądze? Moja odpowiedź brzmi - nie. Ale ludzie mediów też powinny się zastanowić, czy nie dali się wykorzystać sprytnym oszustom do nabicia wielu klientów w butelkę. Nie przesądzam winy Marcina P., ani nikogo innego, jestem też jak najdalszy od tego, żeby rzucać kamieniem w dziennikarzy, ale myślę, że środowisko dziennikarskie pewnie zacznie taki rachunek sumienia zdawać.

Wśród sympatyków prawicy pojawiły się głosy, że historia Amber Gold zakończy się ustawą ograniczającą działalność kojarzonych z PiS SKOK-ów.
Czym innym są piramidy finansowe - one powinny być bezwzględnie zwalczane - a czym innym są parabanki, które funkcjonują w granicach prawa. Czy SKOK-i prowadzą działalność parabankową? Wydaje mi się, że tak. Czy taka działalność powinna być zakazana? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Na pewno w Ministerstwie Sprawiedliwości nie przygotowujemy żadnych przepisów, które byłyby w SKOK-i wymierzone.

Amber Gold to nie jedyna afera. Mamy właśnie drugą odsłonę z taśmami PSL. Tym razem chodzi o nagrania, z których mają wynikać kombinacje związane z budową parkingów przy uzdrowiskach. Czy rząd nie myśli o tym, aby wymienić koalicjanta, a jeśli tak, to na kogo?
Na pewno w różnych sprawach pojawiają się różnice między Platformą, a PSL. Sam jestem zdeklarowanym wolnorynkowcem i uwiera mnie ta socjaldemokratyczna wrażliwość PSL w sprawach gospodarczych. Ale nie zmienia to faktu, że spośród wszystkich partii zasiadających dzisiaj w parlamencie, to właśnie PSL jest mi najbliższy i żadnej innej koalicji sobie nie wyobrażam

Dlaczego jest Panu najbliższy?
Przez gotowość do kompromisu, przewidywalność. Nam, politykom prawego skrzydła Platformy po drodze z PSL także w takich sprawach jak in vitro i związki partnerskie.

Dwa lata kolonii karnej - taki wyrok orzekł rosyjski sąd na zespół Pussy Riot, który zaśpiewał w moskiewskiej cerkwii antyputinowską pieśń. Według Pana to polityczne więźniarki, czy skandalistki?
Czym innym jest wyrok, uważam, że bardzo drastyczny. A czym innym jest postępowanie tych, chyba w cudzysłowie, artystek. Moim zdaniem one przekraczają granicę dobrego smaku. Nie robiłbym z nich bohaterek. Na pewno nie są postaciami z mojej bajki. Ale osobną sprawą jest pytanie, czy naruszenie dobrego smaku i w przypadku ich występu w cerkwi, także uczuć religijnych wyznawców prawosławia, uzasadnia tak drastyczny wyrok. Moim zdaniem nie. Na szczęście nie jestem ministrem sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej, więc wyroki tamtejszych sądów wolno mi komentować.

Rozmawiała Anita Czupryn

Wideo

Komentarze 58

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

U
Urna Wyborcza
Nie ma prawa sprawować władzy ten, kto zauważywszy błedy, grzechy, przestępstwa, nie reaguje.
– Donald Tusk w 2009 r.
d
dziwaczka
A mnie nurtuje pytanie dlaczego p.Gowin bz przygotowania zawodowego pelni funkcje ministra spraiedliwosci i jeszcze na tym stolku wcaz siedzi?
G
Gabriel
Jak długo będziemy czekać na dymisję Pana Gowina ? Ten wywiad to wstyd. To my mamy prawo Pana Ministra pytać, dlaczego Marcin P. jest na wolności ? Na taki wywiad piersi opadają.
Z
Zbynio
Ktoś mu wystawił tzw. "Żelazny list". Może Józef Bąk cos wie na ten temat?. Proszę spytać, choć jak pisałem wcześniej, kto pyta ten błądzi w III RP. Może warto podjąć ryzyko?. A może nie?
~amberek
Zreszta już podczas pracy w AMBER GOLD DASZUTA wielokrotnie mówił o swoich potężnych wpływach w pomorskim sadownictwie a szczególnie w Prokuraturze .Podobno z wieloma Sędziami i Prokuratorami jest na ty dlatego tez MARCIN PLICHTA wielokrotnie otrzymywał wyroki w zawieszeniu
s
szary wilk
w smoleńsku nie zawiniło państwo,tylko pilot,tutaj równiez państwo jest OK tz.wszystkie słuzby ,zawinił jakiś urzednik w sądzie.To nic że za wszystkim stoi mafia,on siedzi bierze pieniadze i myśli.
s
sandoval
Panie Gowin, ta praca jest dla Pana niezrozumiała i uciążliwa.Po co udawać, że coś się robi .Pisz Pan książki o in vitro, albo o wyższości pielgrzymek nad marszami protestacyjnymi , albo o odgrzewaniu patriotyzmu moherowym beretem.Pana działalność PiS-owi robi dobrze i tam jest Pana miejsce dla dobra wszystkich.
m
m1234
A mnie nurtuje tylko jedno pytanie co pan Gowin robi na stanowisku min.Sprawiedliwości bez przygotowania zawodowego?Jego wiedza nadaje się bardziej do nauczania religii w szkole lub kruchcie .
J
Jacek
Dlaczego pan Gowin jest ministrem sprawiedliwości, skoro przygląda się biernie temu wszystkiemu?
u
uważny czytelnik
Wywiad konstytucyjnego ministra publikowany za pieniądze???
Czy gazecie nie pomyliły się byty?
Czy minister dostaje swój udział w zysku?
Co z etosem dziennikarza?
Piano gra tzw. prasie arsza pogrzebowego. Kolejni bezrobotni - na własne życzenie...
u
uważny czytelnik
Wywiad konstytucyjnego ministra publikowany za pieniądze???
Czy gazecie nie pomyliły się byty?
Czy minister dostaje swój udział w zysku?
Co z etosem dziennikarza?
Piano gra tzw. prasie arsza pogrzebowego. Kolejni bezrobotni - na własne życzenie...
l
lennox
Takim poprzednim był ten z min. Mucha, która sobie beztrosko poopowiadała, że na EURO była fajna atmosfera i było bardzo kolorowo. Wiadomo, że pstrokato było dla ministry słowem niebezpiecznym, bo i można porównać z czymś innym! Więc dla mnie było pstrokato i żałośnie! Chociażby z tegoż względu, że wbetonowano w murawy 5000 mln pochodzące z zagranicznych kredytów. A można było zainwestować gdzie indziej, więc w miejsca bardziej wymagające i stosowniejsze. Że równoważny funkcją minister osadzony w innym kraju UE, natychmiast odpowiedział by tak: Owszem, zgadza się, władowaliśmy w betonowanie muraw sporą kasę, ale już drugie tyle zarobiliśmy! Ot, jak widać, taki sobie „mały szczególik”, ale jakże inny i bardzo istotny!

