Gowin: Na razie nic mnie w rządzie nie uwiera. Mój plan to "Wilczek"

Redakcja
Gowin: Premiera nie można zmuszać,  ale każde grono ze Schetyną jest mocniejsze
Gowin: Premiera nie można zmuszać, ale każde grono ze Schetyną jest mocniejsze Marcin Obara/Polskapresse
Fundusz Kościelny nie zostanie raczej zlikwidowany, a Tusk za cztery lata powie: "Nie chcę, ale muszę" - mówi minister sprawiedliwości Jarosław Gowin w rozmowie z Anną Wojciechowską. I zdradza, dlaczego nie gra w piłkę z premierem i woli ostatnio spacery od taksówek.

Po stu dniach rządu ta Pana pozytywna szajba, o której mówił premier, nie osłabła już trochę?
Przeciwnie. Im więcej wiem o poziomie przeregulowania polskiej gospodarki, tym bardziej jestem przekonany, że potrzebna jest wolnościowa rewolucja. Na razie wyjmujemy jedną cegiełkę z tego muru, ale zamierzamy ten mur zburzyć zupełnie. Gdybym miał zawrzeć mój plan w prostej formule, to brzmiałby on: Wilczek plus minimum tego, co niezbędne z dyrektyw unijnych.

Czyli nie nastąpiło jeszcze to zderzenie się z rządową rzeczywistością, niemocą?
Pierwszy pakiet deregulacji zawodów jest skromniejszy, niż planowałem. Ale to nie zmienia istoty: wciąż mam poczucie, że gdy się ma silną determinację i zdecydowane wsparcie ze strony szefa rządu - a ja je mam - to ma się też moc sprawczą. To nie jest tak, że państwo polskie jest całkowicie niesterowne. Musi być tylko klarowany projekt reform poparty odpowiednią siłą polityczną. My dziś mamy realną możliwość przeprowadzenia tych reform. Czy będziemy potrafili? Wierzę, że tak. Zgadzam się jednak z Jarosławem Kaczyńskim, że istnieje w Polsce coś takiego jak imposybilizm prawny. Tyle że on jest tylko w głowach urzędników i polityków. Jak się te głowy przewietrzy, to się da wszystko.

Palma nam nie odbiła, ale dostaliśmy lekcję pokory. Nie ma żadnego antykościelnego przechyłu w PO. Likwidacja Funduszu Kościelnego to kwestia sporna, sądzę, że nie zostanie zrealizowana. I nie powinna

A te ostatnie problemy PO, rządu to nie efekt szajby, jaka wam odbiła po wyborach?
Mam świadomość, że początki były trudne i nie uniknęliśmy błędów. Dostaliśmy lekcję pokory, ale nie zauważyłem, by odbijała nam palma. Jeśli któryś z ministrów miał skłonność do samozadowolenia po wyborach, to najwyżej do momentu wysłuchania exposé premiera. Kiedy usłyszeliśmy, jakie zadania postawił przed nami premier, nikt z nas nie miał już wątpliwości, że to będzie trudny czas. Nie przewidzieliśmy tylko, że pojawią się dodatkowe trudności, w tym zawinione przez nas samych, jak np. w sprawie ACTA.

Czyli nie szajba, tylko zwykła nieudolność z Platformy zaczęła wychodzić?
Nie. Błędy. Proste błędy.

A nie miał Pan poczucia, że wychodzą jednak przede wszystkim zaniechania z poprzedniej kadencji?
W poprzedniej kadencji miałem poczucie, że pewne rzeczy można zrobić szybciej i odważniej.

Tak zwana polityka małych kroków czy ciepłej wody w kranie odbija się dziś właśnie czkawką?
Ostatni spadek sondaży to splot paru czynników: błędów obecnego rządu albo błędów popełnionych przez nas w okresie przejściowym między starym a nowym gabinetem, społecznej fali obaw w związku z zapowiedzianymi przez premiera niepopularnymi, ale niezbędnymi reformami, no i wreszcie ataku ze strony grup, których interesy naruszamy tymi reformami.

Czytaj też:

* Palikot: Tusk od zawsze nienawidzi kleru. A Miller wysługuje się Platformie
* Mocny list abp. Michalika: Kościół jest planowo atakowany przez masonów...
* Co dalej z emeryturami dla duchownych? "Jak by zwrócono majątki, to nie trzeba by na tacę wrzucać"

Dziś już wyszliście z impasu? Tą szopką z przeglądem ministrów premier ugasił już pożar?
Pani bardzo nisko ceni Polaków, jeśli uważa pani, że daliby się nabrać na proste sztuczki PR-owskie.

