18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Gospodarka i euro to tematy roku 2013 w polskiej polityce [KALENDARZ WYDARZEŃ I ROCZNIC]

Agaton Koziński
KWIECIEŃ10 kwietnia - 3. rocznica śmierci pod Smoleńskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiegoi 95 pozostałych pasażerów Tu-154.19 kwietnia - 70. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. 25 kwietnia - częściowe zaćmienie Księżyca.
KWIECIEŃ10 kwietnia - 3. rocznica śmierci pod Smoleńskiem prezydenta Lecha Kaczyńskiegoi 95 pozostałych pasażerów Tu-154.19 kwietnia - 70. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. 25 kwietnia - częściowe zaćmienie Księżyca. Bartek Syta/Polskapresse
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W 2013 roku w polskiej polityce najbardziej aktualne staną się hasła, które do tej pory nie wzbudzały emocji. Na plan pierwszy wyjdzie spór o miejsce Polski w UE.

Czeka nas najnudniejszy rok w Polsce w tym stuleciu? Gdy spojrzymy na kalendarz, taki wniosek można wysnuć bez większego ryzyka. W 2013 r. będziemy już daleko od ostatnich wyborów, także emocje, które wyzwoliły zapowiedzi, deklaracje i obietnice polityków dawno ulecą. Jednocześnie do najbliższych wyborów pozostanie rok z okładem, a do tych najważniejszych (czyli parlamentarnych i prezydenckich) dwa lata. Na tyle daleko, że nikt (poza dyżurnymi fighterami każdej partii) nie będzie ryzykował zbyt agresywnych szarż, takich, które będą im grozić odcięciem od własnych szeregów. Stratedzy każdej partii najlepsze pomysły też będą trzymali na lata 2014-2015 i uraczą nas co najwyżej sequelami wcześniej sprawdzonych motywów. W ciemno zatem można obstawiać, że wrócą dyskusje o związkach partnerskich czy in vitro, które - jak zwykle - pozostaną bez konkluzji. Pisząc w skrócie: na przełomowe wydarzenia nastawiać się nie należy.

Ale nie znaczy to, że nie będzie na co patrzeć. Koła polityczno-gospodarcze będą mielić powoli. Ale gdy spojrzy się na nie z pewnego dystansu, dostrzeżemy kierunek, w którym będą skręcać. Poniżej staramy się naszkicować możliwe drogi.

Oczywiście w 2013 roku będziemy żyli kolejnymi doniesieniami ze śledztwa smoleńskiego. Nie można wykluczyć, że po namyśle prokuratorzy uznają, że jednak na kadłubie wraku Tu-154M znaleziono ślady trotylu. Być może nowe rewelacje przyniesie ponownie uruchomione śledztwo dotyczące sposobu, w jaki BOR zabezpieczał wylot samolotu prezydenckiego 10 kwietnia. Coraz bardziej prawdopodobny wydaje się zwrot wraku samolotu do Polski - ostatnie uwagi Rosjan w tej sprawie były utrzymane w dość koncyliacyjnym tonie. Ale trudno zakładać, by któraś z tych spraw mogła zmienić bieg wydarzeń w krajowej polityce. Raczej należy się przygotować na dalszą radykalizację języka PiS w opisie działań rządu, jednak nie będzie to miało wpływu na realny bieg wydarzeń w kraju.

Nowa linia podziału

Wszystko natomiast wskazuje na to, że w roku 2013 r. zarysuje się nowa linia podziału na krajowej scenie politycznej - a dotychczasowe spory staną się dla niej wtórne. Dziś debata polityczna przebiega wokół podziału, który zdefiniowała Mirosława Grabowska w książce "Podział postkomunistyczny". W skrócie, główna teza jej książki brzmi: scena polityczna dzieli się na postkomunistów i postsolidarnościowców, a ocena tego, co wydarzyło się w 1989 r., determinuje polityczne postawy. To jest cały czas aktualne - ale w formie wybitnie zdeformowanej. W 2005 r. postkomuniści zostali zepchnięci przez obóz postsolidarnościowy do głębokiej defensywy, z której ciągle nie potrafią się wydostać. Na placu boju pozostali tylko politycy, którzy w stanie wojennym byli po tej samej stronie barykady. Z braku innych politycznych rywali zaczęli walczyć między sobą - i od siedmiu lat oglądamy nieustanny pojedynek PO z PiS.