Wietnamczyk handlujący w Polsce lumpeksem i różnymi bożkami wie ile grosiwa musi wyhandlować, kiedy zainwestował. Bo kiedy napotyka jakiegoś upierdliwego klienta zaraz odpowiada; idź pani sobie do innego straganu, ja nie spuszczę ani grosza bo muszę z czegoś żyć! A potem jeden z drugim opowiada; że ten Wietnamczyk z rynku musi kombinować, bo mieszka za miastem w nowej willi z cegły dziurawka, a ja dalej w betonowej płycie z czasów Gierka. Jednak kiedy się pyta; a co to... ten Chińczyk w Polsce chodzi na wybory? Nie, nie chodzi, ale kradnie! No, fajnie jest!

Wracając do meritum, tudzież do fajnego cytatu: „To jest pytanie, które mnie nurtuje od momentu” Naturalnie, i na tym czytanie zostało ukończone. Jednak pojawiająca się u ministra refleksja jest bardzo słuszną refleksją, ale jednak tylko do pewnego momentu.

Przecież owa refleksja niepadła np. z ust min. Sportu, który w rzeczy samej nie zna się na kryminologii. Lecz padła od takiego ministra, którego powołano do neutralizacji wszelkiej maści kryminalistów. Czyli jak to ma być? Wcale jasno nie wiadomo, gdyż z wypowiedzi ministra tak wynika, że funkcja ministra i sam minister absolutnie nic nie może, ani też pomoże, bo np. jest ubezwłasnowolniony przez siły nadprzyrodzone.

Dlatego na wszelki wypadek należy i pozostałych ministrów zapytać, czy czasami i oni nie są w jakimś stanie wątpliwości! Oto pytania:
1.Czy min. MF nurtuje pytanie; dlaczego aż tak wiele urosło tego zadłużenia? Bo jest to już jakieś 800 mld, i dalej rośnie!
2.Czy min. MPiPS nurtuje pytanie; dlaczego jest aż tak wiele bezrobotnych? To już jakieś 13%, czyli 2 mln osób. Plus drugie tyle na exodusie za granicą. Ileś setek tysięcy bez prawa do kuroniówki i w szarej strefie od lat wielu
3.Czy ministrę z MSiT nurtuje pytanie, dlaczego aż tak wiele wydano na betonowanie muraw? A kiedy uznaje się że niewiele, to wtedy, ile zarobiono na tym biznesie?
4.Czy min. z MTBiGM nurtuje pytanie; dlaczego drogi są aż tak drogie w budowie i przyrastają tak pomału w km?
5.Czy min. MRiRW nurtuje pytanie; dlaczego rolnicy mają najniższe dopłaty? Dlaczego nie mają dojścia do kupna ziemi, lecz mają je tylko międzynarodowi spekulanci?
6.Czy min. MEN nurtuje pytanie; dlaczego nauczyciele mają najdłuższe w roku urlopy i wakacje z całej UE, a uczący się, przestarzałe i nieadekwatne do obecnego czasu i wezwań programy nauczania?
7.Czy min. MZ nurtuje pytanie; czy wie już czego dokonał podczas swojej kadencji?
8.Czy min. z MG nurtuje pytanie; dlaczego na umór bankrutują firmy? Dlaczego firmy muszą pobierać kredyty za granicą? Dlaczego nie wspomaga się takich firm?
9.Czy min. MKiDN nurtuje pytanie; dlaczego tylko spełnia rolę kustosza narodowego? Albowiem, o żadnych akcjach stricto kulturalnych niewiele jest słychać!
10.Czy min. z MSP nurtuje pytanie; dlaczego utrzymanie państwa jest tak drogie i wręcz coraz droższe? Dlaczego prywatyzacja idzie ciągle dzikim torem i nie wnosi znaczących środków?
11.Czy min. z ....?
~heniu
Ludzie potracili majatki zycia , tragedie ludzkie a Prokuratorzy z Gdanska czuja sie komfortowo maja potezne pieniadze z lapowek AMBER GOLD a PLICHTA smieje sie z idiotow , chodzi po restauracjach trojmiejskich i korzysta z zycia !
K
Koko
Zdaniem Antoniego Macierewicza (PiS), oszukanie klientów Amber Gold i upadek linii OLT Express to wielka afera polityczna i gospodarcza, która obnaża mechanizmy, jakie rządząca Polską Platforma Obywatelska wprowadziła lub toleruje w życiu publicznym.