Zero PR?
Z mojego punktu widzenia spotkanie z premierem i podsumowanie trzech pierwszych miesięcy było bardzo pożyteczne.

Z pewnością spotkania premiera z ministrami są pożyteczne. Ale czy to są wydarzenia medialne?
To media zrobiły z tego wydarzenie. Gdybyśmy nie zdali opinii publicznej sprawozdania z tego, co zrobiliśmy, to pani zarzucałaby nam arogancję i odrywanie się od społeczeństwa.

Może wcześniej się oderwaliście i teraz trzeba było zatrzeć złe wrażenie?
Ani palma nam nie odbiła, ani przez chwilę się nie oderwaliśmy od rzeczywistości. Ani też nie jesteśmy typem szalonych reformatorów doktrynerów.

O to ostatnie z pewnością trudno was posądzić. Jak czuje się lider skrzydła konserwatystów w ekipie, która - jak coraz wyraźniej widać i słychać - idzie na wojnę z Kościołem?
Słyszę takie tezy, ale - moim zdaniem - jak do tej pory, są one pozbawione dowodów.

Likwidacja Komisji Kościelnej, likwidacja Funduszu Kościelnego, premier zapowiadający ograniczenie liczby kapelanów mówiący w ich kontekście o świętych krowach, a z drugiej strony w Sejmie PO na serio już planuje przeforsować liberalny projekt in vitro i bierze się jak Palikot do związków partnerskich. Ten zryw nie jest znamienny?
Każdą z tych spraw trzeba rozpatrywać osobno. Likwidację komisji postulował sam episkopat. Likwidacja funduszu to rzeczywiście kwestia sporna, także w obrębie samej Platformy. Bez zmiany konkordatu nie da się go zlikwidować, sądzę zatem, że tej zapowiedzi nie uda się zrealizować.

Premier już w exposé zapowiedział, że zrobi to nawet, gdyby wymagało to zmiany konkordatu.
Zmiana konkordatu wymaga zgody obu stron. Nie sądzę jednak, aby strona kościelna wyraziła na to zgodę.

Premier nie jest gotów wypowiedzieć konkordat?
Nigdy nie słyszałem z ust premiera takiej gotowości.

Czytaj też:

* Palikot: Tusk od zawsze nienawidzi kleru. A Miller wysługuje się Platformie
* Mocny list abp. Michalika: Kościół jest planowo atakowany przez masonów...
* MAC: zamiast Funduszu Kościelnego - nowoczesne sposoby finansowania

Fundusz powinien być zlikwidowany?
Wbrew potocznemu wyobrażeniu na mój temat nie jestem ekspertem od takich spraw. Jako obywatel, człowiek pamiętający rolę Kościoła w czasach komunizmu, także skalę represji, które wówczas na Kościół spadały, uważam, że fundusz powinien zostać zachowany. Jako minister nie mam zdania w tej sprawie, bo swojej opinii nie pogłębiłem ekspertyzami. Ale w tej sprawie czeka nas w Platformie wewnętrzna debata.

Nieuchronną przegraną w batalii o in vitro na forum Sejmu Pan już przebolał?

To, że mój projekt ma mniejsze szanse w tej kadencji, to nie efekt tego, że coś się zmieniło w Platformie, ale rozkładu sił w całym Sejmie, gdzie więcej jest dziś libertynów.

A nie pytał Pan premiera, po co powierzał Panu na początku poprzedniej kadencji prace nad in vitro, skoro sam przychyla się raczej do poglądów bardziej liberalnych w tej sprawie?
Premier nigdy nie dawał mi gwarancji, że to mój projekt będzie projektem Platformy. On sam w toku prac miał prawo do zmiany stanowiska.

A może jest tak, jak mówi Palikot: Antyklerykalny mocno osobiście Donald Tusk w sprawach Kościoła, światopoglądowych działa pod wpływem sondaży.
W przeciwieństwie do Palikota nie będę dywagował na podstawie prywatnych rozmów, jakie przemiany duchowe przechodzi premier. A gdyby działał pod wpływem sondaży, to nigdy nie zdecydowałby się chociażby na reformę emerytalną.

Antyklerykalizm z niego wychodzi?
W poglądach Tuska interesuje mnie jego wizja państwa i gospodarki, a nie jego stanowisko w kwestiach światopoglądowych czy postawa wobec Pana Boga.