Możliwe jednak, że ta formuła się wyczerpuje. Przede wszystkim dlatego, że oparta jest na starciu dwóch silnych osobowości: Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska, a nie na realnym sporze programowym. On został niejako dobudowany do ich konfliktu personalnego i w ten sposób obaj panowie zapełnili nam życie polityczne w ostatnich latach.
W 2013 r. pojawi się jednak nowy problem: stosunek do Europy. Rozgrzewką będzie już pierwsze w nowym roku posiedzenie Sejmu (zaplanowane na 3-4 stycznia), kiedy będziemy świadkami debaty o pakcie fiskalnym. Ten konflikt będzie się rozwijał przez cały rok 2013, a swoje apogeum osiągnie w latach wyborczych. Sprowadzi się on do dyskusji o tym, czy Polska powinna przyjąć euro, czy też nie. Można się spodziewać, że szybko zostanie to wyostrzone do haseł w stylu "euro albo śmierć Polski" kontra "euro to śmierć Polski". Być może przeciwnicy europejskiej waluty posuną się dalej i będą żądać całkowitego wycofania Polski z Unii Europejskiej. Wprawdzie ten postulat nie znajdzie pewnie zbyt wielu zwolenników (Polacy według badań to ciągle najbardziej euroentuzjastyczny kraj w UE), ale politycy szermujący takimi hasłami będą mogli liczyć na 5-10 proc. w wyborach.

Pozostali będą się spierać o samo euro. Wprawdzie na planie pierwszym znów zostaną dwaj premierzy, Donald Tusk (zwolennik euro) i Jarosław Kaczyński (przeciwnik), ale już ich otoczenie zacznie ewoluować. Po stronie lidera Platformy jednoznacznie opowiedzą się Ruch Palikota i SLD - obecnie te partie mocno podkreślają własną niechęć do linii programowej PO. Po stronie PiS na pewno opowie się Solidarna Polska. Trudno natomiast dziś przewidzieć, jak zachowa się PSL. Wyborcy tej partii z natury są bardzo konserwatywni, także idea przyjmowania europejskiej waluty w naszym kraju niekoniecznie musi się im spodobać. Dlatego dziś zachowanie ludowców (z nowym liderem) jest największą zagadką na polskiej scenie politycznej.
Ten konflikt nie nabierze jednak szybko wysokiej temperatury. Tusk możliwie długo będzie chciał unikać jednoznacznego poparcia dla idei wprowadzenia euro, bardziej będzie wzywał do dyskusji na ten temat. Jak ognia będzie unikał jakichkolwiek twardych deklaracji i dat. Ale politycy usytuowani na lewo od niego (Janusz Palikot, Leszek Miller) dość szybko krzykną "euro albo śmierć". I na odwrót. Kaczyński nie będzie jasno mówił, że jest kategorycznie przeciw wprowadzaniu euro, raczej będzie przesyłał lakoniczne komunikaty, że w najbliższych latach dołączenie do strefy jest nierealne. Ale politycy na prawo od niego (Zbigniew Ziobro, Artur Zawisza) dość szybko zaczną przedstawiać propozycje rezolucji sejmowych, blokujących dołączenie Polsce do strefy euro kiedykolwiek w przyszłości.

Kto wyjdzie na ulice

W 2013 r. spór o miejsce Polski w UE zacznie nabierać rumieńców. Natomiast w apogeum może się znaleźć konflikt o stan gospodarki. Prognozy wskazują, że będzie się on stopniowo pogarszał: grożą nam coraz wolniejsze tempo wzrostu PKB, malejący eksport i kurczący się rynek wewnętrzny. Realne płace będą spadać przy rosnącym bezrobociu. Taka sytuacja to wymarzona wręcz okazji dla opozycji, która będzie atakowała rząd za zaniechanie reform gospodarczych. Donald Tusk będzie się bronił, twierdząc, że Polska cały czas zachowuje wzrost gospodarczy i jest zieloną wyspą na mapie Europy. - Sytuacja gospodarcza będzie podobna do tej z 2009 r. - mówi nasz rozmówca z kręgów rządowych.

Problem tylko w tym, że odbiór społeczny będzie inny. Polacy są zmęczeni kryzysem i zmianami (podniesienie wieku emerytalnego czy VAT). Nie można więc wykluczyć, że zaczną manifestować swe niezadowolenie na ulicach. I sposób reagowania na to przez rząd wyznaczy rytm wydarzeń w naszym kraju wiosną i latem 2013 r.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janek
o jakiej gospodarce mowa Polska została całkowicie rozmontowana na czynniki to co nie zdążyli zawłaszczyć Bruksela zniszczyła /na pociechę dano certyfikat na osypka
Wprowadzenie Polski do strefy EURO to gwoźdź do trumny dla przeciętnego zjadacza chleba .
Kraj który importuje jest słaby i popada w spirale zadłużenia Władza doprowadziła do autodestrukcji licząc na uznanie Niemców
Bruksela to powielane sowieckie sowchozy
Dlaczego nie zrównano rent w stosunku do Grecji
Tusk finansuje leniuchów kosztem biednego robotnika przekonuje o swojej racji ja powiem krótko każdy parlamentarzysta powinien zarabiać 1500 burto oni takie piekło zgotowali więc dlaczego nie ?
J
Józef Brzozowski
Chciałbym, aby tematem najważniejszym dla społeczeństwa polskiego w 2013 roku była bezkrwawa zmiana systemu zarządzania Polską z obecnego Totalitaryzmu Partyjnego na Demokrację Przedstawicielską.