Według polityka przypomina to historię z próbą przejęcia kilka lat temu polskiego sektora paliwowego przez Rosjan, tylko że tym razem stawką było przejęcie PLL LOT przez niemiecki kapitał.

Trzeba spojrzeć na to nie tylko z perspektywy związków rodzinnych Donalda Tuska, które miały tutaj znaczenie. Na pewno zatrudnienie jego syna było istotnym elementem tej afery - podkreśla Macierewicz.

Ale, w jego ocenie, to zaledwie jedna z nici, która mocowała działania przestępczej szajki. Macierewicz dodaje do tego również sponsoring filmu Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie, którego scenariusz ma utrwalić jedyną i słuszną, ale fałszywą wersję historii z 1980 roku.

Poseł przypomina aresztowania sprzed roku związane z podejrzeniem korupcji przy prywatyzacji Polskich Linii Lotniczych LOT; zarzuty postawiono m.in. Gromosławowi Czempińskiemu. I wskazuje na ludzi z peerelowskich służb i obecnych elit rządzących z Platformy z prezydentem Gdańska i ministrem transportu na czele.

Trudno nie łączyć tej afery z niszczeniem jednej z ważniejszych i najstarszych polskich firm, a więc PLL LOT, która systematycznie była doprowadzana do upadku. Amber Gold powstała po to, by przejąć LOT po najniższej cenie - ocenia Macierewicz. Jego zdaniem OLT Express współdziałała ze spółkami niemieckimi.

Ktoś przecież leasingował te samoloty OLT Express. Działalność na szkodę LOT była działalnością na rzecz obcego kapitału, a jej polscy uczestnicy byli tylko "załatwiaczami" i pośrednikami. Tylko tak można wytłumaczyć bierność polskiej prokuratury, sądów i aparatu rządowego, który akceptował te nieprawidłowości - wskazuje poseł.

Zdaniem posła Marka Opioły (PiS) z sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, do przeszukania posesji i przesłuchania Marcina P. doszło za późno, dopiero wówczas, gdy spółkę postawiono w stan likwidacji.

To nasuwa pytanie, czy pan P. jest chroniony, czy też ma tak dobrych adwokatów, którzy mu dobrze doradzają kolejne posunięcia. Być może są to służby specjalne lub ludzie z nimi związani. To pytania otwarte i moim zdaniem na komisji sejmowej powinny paść - ocenia parlamentarzysta.

Podobną opinię wyraża europoseł Ryszard Czarnecki (PiS). - Amber Gold powinna zmienić nazwę na Umbrella Gold, czyli złoty parasol - ironizuje.

Był to parasol bardzo skutecznie broniący P. przed prokuraturą, ABW, izbą skarbową i mediami. Można więc powiedzieć, że jest to przykład bardzo skutecznej obrony człowieka, środowiska i wiedzy przez bardzo wpływowych "przyjaciół". Być może dzisiaj ci "przyjaciele" ocenili, że przyjaźń ta im się po prostu nie kalkuluje, i postanowili się z niej wycofać - mówi Czarnecki.

Zwraca też uwagę, że jeśli na działalności instytucji parabankowych ludzie mogli stracić około 2 mld zł, to tylko w pierwszych 7 miesiącach tego roku z polskiego sektora bankowego, który tak dziś się oburza na instytucje parabankowe, wyciekło z Polski około 25 mld złotych. Pieniądze te wyciekły do tak zwanych spółek-matek, zagranicznych banków działających w Polsce.
Z
Zbynio
Nurtuje mnie pytanie jak to sie stało, że Pan w sprawie Jacka.K (może pomyliłem imię, ale wiadomo o kogo chodzi), zapewniał, że to człowiek kryształowej uczciwości, kiedy nagrania- o ile nie zmanipulowane-świadczyły o czymś wręcz przeciwnym?. Może odpowiedź na nurtujuące Pana pytania tkwi częściowo w dawnej wypowiedzi? .
Dodaj ogłoszenie