"Kościół jest dziś planowo atakowany przez różne środowiska libertyńskie, ateistyczne i masońskie" - pisze abp Michalik. Skąd zatem takie głosy dziś? Są bezpodstawne?
Szanuję prawo abp. Michalika do wyrażania opinii, ale nie muszę się z nimi zgadzać. Najpierw mówiono, że jest to rząd ultrakonserwatywny, doszukując się związków jego członków z Opus Dei, jakby zresztą uczestnictwo w tej legalnej organizacji było czymś złym. Tak jak tamte opinie wydawały mi się bezzasadne, tak dziś nie widzę podstaw do mówienia o wrogości tego rządu do Kościoła, o jakimś antykościelnym przechyle w Platformie.

Zatem konserwatystę nic nie uwiera w tym rządzie?
Na razie nic, co nie znaczy, że z każdą decyzją rządu muszę się zgadzać.

Rozmawiała Anna Wojciechowska

Całość obszernego wywiadu przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj też:

* Palikot: Tusk od zawsze nienawidzi kleru. A Miller wysługuje się Platformie
* Mocny list abp. Michalika: Kościół jest planowo atakowany przez masonów...
* Co dalej z emeryturami dla duchownych? "Jak by zwrócono majątki, to nie trzeba by na tacę wrzucać"

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
niepatriota
O ile mi wiadomo pan Mieczysław Wilczek był ministrem przemysłu, prywatnym przedsiębiorcą, z wykształcenia chemikiem i prawnikiem, autorem wielu wynalazków. A pan Jarosław Gowin jest ministrem sprawiedliwości, z wykształcenia historykiem filozofii, z zawodu (no właśnie?) politykiem lub publicystą. O co chodzi panu Gowinowi z tym Wilczkiem nie rozumiem! Wygląda mi to na próbę zatrudnienia słonia w charakterze subiekta w sklepie z porcelaną.
P
POparzony
Teraz za co się nie weźmie, to spieprzy. Co następne do spieprzenia panie premierze?

Obciach z refundacja leków już był, obciach z akcyzą na węgiel już był, obciach z prokuraturą co strzela do swoich już był. Obciach z ACTA, obciach systemem opłat za drogi Viatol, obciach budową autostrad co je trzeba remontować przed oddaniem, a teraz jeszcze katastrofa na kolei, co nie chce się jej remontować za kasę z UNI, bo nie ma na nią koncesji.
Do tego pozorowana reforma emerytur mundurowych - gdzie Tusk gwarantuje utrzymanie przywilejów dla tych co dziś na służbie.

Jaki nowy obciach nam premier Tusk szykuje?
L
Lotto
Donald Tusk już przed wyborami zorientował się, że grozi mu inny wariant. Mianowicie – wariant socjalistycznej odnowy, z tym, że zamiast słowa „socjalistyczna” dajmy „europejska”, ale to dokładnie to, o co chodziło w PRL.

Część aparatu Platformy może zrobić przewrót pałacowy, a ten przewrót zostanie poparty przez media. Jeśli Komorowski porozumie się ze Schetyną, a jeszcze dobiorą sobie Palikota, to taka ekipa z dnia na dzień będzie miała pełne poparcie wszystkich mediów.

TVN-y i „Gazety Wyborcze” zaczną pokazywać Tuska wściekającego się, rzucającego się, wszystkie Wołki i Kuczyńskie będą deliberować, jaki to premier wypalony i, że musi odejść, bo dopuścił do zbyt wielu błędów i wypaczeń, zaś nowa ekipa Platformy poprowadzi wszystko dobrze.

To jest rzecz, której Tusk się boi, stąd zajęty jest głównie rozwijaniem swojego zaplecza, żeby nikt nie był w stanie takiej siurpryzy mu zgotować. Dlatego otacza się ignorantami, czego kosztem ubocznym jest beznadziejny stan państwa i aparatu rządowego.

Media też chcą odzyskać nieco wiarygodności, a robią to w taki sposób, że uderzają w ekipę premiera – Tuska krytykować nie wypada, ale już Muchę można wkręcać. To jest wyraźnym znakiem, że szykują się do – jak to ujął pan premier – przestawienia wajchy.
R
Realista
Panie Gowin jeśli Tusk zostawi Fundusz Kościelny i religie w szkołach to zjedziecie w nastepnych wyborach ponieżej 10% bo juz teraz mamy na kogo głosować.
b
belfer
Jesli KOSCIOL,za komuny byl gnebiony, to KSIEZA OPOZYCJONISCI dostaja takie same dodatki finansowe jak cywile,zas nie moge sie zgodzic, by ''prawnuki, wnuki, dzieci'' dostawaly ulgi za ojcow.
G
Gość
A jego antypatriotyczne nastawienie. działanie na szkodę kraju i eurokołchozowe skłonności? Panie Gowin, co pan jeszcze robisz w tej Platformie? Nie wstyd w lustro spojrzeć?
Dodaj ogłoszenie