Rozumiem to tak: W obecnym systemie, poseł czy radny, wybierani w ordynacji partyjniackiej (czyli proporcjonalnej), nie jest naszym przedstawicielem a żołnierzem lokalnego kacyka, lub przywódcy centralnego swojej partii. To jest całym, podstawowym złem w zarządzaniu krajem, bo w tej sytuacji społeczeństwo nie ma nic do powiedzenia. Jest ubezwłasnowolnione. Możemy pisać petycje poparte podpisami milionowej rzeszy obywateli ONI mają to w..., mają duże niszczarki do takich petycji. Rządzą nami i wbrew nam, a my nie mamy żadnych praw. Od Totalitaryzmu z czasu PRLu różnią się jedynie tym, że taki Brzozowski może sobie pisać, nie wyślą po niego agenta SB, choć do końca nie jestem pewien.

W Demokracji Przedstawicielskiej oprócz wybieranych przedstawicieli w ordynacji większościowej, przy pełnych prawach wyborczych, powinna być niezależność w trójpodziale władz. To znaczy że każda z tych władz jest niezależna od dwóch pozostałych, wszystkie są zależne od wyborców, czyli faktycznego hegemona. W obecnym Totalitaryzmie partyjnym tego nie ma. Towarzysze partyjni opanowują władzę ustawodawczą, a wszystko pozostałe mają dzięki temu. To ONI, towarzysze, decydują o wyborze rządu, władz sądowniczych i wszystkiego co im potrzebne do aroganckiego rządzenia narodem tak, jak ich towarzysze z PZPR rządzili w PRLu.

Reasumując, oczekuję Demokracji Przedstawicielskiej z wybieranymi przedstawicielami na wszystkich szczeblach zarządzania krajem. Przedstawicielami reprezentującymi swoich wyborców i zależnych od wyborców z okręgu w którym zostali wybrani. Na czele Rządu RP powinien stać Prezydent RP, wybierany w takiej ordynacji wyborczej jak obecnie i odpowiadający przed społeczeństwem za działanie rządu.
Na czele Władzy Sądowniczej powinien stać Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, wybierany w takiej samej ordynacji jak Prezydent RP, i odpowiedzialny za działanie władz sądowniczych podległych sobie. To On powoływać powinien Prezesa Sądu, Prokuratora Generalnego, Prezesów TK, TS, NIK itp. Do Władzy Ustawodawczej powinniśmy wybierać swoich przedstawicieli w stałych okręgach wyborczych położonych na terenie powiatu, lub w przypadku gdy na terenie są dwa powiaty wydzielone – ziemski i grodzki – to powinien być jeden okręg wyborczy. W małych powiatach wybieramy jednego przedstawiciela, w większych dwóch lub więcej.
A
Anam
gdybyście zagłodzili wszystkich Polaków to tak nie nakarmicie pyszczki z Brukseli
Rencistów emerytów w swoim stylu pomalutku ale skutecznie doprowadzacie do frustracji desperacji z czego czerpią korzyć grabarze .Brawo panujący nieomylny /Nie zielona wyspa ale czarna ziemia
3
Tak jak i twój nick!
G
Gość
Ruscy wraku ani skrzynek NIE ODDADZĄ - no, może za 50 lat! Dlaczego? bo sa na nich dowody katastrofy - zbrodni. Już Rokita mówił, że w Smoleńsku zdarzyło się coś jeszcze i Tusk DOBRZE o tym wie. Od kiedy to podejrzany odda coś, co świadczy na jego niekorzyść?
A
Antypro
Idziemy odbijać wrak!Jarosławie prowadź!
c
cezar
Nasz „Air Force One”, z wymalowanym na burcie napisem „Rzeczpospolita Polska”, to w XXI wieku ten sam rodzaj metaforycznej przestrzeni państwowej, jaką w wiekach dawnych były: korona, berło, chorągwie, sztandary i proporce. Wymaga szczególnej troski i ochrony, więc przetrzymywany w sposób nieuzasadniony przez obce państwo staje się dla naszego kraju przyczyną hańby, wstydu i poniżenia.
Dodaj ogłoszenie